Raus!: ” Idealnie jest, gdy w parze z dobrą muzyką idzie odpowiednia ideologia, ale świat nie jest idealny.”

Tak się składa, że z Shadowem ostatni wywiad przeprowadziłem dobrych kilka lat temu. Może w przypadku ludzi mniej aktywnych przez te siedem czy sześć lat wiele by się nie zmieniło, no ale ten to akurat chłop tysiąca zajęć i pomysłów. Jeden z nich, black/industrialny Raus! na tyle mnie zaciekawił, że postanowiłem znów odpytać Shadowa na okoliczność tegoż projektu, jak i kilki innych spraw. Poniżej efekt.

 

Oracle: Witaj Shadow. Sporo czasu minęło od naszego ostatniego wywiadu, a poza tym dziś chciałbym się skupić na Twoim drugim projekcie, Raus! To może powiedz proszę na początek o genezie tego zespołu… Co pchnęło Cię w granie akurat takiej muzy, odległej od tego co robisz w Black Altar?

Shadow: Witam. Od „zawsze” interesowałem się również muzyką elektoroniaczną, dark ambient, industrial itp. Fascynacja ta zaczęła się od pierwszych wydawnictw Cold Meat Industry. Od ponad 10 lat myslałem też o elektronicznym, mrocznym projekcie. Zresztą na każdym wydawnictwie Black Altar, czy Kriegsgott są utwory w tym stylu, czy mroczne intra. Uwielbiam zespoly industrial black metalowe jak Mysticum, czy Iperyt. Dlatego też parę lat temu postanowiłem w końcu zrealizować swój pomysł i założyć projekt, który poruszałby się w tym stylu, Ciężki, mroczny industrial z gitarami podany w militarno totalitarnym, perwersyjnym sosie. Do współpracy zaprosiłem Aro i dalej potoczyło się szybko.

O.: Raus! tworzą dwie osoby, Ty i Aro z Perunwit. Rozumiem, że każdy wniósł do tego zespołu coś innego, bo obecnie jakby Wasze muzyczne drogi to dwie różne sprawy, mam rację?

rausS.: Tak, ja bardziej się skupiłem na metalowych kompozycjach, a Aro na elektronicznych, czyli każdy zajął się tym co robi najlepiej. Może się niektórym wydawać trochę niespójne, bo moje utwory są metalowe z elektroniczną perkusją i samplami, a jego raczej typowo elektroniczne, ambientowe, ale myślę, że powstało z tego całkiem interesujące połączenie. Do jednego z jego elektronicznych utworów „Ich bin Gott” podłożyłem gitary i myślę, że jest to utwór, który idealnie łączy nasze style. Dodatkowo jeden utwór skomponował Shocker z Iperyt.

O.: Od razu zdecydowałeś się wydać Raus! nakładem Odium Records czy może myślałeś nad tym, żeby pchnąć go gdzieś do innego labelu? Tu zawsze pojawia się argument „nikt nie chciał ich wydać, bo jest kiepskie” kontra „wydając u siebie zajmuję się wszystkim i jestem na bieżąco ze wszystkim”…

S.: Od razu wiedziałem, że sam chcę to wydać, tym bardziej, ze wytwórni zajmujących się taką muzyką nie ma wiele. Jedynie się zastanawiałem, czy zrobić to pod szyldem Odium, czy już nowego sub labelu Sonic Hell, który miał się zajmować szeroko pojętą mroczną muzyką elektroniczną, ale który wtedy jeszcze nie istniał. Z perspektywy czasu sądzę, że mogłem to wydać pod szyldem Sonic Hell, gdyż idealnie pasowałoby to wydawnictwo do profilu tej wytwórni.

O.: OK, ja wiem, że Raus! tworzony jest przez Ciebie i Aro, ale nie myśleliście, żeby na split wrzucić inną kapelę, która pasowałaby do Was bardziej pod względem stylistycznym? Nawet w Polsce zaczęło się coś dział pod tym kątem, poza Iperyt od jakiegoś czasu na popularności zyskał trochę taki Illness…

S.: Nie, nie myśleliśmy, gdyż chcieliśmy przy okazji popromować też Perunwit, a nowe oblicze Perunwit jest można powiedzieć barbarzyńskim, bitwnym dark ambientem. Myślę, że obydwa zespoły się ciekawie uzupełniają. Poza tym zespoły, które pasowałyby stylistycznie do Raus! można by policzyć na palcach jednej ręki.

O.: Raus! to jednorazowy projekt, czy może planujesz działać coś w przyszłości również w tej kwestii? Bo się obawiam, że będzie podobnie jak z Kriegsgott, który od jakiegoś czasu leży odłogiem…

S.: Myślę, że za jakieś 2 lata ukaże się debiutancki album i to może być raczej koniec tego projektu, gdyż będę prawdopodobnie zajęty innymi sprawami, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość. Natomiast jeśli chodzi o Kriegsgott, to od 3 lat na wydanie czeka 7” split z Nokturne i po nim ukaże się kompilacja wszystkich utworow Kriegsgott. Dalszej działalności tego projektu nie przewiduję.

O.: No, przynajmniej nie obijasz w bawełnę… Materiał ze splitu to pierwsze co nagrałeś pod szyldem Raus!, czy może gdzieś po szufladach czy folderach trzymasz jakieś wcześniejsze kawałki, które miały pierwotnie ukazać się właśnie pod tym szyldem?

S.: Wszystkie utwory, które skomponowaliśmy ukazały się na tym splicie. Jak widzisz nie ma tego dużo.

O.: W ogóle ciągnie Cię ku elektronice i tego typu rzeczom, prawda? Najlepszy przykład to Sonic Hell, sublabel Odium w którym planujesz wydawać rzeczy z nurtu dark electro i tak dalej. PreEmptive Strike na przykład bardzo mi się podoba – nie myślałeś, żeby nawiązać z nimi współpracy przy takim Raus!…?

S.: Dobre pytanie. Myślę, że przy następnym materiale na pewno bym zaprosił ich do współpracy. Chcą też w przyszłości zrobić remiks jakiegoś utworu Black Altar. Jako ciekawostkę dodam, że parę dni temu ukazała się ich płyta wydana w Infected Records, labelu, którego właścicielem jest klawiszowiec Suicide Commando. Jeden z utworów na ta płytę powstał przy współpracy z Black Altar, są tam nasze gitary i moje wokale.

O.: Symbolika, teksty jak i sama nazwa budzą dość jednoznaczne skojarzenia, hehe… Do tego klip który wyjebali Wam z YouTube. No to jak w końcu – jest Raus! zespołem ukierunkowanym na konkretną ideologię czy też nie? Ja osobiście pamiętam jeden wywiad z Tobą, w którym określiłeś się jednoznacznie mianem „rasisty”, hehe – to na pewno nie pomoże od ewentualnego odżegnywania się od oskarżeń…

S.: Powiedzmy, że moje poglądy prywatne są prywatnymi poglądami, a zespół to zespół. RAUS jest zespołem industrialnym zahaczającym o militarne, totalitarne klimaty, idą za tym teksty i oprawa graficzna. Przekaz też jest nienawistny, szczególnie do pewnych grup społecznych, wiec możesz to odbierać jak chcesz. Klip nam zdjęli za zbyt dużą przemoc w nim zawartą i antymuzułmańskie przesłanie. Na dniach będę chciał zrobić kolejną wersję, tym razem wrzucić coś o Isis, ale tez się pewnie przyczepią.

O.: W innym wywiadzie z kolei stwierdziłeś, że ideologia to nie wszystko, bo musi za nią stać dobra muzyka… To w takim razie powiedz, czy zdarza Ci się słuchać muzyki, która Ci się po prostu podoba, ale wiesz, że masz nie po drodze z poglądami jej twórców?

S.: Idealnie jest, gdy w parze z dobrą muzyką idzie odpowiednia ideologia, ale świat nie jest idealny. Dlatego zdarza się, że słucham różnych wykonawców, którzy nie podzielają mojego spojrzenia na życie. Z drugiej strony jak ktoś głosi radykalnie przeciwne poglądy do moich, to ciężko mi się przemóc do polubienia jego twórczości.

O.: Muzycznie Raus! pokazuje, że elektronika – wbrew temu co mówią niektórzy – może uczynić black metal jeszcze mroczniejszym, a przekaz jeszcze agresywniejszym.

S.: Dziękuję za miłe słowa. Zgadza się, odpowiednio użyta elektronika potrafi nadać tradycyjnemu metalowi znacznie więcej ekstremalności i przenosi ta muzykę w inny wymiar. Dobrym przykładem jest tu np. Iperyt.

O.: Wywiad ten zacząłem pisać akurat w dniu ataków na „Charlie Hebdo”. Jakie jest Twoje zdanie – czy ewentualne bluźnienie przeciw takiej czy innej religii może usprawiedliwiać takie ataki? Czyż nie takie właśnie akcje są wodą na młyn dla zespołów jak Raus! ?

S.: Bluźnienie przeciwko żadnej religii nie może usprawidliwiać takich ataków. Metalowcy cały czas obrażają chrześcijan, czy ich boga, i jakos nikt ich za to nie zabija. Dlatego też trzeba zwalczać muzułmańską zarazę i ma to pewne odbicie w twórczości RAUS!, czy Kriegsgott. Prawie każdy zespół metalowy jest antychrześcijański i prześcigają się w różnych bluźnierstwach, ale zespoły antymuzułmańskie można policzyć na palcach jednej ręki.

O.: Przeniosłeś się niedawno do Wielkiej Brytanii, nie obawiasz się więc, że będziesz przez rodowitych Brytyjczyków postrzegany jak muzułmanie we Francji – innymi słowy, że ktoś Ci powie któregoś dnia „Raus z Anglii!”, zwłaszcza, że nastroje antyimigranckie ponoć są tam teraz dość silne…?

S.: Jestem już tu nie do ruszenia, ewentualne zakazy będą dotyczyły nowych emigrantów, a to że komuś się to może nie podobać, że tu jestem, to jego problem.

O.: Jak rozumiem Raus! to projekt studyjny, zresztą z większością Twoich pozostałych grup jest taka sama sprawa – czy Ty masz awersję do grania na żywo, czy jak? Teraz siedzisz w trochę większym mieście niż Olsztyn, to może znajdziesz tam jeszcze jakichś grajków – czy raczej nawet ich nie szukasz?

S.: Może nie awersja, bo z jednej strony bym chciał, ale z drugiej jestem taki, ze wszystko co robię staram się wykonywać jak najlepiej i nie wyszedłbym na scenę, gdybym nie był bardzo dobrze przygotowany. To wszystko wymaga jednak bardzo dużo czasu, a z tym jest duży problem. Postanowiłem jednak bardzo mocno ograniczyć działalność Odium Records i skupić się w końcu na sobie i Black Altar. W przyszłym roku chcę zacząć grać próby i może wystartować z koncertami, bo Londyn to koncertowy raj. Jeszcze na rok przed tym zanim się przeprowadziłem do Anglii zgłosiło się do mnie sporo tutejszych muzyków z propozycją grania, wiec nie powinno być problemu. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Z drugiej strony zniechęca mnie frekwencja na koncertach. Nie uśmiecha mi się jechać gdzieś przez pół Europy, żeby zagrać dla 100 osób.

O.: W tym roku Odium Rex stuknie pełnoletniość, zastanawiałeś się nad tym już, hehe? I widać, że rozwija się bardzo prężnie pod okiem tatusia, hehe… A tak na poważenie, to z każdym wydawnictwem faktycznie stawiasz sobie poprzeczkę wysoko. Weźmy na przykład ostatnie wydawnictwa, jak Taran. Czym się kierujesz poza muzyką przy poszukiwaniu zespołów, które chciałbyś wydać w tym labelu?

S.: Biorę pod uwagę parę czynników. Po pierwsze muzyka musi być na wysokim poziomie kompozycyjnym, dobrze nagrana, musi mi się podobać, a zespół powinien mieć jakieś przesłanie, a nie być tylko zbiorowiskiem bezideologicznych grajków. Następnym wydawnictwem Odium Records będzie płyta szwedzkiego Mephorash z wokalistą Malign/Ofermod i płyta ta rozpierdala w drobny mak. To jest już bardzo wysoko postawiona poprzeczka. Płyta ukaże się na cd, na digi packu, na winylu i w wersjach die hard z 50 stronicowa książeczką z rytuałami i sigilami stworzonymi przez zespół.

O.: Z drugiej strony – trafiła Ci się kiedyś paczka, od zespołu który chciał, żebyś ich wydał a Ty pomyślałeś, że to właśnie jest największe gówno na jakie w życiu natrafiłeś, hehe?

S.: Musisz wiedzieć, ze dostaje wiele propozycji wydawniczych dziennie i wśród nich zdarzają się bardzo często takie, które są słabe. Niektóre są żenujące, że dziwię się, ze ktoś jest na tyle bezczelny, żeby wysyłać mi swoje wypociny, ale generalnie muszę powiedzieć, że poziom się mocno podniósł przez ostatnie 2 lata. Niektóre propozycje są naprawdę bardzo dobre, niektóre od znanych zespołów, ale z bólem serca musze odmawiać, ponieważ nie mogę wydawacć wszystkiego co mi się podoba ze względów czasowych i finansowych. Po drugie jak wspomniałem po wydaniu Mephorash przez najbliższy rok chcę się skupić na Black Altar. Jak mi ostatnio powiedział Alexandros z Macabre Omen „Zawsze będzie coś ciekawego do wydania, ale kiedyś trzeba powiedzieć dosyć” i są to mądre słowa. Muszę się skupić teraz bardziej na sobie, a nie jak dotychczas, że cały swój czas, energie i pieniądze ładowałem w inne zespoły.

O.: Brałeś swego czasu (lub miałeś wziąć udział) w albumie poświęconym Burzum, zastanawiam się więc, jak oceniasz ostatnie dokonania tego zespołu – oczywiście muzyczne. Choć też – co sądzisz o epopei zatytułowanej „kłopoty Varga z prawem odcinek 941”?

S.: Cenię sobie Varga jako osobę, natomiast Burzum się dla mnie skończył na płycie „Belus”, Kolejna już była dla mnie niezbyt strawna, a ostatnia odrzuciła mnie całkowicie. Jeśli chodzi o jego kłopoty, to niestety ludzie z jego poglądami nie mają łatwo w lewackich, politycznie poprawnych krajach. To co go spotkało to jakiś kompletny absurd, ale niestety w takich niewolniczych czasach żyjemy.

O.: Dużo w tym wywiadzie o Black Altar… No to jak sprawy mają się z Black Altar? Bo ostatnio pochłania Cię tyle osobnych działalności, że obawiam się, iż czasu Ci nie starcza na najważniejszy z Twoich zespołów… Zwłaszcza, że z wydawnictwa na wydawnictwo jest coraz lepiej i nawet osoby, które dawniej szydziły z Ciebie i tego zespołu dziś najczęściej po prostu milczą, hehe…

S.: Po części odpowiedziałem na to pytanie wcześniej. Przez ostatnie 2 lata byłem pochłonięty przez wydawanie i promowanie innych zespołów, że nie mój główny zespół poszedł w odstawkę, więc powiedziałem dosyć. Po wydaniu Mephorash ukaże się vinylowy split Black Altar/Beastcraft wraz z 7” splitem Kriegsgott/Nokturne, który tez czeka na wydanie od 3 lat. Nastepnie ukaże się vinylowa wersja „Suicidal Salvation” wraz z moja wersją digi pack, bo wydanie Darker than Black powoli się kończy. Oprócz tego ukaże się wznowienie debiutanckiej płyty Black Altar z nową okładką i z nowym masteringiem oraz kompilacja wszystkich utworów Kriegsgott. Pod koniec roku rozpoczną się tez prace nad mini albumem o tytule „Kremator”, który będzie w całości po polsku i ukaże się na dwdziestolecie działalności zespołu. Jak wiec widzisz trochę się będzie działo.

O.: To na koniec już pytanie lżejszego kalibru… A nie kusiło Cię, by kapelę nazwać jakoś inaczej, np. Won! Hehe?

S.: Nie, od razu wiedziałem, że RAUS! będzie najbardziej pasowało he he.

Autor

11335 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Shadow jest rasistą? Hahaha każdy kto ma pojęcie wie,ze jest inaczej.wielki wojownik….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *