Totengott poznałem przypadkiem, gdy jeden z bdb znajomych obwieścił, że znalazł pyszny band młócący niczym Celtic  Frost, czy Triptykon. Zaciekawiony sięgnąłem po ich świeżego długograja, “Doppelgänger”, i zostałem zniszczony. Ciężkie, powolne, a zarazem niszczące brzmienie dające poczucie zimnego, czarnego monolitu bezlitośnie mielącego słuchacza na krwawą miazgę. Zaskoczony, że taki hord wypełzł ze słonecznej Hiszpanii postanowiłem pogadać trochę z tymi maniakami, co zaowocowało ciekawą wymianą zdań. O tym, że Triptykon jest lepszy niż Celtic Frost, o inspirowaniu się Pendereckim jak również o tym, że Miasteczko Twin Peaks jest super opowiadał mi Jose Mora, garowy zespołu.

 

B:  Hails! Jak można wyczytać o Was w internetach “podążacie ścieżką UGH”. Jak wiadomo UGH jest słowem (nie)świętym wśród metali. Czymże więc ono jest dla Was?

J: Siemanko! UGH jest prawem. To przejaw gniewu, przygnębienia, przemocy oraz szaleństwa. Rozpoczęcie grania od “UGH” jest sygnałem, że będzie się działo.

B: I istotne pytanie: Are you Morbid?

J: Sądzimy, że definitywnie tak, hehe. Sporo ludzi, którzy oglądali nas na żywo albo słuchali naszej muzy potwierdziło to, więc… let’s be morbid!!!

B: Gratzy z powodu wypuszczenia debiutu! Przyznaję, w tym roku wyszło już sporo świetnych albumów, ale coś, co ma ciężar identyczny jak Celtic Frost/Triptykon? Takich smakołyków dawno nie było.

J: Wielkie dzięki za te słowa, cieszy nas, że podobał ci się “Doppelgänger”. Tak szczerze mówiąc, to tworząc ten album nie zastanawialiśmy się, jakie są trendy w graniu. Obecnie wydaje się, ze większość kapel po prostu stawia na jak najszybsze i jak najbardziej techniczne granie, co kompletnie nie pokrywa się z naszą wizją tego, jak powinna brzmieć muza mroczna oraz jednocześnie ekstremalna. Sądzimy, że Totengott oferuje coś zgoła innego od współczesnych trendów i ludziom naprawdę podoba się nasza mieszanka mroku, ponurego klimatu, eksperymentowania i przyjemnej nutki oldschoolu.

B: Co sądzicie o Triptykonie? Jedni marudzą, że dobry ale wciąż gorszy od Celtic Frost, a inni z kolei nie widzą różnicy.

J: Dla nas Triptykon jest tak dobry, albo nawet lepszy, jak Celtic Frost lub Hellhammer. “Eparistera Daimones” jest bez wątpienia najlepszym albumem w dorobku Toma G Warriora, aczkolwiek nigdy nie będzie wywoływała takiego pierdolnięcia jak Hellhammer, czy Celtic kiedy stworzyli coś nowego oraz całkowicie oryginalnego. Normalnym jest, że ludzie wolą klasyczne łupanie od Celticów, jako że masa z nich dorastała wychowując się na tej muzie, przez co bardziej niż gust przeważa w nich siła sentymentu. Ale powiem Ci, że z perspektywy kreatywności, jak i muzyki, Triptykon jest tak samo dobry, jak stare, zacne Celtic Frost.

B: No to mnie zaskoczyłeś. Jesteście pierwszymi, którzy twierdzą, że Triptykon jest lepszy od Celtic Frost, szczególnie, że “Eparistera Daimones” przewyższa nawet “Monotheist”.

J: Hahah nie, po prostu sądzimy, iż pewna część działalności Triptykona może być lepsza od pewnej części Celtic Frost. Zaś “Monotheist” jest albumem, który ma największy wpływ na Totengott, więc od niego w żadnym wypadku “Eparistera Daimones” lepsze nie jest ale… co byś wolał? “Eparistera…” czy “Cold Lake” wraz z “Vanity/Nemesis”? Niektórzy zaś preferują okres tylko do “Into the Pandemonium”. Dla nas Triptykon jest jakby ewolucją stylu z “Monotheist”, więc obowiązkowym jest, że to uwielbiamy, heheh. Rzecz jasna kasety Hellhammer jak również pierwsze trzy albumy Celtic Frost miały ogromny wpływ na gatunek, i były wtedy prawdziwie blackowe. Triptykon tego nigdy mieć nie będzie, ale z punktu widzenia wykonywania muzyki oraz zawartego w nim mroku jego płyty są równie dobre (ani lepsze ani gorsze) niźli klasyki.

B: Muszę przyznać, że okładka Waszego długograja jest naprawdę wyborna! Ponura i szatańska. Któż popełnił tę abominację?

J: Okładka została zaprojektowania przez ProcesoNegro Art Studio z południowej części Hiszpanii, które niestety niedawno zakończyło działalność. Nasza okładka była chyba jednym z ich ostatnich dzieł. Pomimo drobnych zgrzytów i problemów w ostatniej chwili, to musimy przyznać, że jest okrutnie zajebista, idealnie oddając atmosferę muzyki na płycie.

B: Jakie były początki, a dokładniej jak Totengott ewoluowało z coverbandu Celticów do pełnowymiarowej kapeli?

J: Totengott zaczynał jako swoisty żart. Zdecydowaliśmy, że będziemy łoić kawałki Celtic Frost. To była mieszanka grania muzy, którą uwielbiamy, oddawania hołdu najlepszym kawałkom w historii metalu i parodia współczesnego trendu na wszelkie “tribute bandy”. Popularności z tego nie było, hajsu też nie, jako że nie braliśmy na warsztat komercyjnej muzy ale mieliśmy z tego masę frajdy. Ewoluowanie z grania kawałków Celtic Frost do tworzenia czegoś własnego była w sumie czyś naturalnym. Po paru miesiącach grania i kilku gigach czuliśmy pewną wspólną więź pod względem personalnym oraz muzycznym, co przełożyło się na chęć tworzenia czegoś własnego. Chou ma dryg do komponowania, więc zasypał nas pomysłami, które szybko przenieśliśmy do studia i przerobiliśmy na wczesne wersje naszych kawałków, jakie znalazły się na naszym pełnowymiarowym albumie. Po prawdzie cała nasza trójka była zaskoczona jak szybko i gładko to poszło.

B: Totengott. Wymyśliliście nazwę sami, czy może jest to jakieś nawiązanie do kawałka Celtic Frost „Dying God Coming To The Human Flesh”?

J: To istotnie nawiązanie, ale do kawałka “Totengott” będącego interludium na “Monotheist”. Ta nazwa towarzyszyła nam już od dość dawna. Brzmi ciężko i zajebiście, nie sądzisz?

B: No raczej. Wyczytałem, że wcześniej część z Was grała w bandach popełniających także hardcore. Z “hardkora” do ponurego doom/black metalu. To niezły rozstrzał.

J: Cóż, graliśmy sporo różnej muzy w poprzednich kapelach, od hardcore’a do alternatywnego rocka, z thrash metalu to shoegaze’u, z progressive’a do punku, a nawet inspirowany Beatlesami pop rock. Także obecnie każdy z nas działa w innych bandach grających w odmiennych stylach: Nacho i Chou cisną klasycznego dooma z Void, Chou zacina również hadcore z Old Enemies, Ja osobiście gram także hard rock / prog rocka z Mad Rovers… Co do muzy więc, jesteśmy dość eklektyczni, ale nic na to nie poradzimy.

B: Co mnie uderzyło, oprócz niszczącej muzy, był także wokal. Zupełnie jakbym słyszał samego Toma. Trudno było się nauczyć tej maniery śpiewania, czy raczej to przyszło naturalnie?

J: Dla Chou to była bułka z masłem. Wsłuchiwał się w Toma już jako dzieciak, do tego sądzimy, że ten rodzaj śpiewania ma jakoś zakodowany w genach. Na początku miał pewne problem przy gigach na żywo, jako że nie był przyzwyczajony do dłuższych występów, ale szybko się zaadaptował i teraz brzmi jak prawdziwy niszczyciel.

B:  Wśród swoich inspiracji wymieniacie również polskiego kompozytora, Krzysztofa Pendereckiego. Nieczęsto zdarza się, by metalowe kapele jako bezpośrednią inspirację wskazywały na kompozytorów muzyki klasycznej. I jak już przy tym jesteśmy, jesteście dobrze obeznani w klasyce?

J: Wpływ Pendereckiego Totengott przejawia się w tym, że jego muzyka oparta jest na atonalności oraz na tym, jak traktuje on poszczególne interwały. Penderecki tworzy pełne dysonansów utwory i eksperymentuje niesamowicie z zasadami muzyki. Chou właśnie pisze riffy w bardzo podobnym stylu do niego. A co do klasyki to nie jesteśmy ekspertami, ale jak coś nam przypasuje, to chętnie bierzemy się za odsłuchy.

B: Sporo wiecie widzę na temat muzyki Pendereckiego. Jesteście obeznani także z innymi polskimi przedstawicielami muzyki klasycznej?

J: Pierwszym, który przychodzi mi na myśl jest Fryderyk Chopin. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie pozostałych od razu bez pomocy wujka google’a ale definitywnie macie u siebie masę świetnych kompozytorów muzyki klasycznej.

B: To skoro już przy tym jesteśmy, słuchacie coś z polskiej sceny metalowej?

J: Cóż, pomijając najbardziej znane polskie kapele (Vader, Behemoth, Hate…) naprawdę lubimy starych wyjadaczy, o których niektórzy współcześni metale pozapominali: Acid Drinkers, Dragon, Crystal Viper, Acrimony, Turbo, Creation of death… Nacho i Chou dorastali słuchając masę muzy z lat 80tych/90tych, więc mają masę winyli oraz kaset tych bandów. Osobiście cenię sobie bardzo także pare polskich prog kapel jak: Quidam, Indukti, etc… Riverside także zaliczam do osobistych faworytów. Waćpan masz masę zajebistych kapel u siebie, heheh. O! I uwielbiam MGŁĘ. Są przezajebiści.

B:  Twierdzicie, że Totengott przekracza ograniczenia w Waszym pojmowaniu muzyki. Czym jest więc dla Was muzyka? Przejawem ekspresji, podstawą do głębszego poznania samych siebie?

J: Muzyka jest podstawową częścią naszego życia oraz jego odbiciem. Odzwierciedla odmienne pewną część nas, a Totengott jest wyrazem naszych lęków, myśli, zmartwień poprzez połączenie ich, a następnie przekucie na coś produktywnego i zajebistego. Na swój sposób jest też dla nas terapią. Naprawdę żaden z nas nie wyobraża sobie bez niej życia.

B: Dzieliliście już scenę z kilkoma mocnymi składami, jak Sodom czy Entombed AD. Któryś z dotychczasowych gigów zapadł Wam najbardziej w pamięć?

J: Mutant Fest z 2015 r. dał nam nieźle w kość. To był nasz ostatni koncert jako tribute bandu dla Celtic Frost. Graliśmy bezpośrednio przed Holy Moses, Entombed AD, a nagłośnienie, wykonanie oraz publika były wyśmienite. Była tam masa starych metali, którzy reagowali bardzo entuzjastycznie. Także spotkanie i rozmowa z żywą legendą, LG Petrovem, było czymś super. Z drugiej strony grając już nasze własne kawałki często dajemy całkiem niezłe show wyciskając z samych siebie ile się da, dzięki czemu mogliśmy dać naprawdę mocny występ w Asturias (naszym rodzimym regionie) na Funeral Summer Fest wraz z Bodybag i Niebla Funeraria. Było ciężko, ekstremalnie i ponuro. Myślę, że to był nasz najlepszy show jak dotychczas. Można zobaczyć trochę naszego grania na YT:

Mutant Fest 2015:

Funeral Summer Fest 2016:

B: Niedługo będziecie także młócić na scenie wraz z Obituary. Podjarani?

J: Pewnie! Jesteśmy wielkimi fanami Obituary. Zajebiście jest dzielić scenę wraz kimś, czyją muzę się uwielbia, no i zawsze przyjdą jacyś nowi ludzie, którzy mogą zostać także naszymi fanami. Kto wie, może zainteresujemy samych braci Tardych, jako że uwielbiają Celtic Frost. Tej nocy także dzielimy scenę z naszymi znajomymi z Legacy of Brutality, jednym z najlepszych death metalowych bandów w Hiszpanii, więc spodziewamy się naprawdę epickiego wieczoru, hehe.

B: Jakie macie plany na przyszłość? Może jakiś wspólny gig z Triptykon?

J: W najbliższej przyszłości czeka nas kilka gigów sierpniu celem promowania “Doppelgänger”. Piątego sierpnia gramy na Vidiago Rock Festival z Stoned Jesus, Vita Imana, Legacy of Brutality. Potem ósmego mamy sztukę z Obituary, dwunastego mamy show w Oviedo, w Asutriuas, będący oficjalnym wypuszczeniem “Doppelgänger”. Będzie to wyjątkowy gig, bo zagramy trzy sety: najpierw naszego pełniaka w całości, na drugim zagramy nowe, świeżutkie kawałki, zaś trzeci będzie powrotem do czasów tribute bandu Celtic Frost, czyli masa coverów. A jeśli uda nam się to przeżyć, to trzydziestego pierwszego będziemy dzielić scenę z E-Force (wykonującym covery Voivod) następnie zajmiemy się rezerwacją terminów na jesień. Możliwość zagrania wespół z Triptykonem byłaby prawdziwym zaszczytem. Mamy na to cichą nadzieję i często lubimy sobie wyobrażać jaka byłaby reakcja Toma na naszą muzykę.

B: Widziałem, że jesteście fanami Miasteczka Twin Peaks. Jak się podobają najnowsze epizody?

J: Jak cholera! Uwielbiamy seriale, gdzie koncepcja  “doppelgängera” jest podstawą fabuły. Nacho nie widział jeszcze najnowszych odcinków, ale Chou się mocno wkręcił. Sam także jestem maniakiem tego serialu, więc każdy poniedziałek to u nas święto. Z mojego punktu widzenia nowe odcinki to osiemnaście godzin czystego, jebanego Davida Lyncha z pełną swobodą artystyczną. Przekłada się to na to, że może on upchnąć dowolną ilość surrealistycznego, eksperymentalnego i ryzykowanego materiału do tego pieprzonego zepsutego, zapatrzonego w siebie telewizyjnego biznesu. Nie sądzę, by producenci wiedzieli, co naprawdę czynią dając Lynchowi wolną rękę, ale dla fanów to jest wprost bajka. Dodał nawet muzykę Pendereckiego w ósmym odcinku.. EPICKIE!!!

B: Ostatnie słowo należy do Was i dzięki za wywiad. UGH!

J: Dzięki za zainteresowanie Totengott. Zapraszamy na nasz profil (https://www.facebook.com/totengottmetal/), Insta (https://www.instagram.com/totengottmetal/) , zaś nasz merch można zamówić przez Bandcamp (https://totengott.bandcamp.com/) albo słać maile na totengott.metal@gmail.com. Mamy nadzieję zagrać kiedyś u Was w Polsce! UGH i na zdrowie!!!