Dziwny to wywiad. Tak właściwie, to nawet nie wiem do końca, kto był moim rozmówcą. Wiem natomiast, że jego ulubionym słowem jest prawdopodobnie „nie”. No ale nic to, jakoś przeżyłem, mam nadzieję, że on też. Szkoda tylko, że nie dało się pewnych kwestii odnośnie niemieckiej Paria wyjaśnić, bo kapela ta sprokurowała album, który brzmi jakby nagrywali go w samym piekle, zaś za konsoletą posadzili samego Lucyfera… trudno, wszyscy będziemy ubożsi w tą wiedzę, ale musimy się jakoś trzymać, hehe…

Oracle: Witam! Jakie to uczucie, wydać w końcu swój debiut po trzynastu latach istnienia? Dlaczego przez cały ten okres wydawaliście li tylko demówki? Nie czuliście takiej potrzeby czy bardziej trywialnie to wyglądało – brak kasy, dobrego labelu i tak dalej?

Oczywiście, że dobrze jest zobaczyć wydanie naszego CD. Nic nie powstrzymywało nas przed wydaniem naszego debiutu wcześniej – widzisz sam jakie to łatwe. Mieliśmy mnóstwo ofert – i tych dobrych i tych niedorzecznych – ale niektóre rzeczy potrzebują po prostu czasu.

O.: Tak właściwie to przed „VerminRace” w ogóle nie słyszałem Waszej muzyki, spotykałem się za to kilkakrotnie z waszą nazwą w wywiadach z podziemnymi kapelami. Czy „VerminRace” zmieni to in plus? Czy może pierdoli Was jak szeroko zaraza o nazwie Paria rozlezie się po świecie?

Fakt, wali nas to. Rzeczy same rozwijają się w sobie tylko znany sposób, my nie mamy tu nic do gadania, nie mamy na nic wpływu i nie usiłujemy nic robić w tym kierunku. Nie jesteśmy zespołem komercyjnym, nie potrzebujemy lizania po dupie przez wielkie magazyny i nie potrzebujemy popularności.

O.: Rozumiem. Co do określenia Waszej muzyki – nazywacie ją Sado Black Metal. Przepraszam, ale nie słyszę tu niczego, co mogłoby mnie sprowokować do nazwania muzyki Paria w ten sposób. Nawet zdjęcia wewnątrz bookletu to zwykła pornografia, a nie żadne S/M. O co więc chodzi z tą nazwą?

Dobrze, powiedz mi w takim razie, jak Ty chciałbyś zdefiniować Sado – Maso? W naszej opinii sadyzm nie ma wiele wspólnego z współczesnym S/M, ale raczej z uzależnieniem od ciała i nonkonformizmem. Sadyzm to nie tylko wysokie buty, wiązanie i skóry. To naprawdę ograniczone myślenie. Posłuchaj naszych utworów – „Black cum shrapnel”, „Sadomasochistic Devilworship” czy „Phallical Flagellation”. Poza tym mamy bardzo rytualne podejście do tego tematu. A poza tym posłuchaj też „Male Supremacy” wielkiego Carnivore oraz stuffu Impaled Nazarene!

O.: Nieomieszkam. Ale na razie słucham Waszego „VerminRace” i myślę sobie: kurwa! Chore i złe, a duch lat dziewięćdziesiątych żyje i ma się dobrze! Jak podejrzewam, tak właśnie potencjalny słuchacz ma pomyśleć po przesłuchaniu Waszego debiutu?

Nie, nie mieliśmy żadnych intencji tego dotyczących. My jesteśmy z lat dziewięćdziesiątych, tam są nasze korzenie, więc to dla nas naturalne.

O.: No dobra, ale ja o tych dziewięćdziesiątych latach wspomniałem nie przez przypadek. Na przykład „Acheronian Aeon” wydaje się być silnie inspirowanym przez „De Mysteriis Dom Sathanas”, zaś wokale Nekrophilliaka dosyć często przywodzą mi na myśl Vickernesa…

Nie, to nie było zamierzone. Nie jesteśmy copy-bandem. Pewne rzeczy powracają. Ale oczywiście „De Mysteriis Dom Sathanas” to kultowy album. Za to nasze wokale nie mają totalnie nic wspólnego z wokalami Count Jailbreak’a.

O.: Hehe, dobre. „VerminRace” nagraliście w Vinterblut Studio i szczerze powiem, ze chyba nie spotkałem się z nim jeszcze, ale efekt końcowy jest świetny. Brzmicie surowo, staroświecko, obskurnie, ale zarazem potężnie… Czy to Wasza recepta na idealne brzmienie dla Black Metalu?

Dzięki za komplement. Tak właściwie, to nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by wykorzystać wszystkie możliwości tego studia. Więc brzmienie mogłoby być nawet lepsze. Co do studia to nagrywały tam takie kapele jak Nargaroth, Krieg czy Nyktalgia, a poza tym to jest to domowe studio Winterblut, też bardzo fajnej kapeli.

O.: Okej. Liryki na debiucie to czysta satanistyczna poezja. Kiedy piszecie teksty chcecie przekazać coś specjalnego, coś co będzie miało jakiś wyższy sens, czy po prostu dobieracie słowa, byle dobrze brzmiały?

Jeśli mielibyśmy pisać teksty w taki sposób jak wspomniałeś przed chwilą, to brzmiałyby one kurwa jak jakiś pieprzony Immortal. Akceptujemy tylko wysokie standardy filozoficzne i intelektualne naszych prac.

O.: „VerminRace” ukazał się jako dobrze wyglądający digi – pack, czy uprawnionym więc będzie stwierdzenie, że dla Obscure Abhorrence Productions jesteście niejako priorytetem?

Nie, bo właściwie to wcześniej większość wydawnictw Obscure Abhorrence Productions ukazywało się w tym formacie. Nie jesteśmy więc jakimiś zajebiście sprzedającymi się supergwiazdami.

O.: Oprócz digi packa Wasz debiut ukaże się też na winylu i na tasmie. Co powiesz na temat wyższości winylu nad taśmą (albo taśmy nad winylem)? Czy oba są idealnym nośnikiem do słuchania metalu w ogóle? Chyba, że wolisz czyściutkie brzmienie kompaktu?

Nie uważamy, że CD ma lepszy dźwięk od LP. Wyrośliśmy na płytach winylowych więc właśnie to je preferujemy – lepsze brzmienie, lepsze okładki, więcej duszy w muzyce. To samo tyczy się taśm. Ale nie jesteśmy oldschoolowymi wojownikami, którzy myślą, że muszą zmieść CD z powierzchni. W końcu to wszystko jest tylko plastikie do transportowania uczuć…

O.: Bardzo mądre słowa. Przed debiutem wydaliście cały wór demówek, często o bardzo małym nakładzie. Na przykład taki „Black Magic Holocaust Tunes” był limitowany tylko do stu kopii. Skąd takie małe nakłady? Stwierdziliście, że tyle wystarczy dla potencjalnych słuchaczy, czy wyszliście z założenia, iż „mniejszy nakład – większy kult”, hehe?

Przede wszystkim, taśmy były finansowane przez nas samych, co wymogło własnie niski nakład. Ponadto kaseta o nakładzie wyższym od tysiąca sztuk to już przeżytek. Preferujemy założenie: pierwsze wydawnictwo – niski nakład. Ponadto oczywiście nie zawsze jest wystarczająca ilość wartościowych słuchaczy, grrrrr!!!

O.: No tak. A kontynuując temat demówek – dlaczego nigdy nie wydaliście „Cutting The Fucking Christ”, „Return Of The Ritual Murder/Lithanie de Sathan” i “Moments Of Molestation”?

Brak kasy, brak motywacji, lenistwo… typowe gówno. Ale było kilka kopii dla naszych towarzyszy i przyjaciół.

O.: W Waszej dyskografii znaleźć można też split z Prosatanos. Kto był pomysłodawcą tej płytki? Planujecie następne splity? Jakimi przymiotami musi się charakteryzować zespół, by móc dzielić z Wami płytkę?

Planowaliśmy też split z Homicide już w 2004 roku, ale nie doszło do tego. Więc zrobiliśmy to z naszymi dobrymi kompanami z Prosatanos. Zespół powinien przede wszystkim mieć cipki, żeby wydać split z Paria [kurwa, a ja myślałem, że to o jaja chodzi…. Z drugiej strony też wolę cipki – przyp. Oracle]. Ponadto planujemy wydać siedmiocalowy split z Genocide początkiem 2009 roku.

O.: Co do Was samych – wszyscy gracie w jakichś kapelach, oprócz Akeona. Całą energię skupia on na Paria i to mu wystarcza?

Nie, Akeon udziela się jako sesyjny basista w Ignis Uranium, gra w Coldthorn, wciąż udziela się w Traumator i Sterbend. Mamy bardzo dużo energii, grrrr!!!

O.: No to mam złe informacje. Widziałem Waszą stronę, gdzie stwierdziliście, iż interet to nie miejsce na Black Metal. Dlaczegóż to? Co myslisz więc o webzinach? Wszystkie je negujecie, czy może istnieje kilka mniej gównianych od innych?

Czy trzeba to rzeczywiście tłumaczyć? Black Metal pasuje do Internetu jak hipisi do karabinów maszynowych. A webziny nas nie interesują.

O.: Widzę. Niemniej jednak na tejże stronce zobaczyć można, iż jesteście dość aktywni pod względem koncertów, wkrótce zagracie kilka gigów i podziemnych festów. Nie jesteście więc przeciwnikami grania na żywo jak niektóre kapele black metalowe? Jak myślisz, dlaczego olewają one koncerty – boją się, terma, czy może coś innego jeszcze? Wasza muzyka z kolei jest idealna do grania na żywca…

Nie obchodzi nas, co robią inne zespoły. My lubimy grać na żywo, kiedy to kanalizujemy naszą energię i podczas takich rytuałów wyzwalamy nasze wewnętrzne bestie.

O.: Wy sami czcicie Black Metal w starym stylu, ale zastanawiam się co sądzicie o tych wszystkich kapelach silnie inspirowanych „Grand Declaration Of War” i całą generacją post – black metalu?

A więc, nie uważamy tych kretynów za black metal. Komercyjna muzyka, promowana tak, by sprzedać jej tyle ile się da głupim dzieciakom, w naszej opinii nie jest w ogóle Black Metalem. Ale i tak jest kilka niezłych grup grających nowoczesny Black Metal, zdolnych do stworzenia awangardowej i indywidualnej muzyki, bez spedalenia się. Muzyczna progresja i duch Black Metalu tak jak dobry warsztat muzyczny nie zawsze muszą się wykluczać.

O.: A czy bluźnierstwo to jedyny sposób na walkę z doktryną chrześcijańską, czy może są inne, lepsze drogi? Wewnątrz bookletu „VerminRace” jest napisane „tylko dla dorosłych” – czy to był Wasz pomysł? Wiesz, dzieci są przyszłością ludzkości – może powinniśmy uczyć je miłości do Szatana od ich najwcześniejszych dni, a wówczas nie będzie problemu z chrześcijanami, muzułmanami czy żydami?

Zdanie, o którym wspomniałeś znalazło się tam z powodów cenzorskich i to nie był nasz pomysł! Najlepszym sposobem na walkę z zorganizowanymi systemami religijnymi jest silny i rozwijający się umysł!

O.: Szkoda tylko, że na moje pytanie w połowie. Dobra, a słyszałeś o kapeli ze Stanów Zjednoczonych, która również nazywa się Paria, z tym że grają jakiś gówniany metalcore? Kontaktowaliście się z nimi w sprawie zmiany nazwy, czy raczej olaliście ich ciepłym kałem?

Istniejemy od około 1995 roku, więc o co kurwa chodzi? Nie obchodzi nas jakiś jebany homo zespolik złożony z wieśniaków z jebanych Stanów, proszę Cię…

O.: Dobrze, na koniec powiedz, dlaczego słuchanie w ciemności oznacza wyrażanie samych siebie?

Sam się przekonaj! Miłej zabawy!