Ogotay „To kolejny etap dla osób dla których muzyka jest pasją…”

Ogotay to projekt paru panów, który właśnie macie okazję ogladać w ramach trasy Anti God 2015 z m.in Pandemonium. Poniżej krótkie przepytanie SVierszcza – jednego z odpowiedzialnych za niego.

Przyznam szczerze, że kiedy zostałem poproszony o zrobienie z Wami wywiadu, to w mojej głowie nie kołatała się żadna informacja na temat Ogotay. Sprawdziłem w sieci. Okazało się, że z dużą dozą prawdopobieństwa miałem z Wami kontakt przy okazji przy debiucie. Możecie poratujecie moją sklerozę, a przy okazji przedstawicie się czytelnikom Kejosa?

OgotaySVierszcz: Witaj Paweł i witajcie Czytelnicy Chaos Vault Webzine .No to szybko i na temat. OGOTAY został powołany do życia w 2011 roku przez muzyków Yattering, Mess Age, Fulcrum i Pandemonium. Do tej pory mamy na koncie jedno wydawnictwo „Eve of the last day” oraz singiel „Bastards and orphans”, który był zapowiedzią prac nad nowym, drugim albumem „Dead god`s prophet”, który w obecnej chwili już gotowy do wydania.

Nagraliście do tej pory pełnowymiarowy debiut i singel. Odpowiednio 2012 i 2013 rok. Czy coś w kwestii nowych kompozycji się dzieje? Podejście bardziej „tworzyć, nagrywać i szerzyć death metalową zarazę”, czy raczej „chuj, jutro się zrobi”?;]

Jak wspomniałem mamy gotowy nowy, drugi pełnowymiarowy album „Dead god`s prophet”, który powinien być dostępny do połowy 2015. W międzyczasie gramy trasę z PANDEMONIUM i innymi zacnymi zespołami. Oczywiście nie lenimy się i pracujemy nad następnym materiałem, choć na dzień dzisiejszy powstają szkice. Także jak widzisz staramy się cały czas działać do przodu.

No właśnie tak generalnie, to jakie macie podejście do Ogotay. Swoje lata macie (w żadnym wypadku nie wypominam), więc chłodniejsza głowa i zimne kalkowanie? A może jednak jak kuce: radocha i wielkie plany? Czym jest dla Was Ogotay?

Mogę powiedzieć czym jest dla mnie, ale pewny jestem ze dla innych podobnie. To kolejny etap dla osób dla których muzyka jest pasją, którym się chce grac i wspólnie działać .Oprócz tworzenia muzyki każdy z nas stara się robić coś dodatkowo dla zespołu. Od grafik po wspólne nagrywanie muzyki w własnym studio. Staramy się być niezależni w działaniu, a jak z kimś działamy, to chcemy aby to była fajna robota dla muzyki i muzyków. Wcześniej działałem w Cytawa Cafe gdzie organizowaliśmy koncerty i rozwijaliśmy festiwal Cytava. Teraz jedziemy z przyjaciółmi na trasę, a każdy spędzony wspólnie czas to wspólny rozwój, działanie ….
Życie pisze własne plany i raduje się serducho jak udaje się zagrać mega koncerty z Testament, Napalm Death czy Morbid Angel, a przy okazji zrobić dla innych np. wspierając akcję dla Covana. To cieszy i póki siły są to staramy sie wykonać kawał dobrej „nikomu nie potrzebnej” roboty 😉

Macie czas śledzić mniej więcej co się w „światku” dzieje? Nowe bandy, powroty „starych wyjadaczy”. Jedne udane, inne bezzębne, a ostatnie całkiem do dupy? Słowem, interesuje Was jeszcze jak gra ktoś inny?

Oczywiście w miarę możliwości obserwuję scenę. Mam swoje ulubione bandy, które mnie napędzają. Aktualny świat internetu, spolecznościówek pozwala śledzic poczynania innych. Takie czasy. Dla mnie jest ważniejsze, że dajemy rade w tym wszystkim się odnaleźć, a teraz wzrośnie nam dodatkowo popularność bo odkopałeś taki wynalazek jak Ogotay to już będzie zdecydowanie coraz lepiej, hehe

Anti God 2015 – trasa na której z Pandemonium, Exmortum (plus w wybranych miastach dodatkowe kapele). Zwarci, gotowi? Jak ogólne nastawienie? Spodziewacie się tłumów, imprez do 6 rano i klinowania klinów?
Spodziewam się fajnych koncertów, apogeum zmęczenia i radochy ze zniszczenia. Dwanaście miast w dobrym towarzystwie. Pewnie będziemy sobie trzaskać selfiki i różne bzdurki na trasie o których będziemy informować świat hehe Będziemy także oczekiwać na posypywanie nas sola egzocy…chuj wie jaka J oraz na liczne protesty obrońców moralności w Polsce . BOGA nie ma J piekła też Jwięc hulaj dusza Niestety będziemy MY !! heh

2 miesiące, 12 miast. Optymalnie, czy jakby się dało, to moglibyście więcej? Albo inaczej kondycja na więcej by się znalazła?

Zdjęcie zrobił Jarosław Kowal
Zdjęcie zrobił Jarosław Kowal

Osobiście wolałbym przejechać taka trase jednym ciągiem, dzień po dniu. No ale cóż zahartujemy się w boju. Co tydzień coraz dalej i dalej, jesteśmy w obiegu 2 miesiące J Zagramy na trasie nowe utwory z „Dead god`s…”. A z kondycją bywa różnie, dlatego takie wypady pomagają w kształtowaniu charakteru i wspólnej wytrzymałości.

Czas na wspominki. Najgłupsza rzecz jaką zrobiliście podczas koncertu (na którym byliście lub graliście). Anegdota, którą przy piwie będziecie wspominać do końca swoich dni. I oczywiście najlepszy koncert w życiu.

Większość koncertów nas cieszyła, ale za każdym razem nowe są doświadczenia, które są przydatne jak i pomoc przyjaciół. Dla mnie ważnym koncertem, a czekałem na taki strzał ponad 20 lat to koncert z Morbid Angel. Historyjki z trasy zostawiamy sobie hehe, a ważniejsze dla mnie jest wsparcie publiki, a nie pitolenie anegdotek.

A i tak mi się jeszcze skojarzyło. Najdurniejsza propozycja od organizatora koncertu. Taka po której w zasadzie opada wszystko co opaść może?

Jedyna rzecz ,której nie jestem w stanie zrozumieć to braku często zwykłej polskiej gościnności. Czy jedziesz na koncert niedaleko czy dalej wydawać się powinno, że jesteś w gościnnie,a czasami nie wiele trzeba by poczuć się w klubie zdecydowanie lepiej. I nie mam tu na myśli czerwonych dywanów, strumienia alko i uginających się stołów od żarcia, a zapewnienie podstawowego minimum jak np. woda na scenę. Tego brakuje jeszcze w wielu klubach. Zresztą gramy dość krótko i więc tych propozycji opadających nie mieliśmy.

Odwiedzacie między innymi Rzeszów – można by rzecz rodzinne miasto Chaosvault.com. Kojarzycie z czymś/kimś/rzeszowskącipą/zespołem/kurwazajebistymkebabem? Słowem macie jakieś wyobrażenie, gdzie przyjdzie Wam zagrać?;]

Mam anegdotę brachu w sam raz na toczenie beki na łamach zacnego magazynu.Kiedyś za czasów Yatty gościnność w Rzeszowie doprowadziła do mojego chwilowego zgonu (wyobraź sobie, że to pamiętamy;] dop. Ef) Niewiele pamiętam i był to jeden z dwóch koncertów jakie w życiu zagrałem na zrywce. Wpierw gościna słynnym winem z banana (dobrze ze nie wiesz o czym pisze ) potem browary i pach był sobie Rzeszów. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi J, a co było dalej to mało ważne, ale się dziaaaało . Do Rzeszowa jeszcze trochę czasu wiec na spokojnie 😉 Staram sie co prawda śledzić profile gdzie gramy wiec już nie mogę się doczekać kolejnego skandalu.

I na koniec już tak zupelnie na luźno. Co tam Wam się ostatnio kręci w odtwarzaczu. Jakieś płyty zrobiły na Was szczególnie wrażenie w 2014?

Osobiście oprócz starszych albumów jakie słucham innych grup. A nowe to Decapitated oraz w sumie nowy Ogotay.

Dzięki za poświęcony czas i do zobaczenia w Rzeszowie!

Również dziekuję za poświecony czas dla Ogotay. Zapraszam wszystkich czytelników na ANTIGOD 2015

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *