Rotheads: „…gdy zaczynasz tworzyć riffy, ścieżki, rytmy perkusji, musisz zadać sobie pytanie, czy brzmią one tak, jak wyobrażasz sobie dobry death metalowy album.”

Bardzo podoba mi się muzyka Rotheads, a po tym jak otrzymałem od chłopaków odpowiedzi – podoba mi się jeszcze bardziej. Rzadko się bowiem zdarza, by ktoś odpisywał szybko, obficie i z głową jak Spurcăciune. To oraz muzyka jego kapeli, mocno inspirowana Autopsy, Obituary i im podobnymi paskudnymi death metalowymi kapelami powinno Was zachęcić do poczytania tego wywiadu. A pogadaliśmy między innymi o szczurach, o Nergalu, o pomnikach na cmentarzach, o chrześcijańskim metalu i o death metalu rzecz jasna.

Oracle: Hailz! No to bez zbędnych wstępów – Wasz album skopał mi dupę. A szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego. Dookoła jest w kurwę oldschoolowych death metalowych kapel, ale nie wszystkie wiedzą, jak zabić słuchacza. A Wy, skąd macie ten know – how?

Spurcăciune: Siema! Cieszę się, że skopaliśmy Ci dupę, serio! A skąd to się bierze – nie wiem na pewno, ale przypuszczam, że to kombinacja kilku czynników. Nie stworzyliśmy tego albumu w jakimś wycackanym laboratorium, raczej w zatęchłej piwnicy, a następnie wypuścili na świat. Dla nas osobiście większą przyjemnością było zrobienie czegoś nowego niż ponowne nagranie z troską o precyzję wykonania i odwzorowanie wierne w jak największym stopniu. A chodzi pewnie o surowość i pasję, które spowodowały, że kilka osób ma jednak ochotę na przesłuchanie tej płyty.

 

O.: Tak mi się wydaje. Samo Rotheads zostało założone kilka lat temu, można więc powiedzieć, że przypłynęliście na nowej fali oldschoolwego death metalu, co? A wiem też, że zaczynaliście w kapelach z pogranicza doom metalu i sludge’u, skąd więc ta nagła brutalizacja?

S.: Zawsze byliśmy i jesteśmy zaangażowani w oldschoolowy death metal. Uważam, że to wspaniałe, że obecnie jest tyle kapel grających w tym stylu, kreujących tę falę. Z drugiej strony obawiam się, że część tych kapel po prostu w którymś momencie zakończy działalność, na zasadzie inflacji albo depresji. Ale ważne jest to, że nie robimy tego bo wszyscy inni to robią, ale dlatego że przyszło to do nas naturalnie i gralibyśmy taki death metal nawet jeśli nie robiłby tego nikt inny. A jeśli chodzi o doom metal czy sludge, to ten rodzaj death metalu, który łupiemy, wywodzi się właśnie z ponurej, ciężkiej atmosfery i sposobu komponowania mającego korzenie w thrash metalowym riffowaniu i perkusyjnych wzorcach, do tego z punkowym podejściem. Nie ma więc tu żadnej niespodzianki w tym, że to właśnie death/doom metal jest naszym ulubiony sortem death metalu. Myślę, że wielu gatunkom muzycznym przydałoby się inkorporowanie tego sznytu pochodzącego od Black Sabbath czy Pentagram. Crustowy punk to tak naprawdę punk dla osób, które odkryły Black Sabbath, zaś crust i d-beat to przecież esencja szwedzkiej szkoły grania death metalu (Entombed, Carnage, Interment i tak dalej). Nie możesz też zaprzeczyć, że Autopsy miało sporo z brzmienia Black Sabbath. No i mamy też całą masę zespołów natchniętych przez Celtic Frost – Obituary, Divine Eve, Slaughter, Bolt Thrower. Doom metal jest więc podstawą jeśli chcesz grać oldschoolowy death metal a nie tylko kopiować, a sludge to tylko inny sposób na to, jak doom metal został inkorporowany z biegiem czasu do tej muzyki.

O.: Jako, że długo nie działacie macie tylko dwa wydawnictwa, ale obydwa bardzo fajne. Szczególnie debiut – lubię to, w jaki sposób jest skomponowany, a także jak brzmi. Z jeden strony to niby zwykły death metalowy album, ale z drugiej – jest lepszy niż zwykły death metalowy album. Jak to osiągnęliście?

S.: Nie wiem czy jest lepszy czy gorszy od innych albumów, moim zdaniem tutaj chodzi o to co rozumiesz pod zagadnieniem – jak powinien brzmieć death metalowy album, jakie masz względem tego odczucia. A potem, gdy zaczynasz tworzyć riffy, ścieżki, rytmy perkusji musisz zadać sobie pytanie, czy brzmią one tak, jak wyobrażasz sobie dobry death metalowy album. Jeśli nie brzmią – zadaj sobie pytanie dlaczego? Reasumując, nasza płyta dlatego tak brzmi, bo wszyscy w nią zaangażowani mieli dobre poczucie, w którą stronę powinna podążać pod względem muzycznym, byli niezwykle kreatywni, ale równocześnie nie byli osadzeni w sztywnych metalowych ramach i mieli otwartą mentalność.

O.: A kto jest autorem pomysłu na front cover do „Sewer Fiends”? Pentagram ze szczurów to niezły pomysł, a Cesar zrobił moim zdaniem bardzo dobrą robotę…

S.: To pomysł Spurcăciune, początkowo dla jego drugiej kapeli, Keeng Ra’at, gdzie gra na gitarze, ale nie użyto go do niczego – szkoda jednak byłoby gdyby ten pomysł mial zostać zapomniany. Cesar naprawdę zrobił świetną robotę, daliśmy mu bardzo mało detali, tak by miał całkowicie wolną rękę i zaufaliśmy jego wizji.

O.: Kurwa, może i wyjdę teraz na ignoranta, ale jesteście jedynym ekstremalnym zespołem z Rumunii jaki kojarzę. Jak więc tam u Was z tą death metalową sceną, jest na czym ucho zawiesić?

S.: Cóż, jeśli zastanawiasz się, jak wygląda scena death metalowa w Rumunii to odpowiedź może być tylko jedna – nie wygląda bo nie istnieje. To znaczy, może gdzieś tam są jakieś zespoły zamknięte w swojej sali prób, kto wie? No na pewno jest taka kapela jak Vorus, ale nie nazwałbym ich rumuńskim zespołem bo założył go gość z Teksasu, któy od początku lat dziewięćdziesiątych grał w wielu zespołach i przeprowadził się do Rumunii, a następnie do składu dołączyła jego żona Rumunka. No i poza tym są starsze kapele, które zaczynały na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, jak Rotrave, Putrefaction czy Necroticism. Może kilka innych. Obecnie to u nas jest zaledwie kilka brutal, melodic i death core’owych kapel.

O.: Dobra, to teraz powiem tak – bardzo podoba mi się sposób, w jaki przemieniliście wasze czułe, artystyczne odczucia w obślizły i paskudny death metal w stylu Autopsy czy Obituary. Dlaczego w ten sposób, a nie w jakimś innym stylu, na przykład techniczny death metal…?

S.: Haha, widzę, że ktoś tu czytał nasz wpis na fejsie na temat, jak bardzo wrażliwymi artystami jesteśmy! Jak już powiedziałem, bardziej pasuje nam wolniejszy, oparty na dobrych riffach death metal, więc wspomniane przez Ciebie Autopsy i Obituary pasują tu idealnie. Nie mówię, że kiedyś nie spróbujemy zagrać czegoś w bardziej technicznym stylu, bo jesteśmy też fanami Demilich, Timeghoul a czasem nawet Suffocation. Ale intuicja mi podpowiada, że nawet jeśli, będzie to raczej taki niechlujny techniczny death metal. Lubimy złożoną muzykę, ale tak szczerze to taka superprecyzyjna o krystalicznym brzmieniu to nie jest nasza para kaloszy.

O.: Wierzę. A myślisz, że death metal to konserwatywna muzyka? Uważasz, czy jest gdzieś taki punkt bez powrotu – przekroczysz go i już wiesz, że to co właśnie nagrałeś to nie death metal a po prostu jakieś gówno?

S.: W sumie to nawet nie wiem, co Ci odpowiedzieć. Uważam, że każdy rodzaj muzyki może łatwo przemienić się w inny rodzaj, gdy tylko nie będzie miała ona już więcej nic wspólnego ze swoimi korzeniami. Tę teorię możesz spokojnie dopasować na przykład do takiego bluesa, w którymś momencie stał się on po prostu rock’n’rollem, potem był blues rock, hard rock, heavy metal, thrash metal, a w końcu death metal. A ja bym nie powiedział, że to jest to samo. Ludzie lubią death metal z różnych powodów – jednym odpowiada Floryda, a innym Szwecja, a jeszcze innym Finlandia. Niektórzy sobie wyselekcjonowali w ogóle tylko jedno poletko które im się podoba i stąd wział się slam death metal czy brutal death metal i tak dalej. Więc sam widzisz – może być kilka rzeczy, które ludzie uważają za esencjonalne dla death metalu, a rzeczy te wcale nie muszą być dla każdego takie same. Sam osobiście nie potrafię powiedzieć, co to są za rzeczy, podążam po prostu za tym co czuję, ale też często myślę o nowych rzeczach, które według mnie mogłyby wzbogacić death metalowe brzmienie ale bez niczego, co oddaliłoby mnie od niego. Szczęśliwie jest to po prostu rozwijanie death metalowego brzmienia.

O.: Jeszcze co do szczurów… Kurwa, mam mieszane uczucia. Po przeczytaniu jednego z opowiadań Stephena Kinga dawno temu nie cierpiałem tych małych skurwysynów, z drugiej strony swego czasu mój współlokator miał dwa szczury i były totalnie zajebiste, ale oczywiście mieszkały sobie w klatce i miały ładne białe futerko i czerwone oczka. Macie chyba słabość do szczurów, co? Szczególnie, że Twój inny zespół nazywa się Keeng Ra’at…

S.: Cóż, nie jestem pewien, czy chciałbym żeby szczury uwiły sobie gniazdo w moim łóżku, ale nie boję się ich, ani nic takiego. Patrzę na nie jak na inne zwierzęta, czasem nawet myślę sobie „awww, co za malutki głupiutki gryzoń, biega przestraszony w te i we wte jakbym miał zrobić mu krzywdę”. Musisz zrozumieć, że szczury są jak nasi bracia, ze wszystkich stworzeń które uważamy za swoje zwierzaczki, te są naszymi najlepszymi zwierzaczkami. Polegają na nas we wszystkim: w zapewnieniu pożywienia, wody, ciepła, schronienia, miejsca gdzie mogą się rozmnażać. Wszystkie one: szczury, karaluchy, gołębie, krowy, muchy, komary i inne. Stworzyliśmy im wspaniałe warunki do rozwoju. Część z nich pewnie czuje się lepiej w dziczy, ale większość, tak jak my, preferuje życie w mieście, dlatego bardziej po drodze nam ze szczurami niż jakimikolwiek innymi stworzeniami. Nie jesteśmy tygrysami, które preferują samotność i majestat, raczej właśnie takimi szczurami walczącymi grupami z innymi hordami, ażeby zdobyć jakieś resztki, starając się rozmnożyć w cieple i nie umrzeć z wyziębienia. A z rzeczy lżejszych, byłem raz w laboratorium, gdzie była grupa studentów oraz szczury doświadczalne. I była tam tez laska, która strasznie bała się tych gryzoni, i tłumaczyła to sobie tym (choć strach nie potrzebuje wytłumaczenia, no ale wszystko sobie jakoś staramy jednak zracjonalizować), że szczury mają ogony. Może miała w domu jakieś zwierzaki, ale niekoniecznie z odkrytymi ogonami. A różowy ogon tych małych stworzonek wywoływał w niej irracjonalny lęk. Dla niej pewnie nie było to zabawne, ale my bawiliśmy się przez to całkiem nieźle.

O.: Gdzieś wyczytałem, że Wasz wcześniejszy pałker stukał w jakimś chrześcijańskim death metalowym zespole… Kurwa, generalnie to strasznie na mnie działają te wszystkie chrześcijańskie death czy black metalowe zespoły, przecież to jest jakiś oksymoron. Nie mówię, że metal powinien być antyreligijny z gruntu… choć w sumie… gdy słyszę że na przykład jakiś katolik słucha Behemotha czy Marilyna Mansona to staję na stanowisku, że jego rodzice powinni jednak użyć kondoma.

S.: Myślę, że on faktycznie tam nadal gra, jednak sformował ten zespół już po tym jak opuścił Rotheads. Osobiście nie mam problemu z tym, że ludzie grają sobie chrześcijański metal, ale po prostu nie chcę być tego częścią. Poza tym, ja osobiście nie potrafię brać Behemoth czy Marilyn Manson na serio, więc może ktoś kto ich słucha też robi to dla żartu? No i słuchając jakiegoś zespołu przede wszystkim zapewne zwracasz uwagę najpierw na muzykę, więc ten oksymoron ma miejsce dopiero gdy wychwycisz, że coś jest nie tak. Musieliby zauważyć, że przecież nie mogą słuchać antyreligijnej muzyki i być równocześnie oddanym chrześcijaninem. Piszą więc muzykę, która charakteryzuje się pod względem instrumentalnym tym samym, czym ulubiona przez nich muzyka, tylko dodają do tego słowa, które nie spowodują u nich dysonansu poznawczego. Nasz były perkusista nawet nie nazywał tej muzyki death metalem, on ją nazywał undeath metalem, żeby było jasne dla wszystkich którzy znają teorię tej muzyki, iż odrzuca on wszelkie asocjacje związane z typowym death metalem. Coś na zasadzie stworzenia syntetycznego death metalu – blasty, tremolo, riffy, całą technikę oraz składasz to do kupy, otrzymując coś co brzmi jak death metal, ale równocześnie od niego nie pochodzi. Mogę tak bez końca! Dam Ci prosty przykład: masz dwie szkoły myślenia o black metalu. Pierwsza wyznawana przez ludzi którzy przez black metal rozumieją specyficzną formę muzyki, z blastami, dysonsnsami surowością i skrzeczanymi wokalami. Inni zaś po prostu patrzą czy coś jest nienawistne / satanistyczne czy nie jest. Jeśli więc uważasz, że w black metalu chodzi tylko o liryki, wówczas nie powinieneś mieć problemu z chrześcijańskim black metalem. Po prostu powiesz, że to nie jest black metal, a i oni pewnie nie będą mieli z tym problemu, bo przecież sami odrzucili tę terminologię. A jeśli określasz coś black metalem tylko dlatego, że brzmi jak black metal, to dalej będzie to pewnie brzmiało jak black metal, pomimo że teksty będą w sprzeczności z Twoimi przekonaniami.

O. No nie do końca mogę się zgodzić, ale co tam… Dobra, przechodzimy na lżejsze tematy – byłem raz w Rumunii i doprawdy zakochałem się w Twoim kraju. Oczywiście na ile widziałem, a nie widziałem przecież wszystkiego. Na przykład – ponoć macie cmentarz z pomnikami przedstawiającymi kopulację faceta ze świnią i tak dalej, heh… Byłeś kiedyś tam, istnieje to to w ogóle? Całkiem fajny kontent dla kapeli porno grind, co nie?

S.: W życiu o nim nie słyszałem, ale nie wątpię że na cmentarzach możesz znaleźć mnóstwo dziwnych rzeczy, które komuś wydawały się niezłą inwestycję na życie wieczne. Fajno, że wbiłeś do Rumunii, następnym razem musisz dać cynk, wypijemy piwko albo dwa [masz to jak w banku! – przyp. Oracle]. A z ciekawych miejsc, mamy na przykład tak zwany Wesoły Cmentarz w Săpânța, ale prawdopodobnie będziesz musiał mieć ze sobą tłumacza – tam na nagrobkach wyryto śmieszne sentencje na temat życia i śmierci pochowanych tam osób.

O.: Weźmiemy piwko, będziesz tłumaczył, heh… A powiedz mi – jeśli mógłbys wydać split z jakąś kapelą, co by to był za zespół?

S.: Nie wiem czy słyszałeś, ale w zesżłym roku jakaś punkowa grupa w wyniku pomyłki w tłoczni wypuściła split z Beyoncé. Więc w sumie fajnym byłoby dzielenie krążka właśnie z Beyoncé albo Lady Gaga. Wyobraź sobie, ktoś kupuje jej winyl, słucha piosenek, a potem zmienia stronę a tam dostaje strzał od Rotheads! Ugh! Osobiście uważałbym że byłoby to osiągnięcie muzyczne jak i osobiste! O ile nie spalą tego w jakimś wielkim worze.

O.: No w sumie bym kupował taką płytkę. Ok, dzięki za zajebiste i wyczerpujące odpowiedzi. A myślałem, że będzie krótko! A jeśli jest coś o co nie zapytałem, a o czym chciałbyś jeszcze powiedzieć to poniżej miejsce jest dla Ciebie!

S.: Jak to mówią, rozmiar nie ma znaczenia. Naprawdę doceniamy, że spędziłeś trochę czasu wyszukując o nas informacje i bazowałeś na tym układając pytania. Dawaj znać gdy będziesz w Rumunii, uderzymy na piwko i poszukamy pomnika tej mitycznej świni! Zdrówko!

Autor

9916 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *