Kingdom: „Zawsze lepiej powiedzieć ‚Bóg tak chciał’ niż, ‚o kurwa ale zjebałem swe życie’.”

Płockie Kingdom poznałem przy okazji ich poprzedniego albumu, który całkiem mocno wgniatał w ziemię. Dopiero jednak ich tegoroczny wyziew zmiażdżył mnie potężnie, zaś dzieła zniszczenia dopełniło widowisko na żywo. Bez wahania więc zaprosiłem do pogadanki tych piewców metalu śmierci, a zwięźle lecz konkretnie oraz z sensem odpowiadał mi Lewan, o czym możecie poczytać poniżej.

B: Hails! Na wstępie gratzy z powodu wydania najnowszej płytki. Przyznać trzeba, że „Putrescent…” mieli potężnie.

L: Cześć, dzięki za taką opinię. Osobiście jestem też zadowolony z efektu końcowego, chyba pierwszy raz materiał nagrany przez nas tak i się podoba.

B: No właśnie, mieli. Brzmienie, jakie osiągnęliście na tym najnowszym albumie jest kapitalne. Nieco podobny charakter uzyskała Anima Damnata na swoim „Nefarious Seeds…” przy czym u nich miksami zajął się sam M., u Was zaś jest niewiele gorzej.

L: Z brzmieniem jest zawsze najwięcej roboty, po prostu metoda prób i błędów. Mimo, że wchodzisz do studia i masz zamysł jak to ma wszystko grać to i tak wypełza tyle problemów, że tego nie można, tego się nie da, to już musi tak zostać. Koniec końców jest pewnie inaczej niż myślałem na wejściu, ale jestem i tak zajebiście zadowolony.

B: „Putrescent…” plugawi ziemię Papieża Polaka pod sztandarem Godz Ov War, podobnie jak jej poprzedniczka. Współpraca z Gregiem układa się widać wzorowo?

L: Greg to gość, który wie co chce, wie jak to zrobić i jest przede wszystkim uczciwy w tym co robi. Współpraca jest bez zarzutów i oby tak dalej w kolejnych wydawnictwach.

B: Uwagę także zwraca okładka w wykonaniu, jak zawsze zajebistego, Maćka Kamudy. Dawaliście jakieś wskazówki, może sugestie, czy zostawiliście to wszystko artyście? Bo idealnie pasuje do tego grobowego i chorobliwego deathu jaki bije z albumu.

L: Podobnie jak przy każdym albumie, również z innymi artystami, nigdy nie narzucaliśmy swojej wizji i swoich pomysłów, bo tak naprawdę nie jesteśmy grafikami. Zazwyczaj do stworzenia bazgrołów potrzeba było tytułu płyty i tekstów, reszta sama się narodziła pod ołówkiem i w głowie Maćka i poprzednich grafików. Ze współpracy z Maćkiem jesteśmy bardzo zadowoleni bo to świetny artysta i ma genialne pomysły i tak jak w przypadku Grega oby więcej i dłużej.

B: Przy okazji, czyja jest ta czaszka na samym końcu wkładki, tak elegancko przewiązana sznurkiem i drutem kolczastym?

L: A to nie wiem, nie znam gościa.

B: Najnowszy album został wydany nie tylko w formie CD ale także winyla. Planujecie może wydanie w formie kasetowej? I czy jesteście maniakami kolekcjonowania placków?

L: Nic mi o tym nie wiadomo, o wszystkim zadecydował Greg i od początku była mowa o dwóch formatach. Ja osobiście mam kilka winyli i jeśli już coś kupuję to właśnie na placku.

B: Od razu też zapytam jak nastroje po Into The Abyss? Pochwalić trzeba, że zmietliście kapitalnie i niezłą gratką było dzielić scenę z samą Profanaticą czy Vallenfyre.

L: Jeśli chodzi o organizację i atmosferę to było przezajebiście. Sam koncert oceniam jako słaby w chuj, nic kompletnie nie słyszeliśmy, graliśmy cały set na czuja, mnóstwo zjebek zaliczyliśmy. Ale to jest mój odbiór bo wiem jak to powinno zagrać. Natomiast jeśli druga strona, czyli publika uważa że było dobrze to jest najważniejsze.

B: Widziałem, że na scenie wspomagał Was mężnie Baalberith. Nie da się nie zauważyć, że dodatkowa gitara nadaje to dodatkowe, pyszne pierdolnięcie Waszej muzyce. Nie myśleliście o poszerzeniu składu do kwartetu?

L: Tak, na tą chwilę, jeśli chodzi o koncerty, na pewno będzie nas wspomagał Rem. Głównie z tego też powodu o którym wspomniałeś, po prostu żeby oddać całą esencję naszej muzy muszą być 2 gitary.

B: Wyczytałem, że nie macie zbyt wiele prób, a jednak, na scenie jest po prostu świetnie, bez jakichkolwiek zgrzytów, jakbyście często ogrywali materiał.

L: Próby mamy raczej regularnie, przynajmniej 3 razy w miesiącu. Problemem jest zagranie prób w pełnym składzie, ze względu na dojazdy z miejsc zamieszkania. Ale kiedy tylko trafia się okazja jedziemy całą parą i obgrywamy materiał ile się da, czyli ze dwa razy.

B: No właśnie, od kiedy w 2015 r. szeregi zostały zasilone przez Sebesthora, skład z tego, co widzę pozostaje stabilny. Jak już rozmawiamy o składzie Kingdom, to działał tu także onegdaj Sobiech, z którym Lewan obecnie bluźni w Ritual Lair. Wiadomo, kiedy ukaże się coś kolejnego pod tym szyldem? „Mother of Misery and all Repugnance”, mimo iż przeszło nieco bez echa, poniewierało zacnie.

L: Ze względu na nagrania albumu i późniejsze próby do gigów, trochę odłożyliśmy Rituala na bok, po prostu nie miałem czasu na wymyślanie nowych riffów. Ale plan jest taki żeby do końca roku nagrać kolejną epke i dalej rozprzestrzeniać tą zarazę.

B: Jednym z najlepszych na „Putrescent…” są kawałki w języku polskim, w szczególności chyba „Grobowiec Ludzkości”. Rozważaliście nagrywanie większej ilości utworów w rodzimym języku, czy też uważacie, że angielski lepiej się nadaje do metalu?

L: Ło Panie ile ja już razy to pytanie słyszałem. Tak chcemy i plan jest taki, że kolejny materiał, nie wiem czy ep, split czy pełniak, były tylko z polskimi tekstami.

B: Wsłuchując się w tekst „Grobowca Ludzkości” rodzi się pytanie, jakim cudem w XXI wieku, czasie de facto gwałtownego rozwoju nauki, technologii, wciąż niezwykle żywe są te wszystkie religijne farmazony?

L: Nie wiem, ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie. Ciemnota, głupota, strach to chyba pcha ludzi w objęcia jakiejkolwiek religii, brak poczucia swojej wartości, ale też niechęć do brania odpowiedzialności na swoje barki. Zawsze lepiej powiedzieć „Bóg tak chciał” niż, „o kurwa ale zjebałem swe życie”.

B: Polskojęzyczny kawałek z poprzedniej płyty, „Kaplica Ducha Zgniłego”, doczekał się eleganckiego teledysku. Przewidujecie może produkcję jakiegoś kolejnego klipu pod któryś z hymnów śmierci z „Putrescent…”?

L: Na tą chwilę planów takich nie ma, ale kto wie co sława na nas wymusi.

B: W sumie nie da się też nie zauważyć, że i bez religii ludzkość powoli kroczy ku samozagładzie, czego może być choćby świadectwem postępujący proces coraz większego ogłupienia mas. Sądzicie, że jeszcze jest jakaś nadzieja dla ludzi, czy jednak koniec końców i tak z każdym krokiem przybliżamy się do ostatecznego końca człowieka?

L: Patrząc na chwilę obecną ratunku nie ma, ale ja zawsze wierzyłem, że jednak siłą umysłu zwycięży, albo przynajmniej pozwoli ocaleć tym bardziej wartościowym jednostkom.

B: Zapytam od razu, co myślicie o próbach ugrzecznienia metalu? Dużo ostatnio słyszy się o odwoływanych koncertach z powodu, mniej lub bardziej, kuriozalnych zarzutów o promowanie rasizmu, nazizmu, jedzenia mięsa i tego typu pierdół. Ostatnio nawet w Polsce znowu się przyczepiono, tym razem do Pomerania Festu.

L: Odpowiedź to powrót do powyższych pytań i odpowiedzi. Nie ma ratunku i trzeba liczyć się z takimi sytuacjami, a że dzbanów coraz więcej to czego oczekiwać.

B: Z jednej strony słyszało się jakiś czas temu, że death metal obumiera, z drugiej mamy spory wysyp potężnych strzałów pod sztandarem śmierć metalu, w tym sporo nowych kapel hołdujących klasykom.

L: Nie orientuję się za bardzo w „andergrant” i scena ogólnie, ale nie jest tak źle. Polecę chociaż po najmniejszej linii oporu i zarzucę tu kilkoma nazwami typu Stillborn, Rites of Daath, Anima. Jest death i jest strzał

B: Mówiąc też o death metalu zauważyć też należy, że swego czasu była tendencja do tworzenia jakichś połamanych, skomplikowanych riffów, jednakże chyba lepiej ma się prostsze ale bardziej „chwytliwe” granie, które potrafi dobić słuchającego bez uciekania się w przesadną akrobatykę na gryfie, czego przykładem choćby mogą być „Obituary”… oraz Wy.

L: Nigdy nie rozumiałem tego całego technicznego death metalu, po prostu nie przemawiał on do mnie. W pewnym momencie był już taki przesyt, że wiało po prostu nudą na kilometr. Dlatego też zawsze uważałem, że lepszy jest niedosyt niż przesyt.

B: I ostatnie słowo należy do Was, dzięki za wywiad!

L: Dzięki.

Autor

1 komentarz

  • Kingdom jest mocne. Coraz mocniejsze.
    Udowodnili to na „Putrescent Remains of the Dead Ground”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *