Holy Death to piękna strona w historii polskiego black metalu. Do przeprowadzenia wywiadu z Mercuriusem okazją był ich ostatni album – „The Knight, Death And The Devil”. O tym albumie, a także o sytuacji a kapeli możecie przeczytać poniżej. I mam jedynie nadzieje, że słowa Mercuriusa o zawieszeniu działalności nie okażą się prawdziwe, a Holy Death uraczy nas kolejnym albumem, przynajmniej tak dobrym, jak ostatnia płyta tego krakowskiego bandu.

Oracle: Witam! Od ukazania się ostatniego longplaya na rynku minęło już sporo czasu, może pokusiłbyś się o podsumowanie tego okresu? W końcu „The Knight, Death and The Devil” wstydu Wam nie przyniósł…

Mercurius: Istotnie od premiery „The Knigh,Death And The Devil” minęło sporo czasu, te trzy lata to nieustanne problemy personalne ,dlatego mimo wspaniałego przyjęcia i bardzo pochlebnych recenzjach zdecydowaliśmy się zakończyć naszą działalność właśnie w tym momencie. Może gdybyśmy mieli większe wsparcie od wytworni było by inaczej cóż widać tak właśnie miał wyglądać nasz koniec. Patrząc z perspektywy czasu ostatni album jest najbliższy Triumph of Evil i chyba jest to najlepszy materiał jaki udało się nam kiedykolwiek zrealizować.

O: W utworze „Riding The Hellstorms” znajduje się taki wers: „I attack with rage”. Można to odnieść do Was, bo moim skromnym zdaniem, pomimo iż Holy Death istnieje już prawie 20 lat, to na ostatnim albumie wciąż słychać tę młodzieńczą agresję..

M: Holy Death zawsze kroczył ścieżką która rozpoczęliśmy na początku naszej działalności w 1989 roku, nigdy nie ulegaliśmy nowym trendom czy modom dzięki temu udało nam się zachować szczery emocjonalny przekaz i szczyptę buntowniczego gniewu! Co prawda w tej chwili dobieram nieco bardziej wyszukane sentencje w moich lirykach i nie jest to już tak dosłowne jak kiedyś, ale to naturalny stan rzeczy końca każdego artysty z biegiem czasu dojrzewa do bardziej wysublimowanej formy przekazu.

O: „The Knight, Death And The Devil” jest kontynuacją pod względem waszego charakterystycznego brzmienia. Jesteś dumny z faktu, że wypracowaliście swój własny styl? Swoją drogą, nie znam wielu zespołów brzmiących podobnie – czyżby młodzi woleli brzmieć jak Marduk albo Burzum, niż jak Holy Death?

M: Tak jak wcześniej nadmieniłem nigdy nie oglądaliśmy się na innych, nie staraliśmy się być modni czy na czasie , i to chyba najlepszy sposób na to by wypracować swój szczery styl nie koniecznie będący komercyjnym i modnym.Wszystko zależy od tego co kapela chce osiągnąć czy za wszelką cenę chce zostać gwiazdą która dąży do sukcesu nawet za cenę utraty swojej muzycznej tożsamości, czy też tak jak my traktuje muzykę jako coś głębszego jako styl życia, coś co sprawia nam radość i nie koniecznie musi przynoście wymierne korzyści w postaci dóbr materialnych. Jeżeli jest coś szczere to nie jest wykluczone że kiedyś zostanie docenione przez szerszą rzeszę fanów ale to musi byś spontaniczne i nie wymuszone tylko wtedy może być trwałe. Może gdyby Holy Death wykonywał bardziej ekstremalnie szybki Black Metal miał by większą rzeszę naśladowców ,ale prawdę mówiąc nigdy mi na tym nie zależało, zresztą zawsze wolałem średnie tempa a’la Dark Throne czy Celtic Frost wtedy wszystko brzmi jak należy, masz czas na ciekawsze aranżacje możesz pobawić się vocalem czy stworzyć coś w ciekawym nastrojowym klimacie, to dzięki wytraceniu szybkości możesz stworzyć niepowtarzalną atmosferę a nie ścianę dziwięku gdzie gnasz z tekstem jak wariat by zdążyć na czas w zawrotnych i opętańczych tempach wykrzykując niedbale swoje frazy a chyba nie oto tu chodzi? Młodzi buntownicy lubią ekstremalnie szybka muzykę to dzięki tej agresji potrafią się wyładować może w tym jest odpowiedź na Twoje pytanie?

O: Podobnie black metal, jaki gracie osadzony jest na przełomie ósmej i dziewiątej dekady zeszłego wieku, charakteryzując się równocześnie dużymi inspiracjami i wpływem heavy/thrash metalu. U was słychać to głównie w Twoim wokalu i pracy gitary…

M: Wyrośliśmy na Oldschoolowym Metalu lat 80tych – Złotym okresem dla Metalowej Stylistki która odcisnęła na nas swoje piętno, przesiąkliśmy tym na amen i to nie tylko maniera wokalna czy gitary. Posłuchaj perkusyjnych partii Darena – to kwintesencja starej metalowej szkoły tu zajdziesz masę ozdobników, połamanych nie koniecznie prostych rytmów, nie ma tu miejsca na schematyczne klepanie jedynek tylko cały czas coś się dzieje! Genialne aranżacje sekcji rytmicznej to 666% efektu „The Knight,Death And The Devil”

O: Płyta jest bardzo zróżnicowana, jeśli chodzi o tempa, a sztandarowym przykładem jest chyba numer „The Battlefield Act I and II” od wolnej gitary, przez klasyczną blackową kanonadę, by przejść w efektowne thrashowe zakończenie. Zapewne nie wyobrażasz sobie, by muzyka Holy Death opierała się na zasadzie „dwa akordy, darcie mordy”?

M: Nie wyobrażam sobie by nasza muzyka była ograniczona jakimś schematycznym prostym graniem takie rzeczy nudzą się zbyt szybko ile można słuchać ściany dźwięku? Owszem w historii Metalu odnotowano kilka przypadków gdzie właśnie dzięki prostocie muzyka zyskała złowieszczo mroczny klimat ale ilu kapelom to się udało? Hellhammer, Winter, Warhammer czy Goatlord a potem długo długo nic!

O: Właśnie rzeczony przed chwilą przeze mnie utwór, a także „Fallen Angel” charakteryzują się z lekka orientalnym zabarwieniem w pewnych momentach. Dobrze kombinuję? Gdzie leżą inspiracje w zaaranżowaniu w ten sposób tych utworów?

M: Nasze zainteresowania muzyczne nie ograniczają się wyłącznie do słuchania metalu, sam ubóstwiam muzykę filmową-symfoniczną, słucham również muzyki ezoterycznej, medytacyjnej, rytualnej. Jesteśmy również pod wielkim wrażeniem orientu będącego nie wyczerpanym źródłem inspiracji dla nas wszystkich! Nie boimy się eksperymentować, dzięki czemu nasza muzyka ma bardzo ciekawy klimat czy słyszałeś kiedyś w Black Metalu tamurino a’la Dead Can Dance?

O: Na „The Knight, Death And The Devil” znajduje się też nietypowy numer – „Lucyfer” Micińskiego. Jak wpadłeś na pomysł, by zamieścić go na płycie? Swoją drogą – pamiętam, że za moich czasów wiersz ten był w programie języka polskiego w liceum, dziś próżno go tam szukać. Znak czasu?

M: „W mroku gwiazd” Tadeusza Micińskiego to jedno z najważniejszych arcydzieł literatury Młodopolskiej!To prawdziwa alchemia słowa posiadająca ogromny ładunek twórczej inspiracji niesamowicie odciskający swoje piękno na moje spostrzegania świata poprzez pryzmat sztuki, bez takich utworów jak Lucyfer moja Czarcia dusza była by bardzo uboga. Bardzo ubolewam, że wiele znakomitych utworów literatury końca XIX wieku zostaje pominięta w cyklu edukacyjnym tylko dla tego, że nie dotyczy szablonu przyjętego przez chrześcijański model życia. Żyjemy w pro katolickim kraju (ponoć broniącym wolności słowa i wyznania)niestety tylko na kartach konstytucji, natomiast w życiu codziennym za wszelką cenę system stara się pozbawić nas samodzielnego wyboru co jest dla nas dobre a co złe.

O: Na płycie znajdują się też trzy covery: Accept, Bathory i Hellias. Możesz powiedzieć coś na ich temat? Nagrywaliście je razem z całą płytą, czy przy innej okazji?

M: Wszystkie utwory włącznie z coverami Accept, Bathory, Hellias i TSA bo musisz wiedzieć nagraliśmy również cover „Heavy Metal Świat” pochodzą z tej samej sesji nagraniowej i jest to pewnego rodzaju hołd dla zespołów które lubimy ,poza tym to zajebista frajda zagrać covery kapel, które zainspirowały nas do stworzenia własnego zespołu. Bez inspiracji tych i wielu innych zespołów nie było by Holy Death.

O: „The Knight, Death And The Devil” ukazało się nakładem Fallen Angel, czyli sublabelu Redrum666. Jak mógłbyś podsumować dotychczasową współpracę z Tomaszem?

M: Mimo pewnego niedosytu, co do promocji naszych wydawnictw wynikającego niebezpośrednio z winy Toma, a raczej braku dostatecznych środków nie zbędnych do tego rodzaju przedsięwzięcia myślę,że nasza współpraca układała się dość poprawnie choć tak jak wspomniałem spodziewałem się większego zaangażowania ze strony wytwórni odpowiedniego wsparcia naszych działań.

O: Holy Death egzystuje w podziemiu już kupę czasu, ale jakoś nigdy nie zyskaliście olbrzymiej popularności, metale nie biegają z naszywkami Holy Death na plecakach, nie zgłaszają waszych płyt do podsumowań itp. Jak myślisz, dlaczego?

M: W dużej mierze jest to wina wytwórni, które nie potrafiły dostatecznie wypromować Holy Death, ponadto w naszych szeregach zawsze był problem ze stałym składem dlatego nie graliśmy zbyt wiele koncertów a to najlepsza promocja dla zespołu! Dzieciaki ściągają muzykę z Internetu , praktycznie mało kto z młodych ludzi zbiera normalne legalne wydawnictwa bo ich na to nie stać mimo to chętnie, o ile pozwala im na to kieszonkowe, przychodzą na koncerty, kupują koszulki, naszywki i tego typu gadżety. Myślę, że to najrozsądniejsza odpowiedz na to pytanie.

O: Jako osoba, która siedzi w branży już długi czas, na pewno masz wyrobione zdanie na temat tego, co się dzieje na scenie obecnie – mp3, webziny, my space itp. Podzielisz się z nami swoimi przemyśleniami na te tematy?

M: Niestety kompanie muzyczne same są sobie winne za obecny stan rzeczy,koszt płyt w stosunku do zarobków szczególnie w Polsce to abstrakcja – zauważ po ile są płyty w USA a jaka jest tam stopa życiowa, jeżeli cd potrafi kosztować w USA 7$ ta sama płyta kosztuje u nas powiedzmy 50zł to chyba jest cos nie tak? To samo z DVD np.:”Heven And Hell” w stanach kosztuje 13$ a u nas 80 zł to kurewskie złodziejstwo dlatego młodzież, która nie ma kasy a jest głodna muzyki ściąga lub przegrywa od kolegów muzę z Internetu. Wszyscy płacimy za chorą politykę wytwórni które chcą się nachapać. A co do myspace to mimo wszystko bardzo dobra promocja dla zespołów choć by z tego powodu ile osób odwiedza te strony! [w końcu głos rozsądku – przyp. Oracle]

O: A jak zakończyła się sprawa z Metalionem? Podobno wtopiłeś przez gościa sporo kasy..

M: Niestety sprawa Head Not Found caly czas nie jest nie zakończona jak wiesz Metalion wydał „Triumph of Evil” bez naszej autoryzacji, nie rozliczył się z pieniędzy, nie zwrócił kosztów za studio ,oraz nie wypłacił nam obiecanych procentów ze sprzedaży. W dodatku sprzedawał płytę z błędami które wniknęły z jego niechlujstwa mimo, przygotowania przez nas drugiej kliszy na okładkę na nasz koszt tak aby nie musiał już nic z tym robić i znowu to skopać. Nie raczył tego poprawić tylko sprzedała to z błędami .. Dopóki nie ureguluje tej sprawy, będzie dla mnie śmieciem i oszustem. Zrobił sobie na całe życie wroga bo ja na pewno mu tego nie zapomnę i kiedyś prędzej czy później przyjdzie mu za to zapłacić pięknym za nadobne!

O: W przyszłym roku stuknie Wam dwudziestka. Planujecie jakoś uczcić tą rocznicę?

M: Oficjalnie Holy Death po odejściu z naszych szeregów Goolarego i Darena dalsza działalność Holy Death uznałem za bezcelową. Oczywiście jeżeli Ci ludzie wrócą z powrotem wtedy Holy Death odrodzi się na nowo,a póki co to koniec! No może nie w 100%ach bo za namową Barta Gabriela (HardRocer Mag) mamy zamiar wziąć udział trybucie sesji nagraniowej „A Tribute…” dla japońskiego Sabbat, rejestrując na ten album jedne utwór specjalnie dla potrzeb tego albumu będącego okazjonalnym wydawnictwem na dwudziestopięciociolecie Sabbat.

O: Udzielasz się jeszcze gdzieś poza Holy Death? Swojego czasu dłubałeś w kilku krakowskich kapelach…

M: W chwili obecnej zamierzam reaktywować Deadly Frosty tak poza tym w chwili obecnej nie udzielam się już w żadnej kapeli., co prawda myślę o nagraniu kolejnej płyty Porta Interna ale to dalekie plany.

O: Przez te wszystkie lata byłeś i jesteś mózgiem Holy Death, ale nie chce mi się wierzyć, by Mercurius z 1989 roku i Mercurius z 2008 roku jest nadal tą samą osobą. Jak określisz drogę, jaką przebyło przez ten czas Holy Death i Ty sam?

M: Były w zloty i upadki jak to zawsze bywa, mimo to stary metalowy duch przetrwał wszelkie próby tych burzliwych okresów umacniając mnie w przekonaniu że metal to nie tylko dźwięki ale i sposób życia dlatego nie zamierzam się zmieniać – zbyt to kocham, by rezygnować z tego co sprawia mi tak wiele radości.

O: A potrafiłbyś wskazać w swoim życiu taki moment, w którym powiedziałeś do siebie „Pieprzę, chcę grać black metal, bo to są właśnie TE dźwięki!” ?

M: Od momentu kiedy pierwszy raz usłyszałem KISS (King In Satan Sernice) chciałem grać metal bez względu czy miał być to Heavy, Speed czy Black po prostu Metal dopiero zbiegiem czasu kiedy rozpocząłem moją nastoletnią ścieżkę buntu przeciw kościołowi i narzuconej mi wierze Black Metal okazał się doskonałym sposobem na wykrzyczenie swoich racji .Ta ewolucja muzyczna była dla mnie czymś naturalnym byłem naocznym światkiem powstawania nowych gatunków metalu byłem przy narodzinach Speed, Thrash, Black czy Death dlatego to był naturalny rozwój moich apetytów muzycznych.

O: W jednym z utworów na ostatniej płycie zamieszczony jest monolog Ala Pacino na temat boga – czy i dla Ciebie wykrzykiwane przezeń słowa są argumentami za tym, by kroczyć dumnie ścieżką lewej ręki?

M: Dialog Ala Pacino to jedne z moich ulubionych tekstów doskonale ukazujących prawdziwa istotę boga nie jako miłosiernego i dobrego lecz złego sadystycznego demiurga cieszącego się z naszych nie powodzeń! Te argumenty przemawiają znakomicie wystarczy popatrzeć na to co się dzieje na ziemi ponoć stworzonej przez boga to samo jeżeli chodzi o człowieka bestię potwora który stworzony jest na podobieństwo stwórcy? Jeżeli człowiek potrafi tak zapamiętale niszczyć wszystko dla przyjemności mordując dla sportu pieniędzy czy innych niskich instynktów to jaki musi być sam Kreator tego wszystkiego? Każdy ogrodnik dba o swój ogród, podlewa kwiaty pielęgnuje je, ten z upodobaniem sadysty raczy nas kataklizmami, coraz to nowymi chorobami i wszystkim co najgorsze! Myślę że to prawdziwe potężne ZŁO i zastanawiam się czy przypadkiem ktoś nie pomylił się z nazywając Lucyfera złym skoro jest całkowitym przeciwieństwem Jahwe? Świadomie wybrałem Niosącego Światłość, a nie Mrok.

O: Okej, powiedz jeszcze, kiedy możemy usłyszeć następcę „The Knight, Death And The Devil”? Może jakieś szczegóły odnośnie następnego wydawnictwa?

M: Czas pokaże jeżeli Daren i Goolary powrócą to możesz być pewny, że stworzymy album na miarę „The Knight, death And The Devil” a póki co w sierpniu ukazuje sie „The Knight …” zupełnie inna wersja – w zupełnie innym miksie Goolarego jako winyl!

O: Dzięki za wywiad, mam nadzieję, że pytania Cię nie wynudziły, hehe. Powodzenia!

M: Dziękuję za bardzo interesujące pytania. Pozdrawiam! Forever Underground!