Wydawca: Avantgarde Music
Cholera, człowiek jakoś mało interesuje się białoruską sceną, a tam są naprawdę fajne rzeczy. Ot, by daleko nie sięgać: Ljosazabojstwa, którą wydawał Potężny Wydawca (jak nie znacie, to koniecznie się zaopatrzcie!). Piszę o tym, bo właśnie z Białorusi pochodzi hord, który przyszło mi dziś recenzować, czyli Ciemra.
Natknąłem się na ich pełniaka przypadkiem, po czym odpaliłem nie obiecując sobie zbyt wiele. I zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Ciemra para się black metalem, przy czym nie jest to jakiś plugawy wyziew z zatęchłej piwnicy nagrany na Kasprzaku, a coś nieco bardziej ambitniejszego. Nie bójcie żaby, nie wjeżdżamy nagle w „metal dla wszystkich” rodem z Napalm Records. Po prostu smród katakumb zmieniono na podmuchy lodowatego wichru (akurat, gdy to piszę, to nad Karkonoszami szaleje wichura, hah!) i potężną dawkę ciemności. Przede wszystkim czuć, że włożono sporo pracy w ten album. Brzmienie jest, jak żyleta, co sprzyja szczególnie dwóm najlepszym elementom na płycie, którymi są riffy i wokale. Te pierwsze są naprawdę świetne. Od spokojnych, melodycznych pasaży i solówek, już od pierwszego kawałka, następuje godny rozpęd, w którym Ciemra naprawdę błyszczy. Dalej są choćby te ciężkie riffy z „Vomiting Void”, które napierdalają, jak stary pasem po wywiadówce, albo taki pysznie zimny „A Night For the Dead”. Wchodzi mi to, jak zimy browar po ciężkim dniu. Trochę gorsze są te wolniejsze kawałki, choć takie „War” ma w sobie niezły ładunek rozpaczy, jakby opłakując sytuację na Ukrainie. Drugim przepysznym elementem są wokale. Jest męski, pojawiający się na szczęście sporadycznie, który ujdzie i jest damski, który dominuje na tym albumie, i ten z kolei jest niesamowity. Jeśli spodziewaliście się tutaj jakichś pseudosmętnych gwizdów z cipy, to zdziwicie się, bo skrzek jest doskonale plugawy, jakby dama praktykowała nocami w lesie. Podczas burzy. Aż chce się słuchać.
Przyznaję, miałem trochę dylemat z Ciemrą. Bo z jednej strony mało plugawe i słychać tam patenty, które znam, ale za to z drugiej strony ich pierwszy, pełnoprawny pełniak, to doskonale przygotowany oraz wykonany black metal, na który bez wstydu wbiłbym na koncert. Nie ukrywam, że ma w sobie coś, co sprawia, że nie odczuwam nudy, ani irytacji, tylko wciągam cały album od początku do końca. I wciskam repetę.
Ocena: 8/10
Lista utworów:
- Ciemra
- Four Riders
- Vomiting Void
- Call of the Ancestors
- War
- A Night for the Death
- Winter
- Serpent’s
- Where the Eyes Close





Kiedyś dla beki nauczyłam się (u stosownego Mistrza) drzeć mordę okrutnie. Mam 51 lat i nie sądzę, abym zrobiła z tego użytek, więc to wszystko, co po tym zostało https://drive.google.com/file/d/1eLZS50MFdORqyVOWdEHk52F-rn5Q9fC9/view?usp=sharing
Kiedyś po narkozie w szpitalu włączył mi się ten tryb, to nie wiedzieli, czy sprawa dla psychiatry – czy egzorcysty