Jade: „To jest psychodeliczny death metal.”

Jade logo

Jade pojawiło się znikąd i w zasadzie nadal nie wiem, z kim rozmawiałem, poza tym, że z tajemniczymi J. i D. Podejrzewam też, że niestety ich demo „Smoking Mirrors – MMXVIII” przepadnie gdzieś w zalewie innych wydawnictw, lepszych lub gorszych. Ale ten wywiad zrobiłem też po to, żeby choć jedna osoba z czytających te słowa sprawdziła co to też za muzyka. A gwarantuję Wam, naprawdę jest to niezły krążek i na moje ucho – jeszcze o nich usłyszymy. Nie przedłużam, zachęcam do sprawdzenia ich twórczości. 

Oracle: Hailz! Wazelina na początek – urzekło mnie Wasze demo „Smoking Mirror – MMXVIII”. I chyba nie tylko mnie, bo same pozytywne recenzje rzucają mi się w oczy. Już na sam początek ustawiliście sobie wysoko poprzeczkę, wiecie o tym?

D.: Cieszę się, że Tobie również się podoba. Tak, odzew na „Smoking Mirrors” jest niesamowity, dziękujemy wszystkim, którzy okazali swoje wsparcie. Zawsze dajemy z siebie wszystko.

J.: Postawiliśmy na prostą i bezpośrednią formułę, a także na muzykę na której wyrośliśmy. Mroczna muzyka przez ostatnie trzydzieści lat przybrała wiele różnych form, a z mojego osobistego punktu widzenia ten krążek to nasz własny hołd dla tych ponadczasowych fundamentów. Bardzo podoba się nam odzew na tę czteroutworową EPkę i z tego miejsca musimy i chcemy podziękować labelom, które w nas uwierzyły – zarówno Nigredo Records jak i Pulverised Records. A teraz czas iść dalej.

O.: Poza tym, że pochodzicie z Hiszpanii i Niemiec to tak naprawdę nie m ao Was żadnych innych informacji. Więc jak to jest – nie ma żadnych innych informacji o Was bo nikt nie pyta czy dlatego, że Wy nie wypuszczacie żadnych przecieków na Wasz temat?

J.: Stwierdziliśmy, że bardziej interesującym dla nas będzie pozostawanie anonimowymi.

D.: Wierz lub nie, ale nie jest dla nas problemem ujawnienie naszych tożsamości czy też innych zespołów, w których się udzielamy. Uznaliśmy po prostu, że będzie to fair względem naszej muzyki – muzyki Jade, by trzymać ją z dala od uwagi, która byłaby pochodną uwagi skupionej na tamtych zespołach. Niech muzyka tego projektu mówi sama za siebie.

O.: Zastanawiam się, czy znacie się osobiście? Pytam, bo teraz sporo zespołów funkcjonuje pomimo tego, że członkowie nigdy się nie spotkali twarzą w twarz, a kapela działa jedynie dzięki dobrodziejstwu internetu.

D.: Spotkaliśmy się na Roadburn Festival lata temu dzięki naszym fantastycznym, wspólnym znajomym. D. miał już napisane większość muzyki na „Smoking Mirrors”, miał kilka pomysłów na wokale, ja zazwyczaj zajmuję się perkusją i tekstami, więc łatwo się dopasowaliśmy. J. przesłał mi swoje pomysły, jak dorobiłem do tego bębny, a następnie nagraliśmy te bębny do demo w Moontower Studio. Do dziś nie odbyliśmy prawdziwej próby, heh!

O.: A jeśli już rozmawiamy o zespołach, które nie ujawniają swojej tożsamości, oczywiście pierwszą myślą jest Batushka. Pewnie to głupie pytanie, ale raczej słyszałeś o chujowej sytuacji jaka miała u nich miejsce – nie obawiasz się, że jakieś ciule podpierdolą Wam na przykłąd nazwę i powiedzą, że to oni zawsze byli Jade? Przecież w sumie to nikt nie wie kto u Was gra, więc wykluczyć niczego nie można, hehe…

D.: Nie uważałem Batushka za interesujący zespół nawet przed tą całą zasraną dramą. Czy mówiąc o polskich zespołach, nie powinniśmy raczej wymienić Mgły, która wydała kolejny wspaniały album? Albo rozmawiając o black metalowych zespołach kostiumowych, czy nie lepiej wspomnieć o Cult of Fire i ich głupich czapeczkach (uwielbiam je!)? Zapytaj mnie ponownie, gdy założę sobie zespół Lykathea.

J.: Borykanie się z zainteresowaniem, agentami i pieniędzmi to prawdopodobnie największy problem dla zespołu, który osiągnął szybki sukces. Podział ról w zespole jest czymś bardzo ważnym, a jeśli nie został on do końca ustalony i dogłębnie przeanalizowany, mogą się pojawić właśnie takie gówniane zachowania. Ludzkie postępowanie opiera się w głównej mierze o chciwość i zazdrość, więc tak jak i w innych sferach życia, tak i tutaj tylko oddanie i pasja popłacą.

O.: O co chodzi z Waszą nazwą, Jade? To jakieś nawiązanie do chińskiej mitologii? Tak kombinuję, bo w tekstach pojawia się też jadeitowy Cesarz, który według tych wierzeń jest najwyższym bóstwem…

D.: „Jade Emperor” to typowa opowiastka w stylu horroru, jest to totalna fikcja. Teksty Jade eksplorują tematykę azjatycką i środkowoamerykańską, kulturę tamtego regionu, ale na pewno nie można powiedzieć, że są lekcją historii. To byłby zły metal i zła historia. W zasadzie wszystkie historie z tych tekstów zmyśliłem. Ten konkretny utwór dotyczy legendy, którą kiedyś czytałem o alchemiku poszukującym eliksiru na nieśmiertelność, ale niestety który ostatecznie otruł sam siebie. Dla Jadeitowego Cesarza rządzenie jego wewnętrznym królestwem nie było wystarczające. On odmawiał umarcia – ale wypijając zatruty kielich sprowadził na siebie zagładę. Wszystkie numery na „Smoking Mirrors” to właśnie tego rodzaju opowiastki. Bawcie się dobrze.

O.: A co się tyczy gatunku muzyki, jaki gracie. Jeszcze dwadzieścia lat temu atmosferyczny death metal równał się gównianemu miksowi melodic death metalu, gothicu i chuj wi czego jeszcze. No ale teraz trochę się to pozmieniało i atmospheric death metal to nie muzyka dla miękkich cipek, czyż nie?

J.: Abstrahując od nadmiernej kategoryzacji w przemyśle muzycznym, twórczość Jade zawsze nawiązywała do czasów, kiedy ekstremalna muzyka była tworzona, czytana i nawet konsumowana w inny sposób niż obecnie. Zanim przemysł (wliczając w to zespoły i słuchaczy) spierdolił wszystko, dzieląc scenę na coraz to mniejsze elementy, poczucie esencji Metalu było najlepsze, co ta społeczność miała do zaoferowania. Naprawdę uważam, że od kilku lat odkrywamy coś w rodzaju podobnych smaków, w przeciwieństwie do gównianych sentymentów do oldschoolu – wydaje mi się, że to może ocalić najlepszą spuściznę ekstremalnej muzyki. Zamieściliśmy tutaj wszystko czego się nauczyliśmy, co rozwinęliśmy, zarówno osobno jak i we dwóch, następnie to zapuściło korzenie i ewoluowało. Atmosfera zawsze była punktem styczności dla wszystkich ekstremalnych i mrocznych nurtów w muzyce i którymi zajmowaliśmy się, nawet pomimo faktu, że nasze wszelkie inspiracje wyrosły z death metalowego gniazda. Ale na pewno uważny słuchacz rozpozna atmosferę innych gatunków w naszej muzyce.

D.: Gdy usłyszałem numery J. byłem zafascynowany jak bardzo są brutalne a zarazem pełne atmosfery. Wynalazł kwadraturę koła! Bardzo nam zależało, żeby uchwycić obie te rzeczy podczas nagrywania „Smoking Mirrors”.

O.: „Smoking Mirrors” ukazało się na każdym kurwa możliwym formacie, jako taśma, winyl, kompakt i wersja cyfrowa. Taki był Wasz cel, czy może po prostu wykorzystaliście możliwość wydania tego w tych formatach?

D.: Na początku chcieliśmy wydać „Smoking Mirrors” tylko na taśmie, jak to demo, ale przyjęcie tego materiału było tak dobre, że postanowiliśmy wypuścić je również jako EPka na winylu.

J.: Te pierwsze 100 kopii zdecydowanie miało być wszystkim, co chcieliśmy wypuścić jako demo, bo to bardzo dobry format na tego rodzaju promocję i rozprzestrzenienie naszej muzyki tak naprawdę z ręki do ręki. Odzew nań był jednak bardzo dobry, znalazły się też zainteresowane labele, które chciały to wypuścić w odpowiedni sposób. To dlatego zgodziliśmy się na wydanie go w Pulverized Records jako wznowienie na winylu oraz w Nigredo Records, które wypuściło wersję w digipacku.

O.: A jak często słyszycie, że jesteście pod zakurwiście dużym wpływem zespołów w stylu Bolzer, Necros Christos czy Sonne Adam? Pytam, bo ja śmiało stawiałbym Was z nimi na jednej półce i oczywiście ma to być olbrzymia zaleta Waszego materiału. Czujecie, że muzyka Jade ma coś wspólnego z wymienionymi tu zespołami?

D.: Uwielbiam wszystkie te kapele i nie ma nawet cienia wątpliwości, że mają one wpływ na nasze muzyczne DNA. Ale na przykład jeśli chodzi o partię bębnów to największy wpływ na nas miał Bolt Thrower. Cholernie chciałem, żeby ludzie napierdalali pięściami w powietrzu słysząc takie kawałki jak „Blossom” czy „Jade Emperor”.

J.: Szczęśliwie dla death metalu ostatnie dziesięć lat pokazało, że po odrodzeniu oldschoolowego death metalu pora przejść do nowego etapu w tym gatunku. Zespoły które wymieniłeś mają bardzo indywidualne brzmienie i klimat, a nawiązania do metalu z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych to najlepsze co mogło się tu przydarzyć. Każdy zespół, włączając w to Jade, w tej nowej tradycji równa tylko i wyłącznie do najlepszych, tak nam się przynajmniej wydaje.

O.: Dobra, a powiedzcie proszę o co chodzi z okładką tego materiału, jest dla mnie w chuj dziwna. Wiesz, grzybki to raczej domena zespołów stonerowych czy doomowych, z pewnymi wyjątkami, ale wydaje się, że Was to nie obchodzi. Wytłumaczycie mi, w jaki sposób wiąże się ta okładka z muzyką i tekstami?

J.: To jest psychodeliczny death metal. Czyż jest coś brutalniejszego, niż to uczucie, gdy Twoje wnętrzności pracują w sobie tylko znany sposób i chcą wydostać się poza Twoje ciało przez usta, nos, oczy i uszy podczas psylocybinowego delirium?

O.: No pewnie nie, mi to po grzybach tylko Eddie z okładki „The Trooper” machał flagą. OK, a jak rozumieć w takim razie tytuł Waszej demówki? „Smoke and mirrors” oznacza coś co jest realne, ale w rzeczywistości nie istnieje lub jest sztuczne…

D.: „Smoking Mirror” to tłumaczenie imienia boga – oszusta Tezcatlipoca z azteckiej mitologii. Nie ma z nim kurwa żartów. Zawsze chciałem napisać o nim numer.

J.: Nie opracowujemy tytułów tematycznie czy w jakiś podobny sposób. Ale mając świadomość, że sens Jade powiązany jest z wieloma kulturami, na poziomie symbolicznym, wówczas tytuł zyskuje inny wymiar. W Jade powiązaliśmy te wszystkie ikony z rzeczonym minerałem, i możemy je rozpatrywać pomiędzy ich ziemskim a duchowym wymiarem.

O.: Jeszcze o wytwórniach – Wasz materiał wydało zarówno Nigredo Records jak i Pulverized Records. Jak możesz porównać współpracę z tymi obydwoma labelami? Pulverised Records jest bardziej znany, podczas gdy wytwórnia Katii jest raczej ukierunkowana na underground. Jakieś inne różnice?

J.: Pod względem ich pasji do muzyki nie ma większych różnic, a to było dla nas decydujące przy podjęciu współpracy z tymi wytwórniami. Poza różnymi kanałami dystrybucji i wzajemnym uzupełnianiem się. Cholernie się cieszymy, że udało nam się doprowadzić do obydwu kolaboracji. Wiesz, czasem zdarza się, że zainteresowanie ze strony labeli koliduje ze sobą, ale w przypadku Rona i Katii wszystko poszło gładko, cieszymy się, że tak wyszło. Oczywiście obydwojgu dziękuję za to co dla nas robią!

D.: Odmienne sytuacje, ale obydwie całkowicie wspaniałe! Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni!

O.: Jako, że demo wywołało u mnie olbrzymi głód – kiedy możemy spodziewać się czegoś nowego od Jade?

D.: Szybciej niż się spodziewasz.

J.: Nie byłoby roztropnym z naszej strony, jeśli zdradzilibyśmy konkretną datę, ale pełnowymiarowy krążek już się robi.

O.: No to wspaniale. Tyle na dziś mam nadzieję, że Was nie zanudziłem. Na koniec, powiedzcie proszę co grało w Waszych głośnikach podczas odpowiadania na moje pytania?

D.: Cała przyjemność po naszej stronie! U mnie leciało Blut Aus Nord, “777 – The Desanctification”; The Beach Boys, “The Beach Boys Today!”; and Ensnared, “Inimicus Generis Humani.”

J.: Dzięki wielkie za support, wiele to dla nas znaczy! Aktualnie siedzę przed kompem I słucham Teitanblood “The Baneful Choir”, tyle co skończyłem słuchac chyba piąty raz pod rząd nowego singla Secrets of the Moon – “Veronica’s Room”, totalnie niszczy! A za chwilę poleci nowy krążek Reveal!, “Scissorsgod”. Trzymajcie się w tych trudnych czasach!

Autor

12163 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *