Dziś pogawędka nie będzie długa. Negator nagrał niedawno udany album, który jednak z drugiej strony nie wiele się wyróżnia spośród innych porządnych krążków black metalowych. Chwilami odnosiłem jednak wrażenie, że Nachtgram opowiada o nim, jakby wymyślił ultra-oryginalne brzmienie dla „Panzer Metal”. Cóż, jego prawo. Jednak nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością. „Panzer Metal” to po prostu porządna płyta z porządnym brzmieniem. Ech, ci artyści…

Oracle: Hail! Wróciliście po pięcioletniej przerwie i przełamaliście ciszę za pomocą „Panzer Metal”. Czy Twoim zdaniem jesteście teraz dzięki niemu silniejszym zespołem?

Nachtgram.: Witam! Zdecydowanie, jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek przedtem!

O.: Wspaniale, a co robiliście przez te wszystkie lata? Uczestniczyliście w jakiś sposób w życiu sceny? Wiem, że mieliście jakieś popieprzone kłopoty ze składem, co?

N.: Cóż, w zasadzie samo życie zabrało sporo naszej uwagi i tak – mieliśmy sporo zmian składu. Zabrało mi sporo czasu, by znaleźć ludzi, o których myślałem, iż będą najlepszym możliwym uzupełnieniem Negator. Ale zaraz po tym jak spotkałem Finnskalda od razu zaczęliśmy pisać nowy materiał. Proces pisania też zajął wiele czasu, bo chcieliśmy dać z siebie wszystko i nie chcieliśmy też zagubić typowego dla Negator brzmienia, do którego doszedł wówczas Trolfbert.

O.: I wszystko jasne. Wiesz, kiedy poznałem Was i wasz szyld, od razu pomyślałem, co też takiego negujecie? Mógłbyś więc rozwiać moje (i pewnie nie tylko moje) wątpliwości odnośnie nazwy Negator?

N.: Trolfbert wymyślił tę nazwę, kiedy zakładaliśmy kapelę w 2003 roku, jako stan zaprzeczenia. Jeśli przetłumaczysz łacińskie słowo „negare” na angielski otrzymasz „to abnegate” lub „to negate”. Wszyscy pomyśleliśmy, że będzie to odpowiednia nazwa dla grupki facetów, którzy po prostu nie akceptują wszystkich wartości, dogmatów czy etyczno – moralnych nakazów.

O.: A zdajecie sobie sprawę, że muzyka Negator nie jest bardzo wymagająca? „Panzer Metal” to dobry black metalowy blitzkrieg, ale moim zdaniem ludzie, którzy będą chcieli znaleźć coś więcej na waszym albumie, będą rozczarowani…

N.: Otóż to. Nigdy nie mieliśmy takich intencji, by zrobić coś nowatorskiego, ale by oddać hołd wczesnym latom dziewięćdziesiątym w nowoczesnej oprawie. Jeśli chcesz czegoś nowatorskiego, nie powinieneś słuchać Negator, ale jeśli będziesz chciał posłuchać czegoś starszego lecz z nowoczesnym zacięciem, musisz posłuchać Negator.

O.: Tak, coś w tym jest. Negator to tylko dwie osoby: Ty i Finnskald, zaś pozostali członkowie to jedynie muzycy sesyjni. Czy coś może się zmieniło? Dlaczego zdecydowaliście się egzystować w ten właśnie sposób?

N.: Na chwilę obecną tym właśnie jesteśmy: dwugłowym zespołem z bardzo utalentowanymi muzykami sesyjnymi. Masz więc rację, ale nigdy nie decydowaliśmy się pracować w ten sposób. Tak po prostu wyszło. I przekształciło się w najlepszy sposób pracy, jaki mogłem sobie wyobrazić dla tej kapeli.

O.: W Waszym bio wyczytałem, że Negator gra unikalny black metal. Przy całym szacunku, jakim Was darzę, ale wcale nie jesteście unikalni. Zgodziłbym się, gdyby napisano tam, iż „Negator gra black metal, który jest doskonałą kontynuacją ścieżki wytyczonej przez Marduk czy Immortal”. Zapewne się ze mną nie zgodzisz, ale powiedz – czy rzeczywiście uważasz, iż Wasz black metal jest unikalny?

N.: To zależy od punktu widzenia. Nie gramy dokładnie unikalnego black metalu, lecz jesteśmy unikalni w sposób jaki to robimy. Gówno obchodzą nas gwoździe, corpsepainty, krzyże, kości czy inne black metalowe cliché. Zawsze też staraliśmy się grać muzykę, która brzmiałaby tak dobrze, jak to tylko możliwe, a nie piekielnie chujowo.

O.: Ciągnąc temat inspiracji – Wasz trzeci krążek jest zatytułowany „Panzer Metal”, gracie prostą i szybką odmianę blacku, więc pewnie często jesteście porównywani do Marduk. Irytuje Was to, czy raczej nie przejmujecie się tym?

N.: Mamy wiele wpływów i na pewno Marduk i ich wczesne albumy jak „Those of The Unlight” czy „Opus Nocturne” są bardzo inspirujące. „Panzer Metal” przedstawia sposób w jaki uważamy powinien dziś brzmieć black metal. Porównywanie nas do Marduk tylko z powodu tytułu jest dość ograniczone i prostackie. I niepoprawne. Mówię serio… Czy słyszysz tam jakieś riffy, które brzmią jak dzisiejszy Marduk?

O.: Jak dzisiejszy nie, ale wczesny – owszem. Nieważne. „Panzer Metal” jest równocześnie bardzo furiackim krążkiem, zastanawiam się więc skąd czerpiecie tą całą agresję gdy komponujecie muzykę? I co myślicie o innych podgatunkach black metalu jak samobójczy black, eksperymentalny i tym podobne? Lubicie je czy to raczej nie jest Wasz kubek krwi?

N.: „Panzer Metal” sam taki wyszedł. W żadnym momencie nie decydowaliśmy, że ma brzmieć tak jak brzmi. To samo wyszło. To dlatego ten album jest dla nas taki ważny. „Panzer Metal” jest kwintesencją naszej – mojej i Finnskalda – piętnastoletniej podróży. „Panzer Metal” przydarzył się raz i już nigdy więcej nic tak nie zabrzmi. Nie ważne, co napiszemy w przyszłości. A co do podgatunków, o których wspomniałeś – gówno mnie obchodzi, jak nazywana jest lub skąd pochodzi muzyka. Tylko ona się liczy.

O.: Na „Panzer Metal” nie podoba mi się wymieszanie języków – zresztą nie tylko a Waszym krążku, ogólnie tego nie lubię. Macie angielsko- i niemieckojęzyczne teksty. Dlaczego? Jeśli ma to jakieś głębsze znaczenie, to rozgrzeszam Was, haha…

N.: To proste. Wokale, które zrobiłem dla Negator raczej pełnią rolę dodatkowego instrumentu, nie są tylko wokalami w podstawowym znaczeniu tego słowa. Ponadto niektóre wyrazy brzmią lepiej po niemiecku niż po angielsku i na odwrót. Nie ma w tym żadnego głębszego znaczenia. To wszystko ma tylko wspomagać brzmienie.

O.: „Panzer Metal” to wasz trzeci krążek. Zapewne słyszałeś o syndromie trzeciego albumu? Jak wiele prawdy jest w przypadku Negator, odnośnie tego syndromu? Myślisz, że ten album będzie przełomowym dla Twojego zespołu?

N.: Tak, słyszałem o tym syndromie, ale zobaczymy w przyszłości, czy to będzie się tyczyło również Negator czy też nie.

O.: W Waszej dyskografii znajdują się jedynie pełnowymiarowe albumy, bez żadnych demówek, rehów czy epek, które są bardzo często kojarzone z podziemną sceną black metalową. Dlaczego? Nie chcecie tracić energii na wydawanie siedmiocalowych winyli z dwoma utworami?

N.: Bardzo chciałbym wydać winylową siedmiocalówkę, ale jest kilka spraw, którymi trzeba się wówczas zająć. Cena, ilość, wytwórnia i tak dalej. Myślę więc, że wcześniej czy później wydamy siedmio czy dwunastocalówkę. Co do demówek – po co mam wydawać demo czy reha z gównianym brzmieniem, skoro mogę wydać kompakt z zajebiście dobrym brzmieniem?

O.: Tak jakby nie istniały dobrze brzmiące demówki… Wasz image, tytuły piosenek, sposób w jaki zwracacie się do Waszych fanów na stronie internetowej – to wszystko ma militarystyczny akcent. Czy to jedynie konwencja, czy może macie coś wspólnego z armią? Zdajesz sobie sprawę, że zawsze może trafić się kretyn, który powiąże Wasz image z Waszą narodowością i oskarży Was o wspieranie radykalnej prawicy?

N.: Tak, smutne ale prawdziwe. Ale prawdziwym problemem jest to, że jeśli chcesz błędnie zinterpretować to czym jest Negator, to zrobisz to. Chyba, że nie jesteś jednym z tych kretynów, o których mówisz, wówczas będziesz wiedział, że Negator nie opowiada się po żadnej ze stron, ani z prawa ani z lewa. Więcej mówić nie trzeba.

O.: Dla wieli ludzi głównym i najważniejszym wyznacznikiem black metalu jest satanizm. Co o tym sądzisz? Bo jakoś nie widzę u Was tych typowych blak metalowych atrybutów jak pentagramy, odwrócone krzyże, trzy szóstki i tym podobne…

N.: Nie potrzebujemy żadnych symboli, znaków i reszty tego cliché. Dlaczego miałbym zamieszczać 666 w booklecie skoro nie używam w ogóle religijnych motywów? Dlaczego miałbym zamieszczać symbole okultystyczne na krążku, który nie ma nic wspólnego z pogaństwem, satanizmem ani żadnym innym pierdolonym –izmem? Żeby się lepiej sprzedawał? Nigdy!

O.: Szczera odpowiedź. A czy jesteś szczęśliwy z tego powodu, ze obecny papież jest Niemcem, haha? Uważasz, że chrześcijaństwo rośnie w siłę, czy raczej jest w odwrocie w Twoim kraju?

N.: Pierdolę chrześcijaństwo i całą ideę religii! Jeśli nie jesteś na tyle silny, by żyć własnym życiem, dlaczego nie miałbyś oddać sobie przysługi i szybko zdechnąć?

O.: Dobra, to było ostatnie pytanie. Powiedz jeszcze tylko o planach Negator na przyszłość! Dzięki za wywiad.

N.: Cóż, zamierzamy grać sporo na żywo, może udamy się na trasę i oczywiście przygotujemy nowy album. Stay black & brutal! Dzięki za wywiad!