Włoska horda Nefarium nakładem rodzimej Agonia Records wydała niedawno swój drugi album – „Haeretichristus”, który jest kawałkiem świetnego, nienawistnego black metalu o szwedzkim odcieniu. Cóż więcej mogę Wam powiedzieć? Album pochwaliłem już w recenzji, nie zostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić do zapoznania się z przekazem wokalisty i gitarzysty tria – Carnifexem. Oczywiście, najlepiej przy dźwiękach ich drugiego opusu.

Oracle: Witam! Jestem od dużym wrażeniem „Haeretichristus” – dawno nie słyszałem tak opętanego krążka. Wszystkie sygnały są tak entuzjastyczne?

Carnifex: Dziękuję za Twe słowa. Mamy nadzieję, że „Haeretichristus” zostanie doceniona zarówno przez fanów potężnego Black Metalu, jak i ekstremalnych dźwięków w ogólności. Długo pracowaliśmy, by uzyskać pożądany rezultat i dziś jesteśmy usatysfakcjonowani stworzeniem tak szybkiego i esencjonalnego kawałka black metalu, reprezentatywnego dla Nefarium tak bardzo, jak to możliwe. Ludzie lubiący szybki, ekstremalny black doceniają nasz album poprzez naszą postawę. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować ten sposób grania. Komentarze i recenzje, jakie otrzymaliśmy dotychczas są absolutnie pozytywne. A to pcha zespół do pracy nad kawałkami na następny album z dużym zaangażowaniem i całkowitym oddaniem.

O: „Haeretichristus” jest Waszym drugim krążkiem, ale pierwszego niestety nie słyszałem. Czy sam widzisz między nimi duże różnice?

C: „Haeretichristus” jest innym albumem niż „Praesidium”, mimo iż oba krążki oferują ten sam rodzaj szybkiego black metalu. Od naszego pierwszego albumu mieliśmy bardzo jasne pomysły i olbrzymią chęć przedstawienia bezkompromisowego rodzaju muzyki. Bardzo wyraźnie rozwinęło się to na „Haeretichristus”. Nasze ostatnie dokonanie to ewolucja „Praesidium” w wielu aspektach: podniósł się poziom techniczny kompozycji, perkusja jest szybsza, w ogóle siły. Atmosfera jest mroczniejsza i bardziej szalona. Brzmienie było tak ustawiane, by uwypuklić każdy instrument. Koncept „Haeretichristus” jest też bardziej dosadny, a przekaz dla słuchaczy bardziej bezpośredni. Nefarium podąża stanowczo w jednym, stylistycznym i konceptualnym, kierunku. Staramy się rozwijać poprzez nowe doświadczenia.

O: Wasz pierwszy album został wydany nakładem Downfall Records, ale wydawcą „Haeretichristus” jest już Agonia Records. Jak doszło do podpisania kontraktu z Filipem? Co miało wpływ na to, że nowy krążek został wydany właśnie przez ten label?

C: Szwedzka Downfall Records dała nam całkiem dobre wsparcie, lecz dystrybucja tego albumu była całkowicie nieadekwatna. Czuliśmy potrzebę zostania bardziej rozpoznawalnymi, znanymi. Zdecydowaliśmy się poszukać nowego labelu. Propozycja Agonii zaszczyciła nas, cieszymy się więc z wyboru tej wytwórni, wraz z jej kapelami – ekstremalnymi i utalentowanymi, a także z bycia częścią tej „wściekłej” załogi. To z pewnością pomogło nam dojrzeć i być bardziej solidnymi. Agonia dobrze z nami współpracuje, my ze swej strony również staramy się to robić, między innymi w fazie promocji. Ekipa obecnego labelu bardzo nam pomaga i z dnia na dzień pokazuje coraz bardziej swój profesjonalizm. Jesteśmy zadowoleni z pójścia tą ścieżką, jesteśmy dzięki temu pewni swej przyszłości. „Haeretichristus” będzie też dystrybuowany w Europie, Ameryce Północnej i Japonii.

O: Skąd taki a nie inny tytuł Waszego nowego albumu? Czy ten krążek ma jakiś ściśle określony koncept, czy raczej jedyną klamrą spajającą go jest dosadne, antychrześcijańskie przesłanie?

C: Zwrot „Haeretichristus” narodził się z połączenia dwóch, silnie kontrastujących słów i znajduje swe korzenie w bardzo prostym koncepcie religijnej antytezy. Chcieliśmy wyrazić nasz punkt widzenia odnośnie dwojakiej osobowości katolickiego Chrystusa, poprzez bezwarunkowe myślenie, dalekie od religijnych dogmatów – człowieka, który uczy przebaczenia, ale równocześnie niszczy świątynie. Wątpliwego mesjasza o charakterystycznych ludzkich słabościach, jak gniew czy mściwość, którego wyprał się ojciec. Wierzymy, iż koncept Chrystusa jako centralnego ośrodka religii rozciąga się na tych wszystkich proroków, nauczających żenującymi metodami, wpajającymi wartości czasem trywialne i dziecinne, czasem zaś pełne hipokryzji. Prościej mówiąc – chcieliśmy opisać Chrystusa niekonsekwentnego, który utknął pomiędzy obawami i iluzjami wartymi prymitywnej tyranii i pozbawionymi prawdy.

O: Płytę nagrywaliście w Omega Gates Studio. Co to za miejsce i jak przebiegała sama sesja? Sądząc po osiągniętym brzmieniu, nie będzie błędem jeśli wrócicie tam przy okazji trzeciego albumu…

C: Omega Gates to dość małe studio, niedaleko Aosty, gdzie mieszkamy. Właściciel studia to nasz przyjaciel, więc postanowiliśmy tam właśnie nagrywać, by mieć większą możliwość wyrażania, w lepszy i nieskrępowany sposób, naszych zamierzeń, co do brzmienia. Od strony technicznej bardzo to dopracowaliśmy. Następnie w Szwecji ukończyliśmy prace, otrzymując dobry rezultat, dzięki doświadczeniu Erika Lidboma. Nie wiemy jeszcze, gdzie nagramy kolejny album, ale myślimy, by skupić naszą uwagę, poza sesją nagraniową, na masteringu, a to na pewno będzie miało miejsce poza Włochami.

O: Podoba mi się okładka „Haeretichristus” autorstwa Adventora. Swoją drogą, on jest tatuażystą, prawda? Jedno mnie tylko zastanawia – na większości okładek to zawsze diabeł kopie chrześcijańskie dupy, tym razem to jego atakują. Dlaczego tak?

C: W Nefarium wszystko, co dotyczy naszego image jest bardzo ważne, ale oczywiście nie zajmuje głównego miejsca w całej ekspresji zespołu. Ma natomiast wzmocnić aspekt muzyczny poprzez sprecyzowane, wizualne wprowadzenie i umożliwić bezpośrednie trafienie do słuchacza od pierwszej chwili. A Adventor – owszem, jest tatuażystą, ma własne studio – „Torvum – Tattoo” w Aosta. Okładka naszego albumu została stworzona dla Nefarium przez niego, chciał przedstawić cenzorską rękę kleru i bardziej ogólnie – niebezpieczną i wątpliwą pozycję instytucji religijnych, zwykle sprzedajną i chorą. Diabeł, atakowany przez zakonnice i biskupów, daje początek reakcji, obrazuje ją, zawsze daleką od religijnego nauczania, naświetlającą prawdziwe oblicze katolicyzmu.

O: Utwór „An Old Black Cage” dedykujecie Frankowi Folletto. Kto to był?

C: “An Old Black Cage” mówi o ciężkiej ludzkiej kondycji, słowami tracącymi jakąkolwiek wartość… Zamknięcie w starej, czarnej klatce, zawieszonej pośrodku bezpłodnego umysłu, odległego i zniekształconego. Tysiącami, jeden obok drugiego, wolno cierpimy pod ciężarem towarzyszących nam istot… Frank zmarł w wypadku samochodowym w 2006 roku, był dobrym przyjacielem Nefarium, zdolnego do wykreowania osobistego piekła swoimi czynami, a także do gaszenia płomieni nienawiści poprzez swoje wybory.

O: Jako goście na „Haeretichristus” pojawili się Chaq Mol z Dark Funeral oraz Infaustus z Setherial. Jak doszło do tej współpracy, jest jakaś dłuższa historia, czy prosta przyjacielska przysługa?

C: Udział członków Dark Funeral i Setherial był dla nas wielkim honorem i spowodował, że Nefarium stał się bliższy tym zespołom, wnoszących swój wkład w rozwój ekstremalnej sceny metalowej. Od swego początku, Nefarium chciało wyrażać się poprzez typowy szwedzki styl black metalu, więc pod koniec nagrywania pierwszego albumu „Praesidium” poprosiliśmy Chaq Mola, by wysłuchał naszej muzy i dał kilka rad. Szwedzi docenili naszą pracę i wtedy narodziły się nasze dobre stosunki, które doprowadziły do współpracy przy nagrywaniu „Haeretichristus”. Chaq pokazał wielki profesjonalizm i przyjacielskość, więc bardzo mu dziękujemy. Byliśmy również w Szwecji podczas miksów i masteringu „Haeretichristus”, w studio, w którym Dark Funeral pracował nad swoim pierwszym oficjalnym albumem koncertowym i podążając za sugestiami Chaq Mola i sztokholmskiej ekipy „Hitfire Studios” mogliśmy powiększyć nasze doświadczenia, jako muzyków.

O: Agonia Records poza normalnymi wydanami kompaktowymi jest znana również z różnorakich limitowanych edycji, winyli i tym podobnych. Czy w związku z tym macie podobne plany odnośnie „Haeretichristus”?

C: Tak, właśnie planujemy wraz z Agonią winylową wersję tego albumu, a grafika i layout są już gotowe. W tym wydaniu będziesz mógł znaleźć również plakat kapeli, wkrótce będzie dostępny również t-shirt Nefarium dzięki tej wytwórni.

O: Teksty dla Nefarium piszesz Ty, muzykę komponuje Adventor. A co z resztą członków kapeli, czy oni tylko grają to co obaj stworzycie, czy mają jakiś wkład w całość?

C: Każdy członek zespołu ma wkład w tworzenie i aranżowanie muzyki i słów, ale przede wszystkim właśnie Adventor, gitarzysta, układa riffy i reprezentuje fundamenty każdego utworu Nefarium, oraz ja, piszący pierwsze myśli tekstów. Końcem lata 2007 roku zdecydowaliśmy usunąć ze składu Summum Algora, co było spowodowane chęcią stawienia czoła bardziej intensywnego życia koncertowego. Zauważyliśmy, że stary perkusista z braku wyjazdów na koncerty zaprzepaścił dobre techniczne umiejętności. Jednak wybór jego następcy był bardzo dobry, Infamis jest szybki, dokładny i pasuje bezbłędnie do stylu Nefarium. Wraz z nowym muzykiem znaleźliśmy dobry feeling, odpowiednią siłę Nefarium, a to dobrze rokuje na widok przyszłych albumów. Negatium Corporis z kolei odszedł z powodu mniejszego zaangażowania w muzykę, które w każdego z nas natomiast wzrastało. Obecnie Ghoul jest po prostu sesyjnym basistą koncertowym. W tym momencie aktualny skład kapeli to: Carnifex – wokal i gitara, Adventor – gitara prowadząca oraz Infamis – perkusja.

O: Wasza muzyka ma wiele wspólnego ze szwedzką szkołą Black Metalu, Wy zaś jesteście często porównywani do takich zespołów jak Marduk, czy Dark Funeral. Jak odnosicie się do tych opinii – jesteście z nich dumni, czy raczej Was irytują?

C: Bezapelacyjnie, nasza muzyka przypomina Dark Funeral, Marduk czy Setherial z „North”. W rzeczy samej, wierzymy, iż jakoś zostaliśmy pod wpływem wspomnianych kapel w ten sposób, że towarzyszyły nam one od narodzin Nefarium. Uważamy, że takie persony jak Frost, Hellhammer, Samoth czy inni im podobni to ikony black metalu i żywimy do nich głęboki szacunek. Ale, by być precyzyjnym, nasza muzyka wyrasta z naszych najgłębszych myśli i z prób przetransferowania ich na dźwięki, muzykę bez żadnych wcześniejszych założeń. Chcemy, by podczas słuchania naszych utworów, było czytelne nasze przesłanie, znajdujące się pomiędzy każdym pojedynczym riffem, mogące dostarczyć jedynych w swoim rodzaju doznań i być interpretowane dzięki tym osobistym przemyśleniom, z których wzięły swój początek. Nefarium chce, by możliwy był rozwój naszych umiejętności dzięki spojeniu ze sceną i tym bardziej chciałoby mieć na niej swoje miejsce.

O: A jaka jest Wasza opinia o włoskiej scenie black metalowej? Zdaje mi się, że powoli staje się ona coraz mocniejsza?

C: Trudności, niedostatek wsparcia metalowej sceny ze strony organizatorów na pewno nie pomaga nam w rozwijaniu naszej muzyki. Ekstremalnej muzyki nie słucha się tutaj zbyt często i nawet jeśli istnieje sporo małych kapel grających black metal w starym stylu, to nie przynosi to rezultatów. Lokalne bandy są bardzo słabo wspierane, a organizatorzy często nie są nimi zainteresowani. Na prostym przykładzie zagranicy możemy stwierdzić, że włoska kultura muzyczna, jaką proponujemy my, jest w kiepskim stanie. Może poza kilkoma thrashowymi zespołami, jeszcze z lat osiemdziesiątych.

O: No to muszę chyba zweryfikować moje zdanie… Co z koncertami, gracie je w ogóle? Wasza muzyka jest wręcz stworzona do grania na żywo…

C: Chcielibyśmy, by nasza muzyka była słuchana i szanowana. Dobry black metal wciąż może budzić u słuchaczy uczucia złości i przemocy, tak więc dla Nefarium granie gigów jest niezwykle ważne. Wspólnie z Agonią planujemy europejską trasę, by rozprzestrzenić nazwę Nefarium oraz by dzielić deski z kapelami partycypującymi w rozwoju światowej sceny Black Metalowej. Dotychczas graliśmy w naszym kraju i państwach ościennych, prezentując to, czego wymaga black metalowa sztuka: corpse-painty, odwrócone krzyże, skóry, a przede wszystkim mnóstwo agresji. Możecie oglądnąć kilka fotek na www.myspace.com/nefarium.

O: We Włoszech, podobnie jak w Polsce, największym wyznaniem jest rzymski katolicyzm. Macie w związku ze swoją działalnością jakieś problemy, typu zakazywanie koncertów, cenzura, infiltracja policyjna?

C: W okresie, gdy kościół traci swe wpływy wskutek zmiany pokoleniowej wśród części wiernych, doktryna chrześcijańska przejawia tendencje do słabnięcia i traci na znaczeniu. Plac Św. Piotra podczas mszy papieskich pełen jest harcerzyków i innych, nie mających nic więcej do zaoferowania beztalenciów. Dotychczas mieliśmy problemy właściwie tylko w Polsce [czemu mnie to w ogóle, kurwa, nie dziwi? – przyp. Oracle], gdzie pierwsza wersja wkładki została zakazana i zaniechano jej drukowania. Musieliśmy zmienić ukrzyżowanego katolickiego boga o świńskiej głowie na logo Nefarium.

O: Ok., dzięki za wywiad – ostatnie słowo należy do Ciebie.

C: Chcielibyśmy podkreślić wkład i wagę ludzi takich jak Ty, wspierających Black Metal poprzez różne płaszczyzny oddania dla zespołów. Zachęcamy wszystkich kochających black metal, by posłuchali Nefarium, spróbowali uchwycić nasze przesłanie w najczystszej formie wściekłości i nienawiści, by spróbowali uczynić samych siebie bronią przeciwko ułudzie. To będzie pierwszy krok do nowej prawdy, krok do oświecenia ścieżki ku niezwykłemu miejscu w pierwszym rzędzie, na czele z Piekielną Bestią!