Tankograd: „Tankograd to będzie najgeneryczniejszy z generycznych zespołów.”

Bardzo dużo ciekawych płyty ujrzało światło dzienne w roku 2019. Jedną z takich płyt jest debiut Tankograd zatytułowany „Totalitarian”. Mimo że już trochę czasu upłynęło od premiery, to na okoliczność zbliżającego się koncertu w rzeszowskim „Vinylu” postanowiłem odpytać głównodowodzącego tego kolektywu, czyli Herr Feldgrau. Będzie o muzyce, historii i czołgach. Enjoy!

Pathologist: Witam. Dzięki że zgodziłeś się na wywiad. W tym roku w końcu ukazał się Wasz debiut. Z tego co udało mi się ustalić, zespół poswatał w 2015 roku. Czemu musiało minąć aż cztery lata, zanim „Totalitarian” został zaprezentowany światu?

Herr Feldgrau: Bo musiałem sam siebie przekonać, że to co sobie dłubię na boku, w chwilach wolnych od grania z Dopelordem i innymi moimi zespołami, nadaje się do pokazania komukolwiek. Potem było już z górki, wystarczyło znaleźć muzyków, którzy by znieśli moje dyktatorskie zapędy, co trwało raptem dwa lata…

P: Jeśli chodzi o waszą przeszłość, to muszę jeszcze dopytać o EP „Mir”. Czy jest jakaś szansa, że materiał ten pojawi się kiedykolwiek w wersji fizycznej?

HF: Chcielibyśmy te numery nagrać na nowo, bowiem mogłyby brzmieć lepiej nagrane w studio, a nie w piwnicy. Wtedy zapewne każdy z nich powędrowałby na wydawnictwo związane z nim tematycznie, np. Tzarbomba pasowałaby na album, który planujemy, a który ma mieć właśnie nuklearny sznyt.

P: Jak to się stało, że Tankograd powstał? Co miał reprezentować i jaka „chemia” połączyła Was, jako muzyków?

HF: Wymyśliłem Tankograd, żeby mieć coś muzycznie „swojego”. Na ogół, jako bębniarz dołączałem do zespołów, które miały już ustalony pomysł na swoje granie, a do tego z racji specyfiki instrumentu miałem mniejszy wpływ na materiał niż np. Gitarzysta. Na początku miał to być wręcz „jednoosobowy hord”, w którym nagrałbym sam sobie jakiś materiał, i potem używał go, jako przynęty żeby zwabić muzyków, ale koniec końców Herr Schnitt, z którym znam się od lat, namówił mnie żeby zrobić z tego normalny zespół. I to teraz procentuje, bo każdy z chłopaków ma swoje specjalne umiejętności, bez których teraz sobie nie wyobrażam funkcjonowania zespołu. Natomiast Herr Berg przyszedł na próbę z ogłoszenia i jako jedyny z dość długiej kolejki kandydatów PRZYGOTOWAŁ SIĘ, co niby wydawać by się mogło oczywiste, ale nie jest…

P: Wywodzicie się ze sceny stoner. Sporo osób uważa, że to skostniały gatunek, w którym nie ma już nic nowego do powiedzenia. Ale jest przecież Tankograd. Jak się do tego odniesiesz?

HF: Nie powiedziałbym że się wywodzimy, jako że inspiracje są raczej nie te. Natomiast stoner doom, z którym mamy powiązania może i jest skostniały, ale z absolutną premedytacją. Są pewne ramy gatunkowe, i wychodzenie poza nie jest bardzo karkołomne. To jakby próbować grać faszystowskie reggae. Natomiast miło mi słyszeć, że coś mamy nowego do powiedzenia, bo zawsze mi się wydawało, że Tankograd to będzie najgeneryczniejszy z generycznych zespołów.

P: Słyszałem też skrajne opinie co do tego, jaka właściwe jest to muzyka. Jedni twierdzą, że gracie stoner, a inni, że doom. Jest też sporo głosów pomiędzy. Ja skłaniam się bardziej ku stonerowi. Czy według Ciebie wrzucanie Was do worka z doom metalem ma jakikolwiek sens?

HF: Doom jest obecnie chyba najszerszą klamrą muzyczną, jeżeli chodzi o scenę metalową . Mnie osobiście bardziej od stonera zawsze inspirowały zespoły grające tzw. „Smutny Doom Metal”, jak My Dying Bride, Funeral, Katatonia… Z drugiej strony Herr Schnitt, który też u nas komponuje, lubuje się w sludge’u, w stylu The Body, Cough, a jak przyniosłem ostatnio na próbę dwa stonerowe riffy, to mnie obsobaczył… Natomiast w mojej opinii Tankograd gra doom. Na pewno takie było założenie. Jeżeli słuchanie muzyki przywodzi na myśl zagładę – to doom. Jak boli – to black metal.

P: A jak odniesiesz się do porównań do Kursk? Moim zdaniem niewiele, poza tematyką, Was łączy… Znasz tę kapelę? Lubisz?

HF: Znam, lubię bardzo, Tankograd został założony pod ich bezpośrednim wpływem i chciałem bardzo naśladować ich monolityczność gatunkową z pierwszych dwóch płyt. Na razie średnio się udaje, bo odkryłem neofolk po drodze…

P: Jeśli nie Kursk to co? Jakie kapele miały największy wpływa na to, w jaki sposób brzmi „Totalitarian”? Co byś polecił fanom, którym Wasza płyta wybitnie się spodobała.

HF: Żeby przeczytali dobrą książkę o historii XX wieku. Co do tematyki to mógłbym ewentualnie zwrócić uwagę na Hail Of Bullets albo Anal Stench i ich płytę Red Revolution, która zrobiła na mnie ongiś ogromne wrażenie. Największy wpływ na to zaś jak Totalitarian BRZMI miało to, na jakie wzmacniacze nas było stać:D

P: Czy macie już jakiś pomysł na następcę „Totalitarian”, a może ta płyta to jednorazowa inicjatywa?

HF: Utwory są pisane, jest już koncepcja, jest nawet okładka, ale to póki co tylko w mojej głowie. Myślę, że wyrobimy się na przyszły rok.

P: Jaki status ma obecnie Tankograd? Jest to Wasz pełnoprawny zespół, czy traktujecie go, jako tymczasowy projekt, odskocznię od tego, co robicie w swoich macierzystych zespołach?

HF: Jako że zmieniliśmy bębniarza, to obecnie tylko ja mam w Tankogradzie jakieś inne grające projekty. Tankograd był może na początku od nich odskocznią, ale jest już od dawna normalnym zespołem, a nie czymś pobocznym.

P: Niechybnie zmierzam do chyba najbardziej nurtującego mnie tematu. Za całą otoczkę zespołu wzięliście sobie dość trudny temat. Czy mieliście z tego powodu jakieś problemy? Historia opowiedzenia bez wyraźnego wskazania dobrego i złego może w pewnych środowiskach wywołać ostre reakcje. Do tego okładka, wasze pseudonimy sceniczne…

HF: Jedyny problem, jaki się pojawił to to, że Totalitarian na serwisach streamingowych pojawił się długo po premierze, co było spowodowane obiekcjami firmy, która się tym miała zająć – najpierw okładka naruszała ich standardy, a kiedy wyjaśniłem, że nie narusza, to pojawił się problem z tym, że była zbyt wiarygodna, i ktoś uznał, że jest skanem prawdziwej gazety, który narusza prawa autorskie. A nie jest, po prostu jej autor, Michał Skuła, jest dobry w tym co robi. Natomiast żadnych prawackich bojówek na koncertach nie odnotowano.

P: Drążę ten temat, bo zdaję siebie sprawę, że możecie wkurzać zarówno tych ze skrajnego prawa, jak i ze skrajnego lewa. Czy taki był zamysł? A może była to po prostu chęć opowiedzenia pewnej historii i niedbanie o tak zwaną „poprawność polityczną”?

HF: Zamysł może nie, ale nie da się opowiedzieć nic o wojnach w XX wieku, i nie napomknąć o rozmaitych zbrodniczych reżimach, które do dziś kładą się cieniem na naszej codzienności. Natomiast jak ktoś się, wkurzy, to może potem pomyśli? Chcę w to wierzyć.

P: To może teraz trochę z innej strony. Czemu akurat historia? Wykształcenie? Pasja czy może jeszcze coś innego zadecydowało o takim, a nie innym obliczu tej muzyki?

HF: Gry komputerowe. Historii nie studiowałem, ale jeździłem dużo wirtualnym czołgiem i po jakimś czasie zacząłem się interesować tym, gdzie jeździły prawdziwe, kto tam akurat był i co z tego wynikło. Obecnie wpadłem w nałóg zbierania książek historycznych, i staram się dotrzeć do historii, które mógłbym przekuć w piosenki.

P: Jeśli mógłbyś, to wyjaśnij, dlaczego akurat nazwa Tankograd?

HF: Tankograd to była nazwa ośrodka przemysłowego, który powstał w 1941 wskutek ewakuacji kilkudziesięciu sowieckich fabryk, które w przeciwnym wypadku przejęliby Niemcy. Jak przeczytałem, że ktoś po prostu zdemontował fabryki, wsadził je na pociąg, i przewiózł w inne miejsce, razem z całą załogą, i wznowił produkcję w ciągu kilku tygodni, to wiedziałem że to jest dobra nazwa. Chcę wierzyć, że nas też stać na coś takiego.

P: No to teraz pytanie może z dupy, a może wcale nie: najlepszy czołg II Wojny Światowej? Plus krótkie uzasadnienie.

HF: To nie ma tak, że jest najlepszy. Może być ulubiony. Dla mnie to Stug III, bo wyglądał fajnie, robił robotę, i jeździł takim Lemmy z Motörhead.

P: Niedługo zawitacie do Rzeszowa. Z niecierpliwością czekam na Wasz występ w Klubie Vinyl. Mnie zachęcać nie trzeba, ale napisz słów kilka do tych, którzy są nieprzekonani, lub zupełnie Was nie znają.

HF: Po 1 będzie tam zespół Trauma, którego słucham od dzieciaka i który na graniu death metalu zjadł zęby. Co do nas natomiast – jeżeli stoner wychodzi Ci nosem, a lubisz wolno i smutno – wjeżdżaj. Jak brakuje Ci historii w muzyce – takoż.

P: Przywieziecie ze sobą jakiś merch?

HF: Będą koszulki, płyty, piny, i być może uszanki. Hełmów nie dowieźli, rozumiecie, przejściowe-chwilowe…

P: Dobra, dzięki w takim razie za wywiad, widzimy się w Rzeszowie pod sceną!

Autor

770 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *