Wydawca: Mighty Music

Przyznam, że kontakt z Artillery zerwał mi się kilkanaście lat temu, po wydaniu świetnej „My Blood”. Kilka lat temu zrecenzowałem jeszcze dodatkowo koncertówkę i to by było na tyle – oczywiście sprawdzałem albumy wydawane na przestrzeni ostatnich lat, ale jakoś nie wywierały na mnie większego wrażenia.

Stwierdziłem jednak, że dam szansę nowej EPce zespołu „Made in Hell”, szczególnie że w zespole doszło do dość ważnych zmian po śmierci Mortena. W 2023 roku do składu dołączyła świeża krew w postaci trzech muzyków, choć raczej nie są to nieopierzeni młodzieniaszkowie. I jaki jest tego efekt? Ech…

Już okładka zdradza, że nie ma co spodziewać się czegoś nad wyraz fantastycznego – obrazek z koszulek za pisiont złoty w rockmetalshop, tylko że przeniesiony na okładkę płyty. Chujnia straszna, ale to bolączka Artillery od dłuższego czasu. I teraz tak: na „Made in Hell” składają się cztery numery – dwa nowe, jeden ponownie nagrany i jeden w wersji live. Dwa nowe kawałki są takie sobie. W mojej opinii tytułowy jest odrobinę lepszy od „Ghost in the Machine” – jest ostrzejszy, bardziej thrashowy. Natomiast obydwa brzmią dość nowocześnie, mają jakby zwiększoną dawkę melodii w odniesieniu do klasycznych numerów. Słychać też naleciałości heavy/power metalowe, ale niestety nienajlepszej jakości. Oczywiście idzie wyczuć w nich typowy vibe Duńczyków, jednakże , jak to mówimy w naszym klubie ludzi nostalgicznych, to już nie to co kiedyś…

Nowo nagrany „Into the Universe” oczywiście wstydu im nie przynosi, bo takiego klasyka zjebać jest trudno. Jakoś tam więc to się obroniło. Nie muszę jednak chyba mówić, że oryginał z „Fear of Tomorrow” na zawsze w serduszku. A skoro o tej płycie mówimy – no to mamy jeszcze koncertową wersję „The Almighty”. Zagraną fajnie, z energią, tylko że… no nie pasuje mi tutaj wokal Martina. Słychać u niego mocno heavy/power metalowy background, a w mojej opinii nie do końca pasuje on do muzyki Artillery.

Co więc sądzę o „Made in Hell”? Że zespół próbuje chyba wymyślić się na nowo, niestety w nie do końca udany sposób. Nie wiem, czy ktokolwiek poza naprawdę oddanymi fanami Artillery powie z pełnym przekonaniem, że ta EPka mu się podoba. Ja ten zespół bardzo lubię, jednak ten minialbum uważam, za coś totalnie przeciętnego. Na szczęście jest krótki.

HOME

https://www.facebook.com/ARTILLERY.DK

Oracle
19345 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”Recenzje

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”

OracleOracle22 września 2026
Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026

Skomentuj