Hellscourge: „Oto jak powinna brzmieć Brazylia…”

Hellscourge to takie moje małe odkrycie. Duet z Brazylii gra muzykę, z jakiej słynął ten kraj na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych i robi to w genialnym stylu. W momencie, gdy rozmawiałem z Mayhemic Omenem., odpowiedzialnym w kapeli za bas i gitary ich pierwszy album, „Hell’s Wrath Battalion” nie był jeszcze oficjalnie wydany. Od kilku dni można jednak już go zdobyć więc, wszyscy maniacy black/death/thrash metalu w kolorach brazylijskiej flagi powinni czym prędzej się z nim zapoznać! Nie przedłużam już, bo czytania jest sporo.


Oracle: Hail! Na początek powiedz proszę, czy to pierwszy wywiad dla kogoś z mojego kraju, czy może ktoś już z Polski Was już wcześniej odpytał?

Mayhemic Omen.: To nie tylko jest pierwszy wywiad dla kogoś z Polski – to jest nasz pierwszy wywiad w ogóle!

O.: Ha, to tym bardziej jest mi przyjemnie. Dobra, lecimy. Hellscourge jest całkiem nowym zespołem, nie ma Was jeszcze nawet w Encyclopaedia Metallum. Dziś to tak jakbyście w ogóle nie istnieli, przynajmniej według tego, co mówią metalowcy, hehe. Mógłbyś powiedzieć więc coś o samym zespole, tak by ludzie wiedzieli, że Hellscourge istnieje i sieje czyste metalowe zło? Gracie również w jakichś innych zespołach?

M.: Jesteśmy bezkompromisowym zespołem, choć do Hellscourge pasuje bardziej określenie „projekt”. Wystartowaliśmy w 2010 roku, nie ma więc tu wiele do opowiadania. I wciąż nas jeszcze nie ma na Encyclopaedia Metallum, gdyż nasz krążek wciąż się jeszcze oficjalnie nie ukazał. [obecnie można już zapuścić żurawia na Metal Archives i przekonać się, że taka kapela istnieje – przyp. Oracle]. Ale by być szczerym, nie przeszkadza nam to jakoś szczeglnie. Internet to świetny sposób by rozpowszechniać swoją muzykę w łatwy sposób, ale na internecie świat się nie kończy! Udzielamy się na metalowej scenie już od siedemnastu lat i to normalne, że dotychczas graliśmy w wielu zespołach. Pewnie większość z nich nie jest zbyt dobrze znana poza Brazylią. Mysteriis, Darkest Hate Warfront, Patria, Ancientblood, Thorns of Evil, Necromancer, Vinterthron, Land of Fog, Nocturnal Worshipper, Demonolatry to chyba najważniejsze nazwy w tym momencie. Ale zaryzykuję i powiem, że w chwili obecnej naszymi priorytetami są Patria i Thorns Of Evil.

O.: No tak, z Vinterthorn to nawet chciałem kiedyś wywiad zrobić, ale maile jakoś nie dochodziły, hehe. Czyli wychodzi na to, że Hellscourge to raczej studyjny projekt? Czy może pokusicie się o jakieś koncerty? Wasza muzyka jest stworzona do grania na żywo!

M.: Nie, jak już powiedziałem, to raczej tylko projekt, więc koncerty odpadają. A przynajmniej nie ma w tym momencie takich planów. W Brazylii w ogóle pod tym względem jest chujowo. Nie ma żadnego wsparcia, wszystko jest strasznie gówniane. Choć oczywiście świetnym byłoby zagrać jakieś koncerty w przyszłości, oczywiście o ile byłby to uczciwy deal! A od teraz mamy nawet pełen skład i gramy jakieś próby.

O.: Okej, jak już mówiłem, Wasza muzyka zabija, nie widziałem jeszcze negatywnej recenzji, a Wy? Będąc w studio w ogóle myśleliście, że muzyka, którą właśnie tworzycie przyniesie Wam tak dobre recenzje? Jaki w ogóle był Was cel, gdy wchodziliście do studia zarejestrować ten materiał?

M.: Cóż, słyszałem trochę cierpkich słów na temat produkcji tego krążka, jakości jego brzmienia, ale w rzeczy samej, nie była to zła recenzja. Jak na razie oceny wahają się od przeciętnych (w mniejszości) do naprawdę znakomitych (w przeważającej mierze), co oczywiście jest dla nas fantastyczne! Cieszymy się, że spora część recenzentów rozumie nasz cel, ale oczywiście znaleźli się i tacy, do których nie docierał metalowy język, którym przemawiamy jako Hellscourge. To naprawdę kiepska produkcja. Brzmi jak stare demo, brudne i zniekształcone, ale tylko dlatego, bo właśnie tak chcieliśmy, by brzmiała ta płyta. Te bardzo pozytywne recenzje były dla nas olbrzymim zaskoczeniem. Kiedy wchodziliśmy do studia, chcieliśmy tylko, by nasze metalowe fascynacje eksplodowały! Wszystko miało być bardzo szczere, naturalne i proste!

O.: Czy „Hell’s Wrath Battalion” jest Waszym jedynym wydawnictwem? Bo nic mi nie wiadomo o jakichś wcześniejszych splitach, epkach czy demach, czyli zwyczajowego gówna, które poprzedza wydanie debiutu. Dlaczego zdecydowaliście się na wypuszczenie od razu pełnowymiarowego krążka?

M.: Tak, to nasz pierwszy materiał. Nie mamy żadnych demówek, wydaje mi się, że nawet żadnych rehów nie zarejestrowaliśmy. Ale teraz miksujemy cztery „nowe” kawałki, nie są one częścią tego albumu. Może wydamy je w przyszłości jako Epka albo część jakiegoś splitu. Nie myślę, by wytwórnie były dziś zainteresowane w słuchaniu demówek czy rehów, przeskoczyliśmy więc ten etap i poszliśmy prosto w stronę pełnowymiarowego albumu. Bingo! Trafił się nam dodatkowo label tak szybko jak żeśmy sobie tego życzyli. Dzisiaj wytwórnie chcą dostawać już gotowe materiały, żeby tylko je wytłoczyć i wydać.

O.: No tak. „Hell’s Wrath Battalion” brzmi jak hołd dla najpotężniejszych brazylijskich hord (a macie ich sporo). Uważacie się za spadkobierców spuścizny takich bandów jak Vulcano, Sarcófago, Mutilator i wielu wielu innych, które przybyły z Twojego kraju, by pokazać ludziom, jak powinien wyglądać prawdziwy metal?

M.: Bez dwóch zdań! Nasz album może być traktowany jako hołd dla tych kapel! Są dla nas bardzo ważne, nie tylko zresztą dla brazylijskich zespołów, gdyż są powszechnie szanowane na całym świecie. Pochodzą z ery, w której nie było jeszcze tyle biznesowego gówna. Wszystko wówczas brało się z prawdziwie ciężkiej pracy, krwi i potu. Oni tworzyli historię, a my chcemy kontynuować ich spadek, reprezentując brazylijskie panowanie w najlepszy sposób jaki umiemy!

O.: Wasz debiut ukazał się nakładem Dybbuk Records i to był mój pierwszy kontakt z tym labelem. Jak Wy złapaliście z nimi kontakt i jak przebiega współpraca? Wiesz może co z dystrybucją płyty w Europie, bo o ile się orientuję, „Hell’s Wrath Battalion” można dostać jedynie bezpośrednio w Dybbuck Records?

M.: Natknąłem się na ich profil na MySpace, wyglądali na całkiem w porządku wytwórnię, a co najważniejsze – z podziemnym feelingiem… Potem napisałem do nich, przedstawiłem im swoją muzykę i jakoś poszło. Oni ją polubili i już mieliśmy deal na wydanie naszego albumu. Aktualnie album jeszcze się nie ukazał, ale myślę, że wszystko będzie gotowe w przeciągu kilku tygodni. Niestety, Dybbuck nie jest dużą wytwórnią, stąd mogą się brać kłopoty z dystrybucją, ale myślę, że w za kilka miesięcy nasz album będzie dostępny w Stanach, Ameryce Południowej czy Europie dzięki jakimś distrom. Taką mam przynajmniej nadzieję.

O.: Oby, bo warty jest tego. A co myślisz o całej tej „promocyjnej” stronie? Że to Wasz pierwszy wywiad w ogóle to już wiemy, ale nie przeszkadza Ci to, że ukazuje się on najpierw w wersji internetowej, a dopiero jak Szatan pozwoli po angielsku i na papierze? Wielu oldskulowców nie lubi formy magazynu, jaką są webziny, hehe…

M.: Tak, jak powiedziałem to jest nasz pierwszy wywiad. Myślę jednak, że kolejne nadejdą, gdy już album będzie gotowy. Cóż, rozumiem Twoje podejście i by być z Tobą szczery, również preferuję drukowane ziny. No ale wiadomo, są dużo bardziej wymagające, dużo droższe, woooolniejszeeee i ne tak dynamiczne. I tak dalej i tak dalej. Dlatego uważam więc, że cel webzinów również jest świetny. Umożliwiają masom metalowców zdobywać informacje, newsy, recenzje czy wywiady w dużo szybszy, tańszy sposób, co uważam za zajebistą rzecz!

O.: O, dobrze, że jeszcze się tacy znajdują, któzy myślą jak Ty, hehe. Dybbuk Records wypuści wersję kompaktową Waszego krążka, ale wiem, że rozglądacie się za kimś, kto będzie zainteresowany w wypuszczeniu winylowej edycji tej płyty. Rozumiem więc, że czarny format darzycie szacunkiem? Czy może chcecie wypuścić longplej, bo to obecnie modne, hehe?

M.: Dokładnie! Szukamy jakiegoś labelu, który będzie gotów wypuścić winylową edycję, ale jest kurewsko ciężko! Nie ma ich wiele, a gdy już znajdziemy jakiś, to okazuje się, że jest on bez pieniędzy lub z zajebiście długą listą winyli do wypuszczenia. To strasznie nas wkurwia. Ale i tak się nie poddajemy. Wciąż szukamy chętnych, bo jak zauważyłeś, darzymy olbrzymim szacunkiem i uwielbieniem czarne krążki. Kiedy byliśmy młodsi i startowali dopiero z tym całym metalem nie było CD ani MP3. Tylko piękne winyle, jak już wspomniałeś! Jesteśmy kolekcjonerami winyli i obecnie myślę, że mamy około tysiąca sztuk [kudy mi do nich… – przyp. Oracle], więc myślę, że to jednak nie chodzi o modę, haha!

O.: Też tak mi się wydaje. Okładkę Waszego krążka zdobi obrazek autorstwa indonezyjskiego artysty o pseudonimie Wasfuk. Widziałem jego inne prace i muszę stwierdzić, że jest zajebisty w tym co robi. A jego jak żeście znaleźli? Dodatkowo co mi się podoba w okładce, to zastosowanie kolorów – czerni i czerwieni, dzięki czemu wiemy co czeka nas wewnątrz – czysta nienawiść i płomienie! Te kolory to był Wasz pomysł, czy daliście Wasfuk’owi wolną rękę?

M.: Jego również znaleźliśmy przez MySpace. Zdecydowanie jest wspaniałym artystą. Właściwie to oryginalny obraz jest w klasycznych barwach: bieli, czerni i szarości. Ale zauważyłem, że przerobienie go na czerwień i czerń spowoduje, iż będzie on bardziej piekielny i dramatyczny! Tak więc mnie również bardzo podoba się ostateczny rezultat.

O.: Zauważyłem, że w Waszyc lirykach często pojawia się słowo „nienawiść” czy też „nienawidzieć”, co więc one dla Was oznaczają, czego lub kogo nienawidzicie najbardziej? Myślisz, że nienawiść jest naturalna cechą dla gatunku ludzkiego? Co w takim razie z miłością, jest Wam znane to uczucie?

M.: Nienawidzimy tych wszystkich głupich religii, które powodują, że olbrzymia część ludzkości ślepnie. Oczywiście, że uważam nienawiść za naturalne uczucie. Tak samo jak miłość! Może jestem nawet takim trochę romantycznym maniakiem, coś w stylu: „Rusz tylko mój metal, a ja Cię kurwa zajebię, bękarcie!”, hahaha – widzisz, oba te uczucia są bardzo intensywne… ale miłość jest czymś ułomnym, podczas gdy nienawiść jest potężna! I taką właśnie chcemy naszą muzykę!

O.: Dla kogo w takim razie jest, według Ciebie, wasz album? Innymi słowy, jak wyobrażasz sobie odbiorcę „Hell’s Wrath Battalion”? Lub – jeśli wolisz – kto nie powinien słuchać tego albumu?

M.: Hmm, prawdopodobnie są to tacy sami maniacy jak my… zdecydowanie powinni lubić ten krążek. Prawdziwi fani brazylijskiego metalu jak i w starym black/death/thrash’owym stylu. Cóż jeszcze mogę rzec? Sukinsyny starsze niż trzydzieści lat na pewno mają ułatwione zadanie. Choć z drugiej strony wielu młodszych ludzi również uwielbia tą muzykę, co jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Po prostu!

O.: Właśnie, wasza muzyka jest wspaniałym przykładem, że prawdziwy podziemny metal nigdy nie umrze! Co jest takiego specjalnego w Podziemiu, że wciąż przyciąga nowych maniaków? Jak sam znalazłeś się w tej „społeczności”, jeśli mogę ją tak nazwać?

M.: To prawda jest tak atrakcyjna, brud i hałas! Możliwość zrobienia wszystkiego w zły i brudny sposób! I oczywiście cały ten retro feeling. Chodzi mi o to, że… odkąd żyjemy w złotych latach, kiedy to zaczynaliśmy dopiero z metalem, forma tej muzyki przyniosła tą fantastyczną metalową aurę i zrobiła nas bardzo nostalgicznymi! To naprawdę bardzo dobrze!

O.: Oczywiście, że dobrze! Ok, wiemy już, że jesteście oddani oldskulowemu metalowi, ale powiedz mi, czy kupujecie jakieś albumy wydane na przykład już w XXI wieku? Znam kilka osób, które w ogóle nie są zainteresowane słuchaniem nowych, młodych kapel, nieważne jak byłyby dobre i jak dobrze kontynuowałyby one drogę starych mistrzów…

M.: Oczywiście, że kupujemy! Interesują mnie różne młode kapele, które czasem robią lepsze rzeczy niż stare bandy. Chodzi mi o to, że nie jesteśmy głupi! Wiemy jak rozpoznać coś nowego i świeżego. Jestem olbrzymim fanem innych nowych i „nowoczesnych” zespołów. Tyle co usłyszałem nowy krążek Septicflesh i od razu go pokochałem. Albo inny zespół – Keep Of Kallesin, który również uwielbiam. Uwielbiam winyle, kolekcjonuję je i często ich słucham, ale czasem nie chce mi się ich w kółko włączać, zwłaszcza, że jestem leniwy – po to mam właśnie ich wersje mp3!

O.: Hehe, no tak. Okej, z innej beczki. Powstały już książki o szwedzkim death metalu, o death metalu i grind corze, o black metalu… Nie myślisz, że już czas napisać podobną książkę o brazylijskiej scenie? Wszak zespoły z Twojego kraju wykreowały naprawdę charaktterystyczn sound i cechują się charakterystycznym metalowym attitude… I jeśli ktoś zapytałby Cię o rolę Hellscourge na brazylijskiej scenie, co być odpowiedział?

M.: To byłoby więcej niż wspaniałe i oczywiście zgodziłbym się od razu! Nie wiem, czy wiesz, ale jest tutaj u nas parę osób, które kręcą właśnie film o heavy metalu w Brazylii. Z tym, że raczej scenie z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, poza tym raczej nie o jej ekstremalnym odłamie. W zasadzie będzie on tylko o heavy metalu, o ile mi wiadomo. Cóż, nie jest on jeszcze gotowy, ale już wzbudza on pozytywne emocje i nastawienie, które wspomaga takie projekty jak ten. Chyba będzie to niezależny obraz, zatytułowany „Brasil Heavy Metal”, a tutaj możesz sprawdzić oficjalny trailer. W każdym razie książka dotykająca w obszerniejszy sposób tego tematu powinna być killerem! A co do roli Hellscourge w Brazylii…cóż mogę rzec… naszym celem jest przywrócić prawdziwy metal, bez żadnych kompromisów i nowoczesnej produkcji, tak jak to było dawniej. Prosto, szybko, szczerze i całkowicie podziemnie!!!

O.: I taką odpowiedź właśnie chciałem usłyszeć! A teraz szybkie pytania sponsorowane przez literkę „H” jak „Hellscourge”, hehe! A więc co sądzisz o:

  • handmade t-shirts? Uwielbiam je!
  • Homoseksualistach wśród metalowców? Nie obchodzi nas, czy jakiś metalowiec jest czarny, biały, niebieski, hetero, homo, bi czy co tam jeszcze.
  • Hardcore porno? Super!
  • Holocausto i ich ostatnich trzech krążkach? Nie jestem wielkim fanem Holocausto. Ale szanuję „Campo de Extermínio”, gdyż jest on bardzo reprezentatywny dla brazylijskiej sceny
  • hidden tracks – nie kojarzę…

O.: Czy czujesz, by odbiór muzyki zmieniał się z czasem? Chodzi mi o to, że gdy czytam wiele zinów z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a w nich wiele płyt, które dziś uważane są za kurwa czysty kult, wóczas było mieszane z błotem. Czy może dziś mamy takie bezrefleksyjne nastawienie, że co stare to dobre?

M.: To oczywiste, że odbiór muzyki bardzo się zmienił… Ale akurat to o czym mówisz określa się jako hipokryzję. 99% mediów ocenia coś, co akurat nie jest na czasie jak gówno, a kiedy nagle trafia się coś, co nagle stało się modne, lub jest to stary stuff znanej kapeli, wówczas automatycznie zmieniają zdanie, nagle staje się to świetne i kultowe! Jaka szkoda! Ja wcale nie uważam, że to co stare jest kultowe. To „stare” często jest gówniane i głupie. Również i dziś masa młodych kapel nagrywa albumy, które już rodzą się klasykami i z czasem staną się kultowe. Tak więc jest to zbyt skomplikowana koncepcja do zdefiniowania.

O.: Zdecydowanie. Zmieńmy tema – czy interesują Cię tradycyjne tematy, które przychodzą ludziom na myśl, gdy mówisz „Brazylia”? Mam głównie na myśli futbol, którego ja osobiście kurwa nie cierpię.

M.: Nienawdzę piłki nożnej, karnawału, plaż i słońca! Po prostu! Żyjemy w górach, w ekstremalnym południowym regionie, części Brazylii nieznanej dla cudzoziemców, gdzie jest zdecydowanie zimniej (czasem w zimie mamy nawet śnieg, uwierzysz w to? Czy ujemne temperatury kojarzą Ci się z Brazylią? [bez jaj – przyp. Oracle]), nie ma więc u nas karnawału ani podobnego gówna! Ale dobra, piłka nożna jest wszechobecna i od tego gówna już nie uciekniemy, haha. Ale masz rację, jestem już zmęczony słuchaniem tego samego gówna na temat Brazylii za każdym razem. Większości tych rzeczy ludzie tutaj nawet nie znają! I jak wiesz, jest tutaj wiele więcej innych ciekawych rzeczy, o któych można rozmawiać \m/ Brazylia nie jest krajem piłki nożnej i karnawału, lecz krajem Sarcófago, Sepultura, Krisiun, Korzus, Dorsal Atlântica, Vulcano, Mutilator i wielu, wielu innych legendarnych metalowych gigantów! Oto jak powinna brzmieć Brazylia…

O.: Stary, zgadzam się z Tobą w stu procentach! Okej, dzięki za Twój czas, na koniec poproszę Cię o dwie rzeczy: byś powiedział nam o swoich planach i byś zdradził, przy jakiej muzyce odpowiadałeś na ten wywiad.

M.: Dzięki za miejsce w Twoim webzinie i całe wsparcie dla Hellscourge [dla Was zawsze – przyp. Oracle]. Nie mamy wiele planó, miksujemy właśnie materiał, który zapewne będzie albo częścią splitu albo epką, o której Ci przedtem mówiłem. No i czekamy na wydanie naszego debiutu. A słuchałem Coroner „Mental Vortex”, Devastation „Idolatry” and Morgoth „Cursed”.

Contact:

hellscourge@gmail.com

myspace.com/hellscourge

Autor

10189 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *