Nekkrofukk postanowił zbezcześcić tą ziemię wydając kolejnego bękarta w postaci płyty „Ejakkulation Evil Storm Of Perverse Goatsodomy”, więc okazja do odpytania Lorda K. jest jak najbardziej właściwa. Z racji faktu, że pan K. należy do dość wylewnych artystów to macie do poczytania w kurwę skurwiałego, zawszawionego gówna wylanego na łamach Chaosa! Lektura zacna! Bierta i jedzta!

Pathologist: Witam. Właśnie słucham „Ejakkulation Evil Storm Of Perverse Goatsodomy” i jestem przygnieciony do gleby. Nie ma litości dla słuchacza ta płyta. Bezkompromisowe doom/black metalowe miażdżenie czaszki. Tyko pogratulować! Jak Ty to robisz, że każde wydawnictwo Nekkrofukk trzyma tak wysoki poziom?

nekkrofukkLord K.: Hail czytelnicy Chaos Vault Webzine!!! Tutaj Lord K. z przeklętego Nekkrofukk! Chwała rogatej wolności! Dzięki… W sumie każdy lubi łechtać swoje ego. Heh… Nie mam jakiejś opracowanej recepty. Dla mnie tworzenie tych zepsutych dźwięków jest jak wielki robak w środku, który sobie spokojnie żyje, a po jakimś czasie tak cię ciśnie, że próbuje się wydostać na zewnątrz. Wygląda to tak… chociaż trochę to trudne do wyjaśnienia, że przychodzi taki moment, że coś ci w głowie mówi… kurwa… to jest ten moment… musisz się wyrzygać, zesrać, spuścić brudną zawszwiałą spermą… i wydalić wszystkie toksyny i płyny z ciała… a jeśli chodzi o planowanie wydawnictwa to w Moim przypadku nic takiego nie ma… nigdy nie mówię sobie: „Ok, teraz zrobię taką płytę lub inną”. Jakieś 80% pomysłów na płytę powstaje w głowie… riffy… rytmy… koncepcja… nigdy nie siadam z gitarą i mówię: „Ok… dobra robimy piosenki”. Idę sobie ulicą… a tu nagle JEB… jakiś riff pojawia się w mózgowych zwojach…
Kolekcjonuje sobie te klocki, a następnie pozwalam płynąć emocjom… No i chyba najważniejsze… w 100% nagrywam te śmieci dla siebie. Nigdy nie miałem jakichś aspiracji być, wiesz: Wow! Myślę, że kluczem jest szczerość… po prostu lubię takie zwaliste bezkompromisowe torsje…. a czy te skurwiałe hymny trzymają wysoki poziom to już nie Mi oceniać.

P.: Trzymają hehe! Konsekwentnie całą muzykę robisz sam. Grałeś już w innych kapelach takich jak choćby Revelation of Doom czy Hate. Tam (przynajmniej tak zakładam) tworzyło się muzykę kolektywnie. Jak proces twórczy wygląda w przypadku one man bandu?

L.K: Jeśli chodzi o Nekkrofukk to Wszystko robię Sam. Muzykę… teksty… sam gram na wszystkich instrumentach. Sam, nazwijmy to produkuję płytę, chociaż oczywiście specem od wszystkich miksów i masteringów jest mój bardzo, bardzo dobry kolega i właściciel studia K. Szpot. Ale wiesz, gałki w prawo i rura… żadnych kompromisów… wszystko ma wyć i sprzęgać haha.
Wiem, że może to pojebane, ale sam robię zdjęcia, okładkę i layout płyty… i naprawdę nikomu chuj to tego… to moja szmata i robię wszystko według siebie. Od początku istnienia tego dziwnego tworu motywem przewodnim było nagranie materiału, który zadowala Mnie… a potem to jakoś poszło… ja nawet nie miałem jakiegoś parcia, żeby to w ogóle w jakikolwiek sposób wydawać… trochę mnie przekonał do tego Analripper… a dalej to już mała historia… jeśli chodzi o Hate, to 99% materiału robił Adam… W Revelation of Doom 90% materiału robiłem Ja, chociaż każdy dorzucał coś od siebie i tam też nie było spiny… czysty rock’n’roll … tzw. chuj w dupę wszystkim, robimy co chcemy i wara.

flyer nekkrofukkP.: Sadząc po dużej ilości wydawnictw i ich poziomie bardzo dobrze wiedzie ci się w pojedynkę. Nie szukasz jednak jakiegoś stałego składu? Z pełną ekipą można by pomyśleć o jakiś koncertach…

L.K: Baaardzo dobrze Mi się wiedzie samemu w Nekkrofukk… tak jak mówiłem… poziom… hm… myślę, że nie jest on zbyt wygórowany hehe. Nekkrofukk to mój bękart i tylko mój… nikt nie ma dostępu do tego ścierwa i dobrze mi z tym. Składu aktualnie zupełnie nie szukam, bo i po co… chyba jednak nie byłoby tak łatwo ze mną współpracować, bom nie jest za bardzo ugięty, raczej w ogóle… więc na dzień dobry kazał bym innym wypierdalać… a po co to komu. Koncerty… no ok… ale po jaki chuj. Zobacz, co się teraz dzieje na gigach, albo zmanierowane cwele piją piwo z tyłu albo najebane gimbusy z brodami i grzywkami a’la rekin nagrywają wypociny tzw. zasyfiałych artystów na telefony komórkowe, po czym po powrocie do domu buforują swoje obrzmiałe jaja na YouTube i następnie trzepią kutasa pod ilość wyświetleń na danym portalu… potem idą grzecznie spać, ssąc kciuka mamy. Jeszcze jakieś pytanie? Kurwa? Jeśli chodzi o koncerty. Oczywiście jest to jakaś idea… koncerty hmm… ale musiałyby być naprawdę w skurwiałym towarzystwie… a poza tym myślę, że po jakimś moim… naszym występie, zaraz by był smród i dym i ORMO… jeśli mam coś robić na pół gwizdka, to pierdolę to.

P.: Każde wydawnictwo Nekkrofukk dostępne jest w wersji kasetowej. Cieszy mnie to bardzo, bo niezmiernie lubię ten nośnik. Jaki jest twój stosunek do kasety? Sentyment, brzmienie, przywiązanie do podziemia czy może fakt, że kaset przeżywają obecnie swój renesans?

L.K: Taśma… fajna sprawa dla pozytywnych popierdoleńców.  Jeśli o mnie, osobiście chodzi to mam trochę taśm w domu, jednak są to naprawdę wybrane i specjalne pozycje. Nie jestem jakimś ultra hooligan – fanem kaset. Jednak cieszę się, że one powstają. Nie wiem, nie znam się, ale dla mnie podstawowym nośnikiem muzyki jest CD. Czemu? Kurwa, nie wiem… W latach, chyba 90-tych… 2000-cznych miałem setki kaset… a jakoś później przesiadłem się na CD. Chuj wie, czemu… takie życie.

P: A co z winylami? Próżno szukać Nekkrofukk na czarnym placku. Jakaś awersja do tego nośnika?

L.K: Oooooo! To jest ten nośnik, który bardzo lubię. Rzęzi, pierdzi, wypluwa z siebie krew i mięso… i te okładki, w tych wielkich formatach… jestem jak najbardziej na tak… piękna rzecz. No, Nekkrofukk nie było jeszcze na tym nośniku… chciałbym je mieć w swojej kolekcji… jednak nie wiem, czy to kiedyś będzie mi dane.

Ejakkulation Evil Storms of Perverse GoatsP: To może jeszcze słów kilka o wydawcach. Oba EP wydane zostały przez Masterful Records. Masterful znany jest raczej z nietuzinkowego forum, a nie z wydawania muzyki. Jak to się stało, że nadal jesteście jedyną kapelą wydaną przez ten label?

L.K: Tak jak wspomniałem wcześniej… Szmata Nekkrofukk została powołana do tzw. szuflady… i to Analripper trochę mnie wziął pod pióro i powiedział: „Dawaj kurwa! Robimy. Jebniemy CDRy i niech leci w świat”.  Ja na to: „Dobra ok… ale po co?”. A on: „Nie pierdol, tylko dawaj… ja zajmę się rozsiewaniem zarazy”… wiesz czysto koleżeńska akcja propagowania kultu Hellhammer. Chyba tyle. A jak znaleźli się debile jak ja, którzy to lubią, to tylko się łechtać… każdy lubi smyranie po torbie. Andrzej wydawał jeszcze Sphere „Homo Hereticus” … a potem zdaje się, że zszedł z ropiejącą, rozpierdoloną czachą pełna zmurszałych robali haha.

P: Potem przeniosłeś się do Putrid Cult. Lepiej? Gorzej? Ten sam poziom?

L.K: Chłopie kurwa… to tak jakbyś pierdolił 17-latke na kłodę… podał jej siusiaka do buzi, a ona powie, że nie… że nie robi laski, bo tam się robi siku, jarał się włoskami na piczce, a potem poszedł do łóżka z dobrze zadbaną 40-latką… która odjebie full serwis opcje… i cały czas ci się wydaje, że ty ją ruchasz, a jednak prawda jest taka, że ty jesteś marionetką, a ona cię obraca jak chcesz, kieruje gdzie tu liznąć hehe… i daje ci taką kurwa rozkosz i uniesienie, że srasz po nocach haha. Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu!!!! Nie no nie ma, co porównywać i pierdolić jakichś głupot. Morgul to chyba jeden z największych pojebańców takich jak ja, który siedzi w tym gównie zwanym ekstremalnym metalem po uszy… czaisz, że gościu potrafi zrobić koszulki bandów w limicie, w produkcji i sprzedawać je w takiej samej kwocie by były dostępne dla innych pojebów.  Po to by każdy miał ucieszony ryjec? Miałem też propozycje od innych wydawców… na wydanie tej najnowszej szmaty… ale co… powiedziałem im FUKK OFF lub nic nie powiedziałem… bo mam to w piździe… nigdy nie zarobiłem pierdolonej złotówki na tej kurwie Nekkrofukk… i niech tak zostanie. Jestem jej oddany w 100%, tak jak Morgul swojej stajni. Choć podejrzewam, że jak miał jeansy z 2005 roku to łazi w nich do dzisiaj, a kasę ze sprzedanych gówien ze swojej stajni pakuje w jeszcze większe wtopy i sraczki.

P: Próżno szukać drugiej takiej kapeli jak Nekkrofukk w Polsce. A i za granica niewiele jest tego typu zespołów. Z czego wynika fakt, że połączenie black i doom metalu nadal zakopane jest tak głęboko w podziemiu?

L.K: Nieeeeeee, no kurwa… według mnie jest jeszcze trochę na tym padole pokurwionych kapel. Archgoat, Morbosidad, Anal Blasphemy, Mordhell, Freezing Blood, Nekron, Zmora, Widmo…i w chuj innych, o których teraz zapomniałem.
Myślę, że pojeby to robią, bo robaki ich toczą od środka i muszą się wyrzygać.

P: A propos podziemia oraz tego, co akurat jest trendy. Nekkrofukk wydaje się iść zupełnie pod prąd. Jak ty widzisz swoje miejsce na polskiej scenie? Jak odnosisz się do kapel, o których można powiedzieć „modne”. Nie chodzi mi tu o jednak to takie tuzy jak Behemoth czy Vader. Bardziej o Mgłę i muzykę z podobnego kręgu tzw. kapturów?

Nekkrofukk 2L.K: Moje miejsce na scenie? Chyba nie ma takiego. Ja stoję zupełnie z boku. Oczywiście są persony, z którymi kumpluję się osobiście. Szanuję, doceniam pełno zespołów, ale jeśli uważam, że są szczere i tego warte. Resztę srodze pierdolę! Ja nie idę pod prąd. Robię swoje. To, co uważam za słuszne i co mi się podoba. Może wyjdę na buca… ale co… coś mi to da lub odejmie? Mgła jest mega zajebistym leśnym tworem… a to, że zdobyli tzw. popularność to tylko chwała im za to. Podejrzewam, że nastawienie do tzw. sztuki mamy podobne. Chcą napierdalać las… to grają więcej lasu w lesie niż niejedna norweska kapela… a ich szał wyszedł nie on nich, tylko od gawiedzi, która chłonie ich wypociny… sami nie wepchali się na miejsce, w którym są teraz. Kaptury… a niech sobie będą. Kurwa maski, trupy, dziargi, sznyty… nie mnie oceniać czy to jest dobre, czy nie… jednak wydaje mi się, że Mgła była pierwsza… Osobiście mi się podoba taka postawa.

P: Zarówno tworzona przez Ciebie muzyka, jak i cała otoczka Nekkrofukk mają być maksymalnie obrazoburcze. Nie da się ukryć, że nienawidzisz chrześcijaństwa. W wywiadach naczytałem się już najróżniejszych przyczyn takiego stanu rzeczy u muzyków metalowych. Od argumentów w stylu: „Bo mordowali niewinnych ludzi”, poprzez: „Nie podoba mi się, że księża ruchają młodych chłopców” po: „Lubię postawić klocka na ołtarzu”. Jak to wygląda u ciebie?

L.K: Według mnie Każda… ale to każda religia… sekta… zgromadzenie… ugrupowanie to kibel.
Szczerze gardzę tym i wzdrygam się, kiedy widzę ludzi w tzw. stowarzyszeniach. Ja nie czuję żadnej potrzeby, by być jednostką w jakiejś religijnej lub społecznej grupie. Uważam się za wolną jednostkę i wolę być wilkiem w swoim życiu niż owcą.

P: Muszę też zapytać o samą symbolikę satanistyczną. Mnóstwo jej w Nekkrofukk. Rzekłbym nawet, że satanizm to esencja tej muzyki. Czym jest satanizm dla ciebie? Jest to religia, symbol czy może „narzędzie” do przekazania pewnych idei?

L.K: Symbolika jest dla mnie bardzo istotna… wypływa z mojego ja… chyba z mojego poglądu na świat, na wszystko co nas otacza. Ja nie nawracam świata za dobrą lub złą drogę, jak to mówią inni. Wyrażam siebie i to ja mam być oczyszczony na jakiś czas z tłoczonego mnie robactwa. Dla mnie mój satanizm to moja wolność i moja ścieżka… i… w zasadzie nikomu nic do tego. Po chuj tu się rozwijać.

P: Z poprzedniego pytania wynika poniekąd to. Polską obecnie rządzi banda religijnych fanatyków, którzy uparli się, żeby ograniczać naszą wolność. Mnie osobiście ciężko się z tym faktem pogodzić. Jest mi zwyczajnie wstyd.  Co ty myślisz o tej całej pojebanej sytuacji? Jak walczyć z tym bezmyślnym motłochem?

lord-K-NekrofukkL.K: Więc tak:
a) Grupujemy się w oddziały szturmowe i napierdalamy kamieniami i leje się krew.
Jest rozpierdol, siwy dym, polowa w pierdlu a i tak chuj z tego, bo i tak będą robić, co chcą.
b) Czekamy 4 lata i idą w pizdu… bo nikt tak długo z wariatami nie wytrzyma… nawet ich szaleni wybrańcy… a tak łatwo się nie umiera, więc przeczekamy i szarańcze… gorsze rzeczy nas szaraków dotykały w stuleciu niż te dwa… no wiesz, co ten jeden już…

P: Muszę wrócić też do twoich poprzednich kapel.  Napisz słów kilka czasach, gdy grałeś w Revelation of Doom. Ideologicznie RoD i Nekkrofukk wydają się bardzo zbieżne, choć stylistycznie inne. Dlaczego Revelation of Doom dokonało swojego żywota?

L.K: RoD zdechło, bo Lord K się zawinął ze stolicy na wiochę na Pomorzu, ma wszystko w dupie… wysyłkowe granie nie miało żadnego sensu, ponieważ jesteśmy do dzisiaj grupą świetnych popierdoleńców i kumpli rozsianych po świecie… więc takie granie dla grania i nagrywania CD-ków nie wchodziło w grę… to był żywy organizm działający tylko jak gromadziliśmy się na próbach. Bez prób chuj to strzelił! Aaaaaaaa i owszem… ideologia ta sama… fukk off! Rypiemy Sodomem i innymi zerżniętymi z kultowych kapel. Dla szatana i jego cycatych i ogolonych cipek!!

P: Nie możemy też pominąć Twojego członkostwa w Hate. Jak układała ci się współpraca z Adamem?

L.K: Bardzo dobrze. Wręcz zajebiście. Ale trzeba powiedzieć jasno: Hate to Adam. Przez lata grania razem nigdy ani razu nie mieliśmy żadnego zgrzytu. Hate to zespół w 100% Adama, więc po co tu dyskutować. Jeśli decydujesz się grać z naprawdę kutym na cztery kopyta liderem, to wiesz jakie jest twoje miejsce w szeregu. Nigdy nie był rządzicielem… każdy z nas był w jakimś małym stopniu dawcą riffów, bądź pomysłów na aranżacje numerów itp. Jednak Adam ma swoją ścieżkę, której jest wierny i jak widać realizuję ją bardzo prężnie i w 666%. To czy komuś się to podoba czy nie to inna sprawa. Zespół bez lidera to chuj nie zespół. Takie jest moje zdanie. Tak samo było w RoD. To ja byłem tym Kapo. Kutasem od wszystkiego… od muzyki, pomysłów na okładki… było to trochę luźniej zorganizowane, jednak w każdym zespole musi być chuj… no i ja nim byłem… takie życie…

P: Za twoich czasów w Hate powstały dwie dobre płyty: „Cain’s Way” i „Awakening of the Liar”. Duży miałeś wpływ na ich tworzenie czy Adam jest w Hate władcą niepodzielnym i tylko on ma wpływ na tworzoną muzykę?

L.K: Kiedy doszedłem do Hate „Cain’s Way” było już nagrane. Razem robiliśmy „Awakening of the Liar” i jakieś tam moje riffy pojawiły się na „Anaclasis…”. Ale to już po moim odejściu. Tak Adam jest władcą, ale podzielnym haha.

flyercdP: Nie będę ukrywał, że dla mnie ostatnią płytą Hate, którą lubię i czasem do niej wracam, jest właśnie „Awakening of the Liar”. Potem Adam zaczął tworzyć trochę bardziej chujową muzykę. Bardziej „przystępną”. Ty odszedłeś właśnie po wydaniu „Awakening of the Liar”. Przypadek?

L.K: Nie.

P: Sorry za drążenie tego tematu, ale po prostu byłem (chyba nie tylko ja) bardzo ciekawy. Wrócony jednak do twojej twórczości. Jesteś płodnym artystą, bo kolejne materiały pojawiają się dość często. Jakie plany na przyszłość?

08L.K: Żadne… Jak robaki się pojawią, to na pewno coś wyrzygam.

P: Mieliśmy niedawno zmianę daty z 2015 na 2016. Jest to okres różnych posumowana i takich tam. Moje pytanie, więc będzie następujące: jaki krążek ruszył cię najbardziej w 2015 roku i na co czekasz w 2016?

L.K: Stary… jest ich w chuj!
Ale numer jeden, chociaż nie wiem, czy to w 2015 wyszło…
NEKRON!!!!!!!!!!!!! KURWA!!!!!!!!!!!!!! Geniusz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jest w chuj różnych zespołów. Rozjebała mnie Zmora, Widmo, Ritual Bloodshed, najnowszy Marilyn Manson… pewnie chujki się tego nie spodziewały hehe… ale cóż… NEKRON!!!!!!!! To kurwa król królów i chuj!

P: Dzięki za wywiad. Liczę, że kolejne wydawnictwa Nekkrofukk tak samo mnie rozpierdolą!

L.K: Postaram się by inaczej nie było i by parę głośników rozjebało trupią żółcią!
Hail to mega therion!!!!!!!!!