Wydawca: Iron Bonehead Productions

Co ja się oczekałem na nowy album Heresiarch. Debiut wyszedł w 2017 roku, przez ten czas to tylko jakieś splity walili. A przecież debiut był albumem niszczącym i bezlitosnym. I wiecie co? Jestem lekko rozczarowany.

Nowozelandzka bestia długo kazała czekać na drugą płytę, liczyłem więc że zmiecie mnie z powierzchni. Tymczasem „Edificed” jest krążkiem oczywiście dobrym, jednak pozostawia pewien niedosyt. Jeśli znacie ich wcześniejsze dokonania, wiecie zapewne, że ich bestialski black/death metal niósł ze sobą piekło i pożogę. War metal pełną gębą, okutaną w maskę gazową. A jak jest teraz?

Niby tak samo, a jednak brakuje mi jebnięcia. Ono oczywiście jest, ale nie takie jakiego oczekiwałem. Mam wrażenie, że tym razem Heresiarch nagrał płytę bardziej uporządkowaną. Riffy są mordercze, ale jakby bez tej dzikości charakteryzującej wcześniejsze materiały. Tempa też są chyba wolniejsze. Normalnie nie byłyby to zarzuty, bo to nie musi oznaczać mniejszego poziomu ekstremy – jednak w przypadku twórców „Edificed” taki zabieg sprawia, że ten album nie przenosi mnie na pole walki tak jak wcześniej. Co najwyżej na poligon. Są oczywiście wyjątki, na przykład ostatni numer na płycie – siedmiominutowy „Militia Pyrrhic Colapse” przynosi wszystko to, czego po tym albumie oczekiwałem. Marszowy i bezlitosny z początku, rozkręcający się mniej więcej od połowy utwór – potwór. Szkoda, że nie ma takich więcej na tym krążku.

Oczywiście pragnę podkreślić, że Heresiarch i tak, pomimo wszystkich moich narzekań, trzyma wysoki poziom na tym albumie. Po prostu moje wyobrażenie drugiej płyty chyba rozbiegło się z wyobrażeniem samego zespołu. Cóż, zakupić pewnie zakupię, ale czy będę wracał tak często jak do „Death Ordinance” to nie jestem pewien.

Oracle
19341 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj