Wydawca: Piranha Music

No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i…

… i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy.

Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij.

Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem.  

https://www.facebook.com/wijrock

Oracle
19341 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj