Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Legion (Trup, Dark Omens Prod.): „Nie trzeba nikomu robić analnego terroru, by Cię wydał, robisz to sam i po sprawie.”

Tak się składa, że z Legionem żyję po sąsiedzku. Kwestią czasu więc było umówienie się na wywiad z tym Panem, który od wielu lat udziela się w naszym podziemiu muzykując, czy wydając różne smakołyki. Jednak nie jest to sylwetka szerzej rozpoznawana, może po tym wywiadzie zyska dodatkowy wianuszek fanów a może i fanek! I parę osób zakręci się przy jego wymiocinach. Zapraszam na naszą pogadankę jak zawsze przy pysznym ciasteczku i gorącej kawusi.

Wojtuś: Witam szanownego Pana sąsiada! Jak tam się żyje parę wiosek obok?

Legion: Serwus Wojtek! Żyje się wprost zajebiście. Mieszkam jedną nogą w lesie, także mam dużo możliwości oderwania się od tej posranej “pandemicznej” rzeczywistości i całego cholernego zgiełku. Parę lat mieszkałem to tu, to tam, ale jednak tu w sercu Kaszub jest moje miejsce i tu się czuję najlepiej. Za chuj nie nadaję się do dużych miast. Reasumując, żyje się w pytę.

W: Porozmawiajmy na początku o hordach, w których się udzielasz. Zaczynając od Trupa, który nie jest jedynym Trupem na naszym podwórku hehe, ba nawet jest jeden zagramaniczny i to kanadyjski! Kiedy zrodził się pomysł w Twojej głowie powołania tego plugastwa? Z obu materiałów bije taki piwniczny syf, że śmiem stwierdzić, że chyba podczas nagrywek taplaliście się w zwierzęcych i ludzkich odpadach.

L: Hehehe. Dzięki. Widzę nie tylko my to diabelstwo słyszymy. Początek był raczej prozaiczny. Razu jednego, przy okazji ostro zakrapianego wieczorka poetyckiego w cudownym Elblągu wraz z Korozją i Durem knuliśmy, by stworzyć wspólnie coś, co będzie ultra brutalne i bezkompromisowe. Prozaiczne. Powstał Trup. W tamtym momencie istniało coś o tej nazwie w Kanadzie, kładę na to lachę (z tego, co wiem ten projekt, jest nieaktywny). Po jakimś czasie, kiedy już wydaliśmy demówę, okazało się, że jakieś ziutki z Wawy też sobie tę nazwę wybrali. Jakby to powiedziała jurorka Top Model niejaka Krupa GRATULACJA! Rozumiem, że w latach minionych nie można było wklepać nazwy w neta (dajmy na to zajebisty wynalazek jak encyklopedia metalu) to nazwy się potrafiły dublować. No ale kurwa mamy XXI wiek i jeśli ktoś używa tej samej nazwy co inna już istniejąca kapela w tym samym kraju to ….…….. w tym miejscu niech każdy sam sobie dopowie resztę. Równie dobrze myśmy mogli się nazwać ODRAZA, MGŁA. Jeden chuj, wszak co nam tam robi, że ktoś już takiej nazwy na naszym podwórku używa. Tylko wtedy by pojechali po nas jak po burej suce. Chuj tam szkoda strzępić ryja.

W: Oba materiały dźwiękowo idą na przekór z trendami panującymi teraz w blacku. Żywisz jakąś niechęć do aktualnej sceny, czy po prostu chcieliście wysmażyć materiał hołdujący starej szkole?

L: Tak, obecne trendy jakoś ni w chuj, ni w oko do mnie nie przemawiają. Z drugiej strony, jeśli chodzi o metal, słucham raczej albumów z lat ubiegłych. Może jestem zacofany, sentymentalny albo po prostu uwsteczniony. Tak mam i nic nie poradzę. W starych rzeczach czuję jakąś szczerość, której już obecnie prawie nie ma. Oczywiście są kapele, nagrywające albumy obecnie i robią to mega zajebiście. Niestety jak dla mnie jest to już rzadkością. Więc skupiam się, na powiedzmy kultach sprzed lat. Wracając do meritum. W jakiś sposób Trup ma właśnie hołdować czasom, gdzie metal miał w sobie jeszcze jakąś namiastkę buntu. Po prostu tyle.

W: Miło, że postawiłeś na teksty w języku ojczystym. Coraz mniej kapel to robi. Czym się posiłkowałeś, pisząc wszystkie te bluźniercze teksty?

L: Jak zaryczę po angielsku. To się czuje jak po zielsku. Jako że po angielsku pewnie brzmiałbym jak szkocki lord po litrze żołądkowej gorzkiej, to uznałem, że pierdole takie zabiegi i ryczę po naszemu. Poza tym, jak mam być szczery to najzupełniej w świecie o wiele prościej mi się to robi. Szwaby, swensony, czy tam inne france drą się po swojemu, to czemu my nie możemy. U nas przekaz nie jest podprogowy, od początku do końca na wkładkach widać, jaka jest tematyka, jak ktoś nie rozumie to niech się b... języka uczy, kurwa niech się uczy. Poleciałem z tymi cytatami, ale jakoś mi się wpasowało. Swoją drogą, może kiedyś coś tam poleci w innym języku, kto wie. Ciekawe by było po kaszubsku drzeć mordę hehe.

W: Pierwszy utwór promocyjny album „Krew Diabła” to w głównej części urywki z filmu „Miasto Umarłych”. Jesteś fanem starej brytyjskiej kinematografii? Czy po prostu kochasz wszystkie obrazoburcze filmy?

L: Klip jest w całości dziełem Korozji, on ma zajebiste pojęcie o klasykach horroru. Urobił nam takiego klipa i jak dla mnie bomba. Jeśli chodzi o mnie to wszystkie obrazoburcze rzeczy jak najbardziej. Konto na Sadistic level Hard jest także do śniadania mam zawsze co świeżego do oglądania hehehe. Brytyjskie kino to jednak nie moje klimaty może poza kilkoma wyjątkami jak Czarna Żmija, czy Monty Pyton i kilka innych rzeczy, które i tak były na tyle słabe, że już nie pamiętam tytułów. Chciałbym jeszcze dodać, że klip do naszego coveru Kata youtube właśnie wywaliło za treści drastyczne itp. LUBIE TO!

W: Od zeszłego roku Trupa zasila pięć osób. Planujecie zadebiutować kiedykolwiek na żywo?

L: Tak w tym momencie jest nas piątka i mam nadzieje, że utrzyma się to tak długo, jak się tylko da. Obecnie najbardziej przykładamy się do komponowania/nagrywania nowych utworów. Co by jednak nie było koncerty to nieodłączna część metalowego rozpierdolu i bankowo jeszcze nas na żywo ktoś zobaczy. Wy albo Wasze wnuki. Planujemy koncerty, oczywiście jak już kiedyś będą możliwe heheh. Chciałem tu napisać, że nasz gig to musi być totalne diabelskie misterium, jak to w zwyczaju mieli co niektórzy. Powiem tylko tyle, będzie kurwa żywy trup na scenie i już.

W: Kiedy możemy się spodziewać nowych materiałów?

L: W momencie, kiedy to piszę, materiał już jest dostępny. Mini z czterema wałkami wyszło dzięki mojej kooperacji z Morgulem i jego zajebistej Putrid Cult. Także, jeśli ktoś jest zainteresowany, może śmiało zamawiać. Przy okazji pozdrawiam tutaj dyrektora. HEILS MORGUL !!!

W: Idąc dalej. Każdy chyba znający choć trochę pomorską scenę ciepło wspomina Upir. Jaka historia kryje się za tą hordą?

L: O kurwa Panie kolego, Upir powiadasz. Co by tu napisać to byłoby za mało. Historia była nawet nader ciekawa, ale poszłoby na to jakieś 50% wywiadu. Trochę szkoda czasu na ten temat. Wybacz, straciłem na Upira tyle czasu, że nawet wspominanie o nim to dla mnie chujoza. Z której strony nie patrzeć, to raczej już tylko wspomnienie. Czas patrzeć do przodu, a tam widzę tylko Trupy hehe!

W: Czyli chuj dupa i kamieni kupa?

L: Po wydaniu splita był pomysł na całą płytę. Mieliśmy już konkretny koncept całości. Okazało się jednak, że nie pisane jest nam dalej robić cokolwiek i temat zdechł. Były próby wskrzeszenia Upira, ale o kant chuj się to jak zwykle odbiło. Na chwilę Upir jest martwy i nic nie wskazuje na to, by to kiedykolwiek jeszcze odżyło. Chyba że w innym składzie…

W: Obstawiam, że Postumus i Morkr już od dawna gryzą glebę?

L: Postumus to był w sumie jednorazowy strzał. Jak pamiętam, wszystko, co zarejestrowaliśmy to jakieś 50 minut muzy, może więcej, w klimatach jakiegoś popierdolenia totalnego. Ta muzyka kapitalnie obrazowała to, co się z nami wtedy działo. Sesji nagraniowej na Bastionie pozazdrościłoby nam Abruptum.
W Morkr darłem mordę, wspomagając Zyklona. Napisałem jakiś jeden tekst z drugim. Ostatnio nasz kontakt jest raczej słaby, także nie wiem, co ma w planach. To nie moja kapela.

W: Jednak Anno Domini Mortuum i Tiil Sum wydają się żywe. Będzie coś jeszcze z tych dwóch hord? Czy również możemy postawić przy nich krzyżyk?

L: A.D.M. jest martwe. Z Korozją (notabene jest to jego kapela) skupiliśmy się na Trupie i to tutaj raczej będzie kontynuacja działań nawet takiego A.D.M. Tiil Sum cały czas dycha, Demiurg musi się tylko zabrać do roboty hehe. Ja tam jestem cierpliwy drań, także jak tylko coś skomponuje, to ja wkraczam do roboty i dogrywam do tego swoje partie. Tu mega pozdrowienia dla tego Diabelca. HEILS BRACHU!!!

W: To teraz hop siup zmiana dup i porozmawiajmy o Twoim labelu. Dark Omens Production powstało w 2013 roku. Kiedy jednak zaczął kiełkować pomysł założenia własnego labelu?

L: Pomysł przyszedł do mnie i pierdolnął mnie zardzewiałym młotkiem w łeb już jakoś pod koniec 2011. Wcześniej działałem przez chwilę z kumplem z kasetami jako Northern Storm Division albo po prostu N.S.D., ale szybko to zdechło. Chodziły mi po głowie jakieś plany, by robić coś kreatywnego, ale już zupełnie samemu. Coś, na co tylko ja będę miał wpływ (to takie odbicie od działania w kapelach, gdzie trzeba iść na jakieś jebane kompromisy, albo głaskać po dupach ludzi, którzy nie chcą się brać za robotę). Wtedy jeszcze nie wiedziałem, w co się pcham hehe. Prowadzenie nawet tak małego labelu to jednak ciągłe ścieranie się z ludźmi, o kompromisach nie będę pisał, bo to osobny temat hehe. Przy okazji, załapałem kontakt z paroma zajebistymi ludźmi oraz kilkoma totalnymi frajerami. Jednych i drugich pozdrawiam serdecznie.

W: Wspominasz ciepło swoje pierwsze wydawnictwo? Opowiesz coś o nim?

L: Zajebiście wspominam, wszak to pierwsze dziecko. Tiil Sum In Articulo Mortis Tym bardziej że mogłem na nim się wyżyć wokalnie. Było to prawie 8 lat temu, także też jak patrzę na to z perspektywy czasu, był to ciekawy okres w moim życiu. Płytę wydałem we współpracy z Jackiem z Eastside i tak z wolna machina ruszyła. Mam nadzieję, że szybko się nie zatrzyma, także był to dobry początek jeszcze lepszego w przyszłości.

W: W Twoim katalogu możemy znaleźć między innymi reedycje kultowego Mastiphal, czy zapomnianego już nieco Egaheer. A niedawno wjechała również Arkona ze „Zrodzonym z Ognia i Lodu„. Co będzie dalej? Miło, że ktoś pamięta o takich starociach, które w większości zniknęłyby gdzieś w mrokach średniowiecza.

L: Początkowe założenie z Dark Omens było takie, by wznawiać właśnie takie często zapomniane albo po prostu wyprzedane rzeczy. Raz wychodziło to lepiej, raz gorzej, ale w tym temacie nic się nie zmieniło. Sam kupuję wznowienia albumów, demówek, których nie mam, albo rzeczy, które mi się już totalnie zdarły na kasetach. Jeśli o mnie chodzi, powinien być dostęp do tych bardzo często unikalnych materiałów, które nie raz duchem i klimatem przewyższają o eony, to co wychodzi obecnie. W kolejce do wznowienia czeka parę świetnych rzeczy jak np. Ascaris Grapes of Warth, Arkona Zeta Reticuli, polska Gehenna oraz parę innych rzeczy. Nie chce wszystkiego zdradzać, bo już nie raz ktoś mi sprzątnął sprzed nosa dobry tytuł hehe.

W: A wydałby Pan taką reedycję starych albumów Destroyers? Teraz na topie przecież są hehe.

L: Bardzo chętnie, ale chcieć to ja sobie mogę. Z drugiej strony te materiały wznawia Metal Mind, także temat chyba zamknięty. Mam też taką zasadę, że nie wpierdalam się nikomu między wódkę, a zakąskę. Co tu też wiele pierdolić, mam na tę chwilę tyle planów na wydania kolejnych rzeczy, że ciężko mi wciskać jakikolwiek nowy plan w te ramy.

W: Skąd właściwie wzięła się nazwa Dark Omens?

 

L: Dobre pytanie. Wiesz, próbuje sobie to przypomnieć i chodź mam z tym mały problem, to spróbujmy. Było coś na zasadzie chyba dosyć prozaicznej. Jako że podobają mi się kruki i wszystko, co z nimi związane to chciałem do tego jakoś nawiązać. Kruk przez masę czasu kojarzył się ludziom jako zły omen (nie chodzi mi o wierzenia pogańskie). No i właśnie takie to kolejne kruki/omeny miały się u mnie ukazywać jako wydawnictwa. Ogólnie mogłem wyskoczyć z czymś kreatywniejszym albo bardziej dosadnym, ale wyszło mi Dark Omens i tak już jest do dziś.

W: W głównej mierze wydajesz samodzielnie wszystko, w czym się udzielasz/udzielałeś. Wolisz sam trzymać pieczę nad wszystkim?

L: Z reguły jest tak, jak mówisz. Chociaż pierwszy Tiil Sum wydałem na spółę z Jackiem, tak i teraz Trup Ecce Satanas wystrzelimy wspólnie z Morgulem. Z wydawania własnych rzeczy nie robię reguły. Czasami jest to po prostu łatwiejsze. Nie trzeba nikomu robić analnego terroru, by Cię wydał, robisz to sam i po sprawie. Można próbować uderzać do większych stajni z większymi zasięgami i nie mam z tym zupełnie problemu. Gdyby Trupa chciało coś większego pewnie i byśmy na to poszli. Na razie jednak jest tak, jak jest. I jest git. Wydawanie samemu daje też kontrolę nad tym, co dokładnie dzieje się z Twoją płytą. Wiesz, ile tego się rozchodzi, możesz rozsyłać, to gdzie Ci się podoba itp. To tyle.

W: Jeśli dobrze grzebałem to wszystko, co wydałeś, pochodzi z Polski oprócz Akolyytti, które jest Finlandii. Nie lubisz pracować z zespołami z zagranicy?

L: Oj lubię i to bardzo. Taka współpraca z Akolyytti to była czysta przyjemność. Dostaję też trochę propozycji z zagranicy. Może część to zwykłe gówno, ale zdarzają się mocne strzały, jak wszędzie. Jednak problem może tu leżeć bardziej w tym, że na razie wydaje rocznie raczej mało płyt, a mam jeszcze parę pomysłów z naszego podwórka i to one mają pierwszeństwo. Szykuje mi się jedna większa bomba z zagranicy, ale czekamy jeszcze na skończenie grafik. Reasumując: na zagranicy skupię się bardziej, jak już pozamykam wszystko, co chciałem na tę chwilę wydać z Polski.

W: Jakieś przemyślenia na temat naszej lokalnej pomorskiej sceny? Da się tu posłuchać jeszcze czegoś?

L: Hmmmm. Lubię Lord of Evil.

W: Wspominałeś, że trzymasz się tylko staroci. Masz jednak może jakieś płytowe rozczarowania i zaskoczenia ubiegłego roku?

L: Cholera i jest dla mnie ciężkie pytanie. Nie obiecuje sobie niczego po nadchodzących płytach zespołów, których lubię słuchać. Jestem krytyczny, jednak nie zakładam sobie, że powiedzmy zespół A kolejną płytą mnie rozpierdoli w drobny mak. Dajmy na to jakiś świeży przykład, niedawno Urfaust wydał kolejnego pełniaka. Dla mnie sztos w chuj i już. Słucham ich od samego początku i kolejny raz mnie nie zawiedli. Czasami warto się trzymać porządnych nazw heh.

W: Udzielasz się również na twarzoksiążce i bandcampie. To jak w końcu jest? Internet zabija metal, czy to zwykłe pierdolenie?

Tak udzielam się tam i nie widzę w tym nic złego. Wszystko dla ludzi. Niestety, na ten moment większość ludzi przeniosła swoje życia do neta i grono człowieków, z którymi można się spotkać na żywo, pogadać, wypić piwo, cokolwiek zwyczajnie coraz bardziej się kurczy. Pozostaje więc net i tu koło się zamyka. Metalu nic nie rozpierdoli, tym bardziej nety. Jak w obecnej dobie można jeszcze myśleć, że net zabija metal. Jeśli promocja, reklama i przekaz informacji są tu tak silne, jak nigdzie indziej. Skoro metalu nie ma już praktycznie w żadnej telewizji, w oficjalnych/komercyjnych stacjach radiowych praktycznie od lat. Prasa już dogorywa. To wszystko przeniosło się tutaj. Tu, gdzie sami możemy coś z tym robić. Bez włażenia w dupe redaktorom i innym frajerom. Parę lat temu można było mówić, że Internet spierdolił sprawę, bo barany, zamiast kupować płyty, ściągały je właśnie z neta. Minęło parę lat i sytuacja się poprawiła. Świadomość wzrosła, portfele nabiły się kaboną i jest na ten temat lepiej. Problem może stanowić bardziej to, że teraz zwykły pindol po przesłuchaniu w tydzień kilku dyskografii na youtube uważa się za nie wiadomo jakiego znawcę tematu. Stąd powstało też wiele krytycznych opinii o necie w towarzystwie metalowców. Prócz tego wypływ tak zwanych internetowych napinaczy. Kozak w necie, pizda w świecie. Jednak wolę się nie wkurwiać i to pominę hehe.

W: Działasz już tyle lat labelem. Podzielisz się jakimiś kwiatkami? Bądź innymi ciekawymi sytuacjami związanymi z kapelami?

L: Tak, teraz wymienię wszystkich tych skurwieli, co to mnie puścili kantem dla większych labeli. Byłaby poruta, ale może na spokojnie heheh Chciałbym bardzo, ale ciężko mi tu na ten moment coś przytoczyć. Wybacz.

W: Prowadzenie tego wszystkiego to dość czasochłonne zajęcie. Masz jakieś hobby poza muzyką?

L: Pochłania masę czasu, ale nie narzekam. Lubię to, co robię i mam z tego niemałą przyjemność. Czas staram się jakoś dzielić, czasami wychodzi to gorzej, czasami lepiej. Prócz ogólnie pojętej muzy i wszystkiego z tym związanego mam parę zainteresowań. Staram się jak najwięcej czytać, w sumie już regułą jest u mnie czytanie nawet po 3-4 książki na raz. Do tego w końcu po latach wróciłem do regularnych treningów siłowych, także wyciąga mi to też kilkanaście godzin w tygodniu. Na to wszystko wchodzi jeszcze tak zwana proza życia i doba staje się za krótka.

W: Plany na przyszłość? Nie tylko te wydawnicze.

L: Kilka rzeczy jeszcze chciałbym wydać no i poszerzyć działalność wydawniczą o winyle plus większą ilość merchu. Ogólnie jak najbardziej rozwinąć wytwórnię i pocisnąć dalej z Trupem. Z osobistych planów to w końcu w tym roku strzelić prawko na motor, ale jako że mam już osiem kategorii prawa jazdy to chyba nie będzie to takie ciężkie. No i przede wszystkim. Pożyć na tyle długo by zrealizować wszystko, co planuje, a nawet więcej hehe.

W: Uff i dojechaliśmy do końca. Dzięki wielkie! Ostatnie słowo należy do Ciebie!

L: Wielkie dzięki dla Ciebie za możliwość udzielenia wywiadu oraz za ciekawe pytania. Pozdrawiam!
Total Satan Worship!

Jeśli chcecie sprawdzić co słychać aktualnie u Legiona: Sklep on-line / Facebook

 

 

Wojtuś
Autor

244 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

F-J

Wydawca: Agonia Records Nazwa Inquisition w pewnym momencie budziła sporo kontrowersji… Sprawa jakby przycichła… Nie wiem, na czym stoi, więc się nie będę tym...

P-W

Wydawca: Selfmadegod Records Nawet nie wiem, kiedy minęło te sześć lat od premiery ostatniego pełnowymiarowego materiału krakowskiego Terrordome. A minęły wręcz kurwa jak jeden...

P-W

Wydawca: Inferna Profundus Records Czy mi się wydaje, czy obrodziło ostatnio wydawnictwami z gatunku lo-fi black metal? A może to tylko ja częściej je...

Wywiady

O Szarym Wilku zrobiło się swego czasu dość głośno. Nie dziwota to kawał porządnej muzy. Reaper zgodził się na ten króciutki wywiad i opowiedział,...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault