Saratan: „Na sprzedanie się czas przyjdzie potem, może po piątej, szóstej złotej płycie…”

Obrodziło nam ostatnio dobrymi thrashowymi kapelami na polskim podwórku. No i dobrze, nie od dziś wiadomo, że thrash rządzi i miejmy nadzieję, że dzięki takim zespołom jak krakowski Saratan sytuacja ta się szybko nie zmieni. Kapela młoda a debiut dopiero przed nimi, więc zanim zapoznacie się z ich muzyką, przeczytajcie, co mieli do powiedzenia Wiktor i Jarek – ojcowie założyciele.

Witam! Przepraszam, że zacznę nieco sztampowo – promo jest zajebiste, a jak sprawy się mają z tym właściwym, pełnowymiarowym debiutem? Jakieś konkrety – może data albo ewentualny wydawca?

Jarek – Cześć! Sam chciałbym wiedzieć… Dopiero od niecałego miesiąca poszukujemy wydawcy, tak więc z nikim nie rozmawialiśmy na temat szczegółów wydania tej płyty. Jedno mogę obiecać: obojętnie czy dogadamy się z jakimś wydawcą czy nie, cała płyta ujrzy światło dzienne w pierwszym kwartale 2008. Sam wiesz jak to bywa, jak nikt się nie zgłosi, „The Cult of Vermin” wydamy sami.

Trudno jest w ogóle takiemu młodemu, debiutującemu zespołowi jak Wy? Chodzi mi głównie o dotarcie do szerszej, niźli grono znajomych, publiki?

J – W dobie internetu dotarcie do ludzi nie jest bardzo trudne. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że przy okazji wydania płyty będziemy musieli jak najbardziej rozreklamować naszą nazwę, także poza granicami naszego kraju. Jednak o demku już trochę ludzi słyszało, i to prawdopodobnie ułatwi nam start z nowym cd.

W muzyce Saratan słychać najwięcej wpływów thrash metalu, granego na amerykańską modłę, ale jest i sporo technicznego grania. Myślisz, że coś takiego wystarczy, by zainteresować przeciętnego odbiorcę? W końcu tak naprawdę na polskim poletku różnie z tym bywa…

Wiktor – Mamy nadzieję. Czas pokaże, czy szerszej publiczności się to spodoba. Nie staraliśmy się jednak tworzyć muzyki „pod publikę”, tylko taką, która nas będzie kręcić. Na sprzedanie się czas przyjdzie potem, może po piątej, szóstej złotej płycie (śmiech). [to i tak cierpliwi będziecie, hehe – przyp. Oracle]

J – Przede wszystkim tą płytą chcielibyśmy zainteresować miłośników thrashu, a takich w Polsce jest sporo. Zdajemy sobie sprawę z tego, że grając taką muzykę nigdy nie będziemy naprawdę popularni. Jakoś przeżyjemy bez tego…

Jak na zespół z czteroletnim stażem, to Waszą muzykę cechuje już dość spora dojrzałość. Jak długo znane jest wam zjawisko o nazwie „metal” i to zarówno w tej biernej formie, to jest słuchania, jak i w aktywnej – granie i tworzenie własnej muzyki?

W – Metalu słuchamy od dawna, mogę wręcz powiedzieć, że od małego (tzn. gdy miałem jeszcze jedynie 170cm). Na instrumentach również zaczęliśmy grać przed powstaniem zespołu, jednak jest to nasz pierwszy projekt.

J – Dzięki za komplement! Myślę, że jest to spowodowane naszym podejściem do komponowania utworów. Staramy się być perfekcjonistami i nie liczyć na przypadek podczas sesji nagraniowych. Metalu wszyscy słuchamy od podstawówek, także każdy z nas grał na instrumentach na kilka lat przed utworzeniem zespołu. Jednak na poważnie muzyką zajęliśmy się dopiero w 2003 roku, wtedy gdy powstał nasz zespół.

Czym jest tytułowy kult robactwa? Czy to chodzi o ogólnie pojętą ludzkość, jak to niektórzy ją określają, czy może – sugerując się okładką – jest to jakaś metafora śmierci? W końcu jak to śpiewał Kostrzewski „z tego co wiem to robaków mrowie, tańczy klaszcząc w dłonie, powoli zjada Cię…”? No chyba, że jeszcze coś innego…

W – Ludzie stanowią plagę na ziemi, to fakt, ale głównie odnosi się to do religii i instytucji religijnych. Bez dzielenia na wyznania. Każdą religię da się wykorzystać, by przewodzić ślepym i bezkrytycznym masom.

J – My nie dość że hołdujemy kultowi robactwa, to się także nim stajemy. Naturą człowieka jest chęć dominacji nad wszystkim. Może kiedyś było to chlubą człowieka, dziś jest przekleństwem. Ludzie stali się plagą, a na dodatek sami się wyniszczamy dla jakiegoś iluzorycznego dobra. W tekstach na płycie skupiliśmy się na dwóch aspektach dominacji: politycznej i religijnej – te w tym momencie najbardziej nas dotykają.

Swego czasu wyczytałem, że strasznie zachwalaliście Studio Zed. Padło nawet stwierdzenie, że będziecie starać się, by następne kawałki nagrać również w tamtym miejscu. Jednak materiał na „The Cult Of Vermin” zarejestrowaliście w Studio X. Ale nie żałujecie chyba, że zaufaliście Szymonowi Czechowi, bo piosenki, które było mi dane usłyszeć na promówce brzmią wyśmienicie?

W – Z nagrań w obu studiach jesteśmy bardzo zadowoleni. Zarówno nasze pierwsze demo jak i najnowsza płyta mają dopracowane brzmienie. Poza tym sama atmosfera podczas nagrywania była świetna. Pierwotnie planowaliśmy płytę, podobnie jak demo, nagrać w Studiu ZED, jednak ze względów terminowych nie udało się. Mieliśmy jednak wiele szczęścia i w drugiej połowie września udało nam się zawitać w Olsztynie. Szymon jest świetnym specjalistą i wraz z Marcinem odwalili kawał dobrej roboty. Sam mówisz, że brzmi to dobrze, więc czego żałować?

J – Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem i też nie zawsze to, co wypada niespodziewanie jest gorsze… Chcieliśmy nagrywać w Olkuszu a wylądowaliśmy w Olsztynie. Z rezultatu nagrań jestem bardzo zadowolony, więc niczego nie żałuję. Przy okazji pozdrawiam Szymona i Marcina ze Studia X i Tomka z Zed Studio!

Muzyka zawarta na płycie jest bardzo energiczna i nie wyobrażam sobie słuchania jej bez choćby wytupywania rytmu stopą (albo zapalniczką o kufel, jeśli ktoś ma okazje, hehe). Niemniej jednak czy zdarzyło się wam grać dla publiki, która w żaden sposób nie reagowała i po prostu stała jak słupy soli?

W – Czasem zdarza się bardziej statyczna reakcja, gdy gra się jako pierwszy band. Efekt konieczności zatankowania złotego płynu przed szaleństwem.

J – Hehe, to jest problem prawie każdej kapeli. Czasem na koncert wpadnie mała grupka ludzi i wszyscy szaleją, a czasem gra się dla setki ludzi i nikt nawet palcem nie ruszy. Szaleństwo pod sceną nie zależy tylko od zespołu. Zależy też od ceny i jakości piwa, godziny i miejsca koncertu, rozkładu jazdy nocnych autobusów i pksów, a także od pogody i kilku tak abstrakcyjnych aspektów, że aż szkoda o nich gadać (śmiech). Podsumowując, graliśmy i dla szaleńczo pogujących maniaków jak i dla słupów soli. Nic nas więc już nie zaskoczy!

Saratan to po arabsku „rak”. Zastanawiam się, czy często zdarza się, że ludzie myślą, że jest to jakaś modyfikacja jakże lubianego słowa „satan”? Jak się domyślam nazwa jest efektem wybranych kierunków studiów przez Jarka, no i nieżyjącego już gitarzysty – Staszka. Ale czy oprócz nazwy, Wasze zainteresowania wpłynęły jeszcze na inne elementy działalności Saratan, takie jak teksty?

J – Nie wpłynęły na teksty, lecz na muzykę. Na demie był jeden, a na „The Cult of Vermin” są dwa utwory instrumentalne wyraźnie inspirowane tamtejszymi klimatami. Co więcej, czasem takie patenty wkładamy do standardowych thrashowych kawałków. Na promo nie ma takich, ale jak posłuchasz pełnej wersji płyty zobaczysz, że motywów inspirowanych wschodnimi dźwiękami jest nie mało.

W zespole jest dwóch muzyków o nazwisku Niemiec. Łączą ich zapewne więzy pokrewieństwa, czyż nie? No i czy na przykład potraficie sobie wyobrazić sytuację, jaka miała miejsce w Sepulturze – a konkretnie chodzi mi o spory muzyczno – personalne, które potem przeradzają się w olbrzymi konflikt i zerwanie wszelkich kontaktów?

W – Więzy pokrewieństwa? Czy my wyglądamy podobnie? (śmiech) Nie mamy większych problemów z załatwianiem sporów. Jarek oprócz wielu funkcji (jest basistą, wokalistą, kompozytorem, autorem tekstów, managerem) jest również zespołowym despotą (śmiech).

J – Nie ma takiej możliwości. Cały zespół to zgrana paczka przyjaciół i nie mamy problemów z dogadywaniem się. Może to dlatego, że w naszej kapeli nie ma demokracji (śmiech).

Załóżmy, że dostałeś propozycję od śp pana Kopalińskiego, by zdefiniować pojęcie „thrash metal” do jednego ze słowników. Co byś napisał?

J – I właśnie z tego powodu nie piszę słowników! Ciężko powiedzieć, co bym napisał. Pewnie coś głupiego.  [ja proponuję „thrash metal jaki jest każdy słyszy”, ale to już gdzieś chyba było, hehe – przyp. Oracle]

Na co dzień działacie w Krakowie. Mógłbyś scharakteryzować scenę metalową z tego miasta i regionu? Wiesz – zespoły, koncerty, atmosfera, ploty, ploteczki etc 

J – Kraków to bardzo ważne miejsce na metalowej mapie Polski. Jest tu silna scena death’owa (Sothoth, Thy Disease, Sceptic) i przede wszystkim thrashowa (Retribution, Whorehouse, Virgin Snatch). Krakowska scena to także wielka grupa znajomych i nie zauważam żadnej atmosfery zawiści czy też wzajemnej niechęci. Z koncertami bywa różnie, ale raczej nigdy nie jest bardzo źle. Są tu ciekawe kluby: i te większe i te kameralne jak Imbir. Ogólnie, stan krakowskiej sceny jest dobry! Pozdrawiam zaprzyjaźnione krakowskie kapele: Whorehouse, Retribution, Witchking, Terrordome i całą resztę!

Okej, zacząłem sztampowo to i sztampowo skończę (w końcu prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, hehe):jak myślicie, co wam przyniesie przyszłość?

W – Zobaczymy. Mamy jednak przygotowane plany na różne ewentualności. Jak zwykle wszystko rozbija się o kasę. Na pewno jednak czeka nas seria koncertów związana z wydaniem płyty.

J – Jeśli nic ciekawego nie wydarzy się w ciągu tych dwóch miesięcy, w styczniu bierzemy się za promocję płyty i za koncerty.

Ok., dzięki za wywiad, trzymam kciuki za Wasz debiut, no i mam nadzieję, że zobaczymy się na koncercie!

W – My również dziękujemy. Zapraszamy wszystkich na koncerty oraz strony www.saratan.metal.pl oraz www.myspace.com/saratanband

J – Dzięki za wywiad! Mam nadzieje, że jeszcze pogadamy przy jakiejś innej okazji! Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam do zapoznania się z naszą muzyką na koncertach i na stronach internetowych!

Autor

11350 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *