Negură Bunget: „…każdy najmniejszy detal ma wpływ na to, kim jesteś.”

Zajebiście się ucieszyłem, gdy powiła się możliwość zrobienia wywiadu z głównodowodzącym Negurã Bunget. Bardzo lubię tę kapelę za jej autentyczność, oryginalność i przede wszystkim za niekonwencjonalne podejście do tego, czym jest Black Metal. A więc przed wami kilka bardzo uduchowionych słów od Negru –perkusisty transylwańskich metalowców.


Pathologist: Na początek chciałem wyrazić wielkie zadowolenie, że Negurã Bunget znowu zawita do Polski. Jak wspominasz poprzednie koncerty w naszym kraju?

Negru: Również jesteśmy szczęśliwi mogąc powrócić do Polski. Graliśmy u was już kilka razy i mamy kilka ciekawych wspomnień. Szczególnie wspominam zimną kąpiel jesienną porą w Bałtyku niedaleko Gdyni.

P.: Wasze koncerty robią naprawdę spore wrażenie, jak ty je odbierasz? Czym jest dla ciebie granie na żywo? Jaki gig wspominasz najlepiej?

N.: Koncerty bezpośrednio łączą naszą muzykę i publiczność. Granie na żywo to szansa dla nas na zaprezentowanie naszej muzycznej wizji z większą intensywnością. Powiedziałbym, że jest to bardziej doświadczenie duchowe.

Przyznam, że koncertem, który wywarł na mnie największe wrażenie był gig na Wacken 2008. Mnóstwo rumuńskich flag w powietrzu i widok tysięcy ludzi to coś, czego nigdy nie zapomnę…

P.: Nie da się ukryć, że jesteście najbardziej rozpoznawalnym zespołem z Rumuni, która jest dość egzotycznym krajem dla wielu metalowców. Jak kondycja sceny metalowej w twoim kraju? Jakie byś wymienił obiecujące młode kapele?

N.: Jest wiele pozytywnych elementów lokalnej sceny metalowej, ale nie ukrywam, że sytuacja mogłaby być lepsza. Infrastruktura nie stoi najlepiej w Rumuni: małe kluby, brak wytwórni czy agencji promocyjnych itd. Dobre zespoły istnieją, ale nie wydają materiałów regularnie i w konsekwencji rozwijają się bardzo wolno. Niemniej jednak jest klika interesujących kapel: Thy Veils, Kistvaen, Bucovina.

P.: Postaram się zapoznać z ich twórczością. Jesteście z Timiszoary z miasta, które ma chyba najlepszy browar w Rumuni – jestem jego wielkim wielbicielem. A jak sytuacja w podziemiu waszego rodzinnego miasta?

N.: W Timiszoarze podziemie niestety nie ma się najlepiej. Ale nasze piwo rzeczywiście jest dość słynne hehe…

P.: No nie da się ukryć hehehe. Czy ciężko w Rumuni grać Black Metal? Jakie są reakcje ludzi na to, co robicie i czy w waszym kraju oprócz fanów ktoś ma świadomość jak poważanym na świecie jesteście zespołem?

N.: Nie mieliśmy nigdy problemów z powodu tego, że gramy Black Metal. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że są ludzie, którzy nie rozumieją tego, co robimy, ale to normalne. Niewiele osób spoza Sceny Metalowej zna nasz zespół w Rumunii. Ale nam to nie przeszkadza, wolimy taki stan rzeczy.

P.: Miałem kiedyś przyjemność spędzić trochę czasu w Rumuni. Muszę przyznać ze wasza muzyka doskonale oddaje klimat gór waszego kraju. Jak czerpiesz inspiracje? Z literatury czy własnego doświadczenia, spędzasz sporo czasu w górach?

N.: Wszystko, czego doświadczamy może stanowić inspiracje… każdy najmniejszy detal ma wpływ na to, kim jesteś. Oczywiście pewne elementy mają większy wpływ niż inne. Lokalne wierzenia, duchowość, natura zawsze nas interesowały. Stanowią one część naszego życia również poza zespołem, więc to normalne, że mają tak duży wpływ na tworzoną przez nas muzykę. To jest definicja tego, kim jesteśmy. W górskiej dziczy spędzamy tyle czasu ile możemy, będziemy chcieli to przekazać w nadchodzącej Transylwańskiej Trylogii.

P.: Twoja muzyka opiera się na duchowości i mistycyzmie. Czy te elementy są ważne w twoim życiu? Jak opisałbyś filozofie zespołu?

N.: Muzyka jest odbiciem tego, kim jesteśmy wiec to naturalne, że zgłębiamy te elementy w naszym osobistym życiu. Ja widzę zespół jako szansę na duchową ewolucje. Każde nowe wydawnictwo otwiera nowe perspektywy, pozwala na lepsze rozumienie natury relacji we wszechświecie. Jest ścieżka do nowych duchowych doświadczeń.

P.: W przypadku waszej muzyki Black Metal to dopiero wierzchołek góry lodowej. Myślę, że nie tylko według mnie Negurã Bunget jest jednym z najbardziej wizjonerskich zespołów Black Metalowych na świecie. Co ty o tym sądzisz? Ważne jest dla ciebie bycie „sławnym”?

N.: Jedyne, co jest dla mnie istotne to być prawdziwym dla siebie. Nie ma znaczenia ile osób nas słucha. Wolę mieć poczucie spełnienia na poziomie osobistym.

P.: Jednym z najciekawszych elementów waszej muzyki są archaiczne ludowe instrumenty. Ktoś je wam wykonuje na zamówienie?

N.: Nie, wszystko przygotowujemy sami. Gdy komponujemy utwory zawsze myślimy o wykonywaniu ich na żywo. Naszym celem jest, aby na koncertach odtworzyć każdy najmniejszy szczegół, który można usłyszeć na płycie. Dodawanie tego typu elementów nie stanowi problemu w studiu, trudniej je odtworzyć na żywo. Ale my nie podążamy łatwą drogą.

P.: Chyba najbardziej zainteresował mnie instrument w postaci deski uderzanej młotkiem. Czy to również jest Rumuński ludowy instrument czy twój prywatny pomysł na nowe dźwięki?

N: Nie, jest to również tradycyjny ludowy instrument nazywany “toaca”. Jest wykorzystywany w różnych lokalnych ceremoniach i jego dźwięk doskonale pasuje do naszej muzyki

P.: Zastanawiam się czy rozważałeś kiedyś nagranie czysto instrumentalnego materiału? Czegoś w rodzaju Negury Bunget bez Black Metalu? Przyznam szczerze, że chętnie posłuchałbym czegoś takiego.

N.: W zasadzie jest projekt zbliżony do tego, o czym powiedziałeś. Nazywa się Din Brad i jest skoncentrowany wyłącznie na tradycyjnej muzyce. Niedługo Prophecy Productions powinna wydać nasz debiut.

P.: Bardzo mnie cieszy ta wiadomość. Na pewno zapoznam się z tym materiałem. Zastanawia mnie jeszcze kwestia wydanych w 2010 roku dwóch płyt. Nie często zdarza się ze kapela wydaje dwie długogrające płyty w ciągu roku i to praktycznie w tym samym czasie. Co było tego przyczyna?

N.: W zasadzie na jednym krążku znajdują się ponownie nagrane nasze starsze kawałki.

P.: Niemniej jednak ma się wrażenie, że to zupełnie nowa produkcja. Dowodzi to, że waza twórczość doskonale łączy się w całość. Wyjaśnij związek miedzy płytą „Om” a kolejnymi wydawnictwami?

N.: To, co tworzymy odzwierciedla naszą osobistą ewolucje. Nasza muzyka jest odbiciem tego, kim jesteśmy. Nasze ostatnie wydawnictwo „Maiestrit” jest ponowna interpretacją naszego starego albumu „Maiastru sfetnic”. Nagraliśmy tą płytę, ponieważ chcieliśmy w pełni oddać wrażenia, które umknęły nam w poprzednim wydaniu. Bardzo istotny wpływ na jej kształt miał również nasz rozwój od czasu pierwszego wydania. Dlatego można powiedzieć o „Maiestrit”, że jest to zarówno nowy album jak i ponowna interpretacja starszych utworów. Z drugiej strony „Virstele pamintului” jest kompletnie nowym materiałem. Album ten symbolicznie prezentuje kilka wieków duchowego rozwoju lokalnej tradycji i ten fakt łączy go koncepcyjnie z poprzednimi wydawnictwami otwierając jednocześnie nowe perspektywy.

P: Wasze publikacje mają również doskonała szatę graficzną. Kto ją wam wykonuje?

N: Nad grafikami w większości przypadków pracuje nasz przyjaciel Dan F. Spataru. Znamy się już od bardzo dawna, doskonale się rozumiemy wiec nasza współpraca to czyta przyjemność.

P: Wiele zespołów ma duży dystans do swoich pierwszych wydawnictw. Jak ty z perspektywy czasu odbierasz pierwsze demo i CD?

N: Nadal lubię nasze pierwsze demo. Słucham też czasem “From Transilvanian Forest „. To były naprawdę niesamowite czasy.

P: Pewnie wielokrotnie już musiałeś wypowiadać się w kwestii rozłamu w zespole, nie chcę się już wgłębiać w niuanse personalne, ale ciekawi mnie jak widzisz kierunek rozwoju zespołu? Co się zmieniło po roszadach personalnych dla ciebie?

N: Myślę, że poziom pracy bardzo się zmienił. W Negura Bunget praca zawsze była na pełny etat, ale teraz jest jeszcze bardziej intensywnie. Wkładamy naprawdę bardzo wiele wysiłku, aby wszystko doskonale funkcjonowało i jak na razie rezultat jest całkiem dobry.

P: Nie da się ukryć… Widzisz w Dordeduh Hupogrammosa konkurencje dla siebie?

N: Nie, to porostu kolejny zespół… Skupiamy się na podążaniu własną ścieżką. Nie przywiązujemy zbyt wielkiej uwagi do tego, co robią inne zespoły.

P: Czy muzycy, z którymi grasz mają wpływ na muzykę Negurã Bunget czy jesteś jedynym kompozytorem?

N: Każdy członek zespołu jest zaangażowany w proces komponowania wiec muzyką, którą tworzymy odzwierciedla tożsamość całego zespołu. Zawsze tak było. W zespole tworzy obecnie sześć osób. Oferuje to więcej możliwości, pozwala kreować nowe wizje, otwiera to całkiem nowe perspektywy.

P: Wszystkie wasze wydawnictwa są wyjątkowe i unikalne. Którą płytę Negurã Bunget lubisz najbardziej I dlaczego? Często zdarza ci się jej słuchać?

N: Powiedziałbym, że to się zmienia… Zależnie od tego, w jakim jestem nastroju. Generalnie „Om” jest najbardziej koncepcyjnym albumem, ale bardzo lubię też „N crugu bradului”. Czasem słucham tych płyt.

P: „Om” chyba była najczęściej słuchaną przeze mnie płytą Negurã Bunget. Jest naprawdę doskonała. A czego słuchasz na co dzień? Czy inne zespoły mają wpływ na twoją pracę?

N: Słucham bardzo różnej muzyki. Jeśli chodzi o Black Metal to na przykład Enslaved, Emperor, z Dark/Ambient’u Dead Can Dance, Irfan, Tenhi, z zespołów post rockowych lubię Godspeed You Black Emperor!czy Neurosis a z Death Metalu Progresywnego na przykład Cynic i Death.

Wszystko, czego słuchasz wpływa na ciebie w mniejszym lub większym stopniu, jeśli muzyka oddziałuje na poziomie duchowym zmienia to słuchacza. Ja, biorę małe detale z wszystkiego, czego słucham, układam w swoją własną wizje i jest to wiele wiele więcej niż suma pierwotnych elementów.

P: Jakie są twoje plany na przyszłość? Co zamierzacie robić w 2011? Na jakim etapie są prace nad nowym materiałem?

N: Prawie skończyliśmy prace nad MCD „Poarta de dincolo”, która na rynku powinna się pojawić na przełomie marca i kwietnia. W tym samym czasie planujemy wydanie naszego pierwszego DVD „Focul Viu”. Pomiędzy lutym i marcem gramy trochę koncernów a potem rozpoczynamy trasę z Enslaved . W planach są też koncerty na letnich festiwalach. Zaczynamy również prace nad nowym materiałem. Pod koniec roku powinna być gotowa pierwsza cześć naszego najważniejszego projektu: Transylwańskiej Trylogii.

P: Czekam z niecierpliwością na wszystkie te wydawnictwa. Na koniec mógłbyś powiedzieć kilka słów do polskich fanów z niecierpliwością czekających na wasz koncert.

N: Bądźcie przygotowani na bardzo uduchowioną noc! Zrobimy wszystko by koncert był niezapomniany.

P: Dzięki wielkie za wywiad. Powodzenia na trasie i do zobaczenia w lutym Katowicach!

N: Dzięki za wsparcie! Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *