Gruzja: „Skoro jeszcze nie wiesz, czy Gruzinem jesteś, to znaczy, że nie jesteś.”

Gruzja prawdopodobnie powstała po to, by wkurwić tyle osób, ile się da. Nie wiem, nie mnie oceniać, czy to dobrze czy źle. Wiem, że debiutancki materiał przypadł mi do gustu. Pato Black Metal jak się patrzy, prawdopodobnie dla większości będzie kiepskim żartem lub ob(/d)razą, ale nie moja to wina. Ja wiem tyle, że „I iść dalej” jest na tyle ciekawym krążkiem, że chciałem odpytać Gruzinów na jego temat. Poniżej zaś zapis rozmowy.

Oracle: Dzień dobry. Jak myślisz, czy polski underground jest gotowy na to, co niesie ze sobą Gruzja? Bo ja słyszałem tak rozbieżne oceny tego co robicie, że śmiem wątpić. Wszystko z kolei oparte, póki co, tylko na jednym utworze, który zamieściliście w sieci. Jedno jest pewne – obok Gruzji nie da się przejść obojętnie, więc to chyba dobrze?

Grigorij Saakaszwili: Polaryzacja reakcji jest najlepszym możliwym wariantem zdarzeń. Poklepywanie z przydechem „no… fajne, fajne…” zupełnie nas nie interesuje. To, że opinie opierają się o jeden numer również niezmiernie nas raduje. Obrażeni metalowcy i zniesmaczeni koledzy kolegów to całkiem zgrabny rezultat jak na płytę, która nie miała jeszcze premiery. Kochamy kochać się z hipokryzją – naszą własną i cudzą.

O.: Jak określacie muzykę którą gracie? Dla purystów nie będzie to za skurwysyna black metal, bo jak to tak? Na swój użytek ukułem stwierdzenie Pato Black Metal. Coś jak patostreaming. Jakby Slums Attack poznało się z Mayhem z epoki „Deathcrush”. Jak Turin Turambar po amfetaminowym zejściu… Jak sąsiad napierdalający głową małżonki o ścianę w rytm Hellhammer… Mogę tak długo…

G.: Wystarczy! Kto miał dojść, ten doszedł.

O.: Na „I iść dalej” to wszystko jest bardzo wulgarne, atawistyczne i namacalne, zdegenerowane. Teksty, muzyka, brzmienie. Do tego kurewsko hermetyczne, szczególnie w warstwie tekstowej. Ile osób zrozumie przekaz Gruzji, a ile uda że zrozumie?

G.: Mówimy o formule pamiętnika; pan Jan nie dowie się z tekstów, co dokładnie pan Patryk robił ze swoimi jajami w lipcu 2018 roku gdzieś głęboko w Warszawie, może natomiast zaplątać swoje frustracje wokół zdań kluczy – na tyle uniwersalnych i prostych, że potrzeba dopiero głowy katatonicznej artystki, by komunikat stał się niejasny.

O.: „Brzmi jak syf, wygląda jeszcze gorzej. Produkcja poniżej dna, fatalne grafiki. Wszystko tutaj jest na nie. Gratuluję zespołowi – Przewiduję tutaj dość duży sukces medialny. Tak to się dzisiaj robi.” – jeden z komentarzy w internecie. A może coś w tym jest? Nie uważasz, że gdybyście do tej muzyki wrzucili teksty o totalnej anihilacji ludzkości, na okładkę zimowy las albo alchemiczno – okultystyczne sigile, to większości w ogóle by taka Gruzja nie obeszła? No, nazwę też musielibyście zmienić…

G.: Masz oczywiście rację. Rzecz w tym, że koncept to nie tylko muzyka, ale teksty, wokale i grafiki. Walenie konia do Norwegii bez cienia własnej inwencji to już chyba tylko w Poznaniu. Choć nie, tam właściwie walą do Polski. A do Norwegii chyba w Krakowie teraz. To zabawa dla starzejących się chłopaków, którzy ślinią się do swoich sentymentów. Metal to jeden z najbardziej konserwatywnych gatunków muzycznych. Od lat nie ma w nim żadnego buntu, bo wszyscy buntownicy się wobec zmian zawzięcie buntują.

O.: Połowa skojarzeń słuchaczy automatycznie poleciała w stronę Odrazy. Po części mógłbym się zgodzić, ale tylko w odniesieniu do niektórych momentów, raczej niewielu. Ale ja nie o tym – myślisz, że Odraza wyznaczyła jakąś nową jakość na polskiej scenie?

G.: Nie. Fajni chłopcy – szkoda, że tak skończyli.

O.: Gdzie nagrywaliście „I iść dalej”? Jakaś zakurzona salka na blokowisku w Tbilisi? To chyba nieźle, że dziś każdy może sobie wykręcić brzmienie, jakiego wcześniej nie zawsze szło ogarnąć w tradycyjnym studio, co?

G.: Tak, to bardzo fajnie, że studio nagraniowe można dziś kupić w każdym sklepie ze studiami nagraniowymi.

O.: Jak Wam u Grega w Godz ov War Productions? Obecnie chyba najciekawszy polski label, jeśli mówimy o muzyce ekstremalnej. Jestem ciekaw, jak Gruzja trafiła pod jego opiekuńcze skrzydła? Braliście inne labele pod uwagę?

G.: Złapał nas na wędkę. Ma parę, jebany.

O.: Ponoć w Polsce wszyscy tylko potrafią krytykować, a zrobić lepiej nie ma komu. W Gruzji podejrzewam, że jest zgoła inaczej, więc dla odmiany – jakieś płyty z zeszłego roku, które zdecydowanie Ci siadły? Coś polecisz?

G.: Gruzini słuchali ostatniego Daughters, Twenty One Pilots i I Love At Your Darkest Depeche Mode. Fajni chłopcy, eleganccy chłopcy, ale w detalu już nie robią.

O.: Fajny teledysk zrobiliście do „Opuść Mnie”. Mało lasu co prawda, więc black metalowcy zawiedzeni, ale wydaje się, że zrobiliście niezły research w starych VHSach przywiezionych przez wujka z RFN. Zmasturbować się pewnie do tego nie idzie (może powinienem spróbować), ale wrażenie robi. Jak określiłbyś estetykę tego klipu?

G.: ESTETYKA ZAPRZECZENIA KULTURZE GWAŁTU.

O.: Nie podajecie szerszych danych personalnych, co się chwali, bo w Polsce obowiązuje RODO. Obawiam się jednak sytuacji, jaka miała miejsce z Batushką, że nagle Gruzini się rozejdą i będą dwie Gruzje, albo trzy. Mam nadzieję, że ta wschodnia moda Was ominie, co? Z drugiej strony, możecie zmieniać sobie muzyków jak rękawiczki, kiedy chcecie…

G.: Dokładnie – to właśnie robimy i do tego też zaprzęgamy program Microsoft Excel. Gruzja w tym momencie to skład zupełnie inny w stosunku do tego, który nagrywał debiut. Możliwe, że do czasu pierwszego koncertu wykonamy wielkie sceniczne koło i do łask wróci skład pierwotny. Będzie tak, albo jak będziemy chcieli.

O.: Planujecie jakieś koncerty, czy Gruzini najlepiej czują się w swoich czterech ścianach?

G.: Planujemy koncerty, najpierw musimy jednak ustabilizować skład – wszystkich obrażamy i nikt nie chce z nami grać. Współczujemy sobie kolegów i konotacji.

O.: Chinkali, chaczapuri czy pierogi ruskie? Czy to niepoważne pytanie dla zespołu black metalowego?

G.: To najpoważniejsze pytanie tego wywiadu. Chleb – ten powszedni.

O.: Traktujesz Gruzję jako ziemię obiecaną? Ponoć Gruzinem się jest albo nie, ale jak się nim stać?

G.: Skoro jeszcze nie wiesz, czy Gruzinem jesteś, to znaczy, że nie jesteś.

O.: Co jest ważniejsze, – by iść dalej, czy może ażeby dojść?

G.: Ażeby dochodzić tam, gdzie należy.

Autor

10868 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *