„Vae Victis” December’s Fire, płyta będąca doskonałym świadectwem własnej epoki, dostępna ponownie. Premiera reedycji CD już 25 kwietnia w Arachnophobia Records.
Niezależnie, czy pod postacią autentycznej fascynacji, czy traktowanej z dystansem nostalgii, pamięć o jedynym dużym albumie December’s Fire jest wciąż żywa. Wydany pierwotnie w 1996 r. nakładem niemieckiej Last Epitaph Productions „Vae Victis” to w dużej mierze dzieło ucieleśniające dążenia polskiego metalowego undergroundu w tamtym okresie. Szczególnie zaś tych, którzy na jego obrzeżach szukali nowych środków wyrazu. W tym gronie był Piotr Weltrowski, znany z Hefeystos i współpracy z Behemoth. December’s Fire było jego solowym przedsięwzięciem.
Patos, ceremonialna aura oraz mroczna poetyka z jednej strony, z drugiej syntezatorowe, marszowe kompozycje czerpiące z dokonań m.in. Laibach czy wczesnych wydawnictw ze stajni Cold Meat Industry – oto elementy, które sprawiły, że debiut December’s Fire wyróżniał się na tle innych wydawnictw w tamtym czasie, a zarazem idealnie dopełniał specyficzny Zeitgeist panujący na scenie. Wykrzykiwane z pasją przez gościnnie pojawiającego się Nergala wersy utworów takich jak „Patrz jak płoną dzikie róże” czy tytułowy recytują dziś z pamięci dziesiątki fanów, włącznie z czołowymi twórcami dzisiejszego polskiego black metalu.
O odświeżoną oprawę dźwiękową „Vae Victis” zadbał Marcin Rybicki ze studia Left Hand Sounds. Czy ten kultowy materiał ma przed sobą perspektywę drugiej młodości? Przecież nie zestarzał się ani trochę.
Przedsprzedaż: http://sklep.arachnophobia.pl/index.php…




