Valaraukar: „Rozważając naturę podświadomości, można stwierdzić, że zdecydowanie istnieje w niej aspekt otchłani.”

Lubię być zaskakiwany. Także w muzyce, dlatego też tegoroczny pełniak od szkockiego Valaraukar zrobił mi wybitnie dobrze swoim stylem, który jest pięknym hołdem dla staroszkolnego black metalu, jednak bez robienia chamskiej zrzynki. Przemieliwszy ich album wielokrotnie podjąłem decyzję o zadaniu im kilku pytań, na co chętnie przystali. O wpływach na ich długograju, źródłach inspiracji, a także o tym, co dobrego wydało Iron Bonehead Productions opowiadał Vagath.

B: Hails! Na wstępie gratuluję wydania pełniaka, który naprawdę jest solidną porcją zła. Warto zauważyć, że wyłonił się z cieni raptem rok po wydaniu Waszej demówki. Można zatem przypuszczać, że albo większość materiału została już uprzednio nagrana, albo proces tworzenia przebiegał tak szybko i sprawnie?

V: Wielkie dzięki! Mieliśmy już opracowane dwa utwory z dema oraz jeden nowy kawałek („Visions of Truth Amidst Black Fume”). Pozostały nam do napisania trzy w okresie między lutym, a sierpniem. Było to sporym wyzwaniem, ale podołaliśmy mu. Wiele ciężkiej pracy oraz czasu było spędzane w sali prób.

B: Z tego, co widzę, to „Demonian Abyssal Visions” miało bardzo ciepłe przywitanie ze strony wszelkich maniax, zaś opinii negatywnych, jak dotychczas, nie słyszałem (ani nie widziałem).

V: Pojawiło się parę recenzji, które podkreślały głównie negatywy, ale nie skupiam się na nich. Recenzje, pozytywne lub nie, nie mają na mnie żadnego wpływu, jak również nie będą oddziaływały na cokolwiek, co tworzę w Valaraukar. Aczkolwiek cieszę się, że album został dobrze przyjęty i zawsze ciekawi mnie, jakich wpływów dosłuchują się ludzie w naszej muzyce, kiedy ją słuchają. Nie mam zbytnio zdania o tym, do kogo jesteśmy podobni w brzmieniu.

B: Przybliżysz czytelnikom Kejosa genezę Valaraukar? Z tego, co udało mi się znaleźć, został on założony na gruzach Waszej poprzedniej kapeli, NNGNN. Wspomnę tutaj, że muzycznie Valaraukar jawi się, jako bardziej rozwinięta, cięższa i black metalowa forma NNGNN.

V: Masz rację, Valaraukar jest znacznie silniejszym, mroczniejszym i bardziej skupionym bytem. Od czasu poprzedniego zespołu nastąpiła znaczna ewolucja oraz dopracowanie, zaś najistotniejszym elementem stała się zamiana w duet i nastawienie z tego wynikające. Valaraukar jest obecnie głównym obiektem mojej uwagi i cieszę się, że mogę zostawić poprzednią grupę w przeszłości, gdzie jej miejsce.

B: „Demonian…” zostało wypuszczone spod skrzydeł Iron Bonehead Productions. Jak rozpoczęła się Wasza współpraca z nimi?

V: Wysłałem nasze demo do IBP i mocno im przypasowało. Nasze nastawienia zdawały się nadawać na podobnej częstotliwości i byłem bardzo zachęcony planami, jakie mieli wobec naszego pełniaka, dlatego też starałem się oddać moje wizje w najbardziej szczegółowy sposób, jak to możliwe. Pełne wsparcie dla Iron Bonehead!

B: Wspominałeś raz, że IBP ma sporo zacnych wyziewów. Są jakieś konkretne, które wywarły na Tobie największe wrażenie?

V: Wielbię Abhor „Occulto Religio” z 2018 r. (mocna pozycja, a tegoroczny split z Abysmal Grief też daje radę – dop. Bart), okultystyczny black metal z niesamowitą mroczną atmosferą, zaś brzmiące na niej organy naprawdę robią robotę. Ich poprzednie płyty również są świetne.

B: Co w szczególności przykuło moją uwagę, to całkiem czysty wokal przypominający, jako żywo Toma G. Warriora. To ciekawe, bo gros kapel stara się nadać element zła poprzez skrzek lub growl. Wy jednakże wybraliście ten rodzaj bluźnienia. Dlaczego?

V: Nie uważam, że wokal w ogóle brzmiał czysto. Ale, jak się nad tym zastanowić, to widzę, dlaczego ludzie tak twierdzą. Wokalizacje są wykonywane instynktownie, jak cała reszta. Nigdy nie było zamysłem, by naśladować „odmienny” styl, a w szczególności kogokolwiek. To, co słyszysz, jest zwyczajnie punktem, w którym obecnie się znajduję i oczekuję, że będzie to nadal się rozwijać.

B: W Waszej muzyce wyczuwam też wpływy wczesnego Celtic Frost wraz z domieszką Inquisition. Mieliści więcej inspiracji podczas procesu tworzenia?

V: Pierwszy wymieniony przez Ciebie zespół nie miał na mnie zbyt dużego wpływu, bardziej ten drugi. Jest kilka różnych stylów, które odcisnęły swoje piętno na naszym materiale, rzecz jasna wywodzących się z pierwszej i drugiej fali black metalu. Także dodam okultystyczny, duszny, oparty na dysonansach oraz atmosferyczny, ekstremalny metal, jako taki. Nie będę wymieniał nazw, ponieważ wolałbym nie skupiać się na podobieństwach do innych kapel i pozwolić słuchaczom na własne interpretacje.

B: Z notki prasowej wynika, że to muzyka od starych wyjadaczy dla starych wyjadaczy i przyznam, że zdecydowanie słychać, że macie doświadczenie, ale warto tu zauważyć, że jednocześnie nie jesteście jakimś kopiuj-wklej hordem. Stworzyliście coś własnego i jest to dobre.

V: Dzięki za te słowa, cieszę się, że udało nam się wyrobić własny styl. Znajomy powiedział mi, że nasza płyta jest „kurewsko oldskulowa” i doszło do mnie już szereg opinii, co do klasyfikacji stylu, jako materiału głęboko zakorzenionego w pierwszej fali. Znaleźli się również tacy, którzy przyrównywali nas do islandzkiego black metalu i współczesnych nurtów. Myślę, że w każdym z tych komentarzy jest trochę prawdy, gdyż z pewnością jest coś z tego zawartego w agresywnych riffach połączonych z klimatycznymi dysonansami.

B: Przejdźmy teraz do warstwy graficznej. Okładka została popełniona przez View From The Coffin, i jest naprawdę świetna. Stwierdziliście jakiś czas temu, że przedstawione na niej filary reprezentują Was obu, zaś pomiędzy Wami jest pustka, z której wywodzą się wizje. Można przez to rozumieć, że muzyka na „Demonian Abyssal Visions” nie jest li i jedynie dźwiękiem, ale kluczem do odkrywania ciemności wewnątrz samego siebie?

V: Valaraukar jest tak naprawdę moją własną wizją. Wymagane jest swoiste nastawienie, by tworzyć muzykę, jak również pisać dobre teskty. Postrzegam to, jako zgłębienie się w mrok umysłu i moc, która tam drzemie. Rozważając naturę podświadomości, można stwierdzić, że zdecydowanie istnieje w niej aspekt otchłani. Jest to nieznany wymiar, niemożliwy do poznania tradycyjnymi metodami. Mam własne sposoby na użycie tej mocy, zwizualizowanie i przekształcenie w słowa. Jak wspominałem we wcześniejszych wywiadach, pokładam pełne zaufanie w tym źródle, jak również w całym procesie.

B: Muszę też zauważyć, że okłada perfekcyjnie harmonizuje z muzyką. Przyznam, że najlepszą formą obcowania z płytą było słuchanie muzy podczas kontemplowania okładki, miałem podobnie np.  z ostatnim albumem Portal. Czy ta harmonia była celowym zabiegiem?

V: Cóż, okładka miała przedstawiać otchłań lub pustkę i uważam, że zdecydowanie robi robotę. Sądzę, że nie jest konieczne wpatrywanie się okładkę płyty podczas zatapiania się w muzyce, ale dobrze jest, by istniała pomiędzy nimi więź. Szczególnie, jeśli chodzi o winyle!

B: Nie jesteście zbyt aktywni scenicznie. Jednakże, kiedy już to ma nastąpić, to będzie srogo, a to dlatego, że w grudniu będziecie grać wespół z Desaster, Archgoat i Root. Planujecie potem więcej koncertów lub jakąś trasę, by promować Waszą płytę?

V: Przyznam, że naprawdę jestem podekscytowany tym koncertem. Valaraukar nie miał okazji jeszcze grać na żywo, a ja od 17 miesięcy nie występowałem na scenie. Kiedy przychodzi do koncertów, to musi być pokaz siły odpowiedni do aktualnego poziomu, na którym znajduje się zespół. Zaś, co do innych występów, mamy nadzieję rzucić niedługo paroma ogłoszeniami, ale nie mogę nic więcej ujawnić.

B: A jakie macie dalsze plany poza tym? Na następny pełniak nieco za wcześnie, ale może macie w zamyśle EPkę albo split?

V: Bardzo możliwe! To może być dobry pomysł, by popracować nad krótszymi wydawnictwami zanim weźmie się za coś większego. Utwory na płytę były już gotowe w zeszłym roku, więc obecnie jest więcej pomysłów, które chciałbym zrealizować, jak również wypróbować inne podejście do niektórych kwestii.

B: Wspomnieliście kiedyś, że black metal ma masę opcji do wykorzystania. To prawda, można odnaleźć wiele różnorakich stylów, ale nie macie czasem wrażenia, że niektóre formy poszukiwania nie powinny mieć miejsca, gdyż prowadzą do dość groteskowych efektów, choćby prób łączenia black metalu z hip hopem?

V: Nigdy nie powiem, że pewne poszukiwania nie powinny mieć miejsca, ludzie mogą robić, co im się żywnie podoba. Jeśli natomiast chodzi o black metal oraz to, co z niego czerpię, to nie chciałbym, by był zepsuty i zmieszany z czymkolwiek, co mogłoby go odciągnąć od bycia surowym, i mrocznym. Ale to tylko moja opinia, niezbyt obchodzi mnie zdanie innych.

B: To skoro zabrnęliśmy w tematy ideologii, pozwolę sobie zadać proste, nieco oklepane pytanie: czym dzisiaj jest black metal?

V: W starym black metalu tkwi pewien określony rodzaj ducha, którego nie odważę się nawet próbować zdefiniować. Skupiam się jedynie na mojej własnej więzi z nim i łaknienia obcowania z nim. Mój związek z muzyką jest bardzo osobisty oraz odseparowany mocno od doświadczeń innych ludzi, aczkolwiek satysfakcjonującym jest, gdy jest możliwość nawiązania kontaktu z tymi, którzy mają podobne gusta. Uważam także, że obecnie jest masa kapel utrzymujących na wiele sposobów ducha black metalu przy życiu.

B: I ostatnie słowo należy do Ciebie!

V: Wielkie dzięki za wywiad oraz za wsparcie Demonian Black Metalu!

Autor

69 tekstów dla Chaos Vault

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *