Lord K.: „…my, płodni maniacy, jesteśmy twórcami oraz tworzywem i sami sobie obieramy cele niszczenia zarazy”

Ponownie na łamach naszego magazynu zagościł król obrzydliwości i wszystkiego co obleśne. Nikt inny jak Lord K! O tym co go trapi, podnieca oraz dołuje w najnowszym wydaniu ploteczek kejosa hehe. Zapraszam!

Wojtuś: Witamy ponownie na łamach naszego magazynu plotkarskiego! Gościł Pan u nas dawno, bo 3 lata temu. Szmat czasu… Aby rozluźnić nieco atmosferę, zacznijmy od prostszego pytania. Najdziwniejszy pornol, jaki ostatnio widziałeś?

Lordk K.: Hail Satan !! Woyt.

To już kurwa 3 lata? A minęło jak wypuszczenie gazu z odbytu wraz z gruzem… czyli niestety niezauważalnie!

Najdziwniejszy film przyrodniczy dla dorosłych…hm….niech sę zastanowię…. nie wiem, czy był dziwny, ale dla mnie wspaniale zaskakujący.Wyobraź sobie sytuację, gdzie odbywa się tzw. gang bang na pewno nie miss poloni hahaha..a raczej ludzi gorszego sortu ..wiesz zmarszczki..obwisłe białe brzuchy…cellulit…smutne cycki….blizny po cesarkach..wiszące wargi sromowe…hehe aż tu nagle pojawia się dama w masce weneckiej ..jej krocze na ¾ ekranu zarośnięte jak dżungla i kręci kółeczka dłonią w lewo w prawo..czochra te kudły..aż ty nagle wyciąga nożyczki..nagle ciach ogromny pęk czarnych jak smoła włosów łonowych trafia do ust!!! I Pani je namiętnie smakuje,rozprowadza po wargach …delektuje się..liczy je…a następnie..zjada..ot taki film. Dobre co?

W: Mieliśmy nie poruszać tematów Nekkrojeba i skupić się na innych twoich bachorach, ale z racji, że premiera nowego plugastwa tuż tuż to i po wałkuję Cię w tych tematach. Proszę, powiedz nam, ile musiało upłynąć koziej spermy, by nowy album mógł wyjść na wolność?

L.K: Nawet nie wiem…chyba jakoś dwa lata minęły od ostatniej studyjnej epki. Późnej był jeszcze ten album live ,później ta kompilacja epek na Cd, aż nagle jakoś się wszystko urwało. No tak to już jest, że ja nie jestem w stanie zaplanować swoich wydawnictw. Nie mam w głowie poukładanego planu co gdzie i kiedy. Podejrzewam, że gdybym miał jakiś terminowy kurwa kontrakt z jakimś labelem to już dawno bym spał na księżycu. Na pewno duże zmiany w moim prywatnym życiu również wpłynęły na to, że nie po drodze mi było z nagrywaniem Nekkrofukk.. no kurwa nie wiem..jakoś tak wyszło..aż nadszedł ten moment i jest nowy materiał.

W: Przyświecały Ci jakieś specjalne wartości w trakcie kompozycji tego albumu?

L.K: Wartości? Na pewno! Również od pewnego czasu jestem szczęśliwcem, który już całkowicie wypierdolił się z kościoła katolickiego. Wracając do pytania, to myślę, że największą wartość mają dla mnie sprawy hedonistyczne…bo czemu by nie. „Czyń swoją wolę, będzie całym prawem” jak to powiedział jeden z moich mentorów.

W: Jesteś zadowolony z nowego bachora? Myślisz, że zostanie tak samo ciepło przyjęty, jak reszta wydawnictw? Kurwa, po co ja się pytam, prawdopodobnie połowa już dawno spuściła się na nową płytę, a reszta czeka w kolejce.

L.K: Tak jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego tego materiału. Chyba jak nigdy poprzednio. Może ta długa przerwa była potrzebna? Jestem bardzo zadowolony…od treści oraz prostoty i chamstwa, które tam się przejawia po dźwięk. Wiesz, jeśli chodzi o tą szmatę zwaną Nekkrofukk to nie ma żadnego sensu spodziewać się jakichkolwiek radykalnych zmian. Oczywiście tym razem brzmienie całego materiału jest 200% lepsze i rozpierdala naprawdę w drobny mak.

O miks oraz mastering poprosiłem Michała z Blackteam Media. On również gra w bezkompromisowym zespole Feto In Fetus. Chłop jest Ultrasem muzyki metalowej A’la Mortician itp. Co najważniejsze ma naprawdę zajebisty zmysł, jak dany materiał powinien brzmieć. Więc to on nadał ostatniemu materiałowi po moich niewielkich uwagach tak niszczący sznyt. Muszę wspomnieć, że w końcu jestem zwolniony z jebanego wakatu barabaniarzaaleaa czy też nieudolnego perkusisty i w końcu na pokładzie mam Diabolizera, który jest również pojebany jak ja na całym tym punkcie i chętnie zasilił szeregi Nekkrofukk, z czego naprawdę jestem dumny. Diabolizer to pojeb, z którym wcale nie trzeba rozmawiać na temat muzyki. Jego czarne serce natychmiast wychwytuje feeling zawarty w materiale.. On siada ,..gra..koniec..zero poprawek..nic. co najważniejsze naprawdę rozumiemy się zupełnie bez słów..bez jakiś kurwa durnych przepychanek o jakieś niuanse. Diabolizer to naprawdę człowiek ciemności.A co najlepsze ze wszystko powstaje zupełnie naturalnie bez zbędnego pierdolenia. Z takim luzem… feleengiem i bez żadnej napinki.

Nekkrofukk to jest twór, w którym możesz mi wierzyć bądź nie ale całość pisze serce. Tam nie ma nawet jednej sekundy, która jest wykalkulowana. Ja robię swoje. Oczywiście umieszczam tam swoje frustracje marzenia ,przemyślenia itp.. Niektórzy mówią, że jestem jak to było…zaraz….Pojebanym skurwysynem…jakimś barbarzyńcą, ale co..może coś tam w tym jest.

Jednak na co dzień oczywiście, że jestem jak Ted Bundy…. grzecznym służalczym misiem. myślę, że muzyka to dość osobista sprawa.Nie postrzegam jej na zasadzie wyścigów oraz rywalizacji…Kocham muzykę. Kocham METAL!!! Robię swoje czy się to komuś podoba czy nie.Mam to w dupie.Nie mam zielonego pojęcia czy ten materiał się „przyjmie czy nie” naprawdę mam to gdzieś. Ja już zrobiłem swoje. Prawda jest taka, że jeszcze się taki nie urodził, co wszystkim dogodził. Spodziewam się i dobrych recenzji i wylanych pomyj na moją osobę. Nie ma sensu najmniejszego brać do siebie wypowiedzi innych jednostek.

W: Doczekaliśmy się i czasów, gdzie Nekkrofukk dostępny jest na placku. Więc w końcu zostało Ci dane hehe. Jesteś dumny?

L.K: Tak oczywiście.Rozumiem, że rozmawiamy o kompilacji wydanej przez Putrid Cult Pt. Deny the image of God. Bardzo fajna sprawa.słuchanie muzyki z czarnego placka to taka trochę rytualna sprawa.siadasz….odpalasz alkohol..szlugi…czy co tam kto pali..Samotność i słuchanie od początku do końca strony A ,strony B.  Oglądanie okładki wkładki itp.. Wąchanie papieru..farby..  Dla mnie kultowa sprawa. W najbliższym czasie wyjdą na czarnych plackach jeszcze dwa materiały Nekkrofukk tj. Impurity Winds Of Unholy Rites oraz Ejakkulation Evil Storm Of Perverse Goatsodomy. Także piękna sprawa chłopcze.

W: Kurtka była, koszulki są, die hardy z bluzami w drewnianych boksach są. Kiedy do kurwy nędzy dostaniemy jakieś wibratory z logo Nekkrofukk albo chociaż czołg?

L.K: Co nam do głowy wpadnie to zapewnię zrealizujemy! Wibratorów raczej nie będziemy robić, ponieważ mam wrażenie, że osobniki płci żeńskiej wolą twarde jurne naturalne chuje. Możemy ewentualnie zrobić sesję z tatuowaniem logo Nekkrofukk na kutasach. Czołgów nie będzie, bo za droga sprawa. W tym momencie szykujemy box do nowego materiału. Będzie to drewniany box w kształcie trumny w grawerowanym wiekiem. A w środku Cd digipack, Mc, Flaga,koszulka, metalowy wisior oraz naszywka..więc tym razem chyba skromnie. Na zimę mamy w planach wypuszczenie grubej zimowej bluzy z kapturem. Oczywiście jest tak, że na całość zbieramy tzw. pre order i zamawiamy tyle sztuk, ilu będzie chętnych, więc nie ma mowy, o jakimkolwiek naciąganiu jednostek. Tak kurwa, czy nie?

W: Większość osób ma ciepły wypiek w spodniach, gdy ogląda Ciebie i twoją ekipę zakonnic na żywo. Który występ na żywo Ty wspominasz najcieplej?

L.K: Ciężko mi powiedzieć co czują ludzie, którzy oglądają nasze rytuały na żywo. Tak jak mówiłem, robimy swoje. Zawsze staramy się jak najbardziej urozmaicić nasz monotonny i ponury występ. Mamy różne pomysły jednak trzymamy się pewnych ram. Na którym bawiłem się najlepiej?Oczywiście, że w Gliwicach! Byliśmy najebani, a zwłaszcza ja do granic możliwości. Z drugiej strony to była dla mnie spora szkoła. Wszystkie nasze rytuały wspominam bardzo dobrze. A wiadomo, że nie było ich zbyt wiele. Zaraz ile tego było….5-6 sztuk? Dla mnie starczy. Nie ma sensu grać wszędzie i za wszelką cenę…jebać to. Na dzień dzisiejszy np. odmówiłem koncertu na Under The Black Sun 2020.

W: Widziałem, że jeden pojeb wydziarał  sobie nawet logo na całym brzuszku. Są die hardzi, ale czy znajdziemy jakieś die hard fanki, które wysyłając Ci bieliznę? Oczywiście z brązową draską.

L.K: Żałuję, ale niestety nie. Oczywiście jestem bardzo dumny z tego, że są tacy maniacy. Ja to doskonale rozumiem. Sam mam bardzo dużo wytatuowanych okładek metalowych bądź logówek zespołów na swoim ciele. Metal to religia i kult absolutny. Albo się jest metalowcem do szpiku kości, albo nie Innej drogi nie ma. Mam wytatuowane okładki slayer, venom, blasphemy,mam Deada z mayhem…death worship…Christ agony..motorhead..caly ten syf…ale ale…czy dostałeś kiedyś od die hard kurwa własnoręcznie wykuty topór? Albo rzeźbę z papieru oraz gipsu przedstawiającą okładkę jednego z moich albumów od fana, który siedzi w zk? Na pewno coś pominąłem ..nie pamiętam co tam jeszcze dostałem…ale jest trochę tego sosu nieświętego. …bardzo się identyfikuję z nimi, bo to nie są jacyś tam odbiorcy. To są fanatycy .A ja też jestem fanatykiem różnych zespołów. Bezgranicznie!

W: Odsuńmy teraz festiwal kału i wymiocin na rzecz Sacrificulus. Skąd pomysł na powołanie tego dziecka? Chciałeś wraz z Shitalą nagrać album hołdujący wczesnemu Samael i Mayhem?

L.K: Jak to kurwa skąd. Z mojej czaszki. Wiesz, czasami człowiek świruje i ima się innych rzeczy. A ja lubię się wspinać.mam dużo niespełnionych marzeń dotyczących muzyki, ale powoli je realizuję. Jednym z nich jest Sacrificulus. Mam nadzieję, że jeszcze razem w jakimś może nie najbliższym czasie, ale jednak coś nagramy. Tak jak mówiłem..ja nie mam określonego stylu pracy…wygląda to tak, że nagle jeb! Kurwa atak..robimy…i ryję jak kret. Shitala była bardzo odpowiednią osobą w tym momencie do zrealizowania tworu Sacrificulus. Mam nadzieję, że odnowimy śluby i zajebiemy następny materiał niebawem. No to jest taki projekt, nazwijmy to gdzieś tam ocierający o scenę szwedzką…norweską….

W: No właśnie. Jak sama Shitala się spisywała? Mało mamy kobit, które chwytają za perkusję. Tym bardziej jeśli mają grać tak brzydką muzykę.

L.K: Bardzo dobrze się spisała. Z dzisiejszego punktu widzenia oczywiście widzę, że powinniśmy większy nacisk położyć na produkcję albumu, kompozycje są wg mnie bardzo dobre jednak produkcja nie do końca. Coś tam sobie ubzdurałem ze sam sobie dam z tym radę. Dziś widzę, że nie do końca. Szału nie ma ..wstydu tez… jednak teraz wiem, że lepiej poczekać spokojnie i dać dojrzeć materiałom. Ogólnie jestem zadowolony z tego materiału jednak na końcu pojawia się to..ale….

W: Sacrificulus oznacza kogoś kto dokonuje ofiary. Wątpię, że chodzi tutaj o dawanie na tacę. Kogo lub co chcieliście ofiarować nam słuchaczom?

L.K: Dla mnie Sacrificulus to taki ofiarnik. Jednostka poświęcająca się od A do Zet jednej sprawie. Dla mnie wiadomo jakiej. A słuchaczom chcieliśmy ofiarować nic. Raczej sobie..naszym Ego.

W: A propos Mayhem, podoba Ci się ich nowy album? Czy lepiej położyć na nim ciepłego kloca?

L.K: Mówisz o „Demon”? Szczerze? Uważam, że jest naprawdę bardzo dobry. Tak jak powiedziałem wcześniej. Ja nie jestem żadnym krytykiem…a jedynie fanem..miłośnikiem wiernym muzyce metalowej…uważam, że materiał na Demon jest bardzo dobry. To takie połączenie dwóch genialnych dla mnie albumów De Mystriis Dom Sathanas oraz Grand Declaration Of War. Podejrzewam, że ultrasi Mayhem spodziewali się mighty De mysteriiis dom sathanas 2 ..a tu chuj…. Jednak sam wyczuwam podobne emocje w tym materiale. Ja łykam totalnie bez popity…. jeszcze raz powtarzam o gustach się nie dyskutuje a opinię swoją każdy z nas ma jak dziurę w dupie.swoją..czy tylko warto z nią się wychylać?

W: Możemy spodziewać się, że nagracie coś jeszcze w tym duecie razem? Czy raczej nie ma na co liczyć jeśli chodzi o rzeczy spod szyldu Sacrificulus?

L.K: Myślę że wody w Wiśle upłynie i będziemy słuchać wyziewów Sacrificulus… Jednak na dzień dzisiejszy absolutnie nie jestem w stanie powiedzieć kiedy… Przyjdzie pora….

W: Jadąc dalej… Goathrone. Tym razem trio. Jesteś inicjatorem tej war metalowej szambiarki? Jak żeście się chłopy dogadali i zrobili tak coś okropnego?

L.K: Absolutnie nie… Jako muzyki nie mam nic absolutnie wspólnego z tym wyziewem. Tzn. może inaczej. To nie była moja inicjatywa. To jest dziecko Bloodwhipa oraz Diabolizera. Ja zostałem zaproszony do zrobienia wokali .. Napisałem texty itp. …później wyszło tak, że zająłem się grafiką layoutem itp. Jeśli chodzi o pierwszy materiał The Black…

W: Właśnie, “The Black” zawierał pieśni o różnych tańcach opętańcach i niewiernych żonach. Dwójka zaś popłynęła jeszcze bardziej w tematy stolcowo-religijne, czy kupa i chrystus to elementy nierozłączne?

L.K: Oczywiście że tak. To Mój konik.

W: Ta muzyka idealnie nadaje się pod split z Anima Damnatą. Może warto skrzyżować swoje miecze? Myślę, że niejednego byście ucieszyli takim spliciorem.

L.K: Splity. Jeśli o mnie chodzi, osobiście to absolutnie nie jestem ich 100% fanem. Mogą być, a również mogą nie istnieć.

W: Tak właściwie to kogo cycki oglądamy na drugim albumie? Okładka ta prawdopodobnie widziała niejeden akt samogwałtu hehe.

L.K: To są cycki najbardziej genialne na świecie. Wspaniałe… Jeżeli ta okładka jest aktem kilkukrotnego samogwałtu w ciągu dnia męskiej bądź czym lepiej damskiej części człowieczeństwa no to duma mnie napawa. A piersi są ..kobiece.

W: Ile razem wypiliście wódeczki?

L.K: OOO panie… kilka wanien!

W: Czy Goathrone zadebiutuje kiedyś na żywo? Ten buldożer prawdopodobnie zaorał by pół murawy swoim brudnym dźwiękiem.

L.K: Ni chuja. Nie będzie żadnych gigów z udziałem Koziego tronu.

W: Czy kategoria “Scat” już zadomowiła się w twojej przeglądarce na zawsze? Hehe

L.K: Masz mnie wampirze… Patrz Roman Kostrzewski… Nie mam zielonego pojęcia, co oznacza kategoria SCAT…czy inny chuj……czy nie wiesz, że jestem wieśniakiem z lasu stroniącym dość intensywnie od wynalazków nowoczesności oraz internetowych strasznych rzeczy? Zdecydowanie wolę pola lasy..wycieczki na grzyby i ryby. Przykro mi bardzo. Wieś rządzi.

W: Nazwę Deathvasstator zrozumiem, bo jest zajebista, ale nazywać album „Nuclear Demo(n) MMXIX”? Paaanie, skąd to żeście wyciągneli? Jaka symbolika się za tym kryje?

L.K: Woyyt kurwa nie rób wsi człowieku man!

Dobra tłumaczę.

Nuclear Demo(n) czyli gra dwóch słów demo oraz demon….

A MMXIX – to po prostu 2019 rok. (A ja się spodziewałem, że to będzie jakaś większa tajemnica – dop. Wojtuś)

W: Tutaj ponownie zostałeś tylko z jednym towarzyszem Diabolizerem. Nie myśleliście, żeby dodać kogoś trzeciego?

L.K: Nie. A po jaki chuj! To jest nasz wojna!

W: Niektórzy spodziewali się, że Deathvasstator będzie swoistą kontynuacją Goathrone. Muzycznie po części tak jest, ale z tematów kościelnych przeskoczyliście bardziej w tony zagłady nuklearnej. Skąd nagle taka zmiana zainteresowań?

L.K: Tak jak mówiłem, jako my płodni maniacy jesteśmy twórcami oraz tworzywem i sami sobie obieramy cele niszczenia zarazy. Deathvasstator to nasz hołd złożony dla bogów tzw. kanadyjskiego War Metalu, którego jesteśmy przeogromnymi fanami! Nawet nie masz pojęcia, kurwa jak ten materiał powstał. Chłopie..czeski film…ale nie będę zdradzał tych pikantnych informacji haha.

W: Myślisz, że kiedyś spadnie atomówka i rozpierdoli wszystko w drobny mak?

L.K: Głupiś? Za dużo „wpływowych osób” ma jeszcze ogromne fortuny do zarobienia na tym padole.

W: Twoje grafiki w dalszym ciągu przyozdabiają wszystkie twoje muzyczne dokonania. Zauważyłem, że twoje bazgroły zaczęły również przyozdabiać płyty innych zespołów. Czyżby coraz więcej osób łaknie twoich pojebanych prac?

L.K: Tak to prawda. Jestem dość płodnym rysownikiem. Bazgrołazem..zwał jak zwał. Lubię to. Kocham to. Uwielbiam rysowane okładki i całe płyty. Bardzo podoba mi się, kiedy cały materiał jest spójny…muzyka Cd..layout..tak jest właśnie z nekkrofukk i innymi materiałami, które robię. A fajne też jest to, że bardzo dużo zespołów i młodych oraz zasłużonych prosi mnie o przygotowanie okładki, wzorów na t shirty itp. Mam nadzieję, jednak że nie myślisz, że robię to za jakieś pieniądze itp. Zazwyczaj moją nagrodą jest koszulka Cd, mc itp. itd. z moimi grafikami.. Jednak zdarzają się również chuje, które nawet nie myślą o tym, żeby za moją pracę wysłać mi kopię zasranego cd kosztującego w produkcji około 20 złotych. Mam nauczkę. Takim chujom na przyszłość za współpracę serdecznie mogę powiedzieć – do widzenia.

W: W dalszym ciągu wszystko co Twoje wychodzi pod banderą Putrid Cult. Wasz romans kwitnie w najlepsze?

L.K: Tak oczywiście! Z Morgulem nasze romanse robimy bezustannie! Oczywiście to nie tyczy się tylko tworów wydawniczych, które sobie gdzieś tam ubzduram w swoim łbie. Nasza przyjacielska współpraca dotyczy również innych zespołów.

W: Zauważyłem, że coraz więcej młodych osób sięga po twoją muzykę, a nie tylko stare pierniki hehe. Chciałbyś przestrzec przed czymś młodzież? Żyjemy w tak niebezpiecznych czasach.

L.K: Czy chciałbym przestrzec przed czymś? A co ja milicja? W życiu!

Może tak.

Sex ,Drinks and Metal!

W: Koniec roku zbliża się nieubłaganie. Które płyty zaskoczył Cię pozytywnie?

L.K: Osz kurwa chłopie! Masa.

Tylko czy ja sobie to wszystko przypomnę? To może będę mówił po prostu zespołami..oczywiście chodzi o najnowsze wydawnictwa.

Black Horns, Occultum, Erupted Evil, Mayhem, Zmora, Slaugbaath, Destroyer 666, Concilium, Morbid Stench i Teitanblood.

W: Twoje plany na przyszłość? Jeśli takowe istnieją.

L.K: Do roboty jutro.

W: No i dojechaliśmy do końca, mam nadzieję, że wywiad będzie tak pyszny jak wafelek z komunii. Dzięki za wszystko! Ostatnie słowo należy do Ciebie!

L.K: AMSG.Hail Satan! Lord K.

 

Autor

169 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *