Wydawca: Iron Bonehead Productions
Lubicie Possession? Kurwa, no ja myślę, bo to jedna z lepszych kapel obecnie na scenie szeroko pojętego black metalu. I ta nazwa przykuła moją uwagę do innej nazwy – Hanghedief.
Bowiem połowa z dwuosobowego składu recenzowanego dziś hordu terminuje w Possession. Muzyka Hanghedief jednak mocno różni się od wspomnianej grupy, choć też obraca się w black metalowj niszy. Na początek powiem Wam, że po okładce ni chuja nie będziecie się spodziewać tego co usłyszycie na „Overduyvelsche Boosheit”. Komiksowość tego front coveru sprawia, że nie do końca wiem, czy ta EPka to na serio jest, czy to jakiś żart. A potem włączyłem album i już całkiem poczułem się skonfundowany. Pięć numerów zawartych na tej płytce jest faktycznie dobra. Może nawet bardzo dobra. Zespół eksploruje black metal z początku lat dziewięćdziesiątych i o dziwo – słychać tu sporo inspiracji polskimi nazwami, szczególnie ze sceny black/pagan. Jakimś skojarzeniem może tutaj być bardzo wczesny Behemoth, Sacrilegium czy Gontyna Kry. Jeśli o nich nie słyszeliście, no to może jeszcze tylko Plaga Wam coś powie, hehe. Zagrane to jest z pomysłem i feelingiem – surowa, momentami dość wzniosła i o mediewialistycznych konotacjach muzyka brzmi jakby żywcem została wyjęta z 1994 roku. Kupuję to całym sercem.
I tylko ta okładka… no kurwa, nie pasuje mi ni cholery do konceptu. Więc tutaj moja prośba – posłuchajcie tej płyty mimo tego, że front cover ma kolorystykę płyt Amon Amarth. Wewnątrz znajdziecie pradawny black metal, daję słowo.
Ocena: 8/10
1. 1611, V.C.
2. 1634, K.M.
3. Meesters van de Hooge Wercken
4. 1638, D.V.J.
5. Longing for the Ancient Kingdom II (Ancient Rites cover)




