Wydawca: Cyclone Empire Records

A wiecie, że dawno chyba thrash metalu u nas nie było? Trzeba by odmienić ten niekorzystny dla chłopców katankowców stan rzeczy i przyjrzeć się bliżej debiutanckiej płycie Blessed Curse.

Nie wysilali się panowie z wymyślaniem tytułu dla długograja, bo ochrzczony został po prostu „Blessed Curse”. Pewnie swoją energię spożytkowali na skomponowanie albumu, który trwa godzinę z okładem. I to jest mój zarzut wobec tego krążka – jest on po prostu stanowczo za długi. Zwłaszcza, że kompozycje z „Blessed Curse” nie są przesadnie zróżnicowane, przez co pod koniec materiału zaczynamy czuć lekki powiew nudy. Bo jest tak: Blessed Curse łupie sobie typowy teutoński thrash metal, w którym inspiracje Kreator wiodą prym, tak w riffach, barwie wokalisty, a nawet trochę w produkcji tej płyty. Oczywiście, jak każdy prawdziwy do szpiku stolca thrash metalowiec uwielbiam Kreator, jednakże nie wszystkich ich naśladowców uwielbiam w takim samym stopniu. Kalifornijskie trio jest kapelą w porządku i może gdyby okroić ich płytę o jedną trzecią, wyszłoby o wiele, wiele lepiej w jej odbiorze jako całości. Niby wpletli w połowie akustyczną miniaturkę, może po to, by podzielić krążek na dwie części, ale nie dało to w moim odczuciu wiele, bo po chwili zapominam, że coś takiego się w ogóle pojawiło i niecierpliwie liczę, ileż zostało do końca krążka. A u mnie się to nieczęsto zdarza w przypadku zespołu z tej półki gatunkowej.

Konstatacja może więc być już tylko jedna – Blessed Curse nie przypadło mi do gustu. Ich krążek jest za długi i w związku z tym, nie najlepiej się tego słucha na jeden raz. A po co rozkładać sobie płytę na odcinki?

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

1. Bleeding Cross
2. Hellraisers
3. Demon Dance
4. Slaughtered Like Pigs
5. March of the Wicked
6. Carpathian Mist
7. Rise of the Undead
8. Feasting Witch
9. The Devil´s Mark
10. Something Evil
11. Eternal Hate / Blessed Curse
12. Burn the Beast
13. Symptom of the Universe (Black Sabbath Cover)
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj