Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Martwa Aura: „Nie trzymamy się kurczowo klasycznego podejścia do black metalu…”

No i chuj bombki strzelił – miał być wywiad przy okazji trasy koncertowej Martwej Aury i Mgły, a wyszło jak to zwykle w tym zajebanym 2020 roku. Na pocieszenie zawsze jednak zostaje najnowszy krążek Martwej Aury, zatytułowany „Morbis Animus”, który to kręcił się u mnie i kręci dość często. Poznaniacy udowodnili nim, że wiedzą o co chodzi w black metalu, więc jest to tak samo dobry powód do interwju jak rzeczona trasa. Ażeby nie przedłużać – na kilka moich pytań odpowiedzieli Sadogoat oraz Cadaveris. 

Oracle: Hailz! Na wstępie bez zbędnego pierdolenia – czym jest dla Ciebie w chwili obecnej Martwa Aura? Co chcecie przez nią przekazać słuchaczom?

Sadogoat: Cześć. MARTWA AURA to ciąg niesamowitych doświadczeń, zarówno tych dobrych, jak i złych, związanych z dekadą aktywności. To próba zmierzenia się z własną głową oraz mapą wewnętrznych traum. Od momentu założenia Aury staram się zgłębić temat przemijania, paradoksu życia  i śmierci oraz lęku przed kostuchą jako siły napędowej ludzkości. 

Cadaveris: Każdy z osobna mógłby dodać coś od siebie,rozwinąć, wszak jest nas pięciu, ale wyżej masz ujęcie w pigułce. Nie chcemy nic przekazywać potencjalnemu słuchaczowi. Od tego są teksty, grafiki, muzyka i koncerty. 

O.: „Morbus Animus”, czyli po naszemu „choroba serca”. Czego dotyczy ta diagnoza, na jakiej płaszczyźnie – społecznej, duchowej, indywidualnej?

Sadogoat: „Morbus Animus” oznacza „schorowany umysł”, ale też „schorowaną duszę”, gdyż słowo animus ma kilka znaczeń. Podoba mi się ten dualizm – z jednej strony głowa symbolizująca logikę, doczesność oraz chłodną kalkulację, z drugiej zaś duch czyli coś poza cielesnego, irracjonalnego, namiastka transcendencji. Te dwa pierwiastki stanowią wzajemne przeciwieństwo, są dla mnie jednak silnie ze sobą związane. Stąd też gra słów występująca w tytule płyty. Człowiek to paradoks – worek z mięsem pełen wzniosłych idei.

O.: Teksty Martwej Aury nie są proste, raczej pozostawiają dużo miejsca dowolnej interpretacji. Spotkaliście się z sytuacją jednak, gdy interpretacja była tak cholernie błędna, że czuliście zażenowanie czy inny dyskomfort?

Sadogoat: Próba wyrażenia myśli poprzez słowo to trudna rzecz, stąd też ilu odbiorców, tyle interpretacji, niezależnie od intencji autora. Nie spotkałem się jednak z totalnie przeinaczonym odbiorem naszych tekstów.

Cadaveris: Myślę,że na tej płycie sięgnęliśmy bardziej w głąb samych siebie, zarazem opisując tylko brud, który nas otacza i ma na nas nieprzyjemny  wpływ.  Istnieje wtedy możliwość skrzywionego odbioru, choć nadal sądzę, iż teksty są łatwe do rozszyfrowania. 

O.: Okładka przywodzi na myśl prace Von Hagensa, unaoczniając widzowi, że po śmierci nie ma nic, jesteśmy tylko martwą tkanką. Czy podobna idea przyświecała Martwej Aurze przy wyborze frontcoveru?

Sadogoat:  Szata graficzna szpecąca „Morbus Animus” to efekt pracy Moniki Troczyńskiej, która zezwoliła na wykorzystanie jej zdjęć we wkładce. Bardzo podobają mi się te turpistyczne obrazy. Przedstawiają dualizm życia i śmierci – z jednej strony biologiczny kres istnienia i rozkład, z drugiej zaś cisza, spokój i odwieczna tajemnica.  

Cadaveris: Miałem przyjemność zobaczyć na własne oczy wystawę truposzy Von Hagensa i nie powiem, mam niezłą dziurę w głowie do dzisiaj. Tym razem nie chcieliśmy iść na łatwiznę i znowu szukać okładki w necie, żeby tylko jakoś zobrazować teksty lub koncept. Choć do splitu z ODOUR OF DEATH mieliśmy autorskie zdjęcia z katakumb, tak tym razem nie ma wypełniacza, a logiczne uzupełnienie. 

O.: Spotkałem się z opiniami, że staracie się brzmieć jak Mgła czy Kriegsmaschine, szczególnie że z tym pierwszym zespołem odbyliście trasę po Europie. Czy faktycznie jest tak, jak mówią złe języki na forach internetowych?

Sadogoat: Nigdy nie było naszą intencją aby brzmieć jak jakiś konkretny zespół, choć prawdopodobnie echa MGLY i wielu innych bandów słychać w naszych utworach. Nasza muzyka nie ulegała jakimś drastycznym zmianom stylistycznym z materiału na materiał. Gramy swoje od dziesięciu lat, a na trasę z Mgłą pojechaliśmy w zeszłym roku, więc powiązanie naszego wyjazdu z upodabnianiem się do MGŁY czy KRIEGSMASCHINE jest naciągane. Sądzę, że wspomniane przez Ciebie opinie wynikają z powszechnej tendencji do szufladkowania i myślenia skrótowego. Pozdrawiam złe języki.

Cadaveris: Opinie były i będą, normalna sprawa.  U nas w kraju po prostu jest tendencja na sranie po każdym, kto działa szerzej niż poza miejscową gminę. Porównanie do MGŁY czy KSM  nie jest przecież żadnym obciachem, tylko się średnio trzyma kupy  w odniesieniu do nas.  

O.: Martwa Aura trzyma się dość mocno klasycznego podejścia do black metalu. Ten jednak w ostatnich latach nad wyraz mocno rozwija się w różnych kierunkach. Wcześniejsze utyskiwania na pozerów zostały zamienione na utyskiwania na shipsteryzowanie black metalu. Kiedy Twoim zdaniem black metal jest prawdziwy?

Sadogoat: Nie interesują mnie takie rozważania. Miernik „prawdziwości” zostawiłem w szafie z chwilą ukończenia szkoły podstawowej. Świat jest pełen dobrej muzyki. Szkoda mi czasu na szufladkowanie i prowadzenie badań, czy dana kapela spełnia wymogi „prawdziwości”. Wyznacznik jest prosty – albo dana płyta mi się podoba, albo nie.

Cadaveris: Nie trzymamy się kurczowo klasycznego podejścia do black metalu, gramy to co chcemy grać, wykorzystujemy elementy spoza klasycznej formuły starając się grać jak MARTWA AURA. Co do dalszej części pytania. Pierdolą mnie po całości rozterki scenowe. W internecie istnieje szybka sposobność weryfikacji, a ostatnie niesnaski scenowe są lekko żenujące. Utrzymuję kontakt z ludźmi używającymi mózgu i nie ma dla mnie znaczenia ich wygląd, upodobania polityczne, muzyczne itd, dopóki mi się z tym nie ładują do chaty. 

O.: „Morbus Animus” wyszedł w kooperacji Under the Sign of Garazel oraz Putrid Cult. Nie ciągnie Was w stronę większych wytwórni, śladami innych podziemnych black metalowych grup, jak Medico Peste czy Blaze of Perdition? Czy może jeszcze nie pora?

Sadogoat: Na chwile obecną wystarcza nam wsparcie, które otrzymujemy od GARAZELA i PUTRID CULT.

Cadaveris: GARAZEL i PUTRID CULT są dobrymi wytwórniami, nie możemy narzekać, zawsze otrzymywaliśmy od nich pełen support. My nie szukamy, Sony ma nas w dupie, skupiamy się na nowych numerach. 

O.: Czujecie, że rozwijacie się jako zespół i muzycy wraz z kolejnymi wydawnictwami sygnowanymi logiem Martwej Aury? Co w ogóle oznacza dla Was rozwój w dziedzinie black metalu?

Cadaveris: W naszym odczuciu idziemy do przodu – muzycznie, warsztatowo i brzmieniowo, jest to pewnego rodzaju twarde kryterium, którego się trzymamy. Drugim natomiast jest własna satysfakcja z ukończonej roboty. Podejmujemy dialog z ciemnością w nas samych, co rozwija zespół w takim, a nie innym kierunku. Zasady gatunku ignorujemy, bo jest ich tyle, że można dostać schizofrenii lub mentalnego rozwolnienia. 

O.: Jak bardzo zmieniło się Twoje podejście do black metalu gdy wchodziłeś dopiero w ten gatunek, zafascynowany pierwszymi zespołami (właśnie – jakimi?) do chwili obecnej, gdy współtworzycie scenę w Polsce, będąc do tego dość mocnym jej filarem?

Sadogoat: Twoje słowa łechcą naszą próżność, ale nie czujemy się filarem sceny, po prostu od lat robimy swoje. Szczenięce fascynacje m. in. norweską sceną z Burzum i Mayhem na czele towarzyszą mi od samego początku i wciąż wywierają na mnie duży wpływ. Zmieniło się jednak podejście. Obecnie bardziej z dystansem podchodzę do wielu kwestii związanych z muzyką.

O.: Ostatnimi czasy na scenie polskiej black metalowej, czy metalowej generalnie, gorzeje dyskusja stricte polityczna, krążąca wokół tematów takich jak prawa osób LGBT, podejście do spraw klimatycznych czy kwestii rozdziału państwa i kościoła. Czasem ma się wręcz wrażenie, że black metalowcom bliżej jest do katolickiej prawicy niż liberałów (nie mówię o lewicy, bo ta nazwa została totalnie przeinaczona i teraz wszystko jest już „lewackie”), nie sądzisz?

Sadogoat: Nie interesuje mnie polityka. Uważam, że nasze postrzeganie świata to coś znacznie bardziej złożonego niż kilka deklaratywnych hasełek, którymi ludzie wycierają sobie mordy głównie podczas forumowych wojenek, czy łapiąc za słówka w komentarzach. Wszelki, zarówno prawo- jak i lewoskrętny radykalizm nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Takie spolaryzowane postrzeganie świata prowadzi do popadania w śmieszność. Za przykład niech posłużą kibole broniący kościołów i obrońcy tęczowej wolności stosujący w wypowiedziach retorykę, której nie powstydziłaby się III Rzesza.

Cadaveris: Ciśnienie w mediach powoduje brak obiektywnego spojrzenia na problem. Nagonki jednych na drugich i tak w kółko. Wiem do czego możesz teraz nawiązywać, czytałem te wybitne batalie w komentarzach, ale nie wciągniesz mnie w wirujące szambo. 

O.: Jak sądzisz, co jest głównym czynnikiem wyznaczającym, iż dana muzyka może być zaklasyfikowana jako black metal? Co ma większy wpływ na ten fakt – muzyka sensu stricte, ideologia, przekaz?

Cadaveris: Jeśli za deklaracjami i inspiracjami stoi autentyzm, a nie kalkulacja i frajerskie podpięcie się pod czyjś dorobek lub aktualny trend. 

O.: Czego nie wypada robić w Twojej opinii black metalowemu zespołowi? Ostatnio widziałem jak jeden black metalowy zespół prosi o głosy bo jakiś ich numer trafił na listę przebojów jakiegoś internetowego radia…

Cadaveris: Nie czuję się kompetentny w dyktowaniu komukolwiek co ma robić, czy też nie robić. Nie wypada za to być chujem, złodziejem, pedofilem czy katolikiem.

Słuchaj, jeśli w ich odczuciu taki zabieg ma sens, to na resztę odpowiedz sobie sam.

O.: Wkrótce kolejna trasa, ponownie u boku Mgły oraz w towarzystwie Mord’A’Stigmata. Nie obawiacie się, że ponownie koncertując u boku kapeli Mikołaja zyskacie miano ich przydupasów? A tak serio – u boku których zespołów widziałbyś Martwą Aurę, a obok jakich zespołów odmówiłbyś zagrania?

Sadogoat: MGŁA i M’A’S  to po prostu dobre zespoły, z którymi stylistycznie mamy sporo wspólnego, dlatego jeśli pojawia się opcja wspólnego grania, nie widzę żadnego problemu. Nigdzie nie pchaliśmy się na siłę. Otrzymaliśmy propozycję wspólnego grania, z której korzystamy.

Cadaveris: Moje ulubione pytanie w zestawie. Postawię ci, stary, za nie flaszkę i obiad. Chciałbym zagrać zaklepaną trasę z MGŁĄ i M’A’S, a później się zobaczy. Lista kapel jest obszerna, chciałbym grać z zespołami, które bym z przyjemnością oglądał na żywo. A z  zespołów zjaw byłoby to na pewno PROFANUM. 

O.: Dobra, w zasadzie jak na ten moment to chyba wszystko o co chciałem zapytać. Powiedz tylko proszę, przy jakich płytach odpowiadałeś na moje pytania?

Sadogoat: URN z płytą „Iron and will of power” posłużył jako soundtrack do udzielania odpowiedzi. Dzięki za wywiad. Pozdrawiam!

Cadaveris: Leciał w kółko nowy numer DEUS MORTEM. Dzięki za twój czas. Zróbcie w końcu obszerny wywiad z Sobiechem.  

Oracle
Autor

12914 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

Pojebany jest na maksa ten rok. Rok, który spierdolił chyba wszystkim plany i założenia, które każdy z nas chciał zrealizować / spełnić. Macie więc...

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

Wywiady

  O Destroyers wypowiedziałem się już przy okazji ich najnowszego krążka. No podoba mi się to granie i nikt z tym nic nie zrobi,...

F-J

Wydawca: Noise Salvation Records Fuck the Facts – brzmi jak zespół sponsorowany przez TVP Info, no ale tak nie jest, a podejrzewam że może...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault