Resurgency: „…rozprzestrzeniając szaleństwo…”

Greckie Resurgency zmiażdżyło mnie po dwukroć – najpierw ich splitem ze szwedzkim Desolator, potem ich pełnowymiarowym krążkiem. „False Enlightenment” kręci się u mnie regularnie, plując świetnym death metalem. Skoro więc pojawiła się propozycja odpytania zespołu, skorzystałem z niej bez zastanowienia. Co prawda, nie wiem który z muzyków – Tolis, basista czy George K. – gitarzysta, odpowiadał na które pytanie, ale myślę, że nic się nie dzieje. Gradem informacji Was może nie zasypią, jednak, jeśli choć jedna osoba po tym wywiadzie sięgnie po ich krążek – uważam, że było warto!

Oracle: Hailz! Na początku chcę pogratulować zespołowi, który wydał jeden z najlepszych krążków death metalowych, jakie słyszałem w zeszłym roku! Jesteś dumny, gdy docierają do Ciebie takie słowa? Ja chyba nie widziałem złej recenzji „False Enlightenment”…

Dzięki, człowieku! Jesteśmy bardzo zadowoleni z całego pozytywnego odezwu, jaki do nas spływa i oczywiście doceniamy go! Tak naprawdę to zdarzyła się jedna negatywna recenzja naszej płyty, ale wiesz, koleś porównał nas tam do Machine Head, hahaha – jak zapewne rozumiesz, nie oczekiwaliśmy po nim niczego!

O.: Heh, no tak to jest, jak ktoś dostaje promo i już na dzień następny na stronie znajduje się recenzja. A skoro już o pseudo-dziennikarzach mowa… nie mogłem znaleźć na Wasz temat wiele informacji, w sieci znalazłem tylko jeden wywiad i to było coś okropnego, głównie z uwagi na zadane pytania, haha! Ale czy uważasz, że zainteresowanie Resurgency wzrosło po wydaniu przez Was debiutanckiej płyty?

Tak, zainteresowanie mediów wzrosło bardzo od czasu wydania albumu. Także i to jest swojego rodzaju odezwem, zaś wkrótce pojawią się kolejne wywiady z nami, więc nastawiajcie uszu.

O.: Zaczęliście jako zespół nie tak znowu dawno temu, bo w 2009 roku. Wcześniej jednak każdy z Was grał w innej kapeli, który więc wyszedł z pomysłem, by zacząć działać jako Resurgency, grające taki właśnie typ death metalu?

Nasz pierwszy line-up nosił znamiona projektu, jako, że wszyscy graliśmy wówczas w innych kapelach [właśnie to powiedziałem – przyp. Oracle]. To my, George i Tolis zdecydowaliśmy się wynieść Resurgency na inny poziom i zrobić z niego nasz główny zespół.

O.: A jak było z Waszą nazwą? Ma coś wspólnego z utworem Malevolent Creation z płyty „Stillborn”? Tak na marginesie, chwilami muzyka Resurgency dość mocno inspirowana jest pierwszymi płytami Malevolent Creation, mam rację?

Tak, oczywiście, a „Stillborn” to znakomity album! Tak jak i Malevolent Creation to świetny zespół i nasza potężna inspiracja.

O.: Początkowo było Was pięciu, obecnie jest Was czterech, dlaczego Geaorge opuścił zespół? Mimo wszystko moim zdaniem sound Resurgency nie stracił na niczym, przynajmniej porównując Wasze demo do debiutu.

Znów jest nas pięciu odkąd przyjęliśmy Nikosa G. z kapeli Code Decoded, zaraz po wydaniu albumu. George N. opuścił zespół z powodów osobistych. Nigdy nie miał żadnego wkładu w komponowanie utworów, to dlatego nie możesz słyszeć żadnych różnic pomiędzy demówką a debiutem. Obowiązki kompozytorskie spoczywają na George’u K. i Tolisie.

O.: Demo, o którym mowa to „Dark Revival” i na początku ukazało się Waszym własnym nakładem, a dopiero później ukazało się jako Wasza część splitu ze szwedzkim Desolator, wydanego przez Hellthrasher Productions. Kto zapytał kogo o wydanie tego materiału – wy Bartka, czy Bartek Was?

Bartek i Hellthrasher Productions skontaktowali się z nami w celu podpisania kontraktu, żeby wydać jakiś split albo album. W tamtym czasie mieliśmy „Dark Revival”, które sami wydaliśmy i byliśmy zainteresowani promocją naszej muzyki. Zdecydowaliśmy się więc wydać ten split z Desolator, na który wrzuciliśmy nasze demo, zanim wydamy pełen album.

O.: A co sądzicie o drugim zespole z tego splitu, Desolator? Oni tak jak i Wy wychwalają stary death metal, jednak trochę w inny sposób, zgodzicie się?

Cóż, Resurgency i Desolator uprawiają całkiem inny rodzaj death metalu. Słyszeliśmy tych kolesi i zgodziliśmy się na wspólny split, bo jesteśmy wielkimi fanami szwedzkiego death metalu.

O.: Fajnie, ale nadal nie wiem, czy się Wam podoba ich część, czy nie. Wzięliście również udział w składance “Greek Death/Grind Scene vol. 1”, na której zamieściliście numer tytułowy z Waszej demówki. Osobiście muszę Ci powiedzieć, że jedyne składanki jakie obecnie mają dla mnie sens, to te z niepublikowanymi utworami, bo dziś ludzie poznają muzykę przez internet, a nie dzięki takim kompilacjom, nie sądzisz?

Cieszymy się, że wzięliśmy udział w tej kompilacji, bo jest to jednak forma promocji, słyszysz utwory, których możesz nie znać, nawet jeśli surfujesz po sieci dwadzieścia cztery godziny na dobę. Wierzymy, że kompilacje w death metalu są tradycją.

O.: Jakos rok po wspomnianym splicie ukazał się wasz debiutancki krążek i jak już nadmieniłem na początku naszej pogawędki, zmiażdżył wszystko. Powiedz mi, jak to możliwe stworzyć death metalowy krążek, który wciąż zabija za każdym przesłuchaniem? Podziel się tą wiedza z innymi muzykami, haha! Wiesz, sporo osób twierdzi, że w death metalu nie dzieje się nic specjalnego od wielu wielu lat…

To ma mniej wspólnego z wiedzą, a więcej z feelingiem i prawdą, jaka w tym jest. Robienie tego co się lubi i przekazywanie tego dalej przez muzykę jest dla każdego czymś innym. Muzyczne wpływy grają oczywiście również poważną rolę.

O.: “False Enlightenment” ukazało się nie tylko jako CD czy digipack, ale również w formiw winyla. Jesteście dumni z tego faktu? Choć z drugiej strony obecnie większość rzeczy ukazuje się również w tym analogowym formacie… Przy okazji, posiadasz oczywiście gramofon, prawda?

Tak, oczywiście jestem dumny i oczywiście mam gramofon! Fakt, że obecnie niemal wszystko jest wydawane również na winylu jest to moim zdaniem świetnie!

O.: Ale o ile wiem, to analogowa wersja waszego debiutu będzie różniła się nieco od cyfrowej, pod względem brzmienia przede wszystkim…

Dokonaliśmy ponownego masteringu, jak to zwykło się robić przy innych formatach z przyczyn technicznych – kierunek jednak został ten sam. Jak zapewne wiesz, oba formaty różnią się od siebie, no a brzmienie winyla jest zdecydowanie lepsze!

O.: Jak na razie jesteście pierwszym zespołem w Helltharsher Productions, który wypuszcza ich nakładem płytę winylową. W mojej opinii jesteście tego warci, ale czy sami nie czujecie się lekko faworyzowani, hehe?

To prawda, jesteśmy pierwszymi, którym Hellthrasher wypuścił winyl, jak dotąd. Bartek zrobił tym winylem świetną robotę i jesteśmy bardzo zadowoleni, że wybrał właśnie Resurgency jako pierwszy zespół ze swojej stajni z winylowym wydawnictwem. Jesteśmy też pewni, że ukaże się więcej winylowych wydawnictw w tym labelu w przyszłości.

O.: Ja też jestem pewny, zwłaszcza, że takie są zapowiedzi, ale na postawione przeze mnie pytanie i tak nie odpowiedziałeś. A jak w takim razie opisałbyś debiutancki album pod względem liryków nań zawartych? Czy według Ciebie istnieje jakieś słowo klucz, które spina w klamrę je wszystkie? Widzę, że jest tutaj trochę okultystycznych czy też apokaliptycznych rzeczy…

Nasze liryki mają wiele wspólnego z tym, co określamy mianem „Anty-Wszechświata”. To jest słowo – klucz, który opisuje właściwie wszystko. To próba wyrażenia w okultystyczny sposób, jak to ująłeś, analogii, wymiaru, chaotyczności ciemności z ponad naszego istniejącego wszechświata, w takim apokaliptycznym sensie rozważamy czym i jak staje się nasz świat.

O.: A skoro już dotknęliśmy apokaliptycznych tematów, co sądzicie o tym całym szaleństwie na temat końca wszechświata? Jak to możliwe, że ludzie w dwudziestym pierwszym wieku wciąż wierzą w takie gówno?

Haha, interesujące – nasz utwór „Ending the Beginning” traktuje właśnie o tym co powiedziałeś. Dla nas nie ma czegoś takiego jak koniec świata czy coś. We wszystkim, łącznie z samym życiem, jest początek i koniec. Ludzie się wahają, więc to oczywiste, że ci wszyscy tak zwani „prorocy” cały czas pieprzą o zniszczeniu, media podłapują to, podają dalej, a ludzie w to wierzą. Oni zawsze byli i będą plagą tej planety.

O.: Właśnie w tym momencie, podczas pisania pytań słucham sobie „The Astral Sleep” Tiamat i myślę sobie – kurwa, jaka szkoda, że tak bardzo zmienili swoją muzykę, wcześniej byli zdecydowanie lepsi. Są zespoły, o których masz podobne zdanie?

Haha, temat, który podjąłeś jest bardzo szeroki… Masa zespołów, które przez lata istnienia zmieniły swoją muzykę. Jeśli mówisz o zespołach, których muzyka tak bardzo się różni od tej granej na początku, to proszę bardzo: Paradise Lost, Therion, Sentenced i inne są bardzo wyraźnym przykładem. Ci kolesie zabijali swoimi debiutami i nagle zmienili stronę, ale już w innej książce. Jak powiedziałeś, naprawdę szkoda…

O.: Dobra, sami natomiast graliście z kilkoma niezłymi zespołami ostatnimi czasy, jak na przykład Vomitory. Jak było? Jak pamiętam koncert Vomitory w Polsce sprzed wielu lat (właśnie sobie uświadomiłem, ze sprzed 10, hehe), to pamiętam, że zabili… Albo Wasz koncert z Destroyer 666… Gracie w ogóle poza granicami kraju, czy tylko u siebie?

Koncert z Vomitory był świetny. Ci kolesie wiedzą dokładnie, jak dostarczyć surowy death metal prosto w ryj. Jesteśmy zadowoleni, ze zagraliśmy u ich boku, to było świetne show. Niestety z powodów osobistych nie mogliśmy zagrać z Destroyer 666… Nie graliśmy jeszcze za granicą, ale aranżujemy coś na niezbyt odległą przyszłość, więc trzymaj rękę na pulsie!

O.: Swoją drogą, Grecja nigdy nie była znana z zespołów death metalowych, prym tu wiodły zawsze raczej zespoły black metalowe. Chcecie zmienić tą sytuację trochę, jako Resurgency? Czy może jebie Was to, robicie po prostu co swoje?

Przyjacielu, jebie nas to. Będziemy robili co swoje tak długo, jak długo będziemy czuli, że chcemy to robić. Może grecka scena death metalowa nie była w przeszłości aż tak znana, ale teraz mamy wiele świetnych zespołów, które zajebiście odwalają swoją działkę, rozprzestrzeniając szaleństwo…

O.: No tak, ale póki co Grecja jest na ustach Europy nie ze względu na death metal, ale z powodu Waszej sytuacji ekonomicznej. Zastanawiam się, czy nie jesteście już zmęczeni tą całą sytuacją? Większość polityków i ekonomistów mówi, że Grecy są sami sobie winni – czujesz się więc osobiście winny?

Tak, ta sytuacja wkurwia już od dłuższego czasu. Winę ponoszą ci, którzy zapędzili nas nad tą przepaść, a nie ludzie, którzy chcą po prostu przeżyć.

O.: Dobra, a wracając do muzyki – jakie są plany Resurgency na 2013 rok? Może w końcu Bartek zaprosi Was do Polski, hehe?

Haha, może to zrobi! Spodziewaj się dalszej promocji naszego debiutu, zaaranżowania kilku koncertów z tej okazji. Komponujemy również nowy stuff, kiedy nadejdzie czas, pojawią się odpowiednie informacje.

O.: Super, powiedz jeszcze tylko na koniec, czego słuchałeś odpowiadając na moje pytania?

Terrorizer „World Downfall”.

Autor

10493 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *