No co ja tu będę po próżnicy pisał. Cezar wszystkim maniakom muzyki ciężkiej znany jest doskonale. Jeśli przypadkiem jeszcze nie słyszeliście trzeciej płyty Moon to natychmiast na stronę Witching Hour marsz. A poniżej parę pytań do bez wątpienia zapracowanego człowieka.

Hej Cezar. Wiem, że pewnie mówią Ci to wszyscy, ale od człowieka, który – mówiąc delikatnie – nie czekał na powrót Moon pewnie jeszcze nie słyszałeś, więc powiem : nagraliście płytę która urywa głowę przy samej dupie;]. A teraz przejdźmy do istotniejszych spraw, niż moja wazelina, czyli jak odbiór płyty? Wszyscy klękają czy jednak są osoby które kręcą nosem i marudzą : „A po co to?” „A czemu tak drogo” i temu podobne?

AvE!!! Powiem Ci ,że zaskoczony jestem odbiorem nowej płyty Moon… nie spodziewałem się że po tylu latach niebytu scenicznego będzie takie zainteresowanie… Cieszy mnie to niezmiernie , bo jak by na to nie patrzeć – album ten jest zwieńczeniem ostatnich dwóch lat mojego życia. Bardzo dużo pracy włożyliśmy wszyscy w przygotowania jak i samo jego nagranie… Wspólnie z całym składem ogrywaliśmy ten materiał prawie rok czasu… Nie było o tym mowy wcześniej w Moon… Tym bardziej cieszy fakt, ze zrealizowałem wszystko to co zamierzałem…

Nie unikniemy tego tematu, więc od razu w drugim pytaniu go odbębnimy i będziemy mieli za sobą. Uważasz, że teraz jest czas na powrót Moon? Wiesz z reunionami jest tak, że części muzycznych trupów, że tak sobie pozwolę stwierdzić, lepiej nie reanimować. Wiesz przy tak długiej przerwie oczekiwania słuchaczy mogą przerosnąć możliwości, chęci itd.

To fakt, lecz nie myślałem o tym kiedy postanowiłem nagrać nowy album Moon. Wiem, że od wydania „Satan’s Wept” minęła ponad dekada, ale wcale nie przeszkadzało mi to… Było to raczej naturalną rzeczą… Pojawiłem się w Lublinie, zamieszkałem tam, i nie byłbym sobą gdybym czegoś w trakcie tego pobytu nie skomponował… Faktem jest , że pierwsze utwory które weszły na nowy album powstały ponad dwa lata temu, jednak dopiero w Lublinie we współpracy z gitarzystą Soul Snatcher – Gonthym – nabrały odpowiedniego kształtu…

Powiedz mi, jak to teraz będzie. Na początku Moon, jak mnie pamięć miał być tylko projektem studyjnym, potem miał być już normalny skład i się sypło. Teraz masz Christ Agony i Moon. Dasz radę obskoczyć oba zespoły, a pamiętać należy o tym, że przecież nie przychodzisz w nich tylko na gotowe, więc trochę czasu Ci zajmą?

No tak, i powiem Ci że zajmuje mi to sporo czasu, ale jakoś nie ubolewam z tego powodu… lubię grać i komponować… W przypadku obu zespołów próbuję zachować odpowiednią równowagę. Teraz kiedy sprawy nabierają większego kształtu w obozie Christ Agony – Moon przechodzi w fazę milczenia – to jest dla mnie oczywiste… Szczególnie w takim momencie, kiedy z Christ Agony za chwile ruszamy na trasę z Decapitated i Hate a na przyszły rok planujemy nowy album…

Przejdźmy do tekstów. Jak wnioskuję po tytule jest to w pewien sposób kontynuacja dwóch poprzednich albumów. Pytanie brzmi po pierwsze, co „ma na myśli podmiot liryczny” na „Lucifer’s Horn” i czy można mówić o trzech dotąd wydanych płytach jako o pewnego rodzaju tryptyku – zamkniętej całości?

Nie, nie myślałem o tryptyku w przypadku Moon, choć tytuły albumów mogą to sugerować… Jest to jednak zabieg zamierzony… Wiem, że „Lucifer’s Horns” jest trzecim albumem w dorobku tej formacji – ale nie zamierzam spuszczać z tonu… Ten album jest jakby wyznacznikiem nowej drogi dla zespołu, i kolejny album będzie tego dowodem. Za wcześnie teraz aby mówić o kontynuacji, gdyż jest dopiero miesiąc po premierze nowego albumu… O podmiot liryczny musisz się zapytać samego zainteresowanego Lucyfera ;)…

Wiesz, podoba mi się na tej płycie to, że Wasza muzyka ewoluuje. „Pozbyłeś” się pewnych elementów, które miały swoje miejsce i czas w latach 90 i po trupach niewiernych idziesz do przodu. Powiedz mi – wiem, wiem ograne pytanie – co Tobie się podoba na tym krążku, a co za jasną cholerę z perspektywy czasu od nagrania byś nie przepuścił przy nagrywaniu;]?

Nie minęło znowu tak dużo czasu od nagrań tego materiału, także na dzień dzisiejszy pozostawiłbym go takim jaki jest… Być może w przyszłości, jak po niego sięgnę – to z racji minionego czasu – spojrzę na ten album inaczej… Nie wiem czy znajdę wtedy rzeczy, które chciałbym poprawić… Sam Diabeł tylko Wie… Uzyskaliśmy w studio to co chcieliśmy a nawet i więcej… Wiesz – sporo pracowaliśmy nad tym albumem, nad aranżacjami, nad brzmieniem… Wchodząc do studia miałem już określoną wizję brzmienia jak i całości… A to, że płytę realizował Malta tylko potwierdza jej Moc!

Pewien anonimowy muzyk stwierdził kiedyś „Życie rock&rollowca kończy się w momencie kiedy Twoje ubrania nie śmierdzą papierosami i alkoholem, tylko rzygowinami Twojego syna”. Wypowiedź, jak wypowiedź, ale powiedz mi, zdaje sobie sprawę, że pojawienie się w Twoim życiu potomka pewno przewartościowało pewne sprawy, ale uważasz się z tego powodu za tatusiowatego muzyka, który po koncercie nogi moczy w rumianku, a ręką buja wózek? Btw. Jak maluch „reaguje” na „Lucifer’s Horn”?;]

Natan zna ten album od pierwszych zarejestrowanych dźwięków perkusji. W lutym kiedy to rozpoczęliśmy nagrania był jeszcze w brzuchu swojej mamy, ale nie omieszkałem dzielić się z nim efektami naszej pracy… Tak samo było w maju, kiedy się urodził – płyta była praktycznie ukończona, więc słuchaliśmy sobie tych nagranych dźwięków razem… Co dziwne nie był zniesmaczony, a nawet mu się podobało, sądząc po jego minach…

I pytanie poniekąd powiązane z tym powyżej i zarazem ostatnie dotyczące prywatnej życia ( bo to nie Pudelek). Nie wiem jak Ciebie, ale mnie w pewnej części, przynajmniej na początku, muzycznie kształtowali rodzice (pewnie dlatego jestem tu gdzie jestem). Nie czujesz takiego „brzemienia” na sobie? Wiesz, chcąc nie chcąc pewnie jakoś za tę parę lat będziesz na syna muzycznie (zresztą pewnie nie tylko) wpływał.

Jak widzisz już staram się to robić pomimo tego że mój syn ma dopiero 6 miesięcy… Nie wywieram jednak nacisku muzyką… Chciałbym aby sam kiedyś wybrał… Ja mogę jedynie zasugerować i próbować mu wejść, w ten muzyczny świat, którym ja fascynuję się do dziś, jednak decyzja będzie należeć do niego…

Dobra, skłamałem z tym Pudelkiem. Tylko teraz z innej strony. Jak patrzysz na pewien – dla mnie mydlany – rozgłos wokół Behemotha. Wiesz wywiady po wszelkich możliwych gazetach dla gospodyń domowych, czy występy w gównianej i slapstickowej telewizji porannej, pokroju „Dzień Dobry TVN”? Czułbyś się dobrze w czymś takim? Mnie bawi takie obchodzenie się z Behemoth jak z owocem który fajne wygląda, ale nie wiadomo jak go ugryźć. Bo z jednej strony teraz trzeba o tym mówić, a z drugiej no to jednak „pewnie sataniści”. Chociaż nie ukrywam w przypadku akcji ze szpikiem kostnym ten szum medialny to akurat plus.

Myślę , że to nie dla mnie tego typu Promocja i raczej czułbym się nieswojo w porannej telewizji – no bo niby co miałbym tam robić? Gotować? Wolę to robić w zaciszu domowym… Co do akcji to całkowicie popieram.

Teraz zupełnie z innej beczki i bez zbędnego obwijania w bawełnę. Kiedy nowy album Christ Agony? Z tego co się zdążyłem zorientować w październiku wyjdzie „UnholyDeaMoon”, czyli wznowienie trzech pierwszych albumów.

Tak, na trasę październikową przygotowaliśmy specjalne wydanie trzech pierwszych płyt Christ Agony pod wspólnym tytułem „UnholyDeaMoon” … Co do przyszłości – to w styczniu wchodzimy do studia aby nagrać album jubileuszowy na XX lecie zespołu, a już w marcu nagrywamy nowy album „Nocturn” … Jak widzisz plany są dość konkretnie sprecyzowane i na tym na pewno się nie skończy… ale o tym zapewne będziemy mieli okazje porozmawiać jak już wszystko nabierze finalnego efektu…

Zapytam więc o obraz. Planujecie jakieś teledyski do „Lucifer’s Horn”? I tak z ciekawości, jak patrzysz na teledysk do utworu „Satanica”? Wstydzisz się, czy raczej wychodzisz z założenia : takim miałem wtedy koncept i możliwości, taki jest i chuj.

Nie , nie planujemy żadnego teledysku na nowy album… Nie mieliśmy go nawet w planach… Przede wszystkim skupiliśmy się aby ten materiał nagrać i zrealizować go przy współudziale Malty. Jako realizator na czas nagrań był jakby kolejnym muzykiem w składzie zespołu. Doskonale zrobił swoja robotę i jestem zajebiście zadowolony z osiągniętego efektu. Wcześniejsze albumy Moon nie były nagrywane z takim rozmachem i nigdy wcześniej na efekt końcowy nie pracowało tyle osób…

Zbliżamy się poniekąd do końca wywiadu, więc dwa szybkie pytania. Doszły mnie gdzieś tam słuchy, że zamieszkujesz teraz miasto Rogatego – Lublin. Jak się mieszka?;]

Właściwie mieszkałem tam do czerwca tego roku… Ze względu na Natana postanowiliśmy się przeprowadzić na jakiś czas do mojego rodzinnego miasta Morąga… W Lublinie spędziłem ponad półtora roku swojego życia i zrealizowałem tam kila swoich Marzen, poznałem kilku zajebistych ludzi… Najważniejszymi jednak są dwie sprawy – syn Natan i nowy album Moon…

I teraz standardowo pytanie, kiedy i gdzie Was będzie można zobaczyć. Z Christ Agony wiem, że gracie od 12 października trasę między innymi z Decapitated. A Moon? Coś tam już może Witching Hour załatwił?;]

Nie mamy jeszcze żadnych konkretów dotyczących koncertowania z Moon, sam osobiście z chęcią bym ten materiał pograł na koncertach, gdyż p[podczas prób wyśmienicie się czułem… Bart z Witching Hour robi zajebistą robotę w promowaniu nowego albumu Moon, jesteśmy cały czas w kontakcie, także Czas pokaże co się jeszcze wydarzy w przyszłym roku…

Z mojej strony to tyle. Dzięki za poświęcony czas i mam nadzieję, że będę miał okazję sprawdzić live, czy nowy materiał Moon urywa głowę również na żywo;]

AvE!!! Wielkie dzięki za tych kilka słów!! Do zobaczenia na koncertach…