Proch: „nie boimy się głosić zarazy po naszemu”

Gdy trwała zabawa na 102 na III edycji Pomerania Festiwal, Zmor jeden z członków Proch zgodził się na krótką rozmowę.

Witaj! Na początku możne po krótce przedstawisz nam, czym jest Proch?

Z: Proch to trzech maniaków tworzący bluźnierczy kolektyw mający na celu pokazać w prosty i eksplicytny sposób jak bardzo nienawidzimy całego chrześcijaństwa.

Jak to się stało, że zaczęliście koncertować na żywo?

Z: Ponieważ koncertowanie, podczas gdy byliśmy martwi , było strasznie trudne do zrealizowania. A tak poważnie, to nasza horda nigdy nie była wrogo nastawiona do koncertów, wręcz przeciwnie. Granie koncertów to czysta magia i rytuał, któremu za każdym razem oddajemy się bez reszty. Kto był, wie o czym mówię .

Co sądzisz o inicjatywie jaką jest Pomerania Festiwal?

Z: Pomerania to jeden z lepszych festiwali takiego kalibru, w naszym kraju ciężko jest zorganizować takowe koncerty. Chwała tym co mają jeszcze jaja i pierdolą poprawność polityczną.

Czyli powinno być więcej takich imprez?

Z: Tak, powinno być więcej takich inicjatyw i popieramy jak najbardziej.

Również, gratulacje z powodu wydania debiutanckiego albumu! Podobno sam papież Stefan VI maczał w nim palce?

Z: Dziękujemy. Tak. Można z całą pewnością tak powiedzieć. Historia Stefana VI,i nie tylko jego, bardzo nam nakreśliła jedną rzecz. Mianowicie to, w co tak naprawdę wierzą chrześcijanie; czy oni zdają sobie w ogóle sprawę jak zjebanym są narodem? Po odkryciu tej tragifarsy już jakiś czas temu, tytuł płyty był oczywisty- Trupi Synod. Nie będę się tutaj rozwodził na temat papieża pojeba. Wnikliwych zapraszam do odrobienia krótkiej lekcji historii.

Jaka główna idea przyświecała Wam podczas nagrywania tego albumu?

Z: Nasz pierworys niezmiennie jest zobowiązany , jak już wspomniałem wcześniej , przekazać jak najwięcej jadu i nienawiści do ścierwa jakim są synowie jahwe. To wszystko można uzmysłowić sobie poprzez nasze teksty, które pozostają w strefach pogańskich, antychrześcijańskich oraz rytualnych. Tutaj od razu odpowiem na kolejne nasuwające się pytanie. Teksty dostępne są na specjalnej wkładce, w środku płyty.

No właśnie, teksty. Zawsze robi mi się cieplej na serduszku, gdy teksty są po naszemu. Od początku planowaliście by słowo boże było głoszone w naszym ojczystym języku? Wiele zespołów szczególnie tych młodych decyduje się, by jednak śpiewać po angielsku…

Z: Tak. Za teksty odpowiedzialny jest czwarty nieoficjalny kompan naszej baterii – Satom. I od samej inicjalizacji zespołu takowe założenie było. Nie został nawet jeszcze spisany czy zagrany choć jeden utwór , a tekstów było już na całe demo. Jesteśmy z Polski i nie wstydzimy się tego, nie boimy się głosić zarazy „po naszemu” jak to nazwałeś. Prócz tego w języku barbarzyńców, jak mawia nasz piewca, chujowo jest przekazać wiele znaczących słów. Dlatego Proch wiekuiście będzie gromił ze sceny po polsku.

Swego czasu w internecie można było znaleźć tylko jakieś pojedyncze utwory Prochu. Jednak teraz można Was znaleźć między innymi na bandcampie gdzie można odsłuchać w pełni najnowszy album, jak i 1 demo. Chcieliście tak pokazać się „szerszej” publiczności, czy stały za tym inne zamiary? Mówi się, że internet również w jakimś stopniu zabija podziemie.

Z: Po dłuższym zastanowieniu oraz po uzgodnieniu tegoż kroku z wytwórnią postanowiliśmy, że dajemy cały album na bancampa. Lubimy panować nad sytuacją, choć w tych czasach to bardzo trudna sprawa. Czy internet zabija podziemie? Z jednej strony tak, lecz czy jest jeszcze szansa by wróciły czasy listów , wymian na taśmy czy zobaczenia wielbionej hordy tylko na koncercie? W tych smutnych czasach na miliard procent nie. Więc i my w pewnym stopniu zmuszeni byliśmy takowe kroki podjąć. Nadal nie posiadamy fejsbuka czy www, choć nad opcja nr 2 piekielnie się zastanawiamy. Bandcamp ma tez dobre strony, jak ta ,że ktoś chce w tych czasach kupić twoje wypociny a nie bezczelnie kraść z neta. W żadnym stopniu nie chodzi nam tutaj o korzyści materialne , ale miłym gestem są informacje, iż ktoś tam na świecie zakupił twój album tą drogą. Druga strona medalu jest taka, że chyba każdy, zakładając zespół, ma na celu przekazać swe poczynania. Dla nas ważne jest by docierało to do grona, które jest tym szczerze zainteresowane i w tak wielkim stopniu jak my oddajemy się graniu i tworzeniu black metalu , tak oni są gotowi do odbioru tego zacnego gatunku.

Możemy spodziewać się reedycji 2 poprzednich wydawnictw? Wszak był to nakład bardzo limitowany.

Z: Jak wspomniałeś były to bardzo małe limity,więc nie sądzę. To pytanie trzeba byłoby bardziej skierować do naszego wydawcy East SideRecords. Być może kiedyś dorzucimy to do któregoś pełnego albumu jako bonus, ale nie chcemy niczego nikomu obiecywać.

Wasze plany na najbliższą przyszłość?

Z: Nasze plany? Cóż, my raczej nie planujemy zbyt wiele. Na propozycje koncertowe, oczywiście te poważne, zawsze odpowiadamy rytualnym koncertem , więc w tym roku pojawimy się na kilku festiwalach takich jak Goothom na Słowacji, czy drugiej edycji zacnego festiwalu w Krakowie. Prócz tego kilka pojedynczych koncertów w kraju. Powstają już utwory na drugi album, który będzie albumem koncepcyjnym,ale w jakim kontekście nie zdradzę i chuj . W majestatycznym tempie rodzi się wizja drugiego klipu. Tym razem celujemy w ….. też nic nie powiem, i tak za dużo ode mnie już usłyszałeś. Tak więc ja dziękuje za tą chwilę ekshibicjonizmu . Pamiętajcie by zawsze z dumą nosić czarny sztandar!

Autor

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

2 komentarze

  • „Bandcamp ma tez dobre strony, jak ta ,że ktoś chce w tych czasach kupić twoje wypociny a nie bezczelnie kraść z neta.” Na Eurowizje jedźcie, tam się tylko nadajecie z takim podejściem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *