Opłacanie składek się opłaciło. Mieliśmy w Chaos Vault wiele możliwości do przeprowadzenia wywiadów, o których ludzie będą mówili. Większość z nich odpuściliśmy sobie. Ale tego nie mogliśmy odpuścić. I to dosłownie. Po prostu jednego dnia do mojej skrzynki ktoś wrzucił kopertę. Bez znaczka, bez adresu nadawcy. Na kopercie widniało jedynie moje nazwisko. Wewnątrz krótka informacja – „W najbliższy piątek o 19:00 zadzwoni do ciebie nieznany numer. Odbierzesz. To będzie jeden z Generałów Loży. Loża postanowiła, że pozwoli ci przeprowadzić wywiad. Jeśli nie odbierzesz w przeciągu czterech dzwonków, ta okazja się nie powtórzy, a ty licz się z odpływem czytelników”. Wszystko odbyło się tak jak zostało opisane. O 19:00 rozbrzmiał dźwięk „Wyroczni”, którą mam ustawioną jako dzwonek numerów nieznanych. Nie zdążyłem powiedzieć „halo”, gdy po drugiej stronie słuchawki odezwał się zmodulowany elektronicznie głos i rozkazał:

Generał Loży: Pytaj. Masz dwadzieścia trzy minuty.

Oracle: Dziękuję za możliwość opublikowania tego wywiadu, to wiele dla…

G.: Posłuchaj dziennikarzyno, po prostu opłaciłeś najwyższą składkę i przebiłeś konkurencję, więc skończmy z tą kurtuazją.

Loża2O.: Rozumiem. Mam nadzieję, że ten wywiad przysłuży się Loży. Zacznijmy więc. Dlaczego – jako organizacja tajna i skrywająca się w mroku – zgodziliście się na tę rozmowę?

G: Bo taki mieliśmy plan. Jak wspomniałem, Chaos Vault opłaciło najwyższą możliwą składkę, a ty przysiągłeś dozgonną wierność Loży. Zresztą słyszałeś na pewno o naszej Sekcji Sportowej, więc doskonale wiesz, że każda próba postąpienia wbrew przekazywanym ci instrukcjom, skończy się dla ciebie tragicznie. Póki co jednak nie mamy do ciebie zastrzeżeń, więc nie widzimy powodu, aby nie pomóc ci w drodze na dziennikarski szczyt.

O.: Kto zainicjował powołanie Loży? Czy to polska scena metalowa była siłą sprawczą powołania do życia Loży, czy może Loża wpierw powstała, wyznaczyła ogólny kierunek rozwoju muzyki i sceny?

G.: Scena bez Loży byłaby niczym ślepy żyd w pustym sklepie. To dzięki nam pospolity słuchacz z niewyrobionym gustem może dostać wartościową muzykę. Oczywiście wartość określa tu tylko i wyłącznie wysokość składki, jaką dany artysta opłaca. Po upadku żelaznej kurtyny w 92 roku, dzięki pamiętnemu koncertowi Vader w Białymstoku, okazało się, że w Polsce mamy praktycznie same wspaniałe zespoły, które talentem nie ustępują kapelom z zachodu. Nastał czas ogromnego chaosu, sfrustrowani słuchacze nie wiedzieli, czemu płyta Cemetary Of Scream kosztuje dwa razy mniej niż Paradise Lost, skoro muzycznie w niczym jej nie ustępuje. Loża powstała, aby sytuację unormować, aby o podziale rynku muzycznego i dopuszczeniu zespołów do obrotu, decydowały jasne i przejrzyste kryteria, czyli pieniądze oraz układy koleżeńskie. Nieświadomi odbiorcy muzyki są przez nas od lat poddawani delikatnym zabiegom socjotechnicznym mającym na celu wykrystalizowanie ich gustu wedle naszych planów. Mam na myśli zarówno zabiegi promujące naszych artystów, jak i działania deprecjonujące wartość tych, którzy nie weszli z nami konszachty, skazując się równocześnie na komercyjną i artystyczną śmierć. Do tej pory działaliśmy w ukryciu, ale wskutek małego zamieszania nasza działalność została obnażona przez pewnego zgorzkniałego krakowskiego artystę. Początkowo chcieliśmy to zatuszować, ale uznaliśmy, że jesteśmy już tak potężni, że możemy wreszcie wyjść z podziemia.

O.: Krążą plotki, że Loża składa się z dzieci Jaszaka, jak się do tego ustosunkujecie? Chciałbym bowiem już na początku wyeliminować nieścisłości…

G.: Jaszak nie żyje od ponad dwóch lat i to nie jest nawet śmieszne, aby w takim miejscu go przywoływać. Fakt, że posiadamy fragmenty jego żuchwy i słoik obcinków paznokciowych, w żaden sposób nie łączy nas z tą legendą krakowskiej żulerki. Nie zadawaj więcej takich pytań, bo uznamy, że jesteś chłopczykiem w drewnianych bucikach.

O.: Czy istnieją zespoły predestynowane do wspierania je przez Lożę? Od czego to zależy? No i od czego zależy, że dany zespół znajduje się na liście hord do zniszczenia?

G.: Promujemy kolegów. To jasne. Ale nasz szacunek i przyjaźń można zdobyć różnymi sposobami. Najczęściej przekazywanymi z ręki do ręki. Generalnie jednak nie obowiązują nas żadne zasady, poza tymi, rzecz jasna, które tworzy na swoich posiedzeniach zarząd Loży. Możemy wynieść zespół na wyżyny, nawet jeżeli nie prezentuje on wysokiego poziomu, ale możemy też zniszczyć legendę. Jesteśmy ponad wszystkimi i to my kreujemy gusta młodych Polaków słuchających muzyki metalowej i okolic. Na naszą listę trafiają wyłącznie ci artyści, którzy nie opłacają składek. Wszelkie sugestie, że atakujemy tylko zespoły nieudolne, śmieszne i grające zwyczajnie chujową muzykę to zwyczajna propaganda wrogów Loży.

O.: Dlaczego metal, ze szczególnym uwzględnieniem black metalu i pokrewnych?

G.: Tu nie chodzi o muzykę, ale o stan konta. Dziwnym trafem to zespoły wyznające Szatana dysponują największymi środkami finansowymi. A dla nas liczy się hajs. Poza tym, umówmy się, fani metalu są wyjątkowo podatni na wszelkie sugestie i naszą podprogową socjotechnikę. Zawsze tacy byli. Nawet nie masz pojęcia, jak tarzaliśmy się ze śmiechu tworząc marionetkową organizację The Temple of the Fullmoon, która rzekomo miała rządzić sceną. Doszło nawet do tego, że część członków tej powołanej przez nas instytucji-ducha, tych zwerbowanych na niższych szczeblach wtajemniczenia, naprawdę wierzyła, że działa dla idei. Typowe kuce, zwierzęta pociągowe.

O.; Działalność Loży zbiera swoje żniwo głównie w środowisku metalowym, ale jak pokazuje przykład zespołu Czesław Śpiewa, na celowniku może znaleźć się każdy. Czy faktycznie może być tak, że w niedługim okresie czasu Loża będzie kształtować gusta zdecydowanej większości odbiorców muzyki popularnej?

G.: Oczywiście. Już wcześniej, okazjonalnie, nasze macki sięgały do mainstreamu. Wspomniałeś o Czesławie, a przecież i inni popularni artyści zostali dotknięci karcącym palcem Loży. Feel. Słyszałeś coś o nich ostatnio? Ano właśnie. Nie chcieli dzielić się dziesięciną – wiedzieliśmy, że zarabiają krocie, więc nałożyliśmy na nich podatek od co dziesiątej parafii, w której grają. No ale nie, powiedzieli, że za drogo… Cóż… Z innej beczki – był jeden zespół, co chciał się wybić z blokowiska. Paktofonika. Pomogliśmy im. No ale w miarę wzrostu popularności składka rośnie. A oni, że nie, że sami sobie dadzą radę. No i skończyło się upadkiem. Myślisz, że nie mamy swoich ludzi w WKU, którzy słali Magikowi wezwania? O ostatnim zajęciu koncertu Krzysztofa Krawczyka przez komornika sądowego nawet nie wspomnę. A to tylko wierzchołek góry lodowej. No i jeszcze ta nieszczęsna historia z polskim Claptonem…

O.: Jak wygląda struktura Loży? Jakie są wewnętrzne zasady podejmowania decyzji, jaki zespół zostanie wyniesiony, a jaki strącony z piedestału? Czy Loża to jednolite ciało, czy dzieli się na jakieś wewnętrzne oddziały, sekcje? Jeśli tak, czym one się zajmują?

G.: Ujawnienie wewnętrznej struktury loży nie leże w interesie Loży. Jedyną jawną sekcją Loży jest Sekcja Sportowa, która odpowiada za szeroko rozumianą windykację i pozawerbalne wywieranie nacisku na płatników Loży. Reszta jest milczeniem.

O.: Wiem już, że Loża w każdy możliwy sposób promuje zespoły, wydawnictwa, magazyny opłacające składkę i stosujące się do zasad Loży. Czy możesz natomiast podać przykłady, kiedy to Loża wyraźnie stanęła na przeszkodzie jakiejś grupie osób, zespołowi, wydawnictwu czy organizatorowi? Może nawet sami zainteresowani do dziś nie wiedzą, że ich niepowodzenie było podyktowane nie obiektywnymi warunkami, ale było następstwem misternie utkanej sieci Loży?

G.: Możemy podać ci nazwy takich zespołów, ale z pewnością nic ci one nie powiedzą. Zgadnij dlaczego? Możemy jednak nakierować cię na pewne domysły. Weźmy zespół, który ociąga się z opłacaniem składek. Wydaje singla, puszcza sponsorowany teledysk i trzy-czwarte komentarzy pod nim to opłacani przez Lożę hejterzy. Inny przykład. Jest zespół, gra od niemal ćwierć wieku i cały czas stara się wbić w aktualne trendy. A to death metal z Florydy, a to black/death. A to grają w ramoneskach, a to nałożą corpsepaint, a to staną do zdjęcia w sukniach. W teorii powinni dziś grać wyprzedane trasy po Stanach… W praktyce jednak nie mogę się w żaden sposób przebić na zachodnie. Przypadek? Albo spójrz na pewien dość znany i ceniony niegdyś polski zespół death metalowy. Póki płacili składki, wszystko szło po ich myśli, podpisali nawet kontrakt z Century Media. A później? Zresztą niewiele się nauczyli, bo niedawno próbowali się reaktywować. Wszystko było już niemal gotowe: płyta, trasa koncertowa… I nagle komunikat, że zespół kończy działalność. Głupi jest ten, kto będzie sugerować, że to ze względu na wyjątkowo nieudaną nową muzykę lub jakieś mityczne problemy osobiste. Sprawa jest prosta: nie ma składek, nie ma kariery.

O.: Są jednak osoby, które uważają, że Loża to tylko sposób na spędzanie wolnego czasu przez kilku niespełnionych muzyków, dziennikarzy i innych radiowców. Jak to więc w rzeczywistości jest? Nie boicie się, że jednak osoba, która nagrywała w tak dobrym studio jak Hertz i jest pod skrzydłami tak dobrego managmentu jak Massive może jednak bardziej wiedzieć, co potrzeba scenie niż Wy?

G.: Nie, nie boimy się. Bo i czego? Kiedy ostatnio widziałeś jakiś wypromowany przez nas support przed koncertem Vader? Czy nie jest tak, że zespoły z ostatniej trasy już grały przed Wiwczarkiem? A wiesz dlaczego? Bo inne kapele wiedzą, że lepiej wyjdą płacąc składki Loży, niż płacąc Kmiołkowi za możliwość otwierania koncertów Vadera. A popatrz na Behemoth: co by nie mówić, biorą na trasy najlepsze polskie – i nie tylko – zespoły. Adam jest, jaki jest, ale wpłaty od niego trafiają regularnie na konto Loży. A odkąd otworzył sobie Barberiana, to nawet te wpłaty są lekko zawyżone. No ale, z drugiej strony, wykreować modę na brody nie było łatwo, przyznaję…

O.: Jaki jest stosunek Loży do forum Masterful? Niektórzy mówią, że Loża to też takie forum, tylko że naprawdę…

G.: Masterful to nasz eksperyment, tajny projekt w ramach nowatorskiego programu anty-promocyjnego. Nasi agenci zebrali w jednym miejscu grupę wyjątkowych idiotów, po czym ulotnili się i przestali dawać im drogowskazy. Grupa, niczym bakterie, sama się namnożyła i jeszcze bardziej odizolowała od rzeczywistości. W ten sposób zyskaliśmy miejsce, za pomocą którego możemy niszczyć dyskretnie różne kapele. Wystarczy podać im na tacy jakiegoś artystę, który nie płaci składek, a oni w mig okrzykną go geniuszem. To tak dokładnie wyselekcjonowani kretyni, że normalni fani, czytając ich wypociny, tarzają się ze śmiechu, co powoduje, że wielbione przez nich zespoły również stają się pośmiewiskiem i koło się zamyka. Prawda, że pomysłowe?

O.: Wiadomo, że jednym z podstawowych wymogów działalności Loży jest opłacanie składek. Jak wysokie składki musiałyby płacić z jednej strony zespoły zupełnie nieznane jak Pravia czy Strzyga, a jakie składki musiałyby płacić zespoły pokroju Hate czy Vader? Istnieje jakiś algorytm, wzór, wytyczna?

G.: Widzę, że masz ogromne braki w wiedzy. Wzór był podawany na naszym profilu facebookowym i jest jasny dla każdego ucznia klas 1-3. Algorytmy, macierze, pierwiastki – wszystko to ułatwia wyliczenie należnej składki. Ważny jest statut zespołu, ilość lat na scenie, kwota wykazana w PIT członków kapeli, ich rodziców oraz wysokość emerytury dziadków. Poza pieniędzmi przyjmujemy też akcje notowane na GPW oraz dłużne papiery wartościowe. Dla osób leniwych – bo niestety tacy dominują na scenie – wprowadziliśmy ostatnio dogodny pakiet „Dziesięć tysięcy”. Polega to na tym, że składka roczna wynosi dziesięć tysięcy, przy czym waluta jest określana poprzez niejawne losowanie – może być to 10 tys funtów brytyjskich, albo 10 tysięcy wietnamskich dongów. Taki mały pierwiastek ryzyka w naszym uporządkowanym świecie. Zaznaczmy jednak, że Loża jest zdecydowanie przeciwna wszelkiej maści praktykom socjalistycznym, dlatego też nie przewidujemy żadnych ulg. No chyba że chodzi o zespoły samych członków Loży i ich kolegów.

O.: Zauważyłem, że chcą się Wam przypodobać zespoły czy muzycy, którzy w zasadzie powinni być na celowniku Loży z założenia. Na przykład muzyk Vesanii uparcie donosi na inne zespoły. Jak podchodzicie do takich donosów?

G.: Zachowanie Hilipa Fałuchy bardzo nas zdziwiło. Nie wiemy, co uroił sobie ten wybitnie zdolny artysta, ale wskazywanie palcem na inne zespoły nie płacące składek przez kogoś, kto sam nie reguluje należności, odebraliśmy jako przejaw szaleństwa. W chwili obecnej spodziewamy się ze strony tego człowieka wszystkiego, także donosów na Rootwater, UnSun, Sabaton i Decapitated, czyli zespoły, w których grał lub gra.

O.: A czy ingerujecie w zachowania czy losy zwykłych, randomowych fanów, którzy nie prowadzą żadnej innej działalności na scenie?

G.: Jedynie w tym sensie, że według naszego widzimisię i zestawienia składek i wpłat dyktujemy im co jest dobre, a co złe. Jeśli nie zależy nam, by dany fan polubił Serpentię czy Hate, to tak sterujemy newsami, opiniami, recenzjami, by obrzydzić dany zespół jak największej liczbie osób. Tylko czasem, jak wypadku Masterfula, wykorzystujemy fanów muzyki do innych celów. Ale osoby, które nie są do końca skretyniałe, nie powinny się niczego z naszej strony obawiać.

O.: Możecie zdradzić jaki będzie kolejny hajp, jakaś kolejna moda, którą zainicjujecie jako Loża?

G.: Możemy zdradzić tylko kilka ogólników, podać ci parę tropów. Pracujemy obecnie m.in. nad wypromowaniem nowej płyty Infernal War. Robimy to zresztą dwutorowo, bo z jednej strony udało nam się już – dzięki wypowiedziom muzyków z Pig Destroyer, Behemoth czy Hail of Bullets – sprawić wrażenie, że to płyta odbierana z wielkim szacunkiem na całej scenie, a równocześnie, dzięki Masterfulowi, budujemy też kampanię negatywną pod kryptonimem „Tylko idioci nie doceniają nowego Infernal War”. Na nieco innym poziomie rozpoczęliśmy też ostatnio promocję płyty Embrional. Mamy też w planie przywrócenie mody na Profanum, chociaż tu jest jeszcze drobny znak zapytania, gdyż przelewy z Londynu idą nieco dużej na nasze konta…

O.: Powiedz mi jeszcze więc na koniec najprościej jak możecie – dlaczego chcecie kształtować gusta słuchaczy?

G.: Z tego samego powodu, dla którego mój pies liże się po jądrach: bo możemy. No i oczywiście dla kasy.