Heresiarch pochodzi z Nowej Zelandii, a jak zapewne dobrze wiecie – kraj ten wydał kilka zajebistych, siejących pożogę zespołów. Heresiarch nie ma wielu wydawnictw na koncie, ale po tym jak usłyszałem ich ostatni jak dotąd minialbum „Wælwulf”, stwierdziłem że koniecznie muszę odpytać ich na tę i kilka innych okoliczności. Poniżej możecie więc przeczytać krótki zapis rozmowy, jaką odbyłem z NH – wokalistą Heresiarch.   heresiarch

 

Oracle: Hail! Zajęło Wam trochę skomponowanie nowego materiału, ale uważam, że było warto. Myślisz tak samo? Jakie są Twoje odczucia po wypuszczeniu „Wælwulf”? Czy coś zmieniło się na lepsze, lub może na gorsze w obozie Heresiarch?

NH: Sytuacja po wydaniu „Wælwulf” była dokładnie taka jakiej się spodziewaliśmy. Pokazało ewolucję muzyki, kierunku i brzmienia Heresiarch. Jest bardziej konkretny niż wcześniejsze wydawnictwo, a z uwagi na krótszy czas trwania, jest też bardziej kompletny. Nowy materiał jest przejawem właśnie tego zakresu, czego należy się spodziewać wraz z nadchodzącym albumem.

O.: OK, a jeśli rozmawiamy o okresie pomiędzy premierami Waszych ostatnich dwóch wydawnictw – dlaczego trwało to tak długo? Ja osobiście słyszałem słowa rozczarowania od niektórych maniaków, którzy myśleli, że po takim okresie uderzycie z czymś dłuższym niż tylko EPka…

NH: Końcem 2012 roku poprzedni skład się rozpadł, na miesiąc przed tym, jak mieliśmy wejść do studia by nagrać EPkę. Zaaranżowałem więc nagrania z sesyjnymi muzykami, by zarejestrować „Wælwulf”, jako że cały materiał był już napisany i gotowy, by tylko go nagrać. No ale ostatecznie nagranie nie było kompletne aż do stycznia 2014 roku.

O.: A czy to pierwszy wywiad do polskiego zina, czy może byłeś już odpytywany wcześniej? Masz jakieś pojęcie o polskiej scenie poza oczywistymi nazwami Vader i Behemoth?

NH: Tak, to pierwszy wywiad z Polski, jaki przyszedł. Znam trochę waszą scenę black metalową, mniej death metalową. Zespołem z Twojego kraju, który zaliczam do swoich ulubionych jest chyba Graveland.

O.: Dobra, to skoczmy jeszcze na moment w przeszłość, bo Wasz profil na fejsbuku nie zawiera wiele informacji odnośnie historii Heresiarch. Jak więc doszło do tego, że uformowałeś ten zespół?

heresiarch1

NH: Wszystko zaczęło się w 2008 roku, od jakiegoś już czasu pisałem materiał w takim właśnie stylu, trochę z niego znalazło się na pierwszym demo. Spotkałem wtedy oryginalnego perkusistę M.Beal’a w sumie przez przypadek – na lotnisku w Auckland. Odbyłem kilka prób z nim na perkusji i ze mną na gitarze, co było podstawą do dalszych prac. JB i MH dołączyli do zespołu w latach 2009 – 2010, a w 2011 roku CjS zastąpił M.Beala. Zaraz po tym zarejestrowaliśmy pierwsze demo. W tym czasie skład był solidny, JB i ja napisaliśmy sporo materiału, wystarczająco by nagrać EPkę „Hammer of Intrasigence” – tak też się stało w tym samym roku. To dlatego pomiędzy tymi materiałami przerwa nie była tak duża.

O.: Pierwsze demo ukazało się nakładem Satanic Skinheads Propaganda w limitowanej ilości dwustu sztuk, potem zostało ponownie wypuszczone w takiej samej ilości. Ale ukazało się ono jedynie na taśmie, są wobec tego jakieś plany, by wydać to również i w innych formatach?

NH: Była możliwość wydania tego na winylu, ale ostatecznie nigdy nie dopracowaliśmy tego tematu. Obecnie to nie jest dla nas priorytet, ale może w przyszłości popracujemy nad tym i zamieścimy też materiał z „Obsecrating the Global Holocaust”, który ukazał się na kompilacyjnym kompakcie nakładem Satanic Skinheads Propaganda.

O.: Dobra, a czy ja jestem jedyną osobą, która słucha „Wælwulf” i myśli „Kurwa, ale oni zwolnili…”? Ale szczerze mówiąc, uważam, że wyszło to zajebiście… Zwłaszcza taki numer jak „Abrecan”, który jest cholernie wolny, ale zarazem cała EPka jest przy tym potwornie agresywna i brutalna?

NH: To było zamierzone posunięcie, by odejść od polegania na samej szybkości, jak to miało miejsce w przypadku „Hammer of Intransigence” i ruszyć w stronę większej dynamiki i rozmachu. „Wælwulf” ma na celu odzwierciedlenie coraz to większego sensu nadchodzącego, niezbadanego strachu przed zagładą. Agresja i przemoc pozostały, ale zostały podane w bardziej bezpośredni sposób, a sam moment uderzenia jest bardziej zamierzony i nieuchronny. Każdy utwór jest osobnym bytem, ale wszystkie zmierzają w jedną stronę.

O.: A dlaczego zmieniliście label? Poprzedni materiał ukazał się nakładem Dark Descent Records, nowa EPka ukazała się dzięki Iron Bonehead Productions. Coś nie tak się poukładało? heresiarch2

NH: Mieliśmy umowę z Iron Bonehad Productions na wydanie naszej siedmiocalówki w 2012 roku. Kolejny materiał ukaże się jednak dzięki Dark Descent Records.

O.: Czyli wciąż jesteście w dobrych relacjach z Mattem? Istnieją może jeszcze jakieś inne labele, w których z miłą chęcią zobaczyłbyś Heresiarch?

NH: Tak, jesteśmy w dobrych układach z Mattem, wszystko czego oczekujemy od jego labelu jest nam dostarczane. Jak na razie skupiamy się na naszym albumie i nie będziemy rozważać żadnych planów póki co.

O.: No właśnie, po wypuszczeniu demo i dwóch Epek chyba już najwyższa pora, by wydać pełnowymiarowy album, co? Czy może jesteście jednym z tych zespołów, które zdecydowanie wolą wypuszczać EPki i inne pomniejsze wydawnictwa niż pełne krążki?

NH: Następne na tapecie jest właśnie wydanie dużego albumu. Priorytetowe krążki są podstawą tego co ma nadejść.

O.: Tego ostatniego to ja nie za bardzo rozumiem. Możesz powiedzieć coś więcej o tym albumie?

NH: Jednym z powodów, dla którego nasze priorytetowe utwory ukażą się dopiero po wydaniu trzech materiałów, była chęć stworzenia własnego brzmienia i kierunku, w którym podążymy. Poza tym nie chcemy połączyć ze sobą po prostu paru piosenek i nazwać ich albumem… Chcę czegoś bardziej kompletnego i skończonego. Inaczej pełnowymiarowy krążek moglibyśmy wydać już w 2011 roku. Dlatego też nadchodzący album jest skomponowany jako całość, składająca się z trzech charakterystycznych części. Każda ma swoją własną tożsamość, z potężnym ładunkiem ideologicznym i tematycznym. Żaden poprzedni materiał taki nie był, choć oczywiście będzie czuć tutaj powiązania z Epkami i demówką. To tyle, o niczym więcej nie chcę w tym momencie dyskutować póki co. Wolę, by muzyka mówiła sama za siebie, gdy już się ukaże.

O.: A jak w ogóle określasz muzykę, którą gracie? Pytam, bo nazywając tę muzykę po prostu black/death metalem daje się moim zdaniem zbyt szerokie pole do interpretacji – to może być muzyka w stylu Belphegor, Blasphemy, Hate czy Behemoth. Dlatego niektórzy taką muzykę określają mianem „war metalu” – myślisz, że to dobre określenie?

NH: Myślę, że black/death jest wystarczające. Odnoszę to do Heresiarch z racji nazwy, niż konkretnego gatunku. Należenie do jakiejś kliki, gatunku czy sceny uważam już za niezbyt konieczne. heresiarch3

O.: No tak, ale mamy w Podziemiu do czynienia z grupą zespołów, która powołuje się na zbliżone wartości, używa podobnych atrybutów czy image, no i oczywiście zajmuje się muzyką zbliżoną pod względem stylistycznym. Wiesz, jak wspomniane Blasphemy, Revenge i wiele innych… Czy wraz z Heresiarch czujecie się częścią tego nurtu?

NH: Jestem zmęczony tymi wszystkimi scenami i nurtami, zdecydowanie te zespoły wiele ze sobą łączy, a my jesteśmy w kontakcie z kilkoma z nimi. Nie powiedziałbym, że jesteśmy częścią tego co oni robią, ani nie chciałbym jechać na ich plecach jeśli wiesz o co mi chodzi. Te zespoły działały na długo zanim my zaczęliśmy. Blasphemy, Conqueror czy Revenge miały na nas niewątpliwy wpływ, jak również inne kanadyjskie akty – Sacramentary Abolishement, Axis Of Advance czy kilka innych.

O.: Ostatnie okładki utrzymane są w apokaliptycznym klimacie, co moim zdaniem jest idealnym wprowadzeniem do Waszej muzyki, tego co usłyszymy po odpaleniu płyty. Czyim pomysłem były te obrazy?

NH: Autorem tych okładek jest Nick Keller, ja dałem mu szczegółowe instrukcje, co przede wszystkim powinno zostać przedstawione. A opierało się to o teksty i tematy poruszane przez Heresiarch. Nick zbudował zaś swoją własną artystyczną interpretację.

O.: Poza tym Wasze okładki pełne są detali i szczegółów, podczas gdy duża część zespołów poruszających się w podobnych muzycznych klimatach co Wy preferuje raczej prostsze rozwiązania. Czy to Wasz sposób na odróżnienie się od nich?

NH: Wiesz, dla mnie kreskówkowy kozioł ma swoją wartość artystyczną, ale nie uważam, by efektywnie reprezentował on nasz materiał. Chciałem coś o wiele szerszego, obejmującego wiele symboli, które odbijały by muzykę i teksty.

O.: Czyli to nie przypadek, że na okładce ostatniej EPki widzę runę śmierci? Na środku monolitu… heresiarch4

NH: Wszystkie symbole zostały użyte z jakiegoś powodu.

O.: Zakładam, że teksty powiązane są z front coverami, a wnoszę to po tytułach, gdyż nie mam pełnych tekstów. Dlaczego Twoim zdaniem zespoły black/death metalowe tak często sięgają po tego typu tematykę – ludobójstwo, apokalipsę i tak dalej? Czy członkowie Heresiarch rzeczywiście się interesują tą tematyką, czy po prostu pasuje ona do muzyki, którą gracie?

NH: Nie znam żadnych death ani black metalowych zespołów, które pragną zaprowadzić totalitarne, ludobójcze reżimy, anie też które chcą podtrzymać nasze plany na apokalipsę – jeśli takie są, chętnie posłucham ich muzyki. Dla mnie reprezentuje to ideę polaryzujacego przesunięcia w mentalności, by być przeciwko głównym nurtom nowoczesnego społeczeństwa. To może być idea, cel albo po prostu czysta retoryka, to już zależy od indywidualnego podejścia. To nie obejmuje wszystkich, bo ludzie mają swoje własne motywacje. Dla mnie to jest bardziej metaforyczne, coś co nosisz wewnątrz siebie, ezoterycznie, w samym sobie, psyche, którą posługujesz się w swoim świecie. Nie jest to jednak konieczne. To kolejna manifestacja człowieka pomiędzy gruzami .

O.: Jak w takim razie opisałbyś uczucia, które przesyłasz słuchaczom poprzez swoją muzykę? Chciałbyś, by maniacy postępowali w jakiś ściśle określony sposób podczas słuchania takiego „Wælwulf”?

NH: Ludzie mogą reagować jak tylko chcą. My to napisaliśmy, nagraliśmy i wydaliśmy. Na tym nasze zaangażowanie się kończy. heresiarch5

O.: Ok, to z innej beczki – zostaliście wyróżnieni jako zespół tygodnia u Fenriza. Czy ma to dla Was jakieś większe znaczenie, czy po prostu jest miłą rzeczą, ale nie przykładacie do tego większej wagi?

NH: Nie spodziewałem się tego. O ile wczesny Darkthrone miał na mnie duży wpływ podczas mojego ulubionego okresu w Black Metalu, o tyle nie czytam tego zbyt co on pisze.

O.: Tak, a czy takie nazwijmy to „zawody” w Podziemiu rzeczywiście coś znaczą Twoim zdaniem? Albo czy w ogóle podziemna muzyka jest jak zawody, z wygranymi i przegranymi? Lub czy powinna taką być?

NH: Sporo jest manewrowania i silenia się na pozy w Undergroundzie przez ludzi, którzy chcą być wzniesieni na wyższy poziom uwagi, która im się nie należy. Wygląda na to, że istnieje na przykład wielu „panów”, począwszy od ludzi którzy na przykład nie mają żadnej ziemi lub w ogóle nie stąpają realnie po ziemi. Czasem scena przypomina rozegzaltowaną dwunastoletnią dziewczynkę domagającą się pochwał, niż kompetentną i umiejącą samodzielnie funkcjonować dorosłą osobę. Ale jak ktoś już powiedział, wszędzie są wygrani i przegrani. Niektórzy nie wymagają wiele, niektórych to nie dotyczy, my raczej wolimy skupić się na sobie i swojej muzyce, wszystko inne jest strata czasu i efektywności.

O.: Ha, dobrze powiedziane! Widzisz, ja na przykład słucham teraz sobie nowego albumu Horned Almighty, dość chwalonego przez większość słuchaczy, choć mnie się on jakoś specjalnie nie podoba. Znasz jakieś inne zespoły, które są popularne, pomimo że w Twojej opinii na to nie zasługują?

NH: Tak, mnóstwo.

O.: Szkoda, że nie wymieniłeś jakiegoś, byłoby poruszenie. To inaczej – nie uważasz, że na scenie jest zbyt wiele niepotrzebnych nikomu zespołów? Gdy widzisz jakiś zespół w corpse paintach przypominających raczej clownów, ale za to z masą pentagramów i odwróconych krzyży – co sobie wówczas myślisz? heresiarch6

NH: Nie przykładam do tego większej uwagi. W ogóle to nie ma styczności ze mną, ani z tym, co sam robię. Ja skupiam się na obu zespołach, w których obecnie działam, a to zajmuje mi wystarczająco dużo czasu. Reszta czasu przeznaczana jest na prawdziwe życie i kilka zespołów, które wspieram.

O.: OK, to byłoby wszystko, dzięki za odpowiedzi!