Sartegos: „… jesteśmy inspirowani przez stare zespoły.”

Długo zabierałem się za wywiad z Sartegos, ale dziś widzę, że było warto. Po pierwsze muzyka – uwiodła mnie od pierwszego przesłuchania, pełna mroku i agresji black/death metalowa pożoga. Myślę, że jeśli Sartegos bardziej przyłożyłby się do promocji, maniacy black/death metalu podniecaliby się tą kapelą w o wiele szerszym gronie, hehe. No i sam Rou to niezwykle miły i rozmowny gość, takich rozmówców nam potrzeba. To zabierajcie się za czytanie, jak Was zaciekawi to poszukajcie materiałów Sartegos, bo warto, powiadam Wam!

 

Oracle: Hailz! Będę szczery – zaraz po odsłuchaniu Waszej EPki wiedziałem, że muszę przeprowadzić ten wywiad, bo muzyka z „As Fontes De Negume” miażdży. Jak wiele wywiadów przeprowadziłeś po wydaniu tego materiału?

sartegosRou Sartegos: Witaj, dzięki za Twoje słowa – nie znam dokładnej liczby wywiadów, której udzieliłem po wydaniu „As Fontes De Negume”, ale mogę Ci powiedzieć, że ich ilość po wypuszczeniu minialbumu wyraźnie wzrosła. Większość przyszła z tradycyjnych papierowych zinów, może dwa to były zapytania z webzinów.

O.: To teraz masz dwa w jednym, heh. Ale zacznijmy od początku – Sartegos został powołany do życia sześć lat temu przez Ciebie. Czy Sartegos to Twoje nazwisko? O ile rozumiem w samych początkach Sartegos był one man bandem? Grałeś jeszcze w jakichś innych zespołach?

R.: Nie, Sartegos to nie jest moje imię czy nazwisko. Po prostu lubię dodawać nazwę zespołu do mojego przydomku, myślę, że nie jest to popularna rzecz na dzisiejszej scenie Podziemnej. Popatrz na przykład na Glenna Destruktora. Na samym początku, jeszcze zanim nawet nazwa Sartegos przyszła mi do głowy, zespół ten miał już być nie one man bandem, ale okoliczności sprawiły, że przez jakiś czas musiałem ciągnąć to wszystko w pojedynkę. No i odkryłem, że w pojedynkę pracuje mi się bardzo komfortowo, dlatego też pierwsze demo nagrałem samodzielnie, z użyciem automatu perkusyjnego (bo sam nie umiem grać na perkusji). Ale po tej demówce już dokładnie wiedziałem, że więcej nie użyję automatu (jeśli tylko będzie taka możliwość), szukałem więc pałkera. To wtedy Vindok pomógł mi grając na tym instrumencie. Sam nie grałem w żadnych godnych zaznaczenia zespołach przed Sartegos, miałem co prawda black metalowy projekt ze swoim przyjacielem, skomponowaliśmy kilka rzeczy, ale nigdy niczego nie nagraliśmy.

O.: A kiedy poznałeś Vindoka? Podejrzewam, że między Tobą i nim istnieje jakaś chemia, która pozwala Wam utrzymywać Sartegos we dwóch? Który z Was ma więcej do powiedzenia, jeśli mówimy o muzyce, tekstach itp.?

R.: Znałem Vindoka jeszcze na długo zanim dołączył on do zespołu. Co prawda jest Kolumbijczykiem, ale od wielu lat mieszkał w moim mieście. Znałem jego gust muzyczny, więc na jakimś festiwalu na północy Portugalii spotkaliśmy się i zapytałem, czy nie pomógłby mi jako perkusista w Sartegos. Zgodził się i już po kilku dniach odbyliśmy pierwszą próbę. Jak już powiedziałem, po pierwszej demówce byłem pewny, że nie chcę więcej używać automatu perkusyjnego, sam nie umiałem grać na perce, opcja więc była jedna – znaleźć perkusistę. Muzycznie rozumiemy się wspaniale, współpraca między nami układa się bardzo dobrze, więc tak – monżna powiedzieć, że istnieje między nami chemia. Nie lubię mówić, że Vindok jest zwykłym muzykiem sesyjnym. Zwłaszcza, że lubię znać jego opinię odnośnie tego czy tamtego fragmentu. Zwłaszcza, że sam nie gram na perkusji, więc jego opinia naprawdę ma znaczenie. Faktem jednak jest, że to ja komponuję całą muzykę, piszę teksty i kreuję (z pomocą przy okladkach) stronę wizualną.

O.: Niestety nie słyszałem wcześniejszych demówek Sartegos, jedynie kilka numerów, które znalazłem w internecie i uważam, że od początku kroczycie ścieżką siarczystego black/death metalu który naprawdę mi się podoba. Czy takie założenie było od początku, czy jak większość muzyków odpowiesz mi, że „grasz to co czujesz”?

R.: Sartegos mniej więcej kontynuuje obraną drogę, ale słychać w nim też ewolucję. To jest niezaprzeczalne – jeśli porównasz nasze pierwsze demo do najnowszego minialbumu sam przyznasz, że rozwój dotyczy nie tylko brzmienia, ale i samych utworów. Tutaj słychać ewolucję. Od początku chciałem grać taką muzykę, ale muszę też powiedzieć, że faktycznie gram to co czuję, lub to co lubię, więc możesz połączyć sobie te dwie rzeczy.

sartegos1O.: A przy okazji, czy można liczyć na wznowienia tych demówek?

R.: Tak, faktycznie planujemy wznowić dwie demówki na jednym CD nakładem I, Voidhanger Records. Ukaże się końcem 2014 lub jakoś początkiem 2015 roku. Będzie to dość specjalne wydanie, z lirykami, starymi rzeczami i innym tego typu stuffem. Jeśli więc przegapiłeś te demówki będziesz miał świetną okazję do ich nabycia.

O.: I bardzo mnie to cieszy. Z innej beczki – gdyby ktoś mnie spytał (właściwie to mnie już ktoś pytał) o najbliższe skojarzenia co do zespołów, wówczas mówiłem o Grave Miasma lub Necros Christos. I tu nie chodzi tylko o samą muzykę, choć i o nią, a również o specyficzną atmosferę. Dodałbym do tego też kilka starych zespołów jak Mystifier czy Necromantia… Czy to są częste porównania? Jakie było najdziwniejsze porównanie, jakie słyszałeś odnośnie Sartegos?

R.: Tak, nie jesteś pierwszym, który mówił o tych zespołach. Zazwyczaj gdy mówimy o dzisiejszych zespołach, najczęściej padają porównania do Grave Miasma, Negative Plane czy nawet Cultes Des Ghoules. Choć ja nawet nie myślę, że jesteśmy pod wpływem tych zespołów. Może to raczej chodzi o to, że tak my jak i oni jesteśmy inspirowani przez stare zespoły. Czasem ludzie mówią, że jesteśmy inspirowani przez stare zespoły jak Demoncy, Mystifier, Varathron czy Mortuary Drape. Czy nawet tak dziwne porównanie jak stary Betlehem. Z większością się zgadzam, ale najdziwniejsze porównanie rzucił pewien gość, który stwierdził, że gramy w stylu starego Emperor. Tak po prawdzie – nie widzę żadnych związków.

O.: Ani ja. To co podoba mi się jeszcze w Sartegos to mrok Waszej muzyki. Jak udaje się Wam go wykreować? Jaki jest Wasz sekret? Zespoły często mówią, że tworzą w specjalnym stanie, albo w specjalnym miejscu, albo pod wpływem jakichś specjalnych przeżyć… Jak jest w Waszym wypadku?

R.: Dzięki. To właśnie chcę zawsze stworzyć pisząc muzykę dla Sartegos: całkowity mrok. Muzyka Sartegos powinna przenieść słuchacza w specjalne miejsce i stworzyć atmosferę specyficznego, muzycznego transu. Nie sądzę, że mamy jakiś sekret, po prostu staram się tak skomponować muzykę. I to wszystko. Oczywiście są pewne momenty, kiedy najlepiej mi się komponuje. Jakiś specjalny stan inspiracji zawsze jest potrzebny, ale nigdy nie zmuszałem się specjalnie do pisania muzyki czy tekstów. Mogę się predysponować do tego, ale to nadejdzie kiedy ma nadejść.

O.: Śpiewasz w swoim narodowym języku, dlaczego? Czy teksty Sartegos dużo mogą stracić jeśli przetłumaczy się je na angielski? No i czy mógłbyś opowiedzieć o czym są Wasze liryki, bo nie jestem biegły w hiszańskim?

sartegos2R.: Przede wszystkim pozwól, że zwrócę uwagę, iż teksty nie są w języku hiszpańskim tylko w galicyjskim, który jest moim ojczystym językiem i językiem mojego regionu. Powodem, dla którego użyłem tego języka jest dla mnie jasny – jak powiedziałem, to mój ojczysty język, więc łatwiej wyraża mi się moje myśli za jego pomocą. Masz więc rację, że większość atmosfery, którą osiągamy za pomocą tekstów zniknęłaby po przejściu na angielski czy jakiś inny język. A poza tym dlaczego mielibyśmy przechodzić na język angielski? By sprostać rock’n’rollowym standardom? Nie, dzięki. Poza tym jest wystarczająco wiele zespołów, które śpiewają czy growlują w angielskim. Teksty opowiadają o ciemności, śmierci, okultyzmie i satanistycznych tematach, o nieznanym, o chaosie, wewnętrznej sile, mrocznej stronie i innych płaszczyznach rzeczywistości… Wszyscy zainteresowani lirykami mogą napisać do mnie maila. Mogę im wysłać tłumaczenia na angielski.

O.: “As Fontes do Negrume” ukazało sie jako kompakt, ale również jako winyl, a ten uważam za idealny nośnik dla muzyki jaką gracie. Wiesz, gdy widzę tony winyli Sabaton, Korn, Nightwish i innego badziewia zawsze zastanawiam się – kto do cholery je kupuje? Ale już coś takiego jak winyl sygnowany logiem Sartegos stanowi dla mnie rzecz oczywistą – a jakie jest Twoje zdanie na ten temat, uważasz że black/death metal jest muzyką stworzoną do wtłoczenia w czarne rowki?

R.: Tak właściwie to „As Fontes do Negrume” zostało wydane również na taśmie. Winyl to mój ulubiony format muzyczny i myślę, że w jakiś sposób wraz z kasetą jest idealny by wydawać na nim Black, Death, Heavy, Doom czy Thrash Metal, ale to nie jest tak, że nie lubię CD. wiesz, gdy zaczynałem kupować muzykę w połowie lat dziewięćdziesiątych winyl był niemal martwy, wszystko wypuszczane było na kompaktach, możbaby więc powiedzieć, że to one mnie wychowały. W domu moich rodziców nie było też żadnego gramofonu, bo nie interesowali się oni w ogóle muzyką – pierwszy gramofon kupiłem sobie za swoją wypłatę. Nie będę więc hipokrytą i nie będę mówił, że kompakty to gówno, bo i z nimi mam mnóstwo dobrych wspomnień. Ale i tak preferuję winyle, bez dwóch zdań!

O.: OK, jak już powiedziałeś, jesteś z Galicji – nie wiem, czy wiesz, ale w Polsce również jest rejon określany tym mianem, a żeby było ciekawiej, pochodzę z niego. Jak opisałbyś swój region jako osoba żyjąca w nim na co dzień? No i jako metalowiec, który współtworzy tamtejszą scenę.

R.: Wiem, że w Polsce też jest taki region pod nazwą Galicja, to ciekawe nieprawdaż? Galicja ma zapierające dech w piersiach krajobrazy i wspaniałe miejsca, jednak w ostatnich latach wiele z nich zostało zniszczonych i zrujnowanych, głównie przez międzynarodowe kompanie i kapitalistów. To bardzo zielony region, z własną kulturą i językiem, bardzo różniący się od pozostałej części Hiszpanii, również pod względem pogody (tutaj jest deszczowo niezbyt słonecznie). Kilka dekad temu był to rejon całkowicie rolniczy, teraz wiele się zmieniło i wszystkie te małe wioski zostały porzucone i opuszczone. Królestwo Galicji było pierwszym średniowiecznym królestwem w Europie, rządzonym w tym czasie przez Szwabów. Przez stulecia byliśmy biednym państwem, rządzonym przez Hiszpanów. Zakazali używać naszego języka i rugowali naszą kulturę, chcieli nas całkowicie wymazać z historii. Co do metalu, w połowie lat dziewięćdziesiątych w Galicji było sporo dobrych death metalowych zespołów jak Dismal (zanim zaczęli tworzyć jakąś gównianą muzyczkę), Unnatural, Sepulcro, Absorbed, Unhallowed. a nieco później również Machetazo (choć oni raczej grają gore/grind). Trochę więcej zajęło zanim pojawiły się pierwsze zespoły black metalowe. O ile pamiętam pierwszym był Xerion (wciąż są aktywni), Mydgard czy Immacula Mortem (obydwa już nie istnieją). Obecnie też jest kilka interesujących zespołów jak Balmog, The Last Twilight, Heilnoz czy Hic Iacet. Muszę jednak powiedzieć, że od jakiegoś czasu nie mieszkam już w Galicji – w listopadzie 2013 roku przeprowadziłem się do Londynu na jakiś czas.

sartegos3O.: Czyli tak jak i większość ludzi z polskiej Galicji. Hiszpania, tak jak i Polska są państwami, w której przeważa wyznanie katolickie. Ja osobiście niewiele mam z tym wspólnego, no ale ta religia jest u mnie w kraju wszechobecna. Jak jest u Ciebie?

R.: Jak już mówiłem, czuję się obywatelem Galicji, nie Hiszpanii (choć mój dowód osobisty mówi co innego), więc opowiem o sytuacji w Galicji, bo jest mi bliższa i znam ją lepiej. W przeszłości Galicja była bardzo katolickim krajem, ale z wieloma pogańskimi wierzeniami, pochodzącymi jeszcze z ery przedchrześcijańskiej. Wiesz, wiele legend o zmarłych, siłach ciemności, diabłach i tak dalej. Była tu też bardzo silna tradycja czarów i wiedźm, nawet dziś możesz spotkać ludzi, którym mój region kojarzy się z „Terra de Meigas” (ziemia wiedźm). Dziś powiedziałbym, że ludzie są tu coraz to mniej religijni, a kościół katolicki traci olbrzymią władzę, jaką niegdyś posiadał. Moja rodzina, zwłaszcza od strony matki jest bardzo religijna. Duża jej część uczęszcza nawet na niedzielną mszę, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Chodzi mi o to, że kiedy byłem chłopcem dorastałem w wierze katolickiej, ale odkąd zacząłem myśleć samodzielnie nie wierzę w żadne gówna tego typu, ale nikt nie robił z tego tragedii. Ja żyję swoim życiem, a oni swoim.

O.: Hiszpania jako całość, podobnie jak Polska bardzo się zmieniła, choć możu u Was zmiana nastąpiła wcześniej, przed latami dziewięćdziesiątymi, ale też o w ciągu ostatnich kilku lat, nie sądzisz? Co uważasz o tej drodze, jaką przebyliście, czy teraz Hiszpania jest w lepszym punkcie?

R.: Rzeczywiście, Hiszpania zmieniła się w ostatnich dwóch – trzech dekadach, jeśli mówimy o kwestii ekonomicznej. Ale odkąd zaczął się kryzys wszystko wraca jakby do punktu wyjścia. A może wszystko było cały czas tak samo, tylko ludzie myśleli, że jest lepiej… Teraz sytuacja w Hiszpanii jest totalnie zjebana. Nie ma pracy, a ludzie stają się coraz biedniejsi. Hiszpania idzie na dno. Z mojego punktu widzenia Hiszpania była i jest pierdolonym kłamstwem i praktycznie nic nie zmieniło się od śmieci tego chuja, Franco, w latach siedemdziesiątych. Prawdziwe gówno.

O.: OK, to zmieniając temat na bliższy zagadnieniom naszej pogawędki – czym dla Ciebie jest Underground. Nie wiem, jak Ty, ale gdy mnie o to ktoś pyta (zwłaszcza, gdy w ogóle nie jest związany z metalem), wówczas zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno jest coś takiego zdefiniować… Mimo wszystko chcę, byś spróbował, hehe!

R.: Nie jest łatwo powiedzieć, co oznacza on dla mnie, to prawda. Myślę, że to jest bardzo ważna część mojego życia. Osobisty i zbiorowy zarazem sposób rozumienia muzyki (co jest najważniejsze), a także sposób, w który lubię, by rzeczy były robione.

sartegos_principalO.: Sartegos nie ma żadnej strony w internecie, profilu na fejsbuku i tak dalej. Rozumiem więc, że nie jest to coś dla Ciebie, tak? Z drugiej strony ten wywiad ukaże się on line (ale również i na papierze), więc nie negujesz całkiem internetu, prawda?

R.: Powodem, dla którego Sartegos nie jest obecny w internecie, nie ma swojej strony i tak dalej jest moje przekonanie, że nie jest to po prostu potrzebne. Wiesz, nie gramy na żywo, nie mamy żadnego merchu na sprzedaż (choć pierwsze koszulki Sartegos będą wkrótce dostępne), w ogóle nie jesteśmy jakimś ultra aktywnym zespołem, który musiałby informować ludzi co dwa tygodnie, co tam się nas dzieje, tak więc naprawdę uważam, że żadna strona nie jest nam potrzebna. Może w przyszłości, ale na pewno nie teraz. A poza tym, wszystkie informacje można znaleźć na Metal Archives, więc… Ale poza tym oczywiście używam internetu i nie jestem mu przeciwny.

O.: A kto jest, hehe… OK, pisząc dziś te pytania jestem na maksa wkurwiony, bo oto w Warszawie gra Possessed a mi finanse nie pozwalają się tam stawić. Kiedy ostatnio byłeś w podobnej sytuacji, że tuż obok jest zajebisty koncert, ale Ty za cholerę nie masz możliwości się na nim stawić?

R.: Cóż mogę powiedzieć? Podam Ci trzy przykłady – tylko z ostatnich dwóch miesięcy. Necros Christos grało w Londynie w czerwcu. Nie mogłem uczestniczyć z powodu obowiązków zawodowych. Końcem lipca grało Possessed z Grave Miasma – nie mogłem być z tego samego powodu. Początkiem sierpnia grał Pentagram… I znów to samo.

O.: Doskonale Cię rozumiem. OK, czy to jest pierwszy wywiad do polskiego ziniacza, czy może byłeś już wywiadowany przez moich kolegów po fachu, hehe? Jakie były najdziwniejsze miejsca, z których do Ciebie pisano?

R.: Nie, już odpowiadałem na wywiady z Twojego kraju. Pierwszym wywiadem Sartegos w ogóle był ten dla wielkiego „Necroscope” ‚zine, pamiętam też inne wywiady dla polskich zinów, między innymi dla „Vaginalluftwaffe” czy „Forgotten Chapel”. Najdziwniejszymi miejscami były pewnie takie państwa jak Południowa Afryka, Bułgaria czy Malezja.

O.: Ok, a jeśli wbiłbym do Ciebie w odwiedziny, co pokazałbyś mi w Galicji przede wszystki, co zaserwowałbyś mi do żarcia? No i oczywiście, które podziemne akty z Twojego regionu musiałbym koniecznie zobaczyć?

R.: Jeśli przyjechałbyś do Galicji, wziąłbym Cię na wspinaczkę w góry Ancares albo Courel. Można tam odwiedzić opuszczone wioski albo ruiny zamków i stare lasy. Można jeszcze iść na wybrzeże i spacerować wzdłuż, aż do Costa da Morte, bardzo ciekawego miejsca. Co do gastronomii, to nie jestem jakimś ekspertem i myślę, że kilka krajów jest przeceniana pod tym względem, ale jeśli lubisz owoce morza, ryby, wieprzowinę albo cielęcinę to Galicja jest miejscem dla Ciebie. Jeśli chodzi o muzykę – zdecydowanie powinieneś zobaczyć na żywo Balmog, mają bardzo mroczną i intensywną atmosferę! Podobnie Machetazo bardzo dobrze wypadało na żywo, ale akurat kilka tygodni temu się rozpadli.

O.: Dzięki, będę pamiętał. Wracając do tematu muzyki, kiedy możemy spodziewać się nowego materiału Sartegos? Możesz powiedzieć, co to będzie – demo, EPka, czy może pełnowymiarowy debiut?

R.: Właśnie przygotowuję się do nagrania dwóch numerów na dwunastocalowy split z francuskim Ysengrin. Jeśli wszystko pójdzie tak jak powinno, to we wrześniu rozpocznę nagrywanie. Ysengrin już ma swoją stronę gotową, więc jak tylko skończę ze swoją częścią to będzie tylko kwestia czasu, kiedy to wydawnictwo się ukaże. Ale i tak nie myślę, by było to wcześniej niż w 2015 roku. Miej się na baczności, bo te dwa nowe kawałki są naprawdę mocne! Co do debiutu to na razie nie mam żadnych planów.

O.: Jako, że już kończymy powiedz nam, jaki album kupiłeś sobie jako pierwszy w życiu?

R.: Może się zdziwisz, ale to była podwójna kaseta Beach Boys. Pamiętam, że mój kuzyn dał mi ją w prezencie, ale krótko po tym przestałem lubić Beach Boys a zacząłem słuchać takich rzeczy jak Guns’n’Roses czy Metallica. Oraz dużo punku.

O.: Heh, to podobnie jak u mnie. OK, dzięki za wyczerpujące odpowiedzi do tego wywiadu, mam nadzieję, że wkrótce będę mógł posłuchać tego nowego materiału z logiem Sartegos!

R.: Dzięki za dołączenie Sartegos do stronnic Chaos Vault Zine. Doceniam Twoje wsparcie. Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować, niech pisze na adres: sartegos@hotmail.com . Pozostańcie w Ciemności!

 

 

Autor

9670 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *