Wydawca: Dissonance Records

To, że jestem fanem wszystkiego, w co jakimś trafem zaangażowany był lub jest Ataman to nie tajemnica dla osób, które śledzą Chaos Vault. A że ostatnimi czasy jakaś taka cisza, to bardzo się ucieszyłem na wiadomość, iż ostatni jak dotąd album Genius Ultor ukaże się w wersji winylowej.

No i koniec końców przywiało do mnie, że tak się wyrażę, „Wiatr” na placku. A, że minęła, może nie jakaś wybitnie długa – ale jednak, chwila od mojego ostatniego obcowania z Genius Ultor z przyjemnością odświeżyłem sobie ten materiał. Szczególnie, że przybył na jakże szlachetnym nośniku. Oczywiście, tak jak się spodziewałem, to jest cały czas fantastyczny album. Paradoksalnie znajdziemy na nim dużo poza metalowych wpływów, przy czym cała płyta jest cholernie metalowa. A że już raz, dwa lata temu, recenzowałem „Wiatr” gdy ukazał się na kompakcie, pozwólcie, iż przypomnę co tam wtedy stwierdziłem. Szczególnie, że nadal się z sobą zgadzam.

„Debiut był krążkiem bardzo bezpośrednim, dwójka już zdecydowanie bardziej złożona. Natomiast trzeciemu krążkowi bliżej… bliżej mu do Diabła… nie… czekaj! Bliżej jest mu do Turin Turambar. Pod kątem muzycznym, bo tekstowo to akurat już na poprzedniej płycie czuć było zbieżność. Teraz – teksty nie do odróżnienia, a stanowią one naprawdę ważną część muzyki. Na „Wiatr” nadal kośćcem jest black metal, ale wpływów mamy tutaj teraz multum. (…) Genius Ultor, mimo swojej bezpośredniości w wielu fragmentach bawi się ze słuchaczem w podsuwanie tropów i rozwiązań. Nie wierzycie, sprawdźcie „Konia Turyńskiego”. Piętnastominutowy numer, w którym na pozór nie dzieje się wiele, jednak gdy wsłuchacie się weń to daję sobie rękę uciąć, że usłyszycie nawet podniosłość wojskowych marszów, ukrytą głęboko głęboko w treści.”

No, tak było, nie zmyślam. I jest nadal. Pisałem wówczas również o ascetycznym brzmieniu tego albumu i jego surowości. Mimo wtłoczenia tej płyty w winylowe rowki, nie zmieniło się ono – album nadal brzmi w ten sposób, choć – w moim odczuciu – na winylu ten sound jest jednak głębszy, żywszy. Ale na tyle, by nie drastycznie nie zmienić „Wiatru” pod tym kątem.

Oczywiście winylowe wydanie prezentuje się bardzo dobrze. Okładka jest nieco inna niż wersja kompaktowa, wszystko wydrukowane jest trochę wyraźniej i po prostu wygląda moim zdaniem lepiej. I wcale nie tylko dlatego, że jest większe. Ponadto na placku album ukazał się w dwóch wersjach – klasycznej czarnej i tak zwanej smokey marble. Tę akurat mam ja i wygląda absolutnie fantastycznie. Tradycyjnie więc zachęcam do zakupu, szczególnie jeśli nie macie w zbiorach kompaktowej wersji „Wiatru”. No i cóż – czekam na nowe dźwięki od Genius Ultor.

https://www.facebook.com/dissonance.rec

Genius ultor
Oracle
19310 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026
Mordhell „Nekro Desecration”Recenzje

Mordhell „Nekro Desecration”

BartBart9 września 2026
Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”Recenzje

Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”

OracleOracle4 września 2026

Skomentuj