Quo Vadis: ” Tekst powstaje jako osobista reakcja autora na coś… wcale nie musi zbawiać świata…”

Skaya to jest gawędziarz! Cholernie miło jest przeprowadzać takie wywiady jak ten z okazji wypuszczania przez szczecińskich weteranów thrash metalu przeznakomitej płyty „Infernal Chaos”. Quo Vadis po słabszym okresie złapał wiatr w żagle i zapiernicza równo. Natomiast z poniższego wywiadu możecie się dowiedzieć między innymi, dlaczego Niemcy są przewrażliwieni, czego można się nauczyć od młodzieży, co słychać w Rosji, komu nie podawać ręki i wiele innych ciekawych rzeczy. Przed Wami Skaya z Quo Vadis!

Oracle: Witaj Skaya! Przede wszystkim – gratuluję wydania „Infernal Chaos”, bo ten krążek pokazuje, że Quo Vadis jest znów w najwyższej formie! Skąd w Was tyle sił i samozaparcia, po krążkach co najwyżej dobrych wrócić z płytą, która może konkurować z Waszymi najlepszymi albumami?

Skaya: Dzięki!!! Hm… jak jest dobra atmosfera w kapeli, wszyscy są zaangażowani zarówno w proces tworzenia jak i działalność to może coś takiego się udać. Tak naprawdę to nikt nie zna recepty na zajebistą płytę :-), nawet niajwięksi, co potwierdzają płyty typu: „Load”, „Reload”, „St.Anger” Metallicy, „Rosenrot” Rammstein i wiele, wiele innych… bo nigdy nie ma takiej sytuacji, że robiąc numery na nową płytę mówisz „chodźcie zrobimy se chujowe numery, albo co najwyżej dobre” ;-)… tak po prostu wychodzi. Judas Priest raz w historii wydał „Painkiller” 😉

O.: Co racja to racja…O ile mi wiadomo „Infernal Chaos” pojawić miało się ciut wcześniej niż faktycznie było dostępne. Mógłbyś opowiedzieć pokrótce skąd ten poślizg? Bo może mi się wydaje, ale cenzura bynajmniej po ’89 nie umarła i ma się dobrze…

S.: Wiesz teraz jest tak, że nie możesz nosić koszulki z Che Guevarą, Leninem, sierpem i młotem itd. Nas nie zdążyła dopaść oficjalna/formalna cenzura, ale taka rzeczywista i społeczna… ze strony Niemiec!!!! …

Okładka „Infernal Chaos” przedstawia gwiazdę chaosu na której znajduje się osiem symboli różnych religii co oznacza wielorodność, zróżnicowanie wręcz pewien chaos… między innymi znalazł się tam symbol „dżinizmu”. Wszystko byłoby OK., tyle że ten znak to swastyka z czterema kropkami… miało to lekko prowokować do myślenia ,bo przecież ten znak znalazł się w towarzystwie znaków symbolizujących religie… Dżinizm sam w sobie niesie bardzo pozytywny przekaz: „…naucza o przyjaźni ze wszystkimi żyjącymi istotami, a jego celem jest dobro całego wszechświata – a nie tylko ludzi. Filozofia Dżinizmu mocno kładzie nacisk na to, że zwierzęta i rośliny mają dusze; coś w rodzaju duszy mają także minerały, ogień, woda, powietrze… Wszystkie obiekty zawierają życie i dlatego nie powinny być eksploatowane i wykorzystywane przez ludzkość, ale traktowane jak nasi życzliwi przyjaciele. Gwałt zadany istocie ludzkiej lub innym istotom jest gwałtem zadanym samemu sobie.”

Cała zadyma rozpoczęła się w momencie jak zamówiliśmy w Niemczech koszulki z okładką płyty… Wszystko poszło OK, ale jak w naszym imieniu zadzwonił do nich Ptyś (Marek Jastrzębski – autor wszystkich grafik i piąty co prawda niegrający członek Quo Vadis ;-), żeby się spytać czy jak będziemy chcieli domówic koszulki ta jaka cena i jaka będzie minimalna ilość zamówienia… itp. na co szef drukarni: „ kurna nigdy więcej wasza noga tu nie postanie, żadnych koszulek tego wzoru to już wykluczone, macie szczęście, że zobaczyłem wzór jak już moi pracownicy wysłali do was koszulki… kazałem im zniszczyć produkcje, nie wysyłać !!!”

Pomyśleliśmy sobie, że typ jest przewrażliwiony… tłumaczymy mu, że na naszej stronie ma wyjaśnione znaczenie poszczególnych symboli itd., ale gość był głuchy na nasze tłumaczenia, nie i koniec. Chwilkę później mieliśmy drugą akcję bo dystrybutor z Niemiec przestał się do nas odzywać… dzwonimy i pytamy co jest grane… na co oni „no ale wy mieliście popsutą okładkę” ;-)… na szczęście mieliśmy już zmieniony ten symbol, więc mówimy że tak tak wiemy o co chodzi już jest naprawiona ;-)… no to oni „to przyślijcie bo chcemy zobaczyć”… jak wysłaliśmy to od razu nastąpiła nowa jakość w naszych kontaktach szybko porozumieliśmy się w kwestii dystrybucji na Europę Zachodnią… a no i jak przysłali nam umowę dystrybucyjna to dziwnym trafem znalazł się tam punkt „9A”, który zabrania eksponowania symboli, które mogą kojarzyć się ze złymi sprawami itp…

Nie spodziewaliśmy się, że są aż tak chorobliwie przewrażliwieni na tym punkcie…

O.: Hehe, no to mała Odyseja… Jak określiłbyś muzykę, jaka znajduje się na Waszym najnowszym albumie. Nie jest to na pewno czysty thrash metal, bo niekiedy można usłyszeć wpływy brutalniejszego grania, ale i sporo bardziej nowoczesnych zwolnień też się znajdą…

S.: Powiedział bym, że jest to płyta dosyć zróżnicowana… tam gdzie powinna być szybka i ostra jest taka, gdzie ciężka jest ciężka, jest trochę technicznego grania, połamanych rytmów, akcentów, uważam, że jest fajnie pośpiewana: jest i darcie kopary, ale są też melodyjne refreny, chórki… no i przede wszystkim zajebiście brzmi !!!

O.: Szczera prawda! Mówiąc o różnorodności – od pozostałych na pewno odstaje „Dreams”, który ma taki rock’n’rollowy feeling. Zresztą te utwory, które zostały skomponowane przez Ciebie mają żywszy charakter, bardziej w starym stylu, a już na przykład te, za które odpowiada Cimas są skomponowane z bardziej nowoczesnym podejściem. Czy to efekt Waszych inspiracji, czy nastąpił na przykład podział ról na zasadzie „Mi lepiej wychodzą bardziej klasyczne kawałki, więc napiszę kilka takich, a Ty machnij coś bardziej bieżącego…”?

S.: Nie, nie ma żadnych podziałów !!! Ustaliliśmy sobie już kiedyś, że robimy wszystkie utwory, co kto przyniesie, ale przynosimy w miarę gotowe i przemyślane. W trakcie pracy nad nimi one ewoluują rzecz jasna, ale przypisane są głównemu sprawcy 🙂 Jeżeli jakiś numer się nie sprawdza to tylko autor ma prawo powiedzieć – wypierdalamy go :-). „Dreams” to przykład takiego utworu, który pomimo, że prosty to ma taki motoryczny mocno osadzony rytm w stylu Megadeth „Symphony of Destruction”, na płycie miał stanowić odpoczynek po bardzo rozbudowanym CHAOSie 🙂

O.: Sesja nagraniowa rozbita była na kilka różnych studiów (studio? Cholera, jak to się odmienia, hehe), czego to był efekt? Znacie możliwości każdego z nich i wiecie na przykład, że to najlepiej zabrzmi jak zarejestrujecie to w Hertzu a tamto w Annalisa?

S.: Powód jest dużo bardziej przyziemny 🙂 Wiemy, że wszystko i tak najlepiej zabrzmi w Hertzu!!! ;-))), więc pozostałe studia miały charakter rejestracji śladów, poza tym ja lubię wokale nagrywać w Elvis Van Tomato – podczas rejestrowania płyty nagrywanie wokalu to taka dosyć osobista i prawie intymna część, więc ważne jest aby czuć się maxymalnie komfortowo. Jak robiłem to w Szczecinie to mogłem po zdarciu gardła zrobić sobie kilka dni przerwy na regenerację (w sytuacji pracy w jednym studio „od deski do deski” w określonym czasie: dwóch trzech tygodniu musisz zrobić wszystko to może się okazać, że gardziel zregeneruje a może nie :-). Czasami też jest i tak, że nie masz dnia i wszystko co zrobisz to gówno. Stąd rejestracja w innym studio. Podobnie było z bębnami, które nagraliśmy w studio Annalisa. Oczywiście i tak całość przeszła obróbkę w Hertz . Cała kwestia brzmienia jest tylko zasługą Hertz.

O.: „Infernal Chaos” to pierwsza anglojęzyczna płyta Quo Vadis. Skąd takie posunięcie? Czyżby po dwudziestu latach „dojrzeliście” do decyzji, że czas podbić Europę? Nie ukrywam, że podoba mi się to Wasze wcielenie, bo z polskimi tekstami było różnie – niektóre były okej, ale sporo ich po prostu nie brzmiała najlepiej.

S.: Nie mielibyśmy nic przeciwko temu :-), ale też nie nastawiamy się na to. Podchodzimy do tego, że jest to taki nasz „debiut” po dwudziestu dwóch latach :-))) Tak prawdę powiedziawszy powinniśmy zrobić to właśnie 20 lat temu. Co do rodzimych tekstów to w przyszłym roku ukaże się EPka z pięcioma utworami z „Infernal Chaos” po polsku.

O.: W przypadku Quo Vadis dla mnie osobiście zawsze dużą rolę odgrywała tematyka Waszych tekstów i nie inaczej jest w przypadku „Infernal Chaos”. Zajmujecie się tutaj aktualnymi problemami świata. Ale dlaczego? Nie myślisz, że ludzie mają dosyć słuchania o zamachach samobójczych w TV, a tu im jeszcze puszczacie taki „Bomb & Fire”? Albo „Evil Dad” o Fritzlu? Przecież żaden zamachowiec nie weźmie waszego krążka do ręki i nie zmieni zdania…

S.: Tekst powstaje jako osobista reakcja autora na coś… wcale nie musi zbawiać świata… bo nie zbawi, jak sprawi, że ktoś pochyli się na chwilę na tematem to super… Naszym zdaniem takie teksty mają większy sens niż wychwalanie szatana itp. ;-)))

O.: Stałe miejsce w Waszych tekstach ma tematyka rosyjska i krajów post radzieckich. Nie inaczej jest i tym razem. „Russia” mówi o tym, że na Wschodzie bez zmian. W „Bojowniku” opowiadaliście się po stronie Czeczenów, czego potem żałowaliście i pojawił się epilog do tego kawałka. Może więc sposób prowadzenia polityki Rosji wobec takich małych państw jak Czeczenia czy Gruzja nie jest tak do końca błędny?

S.: No tu może za mocne słowa 😉 tak nie powiedziałbym. Osobiście jestem wychowany w duchu antykomunistycznym, więc wszelaka ingerencja Rosji w sprawy innych państw mnie osłabia. Rosję postrzegam jako piękny, wielki kraj, teoretycznie z nieograniczonymi możliwościami, ale od wieków ciemiężony… (bez względu czy był to car, pierwszy sekretarz, prezydent) podziwiam i zarazem szkoda mi ludzi tam żyjących. Polecam książkę „Pandrioszka”…

O.: No tak, temat rzeka… Albo mi się wydaje, albo „Infernal Chaos” jest krążkiem, który ma w końcu poprawną promocję, bo niestety pod tym względem poprzednie albumy kulały. Założyliście własną Chaos Records – czy to ze względu właśnie na niezadowolenie z poczynań wcześniejszych wytwórni?

S.: Stwierdziliśmy, że skoro jest ciężko i chętnych do wydania jakoś za wielu nie ma, jeżeli ma nam ktoś zrobić łaskę i wydać, to mamy to w dupie i trzeba to zrobić „samemu”. Oczywiście to, że coś słychać w tym temacie to zasługa całego sztabu przyjaciół: Janusz Merz (nasz menago), Marek „Ptyś Jastrzębski (piąty członek Quo vadis odpowiedzialny między innymi za sprawy wizualno-graficzne i inne), Krzysztof Kuźnicki teledyski, Mario Paprzycki admin strony www, Lelek profile YouTube i inne.

O.: „Infernal Chaos” będą promowały dwa clipy, z których jeden już jest dostępny. Mowa o „Blood for Oil”. Jesteś z niego zadowolony? Szczerze mówiąc, nie bardzo widzę związku między obrazkiem na którym Wy sobie gracie, a jakiś dziadek pije do telewizora, z tematyką samego utworu…

S.: :-))) Krzysztof Kuźnicki miał taką wizję i jemu zawierzamy ;-)… Wychodzimy z założenia „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”… Wiadomo, że chcielibyśmy mieć klipy takie jak np.: Behemoth, ale to jest kilkadziesiąt tysięcy złotych… Do „Blood For Oil”, pewnie fajne byłby urywki z wojny w Iraku, ale czy właśnie to też nie byłoby nudne bo zbyt oczywiste i w TV tego dużo??? No i trzeba by kupić prawa itd… Czy jestem zadowolony ? Patrzę na to z przymrużeniem oka i dlatego jestem :-)))

O.: Możesz powiedzieć, skoro już zahaczyliśmy o zagadnienia teledysków, coś na temat drugiego obrazka – „Cross Of Gold”? Kiedy ów będzie szerzej dostępny? Jak się pracowało nad oboma klipami?

S.: Już jest dostępny… (jak pisałem pytania, to jeszcze nie był – przyp. Oracle) tu jest ta animacja poklatkowa czyli każda klatka została wydrukowana, a następnie zrobione zdjęcie wydrukowanej kopii i z tego powstał cały klip – mrówcza praca bo na sekundę wchodzi 25 klatek, klip ponad 5 minut czyli około 8000 klatek było wydrukowany, sfotografowanych i wprowadzonych na powrót do komputera… Najlepsze jest to, że część fabularna do tego klipu zostanie wykorzystana w trzecim klipie do numeru „Nimue” 🙂

O.: Szeroko atakujecie również w sieci. Na Waszej stronie zassać można dwie wcześniejsze produkcje – „Po” oraz „Król”, a także Wasze DVD. To z uwag właśnie na słabą promocje tych albumów, czy po prostu taki prezent dla fanów z czystego serca, hehe?

S.: Serce na dłoni ;-)… zaczęło się od koncertu na DVD…, dlatego tak uczyniliśmy bo nie dogadaliśmy się z TVP, która rejestrowała koncert, spieprzyła dźwięk, jakość obrazu… my sami zmontowaliśmy materiał, a oni potem krzyknęli nam jakąś kosmiczna kwotę za surowy materiał… w umowie był zapis, że mamy prawo do niekomercyjnego wykorzystania – to wykorzystaliśmy niekomercyjnie 😉 potem wpadliśmy na pomysł, że czemu nie może damy więcej… na razie są tylko dwie płyty bo pozostałe chcemy zremasterować dlatego nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa 🙂

O.: Hehe, już zacieramy łapska! Graliście ostatnimi czasy mini tour po Polsce, jak odczucia? I kogo teraz częściej widzisz pod sceną podczas koncertów Quo Vadis – młodzież czy starą gwardię pamiętającą Was jeszcze z czasów demówkowych?

S.: 🙂 Na szczęście i tych i tych… odczucia super ! właśnie szykujemy drugą/jesienna część 14 koncertów… zapowiada się fajnie 🙂

O.: Nadal w temacie koncertów – kilkakrotnie zagraliście w Zakładach Karnych. Dlaczego właśnie tam? Sporo metalowców siedzi w polskich więzieniach, czy to raczej wyjątki? Czy w ogóle od strony organizacyjnej trudno jest na przykład zaaranżować taki gig? Są jakieś specjalne obostrzenia, że na przykład nie można śpiewać o tym czy o tamtym? Poza tym ktoś może powiedzieć, że Ci ludzie za coś tam siedzą, ponoszą jakąś winę względem społeczeństwa, a tu przyjeżdża zespół i jeszcze im recital robi…

S.: To dość trudny temat… pierwszy raz graliśmy w Stargardzie Szczecińskim bo siedział tam nasz kolega (za jazdę po pijaku samochodem), który w ten sposób wykazywał się i zbierał punkty do warunkowego zwolnienia, natomiast za drugim razem w Nowogardzie na zaproszenie… metalowców tam za wielu nie widziałem 🙂 Co do obostrzeń to jest ich tam cała masa 😉 za pierwszym razem uprzedzał nas ten kolega co mogę mówić czego nie mogę… dla mnie było to zajebiście stresujące bo musiałem się cały czas pilnować… np.: mój koleś mówił, żeby pod żadnym pozorem nie podawać ręki strażnikom… oczywiście jak w takich razach jeden ze strażników okazał się starym fanem Quo Vadis – podałem rękę, ale czaiłem się ;-)… druga akcja była związana z tym, że po tamtej stronie muru niektóre zwroty znaczą co innego niż po tej stronie… jak graliśmy numer „Paranoid” z polskim tekstem (Piersi) i tam jest taki fragment „rozjebałem się na drzewie, z ust mi cieknie gęsta krew…” zaśpiewałem to licząc, że lekko rozładuje to napiętą atmosferę… a tu za bardzo nic. Po koncercie zapytałem tego kolegę a on mówi – no trochę przegiąłeś bo „rozjebać się” oznacza tam sypnąć kolegów na Policji czyli być kapusiem…;-)))

Co do winy itd. to powiem Ci, że jak stoisz naprzeciwko tych ludzi i grasz to zupełnie nie myślisz o tym, czy byli niegrzeczni, co spsocili itd. – różnica jest taka, że my i oni jesteśmy trzeźwi ;-)) i po koncercie to my wychodzimy ;-))

O.: No tak, to jest niezaprzeczalny plus. Jak w ogóle z perspektywy ćwierćwiecza postrzegasz zachowanie na koncertach? Ludzie wciąż bawią się przy Waszych szlagierach tak jak w 1988 czy może jakaś różnica jest zauważalna?

S.: Jedyna zauważalna różnica jest taka, że ludzie tłumniej kiedyś walili na koncerty i byli bardziej żądni muzy na żywo. Dzisiaj, jest internet DVD, dużo koncertów, więc ma to tez jakiś wpływ na frekwencje.

O.: No tak, ale sami im te teledyski w sieć wpuszczacie, hehe… „Infernal Chaos” została przez nasz webzine objęta patronatem medialnym, z czego – muszę przyznać – jestem dumny. W gronie patronów znalazł się też tygodnik „Fakty i Mity”, co również mnie cieszy, gdyż czytuję ten periodyk. Ale pytanie będzie trochę inne – czy linia programowa tej gazety odpowiada Ci, pokrywa się z Twoimi poglądami? Myślisz, że kościół katolicki jest w Polsce faworyzowany? Wiesz – pytam, bo nie kojarzę, by w tekstach Quo Vadis pojawiały się stricte antyklerykalne wypowiedzi…

S.: Ja generalnie uważam że na linii Człowiek – Bóg nie powinno być żadnych pośredników ;-))), więc linia pokrywa się ;-)))

O.: Ostatnimi czasy mamy manię reedycji, pytanie więc proste – kiedy pora na Quo Vadis. O ile debiut został wznowiony kilka lat temu nakładem Dywizji Kot, o tyle już „Politics”, „Test Draizea” czy „Uran” są niedostępne…

S.: Teraz jak mamy Chaos Records to pewnie pomyślimy coś w tym temacie ;-), ale zależy to oczywiście od posiadanych przez nas „Biletów Narodowego Banku Polskiego :-)))

O.: Czy Skaya śledzi obecną młodą sceną w Rzeczypospolitej? Jakieś młode bandy przykuły Twoją uwagę? A może raczej wzorem sporej części Starej Gwardii twierdzisz, że wszystko już było i metal skończył się na „Reign In Blood”?

S.: 🙂 Nie, nie sądzę tak!!!, ale też nie ukrywam że jakoś hiper uważnie nie śledzę poczynań młodego pokolenia te zespoły, które przykuły ostatnio moją uwagę to: Calm Hatchery ze Słupska, Warmageddon z Oleśnicy,Pathfinder z Poznania.

O.: Swego czasu udzielałeś się w gothic metalowym Athanor. Faktycznie bliska Ci ta muzyka, czy było to raczej na zasadzie koleżeńskiej przysługi?

S.: …koleżeńska przysługa ;-))) niekoniecznie – sam się prosiłem, żeby mnie przyjęli ;-)))… może to dziwnie zabrzmi, ale też wiele się nauczyłam grając z młodzieżą. Szkoda, że koniec końców płyta nie ujrzała światła dziennego bo materiał był niczego sobie.

O.: Jedna rzecz mnie nurtuje odkąd tylko poznałem zarówno Quo Vadis, jak i polską scenę metalową z lat osiemdziesiątych – skąd taki pomysł na szyld? W czasie gdy większość kapel chrzciła się mianem Piekielnych Wrót, różnej maści Egzekutorów, Dragonów i tym podobnych, Wy przyjęliście nazwę zaczerpniętą z literatury z wyraźnie chrześcijańskimi konotacjami…

S.: …niezupełnie… nas zaintrygowała wieloznaczność tego pytania… w naszej interpretacji jest to pytanie retoryczne, które można postawić człowiekowi, ludzkości, światu ku refleksji…

O.: Okej, to było ostatnie pytanie – dzięki za wywiad i do zobaczenia na koncertach! Właśnie – kiedy i gdzie?

S.: 03.10.2010r. – Zielona Góra (z czeskim ULMETAL)

08.10.2010r. – Warszawa (z EXUMER)

09.10.2010r. – Chorzów (z EXUMER)

30.10.2010r. – Wałbrzych

31.10.2010r. – Namysłów

05.11.2010r. – Leicester

06.11.2010r. – Londyn

07.11.2010r. – Covenrty

12.11.2010r. – Gorzów Wlkp.

13.11.2010r. – Koszalin

04.12.2010r. – Szczecin (SZCZECIN CHAOS FESTIVAL)

10.12.2010r. – Wodzisław śl.

11.12.2010r. – Rzeszów

12.12.2010r. – Kraków

ZAPRASZAMY SERDECZNIE !!!

Autor

11070 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *