The Wakedead Gathering to bardzo dobry zespół death metalowy. Nie było by w tym fakcie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to one man band. A może to tylko stereotypy, że one man bandy są gówniane? Tak jak to, że webziny są do dupy, hehe. Zresztą Drew ma na tenże temat swoje zdanie. O tym niżej.

Oracle: Witaj Drew! Na początek muszę Ci pogratulować tak udanego albumu, jak „Tenements of Ephemera”. Szczerze mówiąc, nie znam żadnego innego death metalowego one man bandu, który wydałby tak dobry stuff. Jak Ci się to udało?

Drew: Bardzo Ci dziękuję. Zajęło mi dużo czasu, by napisać i nagrać ten materiał, więc myślę, że w efekcie tego musiałem osiągnąć dobry rezultat.

O.: No jasne. Zacznijmy jednak od początku. The Wakedead Gathering nie jest starą kapelą, powołałeś ją do życia w 2007 roku. Od początku miał to być one man band, czy jakieś inne czynniki wpłynęły na taki właśnie kształt zespołu?

D.: Stworzyłem The Wakedead Gathering jako one man band, bo miało to być coś w rodzaju side projectu powołanego do nagrania kilku moich pomysłów. Podobało mi się to, że miałem kontrolę nad całym procesem w tym zespole, tak więc nawet nie próbuję dokoptować jakichś nowych muzyków w tym momencie.

O.: Twoim pierwszym wydawnictwem było demo „Ars Notoria”. Sam osobiście nie słyszałem tego materiału, ale czytałem bodaj z dwie recenzje i nie były zbyt pozytywne, przeciętne rzekłbym. Co sam myślisz o tej demówce po dwóch latach od jej nagrania?

D.: Nie czytałem zbyt wielu recenzji tej demówki, no ale jeśli nie były one najlepsze to właśnie z tego jednego powodu – że było to demo. Proces nagrywania i sprzęt nie były najlepsze dla tych piosenek, ja sam natomiast zawsze jestem krytyczny wobec moich nagrań i staram się iść dalej. Myślę więc, że był to niezły punk wyjścia, ale oczywiście cały czas staram się nadać moim kompozycjom jeszcze lepsze brzmienie.

O.: Oczywiście. Inkryminowane demo miało bardzo ograniczony nakład – 50 sztuk i 200 sztuk na kasecie. Dlaczego? Nie wierzyłeś, że zyskasz popularność u więcej niż tylko 250 maniaków, hehe? Wiesz, ja osobiście ni elubię takich małych limitów, bo często kryją się za tym idioci próbujący na siłę stworzyć kult czy jakieś inne gówno….

D.: Cóż, demo miało limit jedynie 50 sztuk, bo nie miałem pieniędzy na większą liczbę, a poza tym nie chciałem wytłoczyć więcej kopii niż uważałem że mógłbym sprzedać sam. Co do wznowienia na kasecie w liczbie 200 kopii, była to decyzja Skeleton Plague Records, uważam zresztą, że to odpowiednia ilość. Czasami kiepskie wydawnictwa są reklamowane jako limity, by mieć pewność, że sprzeda się je wszystkie [o to to to! – przyp. Oracle]. Często też jednak niskie limity są konskewencją tego, że nie ma dużego zapotrzebowania na kasety czy demówki kapel, które dopiero startują.

O.: Mądrze prawisz. Kolejnym i jak dotychczas ostatnim wydawnictwem The Wakedead Gathering jest Twój debiutancki krążek „Tenements of Ephemera”. Co możesz o nim powiedzieć? Trudno był o nagrać wszystko samemu? Myślisz, że z pomocą innych muzyków wszystko to byłoby lepsze?

D.: Nagrywanie „Tenements of Ephemera” było zabawane, choć czasem oporne, jak na przykład przy rejestrowanie bębnów, ale mimo wszystko jestem dumny z efektów. Jedyną rzeczą z jaką miałem problemy było samodzielne zaprogramowanie perkusji i napisanie tekstów. Cała reszta poszła mi zaskakująco łatwo. Myślę, że The Wakedead Gathering zabrzmiałoby lepiej z żywym perkusistą, no ale jak na razie nie miałem szczęścia w pracy z pałkerami.

O.: Ale niemniej jednak „Tenements of Ephemera” ma bardoz dobre, choć surowe brzmienie. No a ten automat perkusyjny wcale nie brzmi tak tragicznie, wręcz dość naturalnie – chwilami nawet zastanawiałem się, czy to nie żywy perkusista, hehe. Powiedz coś jeszcze o nagrywaniu tego materiału, bo naprawdę brzmi to dobrze…

D.: Dzięki. Perskusja była nagrywana przy użyciu BFD2, które ma podejścia na Pro Tools. Wszystko napisałem w innym programie, a potem nagrałem przy użyciu BFD2. Nie znalazłem jeszcze innego programu, który brzmiałby tak naturalnie jak ten. No a całość została nagrana w domowym studio mojego przyjaciela.

O.: Sama muzyka jest generalnie death metalem, lecz w jego pierwotnej, morderczej formie. Dlaczego wybrałeś akurat taką formę muzyczną?

D.: Dla mnie tak właśnie powinien brzmieć death metal. To w zasadzie nie była przemyślana decyzja, by „grać death metal”. Po prosu takie brzmienie mi odpowiada i o wiele lepiej pisze mi się taką muzykę.

O.: Również okładka debiutu autorstwa Subtrocity przypadła mi do gustu. Patrząc na nią od razu wiemy, czego się spodziewać – oldskulowego death metalu. W przypadku epki nie było to już tak oczywiste. Czy to właśnie dlatego wybrałeś tego artystę, by stworzył front cover do nadchodząego wydawnictwa?

D.: Tak, myślę, że Subtrocity zrobił świetną robotę z tą okładką. Co do okładki splitu, front cover zaprezentował mi Tony z Beyond Hell. Było to coś naprawdę konkretnego, więc czemu by tego ni e użyć?

O.: Co racja to racja. Co do debiutu jeszcze – kasetowa wersja wyszła dzięki kooperacji Dark Descent Records/Skeleton Plague Records. To prawdziwie podziemne labele, co w połączeniu z Twoją muzyką daje nam esencję Undergroundu, czyż nie?

D.: Brandon ze Skeleton Plague Records był pierwszym, który był zainteresowany moimi kolejnymi wydawnictwami po wydaniu „Ars Notoria” i był strasznie pomocny przez cały ten czas. Dark Descent to również wspaniały label, wydający obecnie najlepsze death metalowe rzeczy [skromnyś, hehe – przyp. Oracle], planuję więc wydać u nich również i mój następny krążek.

O.: A skoro już rozmawiamy o Podziemiu – jakie według Ciebie są najsłabsze i najmocniejsze punkty tej społęczności?

D.: Dla mnie Podziemie tworzone jest przez labele z gatunku DIY, które promują ta muzykę. Fora internetowe zajęły miejsce tape tradingu i tak dalej. Dzięki temu zaangażowanych w to jest więcej osób [o stary, za takie gadanie wiele osób zajebało by Cie klawiaturą, hehe – przyp. Oracle]. Jak długo nie podniecają się gównianą muzyką, tak długo myślę, że to wszystko nie odejdzie. Jedyne co mnie denerwuje to nagły wykwit zespołów grających „oldskulowy death metal”, ale nie ma w nich nic, co odróżniałoby je od innych zespołów grających tą muzykę. Ja wiem, że w jakiś sposób też jestem temu winny, ale czuję też że dodaję coś od siebie do tego wszystkiego, a to jest najważniejsze.

O.: „Tenements of Ephemera” na pewno już zostało wyprzedane, czy w związku z tym planujesz jakieś wznowienie tego wydawnictwa? Na pewno jest tego warte…

D.: 100 kopii na płycie CD zostało już wyprzedane, ale wersja kasetowa wydana przez Skeleton Plague Records/Dark Descent Records jest jeszcze dostępna, więc można ją zamówić poprzez mój MySpace.

O.: Słyszeli? Kupować! A skoro jużpowiedziałeś o profilu – przeczytać na nim można też, iż wkrótce pojawić się ma siedmiocalowy split z Beyond Hell. W zasadzie to już powinien się on ukazać, ale jeszcze go nie ma – dlaczegóż? Słyszałem debiutancki krążek tej kapeli, ale szczerze mówiąc nie podoba mi się on tak bardzo jak The Wakedead Gathering. Nie boisz się więc, że sam split będzie nierówny?

D.: O splicie rozmawialiśmy już od dłuższego czasu, mój kawałek na ten split był nagrany już dawno, ale potem z jakichś technicznych powodów uległ skasowaniu. Teraz czekam na ponowne jego nagranie. Nie rozmawiałem z Beyond Hell już od jakiegoś czasu. Split na pewno się ukaże, ale jak na razie nie ma na to czasu. Słyszałem pierwszą wersję ich połowy materiału i mogę Cię zapewnić, że to bardzo dobra muzyka.

O.: Pożyjemy, zobaczymy. Dobra, ostatnimi czasy ukazało się sporo death metalowych albumów. Czy któryś z nich przypadł Ci do gustu?

D.: Immolation wydało świetną płytę, często jej ostatnio słucham. Nowy album Adversarial jest również świetny, urzekło mnie ich brzmienie. A poza tym, tak na marginesie słucham sporo starego dobrego Kinga Diamonda, haha!

O.: No klasyki nigdy dość, hehe. Okej, a teraz trzynaste pytanie – czy jesteś więc przesądny. Wierzysz w takie rzeczy jak los, przeznaczenie? Czy wręcz przeciwnie – wierzysz w wolną wolę, branie swojego życia we własne ręce? Interesujesz się tradycyjnymi metalowymi tematami, jak satanizm, Lovercraft, Crowley i tak dalej?

D.: Cóż, nie jestem przesądny. Uważam się za ateistę, nie interesuje mnie więc teatralna wersja Satanizmu, której używa spora liczba zespołów dla swojego image’u. Demo dotykało pewnych crowleyowskich tematów, jestem też wielkim fanem Lovercrafta. Niemniej jednak teksty, których używam są wymyślonymi przeze mnie historiami, a nie nudnymi dla innych tematami.

O.: A jak u Pana z czytelnictwem prasy, skąd bierzesz bieżące newsy? Czytasz wyłącznie papierowe ziny, czy również i do webzinów zaglądasz? A może jesteś zdania, że prawdziwe Podziemie nie ma nic wspólnego z interentem?

D.: W zasadzie prawie w ogólę nie czytam papierowych zine’ów. Newsy biorę głównie z internetowych forum i ze stron wytwórni. W dzisiejszym świecie nie możesz dostać wystarczającą ilość informacji bez użycia internetu. Tak więc negowanie czy pomijanie go jest moim zdaniem upartym i idiotycznym zachowaniem.

O.: Hehe, no moim zdaniem trudno się nie zgodzić. Pochodzisz z Ohio, nie znam wielu kapel z Twojego stanu. Powiedz coś o swojej lokalnej scenie, czy są tam u Ciebie jakieś warte wspomniania kapele, poza The Wakedead Gathering oczywiście, hehe?

D.: Cóż, Ohio jest domem Nunsalughter i kapel jak Estuary, ale poza nimi nie znam jakoś wielu kapel wartych wspomnienia. Nie jestem zaangażowany w jakikolwiem lokalnej sceny, o ile jakaś istnieje, więc nawet nie wiem jakie zespoły mógłbym Ci polecić.

O.: No trudno, trzeba będzie szukać na własną rękę, hehe. Dobra, tak już na koniec, wiem, że pracujesz nad nowym albumem, prawda to, że początkiem 2011 ma być on dostępny? Będzie się różnił od tego co słyszymy na debiucie? Będą jakieś zmiany, czy wciąż będzie to ten sam old skulowy death metal?

D.: W jakiś sposób będzie się on różnił od tego co zrobiłem dotychczas. Będzie miał trochę więcej black metalowych wibracji i partii zorientowanych na doom metal. Spodziewajcie się ciężkiego i miażdżącego albumu, jak zawsze!

O.: No i trzymam Cię za słowo! Dzięki za wywiad Drew! Let There Be Death!

D.: Dzięki za pytania, stay sick!

Wywiad w wersji angielskiej można przeczytać również na stronie Old Death Metal Webzine: tutaj.