Nie od dziś wiadomo, że Krzysztof Słyż ma nosa do dobrych kapel. Gdy Wszechpotężna ujawniła singiel „Total Inertia” promujący EPkę świeżutkiego UR poczułem się zaintrygowany. A przesłuchawszy całość moje zainteresowanie wzrosło na tyle, by pogadać co nieco. O współpracy z Arachnophobią, Sumerach oraz o tym, że „Monotheist” Celtic Frost jest genialne opowiadał Gregor.

B: Hails Gregor! Na wstępie gratulacje z powodu udanego debiutu UR na polskiej scenie!

G: Ave! Dzięki, odbiór albumu jest znakomity więc faktycznie debiut trzeba uznać za udany. Bardzo się cieszę, że tak się stało – to motywuje do dalszej pracy jeszcze bardziej!

B: Z informacji, do jakich się dokopałem, wynika, że UR istnieje już od zeszłego roku. Przybliż trochę genezę bandu.

G: Zgadza się, UR istnieje od grudnia 2015 roku i powstał na gruzach zespołu Recall, który tworzyliśmy z innym gitarzystą – Piotrem, a ja pełniłem tam jedynie funkcję wokalisty i tekściarza. Po wyjeździe Piotra za granicę stanęliśmy przed wyborem, czy kontynuować pracę czy rozwiązać zespół. Ostatecznie zespół został rozwiązany, ale w jego miejsce powołaliśmy do życia UR, nie było sensu tworzyć pod starym szyldem bo to zupełnie nowy etap w naszym muzycznym życiu. UR tworzę z tą samą sekcją rytmiczną – perkusistą Krollem i basistą Bonym.

B: Jak się zaczęła Wasza współpraca z Wszechpotężną Arachnophobia Records?

G: Po nagraniu materiału rozsyłałem go po wytwórniach, które wzbudzają moje największe zaufanie i szacunek. Odzew był bardzo dobry i okazało się, że Krzysztof jest zainteresowany. Ucieszyłem się, bo nie ukrywam, że Arachnophobię od początku stawiałem na pierwszym miejscu. Pozostało tylko ustalenie terminu wydawniczego. Z Krzyśkiem pracuje się na prostych, przejrzystych i uczciwych zasadach, bardzo sobie to cenię!

B: Pogratulować należy doboru singla promującego EPkę.

G: Dzięki, wybór był dość prosty bo „Total Inertia” zawiera wiele elementów, które świetnie charakteryzują cały krążek, ale z racji tego, iż ten jest bardzo różnorodny nie odkrywa wszystkich kart i nie zdradza wszystkich naszych pomysłów. Utwór poradził sobie świetnie w internecie i wzbudził zainteresowanie, więc nie ulega wątpliwości, że to był dobry strzał!

B: Gregor, zdradzisz może kiedy doczekamy się pełnowartościowego długograja?

G: Niestety tego nie wiem, bardzo bym chciał żeby to się stało jeszcze w tym roku. Pewne jest, że materiał zostanie nagrany do końca lipca, a może nawet wcześniej, bo całkiem sporo utworów jest już gotowych, najprawdopodobniej jeden z nich zagramy już na najbliższym koncercie w Gdańsku w Protokulturze!

B: Skąd pomysł na nazwanie bandu UR? Brzmi to, jak ciekawe odniesienie do mitologii sumeryjskiej.

G: Pomysł przyniósł Karol (nasz perkusista) i od razu nam przypadł do gustu. To krótka i prosta nazwa, która bardzo dobrze brzmi. Faktycznie, jest zainspirowana językiem Sumerów i najprawdopodobniej odnosi się do określenia zwierząt z grupy dużych drapieżników , jest to także nazwa miasta, które uznawane jest jako jedno z zalążków cywilizacji. Nie jesteśmy zespołem „historycznym” czy ukierunkowanym konkretnie na jedną tematykę ale lubujemy się w sprawach tajemniczych i nie do końca jasnych, dlatego taka nazwa jak najbardziej do nas pasuje.

B: Ze skąpych informacji, na jakie się natknąłem tu i ówdzie, wygląda na to, że nie jesteście nowicjuszami na scenie. Podczas kompozycji jakieś patenty z Waszych pozostałych kapel przenoszą się na granie w UR?

G: Faktycznie, nie jesteśmy nowicjuszami. Wraz z Karolem gram w leszczyńsko – poznańskim Bloodstained, który w niektórych kręgach cieszy się uznaniem. Od dwóch lat gram też w Bloodthirst, którego raczej nie trzeba szczególnie przedstawiać… Myślę, że konkretne patenty z innych zespołów nie przenikają do UR ale pewne jest, że w tych zespołach zyskaliśmy doświadczenie i umiejętności, które pomagają nam poruszać się w tak szerokich rejonach muzycznych. Osobiście bardzo lubię różnorodność dlatego granie w wielu kapelach nie jest dla mnie niczym nowym, to mnie strasznie nakręca i inspiruje do działania!

B: Właśnie, kto odpowiada za muzykę i teksty w zespole? I co jest inspiracją do tekstów?

G: Muzyka jest pracą wspólną, choć to ja przynoszę szkielety, które przygotowuję bardzo starannie w domu, no i mam ogromy wpływ na ostateczny kształt kompozycji ale nad aranżacjami pracujemy razem, a uważam, iż jest to równie ważne co tworzenie dźwięków! Natomiast teksty piszę sam i są one bardzo osobistą podróżą w głąb własnych uczuć i wspomnień. Inspiruję się własnymi doświadczeniami, co bywa trudne i bolesne ale też jest to doskonała forma oczyszczenia.

B: …oraz inspiracje muzyczne. W muzyce UR, notabene świetnej, słyszę echa Candlemass ale i mam wrażenie, że Paradise Lost, szczególnie jakoś w odniesieniu do ostatniej płyty, oraz Triptykon/Celtic Frost. Pochwalić należy fakt, że zgrabnie mieszacie ze sobą elementy doom’u, thrashu i blackowej surowizny.

G: Przyznam, że nie jestem zbyt wielkim fanem Candlemass, a nowej płyty Paradise Lost nie słyszałem (hehe), no ale teraz to muszę to sprawdzić bo wzbudziłeś moją ciekawość! Wiesz, to jest trochę tak, że człowiek, który kocha się w muzyce nasiąka nią przez cały czas i nigdy nie wiadomo, który z przyswojonych elementów zostanie przetworzony i użyty. Czasami jest to kopia, czasami coś o zupełnie świeżej jakości… Osobiście jestem człowiekiem, który słucha bardzo dużo różnorodnej muzyki, inspiracje Black metalem czy Hard rockiem są oczywiste no ale wskaż mi metalowca, który słucha płyt Grega Howe czy Andy Timmonsa (hehe).

B: Natknąłem się na informacje, że jako UR, mieliście już za sobą debiut sceniczny. Odbiór był pozytywny?

G: Zgadza się, debiut miał miejsce w Poznaniu w Klubie U Bazyla, supportowaliśmy Bloodthirst, Tarana i Arkonę, dlatego frekwencja była bardzo dobra! Myślę, że ludzie byli zaciekawieni, tym bardziej, że wtedy jeszcze żaden utwór nie był udostępniony w sieci i tak naprawdę nikt nie był pewien czego się spodziewać. Po występie usłyszeliśmy kilka naprawdę dobrych opinii więc odnoszę wrażenie, że wszystko poszło zgodnie z planem!

B: I kiedy jakaś większa trasa? Z chęcią posłuchałoby się Was na żywo.

G: Trasa raczej nie wchodzi w grę, choć oczywiście jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Skupiamy się raczej na mniejszych, pojedynczych koncertach, na pierwszy ogień idzie Gdańsk gdzie wystąpimy już 28 stycznia w Klubie Protokultura, ale na tym na pewno się nie skończy, dlatego wszystkich zainteresowanych zachęcam do śledzenia tego co się u nas dzieje! Kolejne daty wkrótce na pewno będą potwierdzone i ogłoszone!

B: Czego obecnie słuchasz? Od razu powiedz też jaki krążek z zeszłego roku zrobił na Tobie największe wrażenie.

G: Podczas udzielania odpowiedzi w odtwarzaczu znalazły się płyty, których jakiś czas nie słuchałem, a uważam za genialne – Celtic Frost „Monotheist” oraz Odraza „Esperalem tkane”. Uważam też, że w ubiegłym roku wyszło naprawdę wiele bardzo dobrych i ambitnych płyt w polskim podziemiu co mnie osobiście ogromnie cieszy! Numerem jeden w 2016 jest dla mnie zdecydowanie Christ Agony „Legacy”, doskonały album!

B: …i w jakich alkoholach gustuje się w UR.

G: Właściwie lubimy wszystkie alkohole, ale raczej gustujemy w mocnych jak tequila, whiskey czy wódka. Znani jesteśmy również z tego, że uwielbiamy pić ciepłą wódkę i zagryzać zimną kiełbasą (hehe).

B: Wielkie dzięki za wywiad! Ostatnie słowo należy do Ciebie!

G: Dzięki. Niech nadejdzie ciemność!