Grave Desecrator: „…obraza świętości i aspektów religijnych.”

Takie wywiady rekompensują mi odpowiedzi półgębkiem, jakich zwykło się ostatnimi czasy udzielać. Wielki szacunek dla Grave Desecrator za to. I za ich zajebisty drugi album „Insult”, który kontynuuje najlepsze tradycje brazylijskiego metalu. Nie przedłużam, przed Wami Vallakk The Necrogoat – basista tej świetnej formacji.

Oracle: „Tak kurwa tak!” – mniej więcej to sobie pomyślałem, gdy odpaliłem pierwszy raz „Insult”, hehe. A jak Wy reagujecie na ten materiał, podobnie do mnie?

Valak: Aaaah… cóż… normalne jest, że zaraz po tym jak wydasz nowe CD to przesłuchasz to parę razy. A trochę później już nie chce mi się patrzeć na to gówno przez jakiś czas.

O.: Hehe, no i tak nie wierzę. Dobra, pierwsze pytanie było trochę na rozgrzewkę. Dobra, Grave Desecrator znany jest głównie w podziemiu, ale to wcale nie żadna zniewaga, hehe – wszak Wasza muza nie jest dla pedałów i pozerów, co? A może w skrytości marzycie o drogiej sesji do „Rolling’ Stone’a”, hehe?

V.: Kto wie, może Oprah Winfrey również przeprowadzi z nami wywiad, hehe?

O.: Kudy jej do Chaos Vault, hehe… Dobra, głównym powodem naszej pogawędki jest Wasz nowy album „Insult”. Ale jeśli Ci to nie przeszkadza, to zagadnę jeszcze o stare dzieje. Pierwsze demo nagraliście w jeden konkretny dzień. Czy ta data znaczyła dla Was coś konkretnego, czy tylko stwierdziliście, że będzie nieźle pasować do muzyki?

V.: Nasze pierwsze demo nie zostało nagrane w jeden dzień, ale raczej w kilka tygodni. [A ja wyczytałem, że materiał na to demo został nagrany 31 października, więc konkretnie chodziło mi o helloween. – Przyp. Oracle]. Minęło już prawie dziesięć lat! Niezbyt lubimy ten materiał. Zbyt różni się od tego, co gramy dzisiaj, no ale od czegoś trzeba było zacząć.korzystaliśmy z pomocy sesyjnego bębniarza, gdyż w tym czasie wielu perkusistów przychodziło i odchodziło z kapeli, taki to był jebany proces! „Demo ’01” ma zbyt wiele śpiewnych wokali, których obecnie nie cierpimy. Nasz były wokalista próbował zerżnąć z Burzum tak wiele jak tylko się da, totalnie nas to wkurwiało. Jakiś czas przed nagraniem debiutu wylaliśmy go i myślę, że od tego momentu sprawy przyjęły lepszy obrót.

O.: No na płytach Wasz wokal zabija, to fakt. Wspomnniane demo było waszym jedynym wydawictwem dla brazylijskiego labelu, niezbyt zresztą znanego. Każde następne ukazało się już w wytwórni spoza Brazylii, prawda? Dlaczego, czyżby w Twoim kraju nie było żadnej wytwórni godnej zaufania, czy może chodzi o różnice w profesjoaliźmie i możliwym wsparciu?

V.: Taśma była wydana przez label, specjalizujący się w wydawaniu kaset, który prowadziłem wraz z przyjacielem. Oczywiście już nie działa. Tak, to fakt, że nigdy nie mieliśmy żadnego wydawnictwa puszczonego sumptem brazylijskiej wytwórni. Nie mogę w zasadzie wytłumaczyć dlaczego. Może dlatego, że większość wytwórni stąd pierdoliło nas z góry na dół, poza paroma rzadkimi wyjątkami. Wysłaliśmy swoje demo w tysiącach sztuk do wieli krajów, było trochę odezwu. Niemiecka Ketzer Records przedstawiło nam najlepsze warunki, wybraliśmy ich i tak sprawy się potoczyły.

O.: W którymś momemcie aszej biografii nastąpiły pewne zmiany. Butcherazor przeszedł na gitarę, Ty zaś z kolei na bas. Zazwyczaj muzycy opuszczają band, a nie zamieniają się miejscami, hehe… Z czego wynikła taka sytuacja?

V.: Wspomniałem już o problemach z poprzednim wokalistą. Po tym jak go wyjebaliśmy, wyszedłem z pomysłem, że może ja zajmę się basem, a Butcherazor przejdzie na gitarę i wokal. Dużo pomagał F.Mordor’owi (wcześniejszemu wokaliście) w nagrywaniu jego partii, zresztą wychodziło mu to badzo dobrze. Stąd też ten pomysł. Do tego Black Sin i Damnation zostali dokoptowani na dodatkowe wiosła.

O.: Dobra, a teraz mamy rok 2010 i muszę Wam powiedzieć, że Grave Desecrator był bardzo płodnym zespołem. Wydaliście wszak split, epkę i drugi krążek. Niektóre kapele nie wydają tyle przez kilka lat, hehe. Skąd wasza aktywność?

V.: Wcześniej mieliśmy sporo kłopotów, głównie z perkusistami. Obecnie mamy stały, mocny skład (nie wiem na jak długo…), staramy się więc pracować jak najwięcej, by wydawać stuff i grać ile się da. Czyli coś, czego nie dało się robić wcześniej.

O.: No w zasadzie proste, hehe. Mówiłem o splicie – kapela, która dzieliła z Wami płytkę pasuje do Grave Desecrator jak jasny chuj! W waszej muzyce kryje się ta sama agresja (choć sama muzyka się różni, u nich jest zdecydowanie więcej black metalu), no i wygląda na to, że decydującym czynnikiem było takie samo oddanie podziemnemu metalowi, czyż nie?

V.: Taa… siedmiocalowy split z Catacumba był naprawdę fajny, a oni są naszymi przyjaciółmi. Dobrze też, że niemiecka Necromancer Records spowodowała, że to gówno stało się dostępne.

O.: Ano dobrze. Jeszcze a propos składu – znowu się Wam pozmieniało. Do Grave Desecrator dołączył Angeldust. Jak to więc było, że wcześniejszy pałker opuścił zespół? Przy okazji, czy Angeldust nadal jest członkiem Diabolic Force? Może jest szansa na jakiś kolejny split, hehe? Faktem jest, iż to kolejny świetny zespół z Twojego kraju…

V.: Od samego początku istnienia zespołu mieliśmy problemy z perkusistami. Demo zostalo nagrane przy pomocy sesyjnego pałkera, na siedmiocalówce i debiucie napierdzielał Adramelek. No ale na drugim albumie nie mógł już grać tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie był też zainteresowany intensywnym koncertowaniem, więc zastąpiliśmy go Angelduste’em, który jest innym weteranem na brazylijskiej scenie. Był perkusistą starej kapeli The Endoparasites, która grałą w latach dziewięćdziesiątych. I tak, działa również w Diabolic Force, ale raczej jako projekcie. Split? Hmm… jak na razie nie wchodzi to chyba w grę, bo mamy już plany na rok 2011.

O.: A szkoda. Dobra, jesteśmy przy „Insult” – bezapelacyjnie waszym najlepszym materiale. Ale tak jak „Sign Of Doom” został on nagrany w HR Studio, w wasztm mieście. Tak je lubicie, czy może po prostu macie już tam zniżki, hehe? A bardziej serio, brzmienie albumu jest powalające – surowe, ale cały czas selektywne i potężne, nie uważasz?

V.: O tak! HR Studio to miejsce, w którym świetnie się nam pracuje. Znamy tam wszystkich i mamy z nimi dobre stosunki. Myślę, że jest to najlepsze studio w Rio do nagrywania metalu w ogóle. Pracują na bardzo dobrym sprzęcie, więc wiele rzeczy idzie łatwiej. Uwielbiamy pracować w jakimś dobrym analogowym studio, ale są one bardzo drogie i trudno je znaleźć. No i wydaje mi się, że producenci tam mogliby nie umieć pracować z black/death metalowym zespołem.

O.: Samo „Insult” kończy się najpiękniejszym wykonaniem „Ave Maria”, jakie kiedykolwiek słyszałem, hehe. Jaka idea kryła się za tym i kto był pomysłodawcą? Podejrzewam, że mówi to nam trochę o waszych poglądach na religię i jej podobne gówno…

V.: Pomysłodawcą był Butcherazor. To obraza świętości i aspektów religijnych.

O.: No tak można wywnioskować z chrumkania świń nałożonych na tą piękną pieśń, hehe… Jak już wspomniałem, Wasz drugi album został również wydany w Ketzer Records. Maja oni u siebie kilka niezłych kapel, ale i bardzo wielu przeciętniaków. W zasadzie to Grave Desecrator jest moim ulubionym koniem z tej stajni, hehe. Z kolei w Hells Headbangers Records świetnych zespołów jest masa, więc pasujecie tam doskonale. A Ty sam widzisz jakieś różnice pomiędzy tymi dwiema wytwórniami?

V.: O tak, wiele. Zdecydowanie preferuję zespoły z Hells Headbangers niż z Ketzer. Choć Ketzer ma też kilka niezłych albumów. Lubię natomiast zespoły z Hells Headbangers, bo są one w większości takim złym Metalem. Bardziej trafiają w nasze gusta. Ale Alex z Ketzer bardzo ciężko dla nas pracował od samego początku.

O.: Wiesz co, w zasadzie ciężko jest określić jednoznacznie rodzaj Waszej muzyki, bo przypomina stare dni, kiedy nie było jeszcze jasnych granic pomiędzy black, death czy thrash metalem, czyż nie? I czy znajdujesz w swojej muzyce miejsce na rozwój?

V.: Kluczem do naszego rozwoju jest udowadnianie każdym albumem, wydawnictwem, że jesteśmy jeszcze potężniejsi, nasze kompozycje miażdżą kości i nadal zachowujemy nasze brazylijskie brzmienie. Określam je „brazylijskim”, bo tak nas zaszufladkowano, a w zasadzie nasza muzyka jest za każdym razem inna, pomimo że nie jest niczym nowym.

O.: Okej, nie tak dawno temu powróciliście z europejskiej trasy. Jak ją będziecie wspominać? Czy jakieś konkretne miejsca, osoby, zespoły czy wydarzenia zapadły Wam w pamięć?

V.: Naszym celem było, by zrobić tą trasę szybciej czy później. Bardzo pomogło nam Ketzer Records. No i wielkie dzięki dla francuskiego Angmar! Bez tych kolesi nic by się nie wydarzyło! Kochamy Europę! Zarówno metalowcy jak i laski były dla nas naprawdę w porządku podczas tej trasy! I oddajemy im honor za szacunek jakim otoczyli Grave Desecrator! Nie było to wiele koncertów, ale myślę, że tłumy w Niemczech, Holandii, Włoszech, Austrii i Wielkiej Brytanii przybliżyły nam iście diabelskie uczucie! Myślę, że najlepszym gigiem był Live Evil Fest w Wielkiej Brytanii, był bardzo intensywny. Byliśmy tam tacy podekscytowani! Powrócimy do Europy wkrótce, prawdopodobnie w 2011 roku. Mam nadzieję, że tym razem odwiedzimy Polskę, spotkaliśmy bowiem kilku polskich maniaków, którzy przyjechali specjalnie, by nas zobaczyć. Poza tym byli naprawd fajnymi kolesiami!

O.: No trzymam za to kciuki! Scena brazylijska jest przeogromna i przebogata w świetne zespoły. A czasami mam wrażenie, że sztandarowe zespoły z Brazylii, jak Sarcófago, wczesa Sepultura, Mutilator, Vulcano czy Sexthrash są obecnie najbardziej wpływowymi zespołami…

V.: Faktycznie mamy potężną scenę, a wszystkie te zespoły były wspaniałe w swoich czasach, zaś teraz stanowią ogromne źródło inspiracji. Szkoda jedynie, że większość z nich odeszła. Nie podoba mi się kierunek, w którą potoczyło się mnóstwo rzeczy. Zbyt wiele idiotycznych dyskusji, dupków próbujących uchodzić za jedyne źródło prawdy, brak infrastruktury, korupcja, gówniane festiwale i tak dalej. Zły nawyk kulturowy, by lizać zagraniczne dupy, nawet jeśli prezentują sobą gówno piątej kategorii. Ale oczywiście wciąż mamy tu wiele wspaniałych kapel i ludzi. Mam nadzieję, że większość. Przecieć pozytywne i negatywne rzeczy dotyczą całej światowej sceny, tu wcale nie jest inaczej.

O.: Dobra, a teraz może zabrzmię ciut patetycznie, ale czy jesteś dumny z bycią częścią swojej sceny – silnym jej filarem, by być szczerym? Na pewno jak powiedziałeś, macie też masę gówna, ale większość starych załóg zabija, co?

V.: Jestem dumny z bycia Brazylijczykiem, ale nie w aroganckim koncepcie. Nie wiem, czy jesteśmy potęnym zespołem [Jesteście kurwa, mówię przecież – przyp. Oracle]. Nie jesteśmy zbyt zauważani przez media. I tak – zdecydowanie preferuję zespoły w starym stylu, ale często trend nieuchronnie jebie cały ich feeling.

O.: W jednej z wiadomości, jakie wymieniliśmy przed wywiadem napisałeś mi, że Grave Desecrator otrzymał ogromne wsparcie z mojego kraju. Z jakimi kapelami czy zinami z Polski jesteście w kontakcie? Masz jakieś ulubione polskie albumy?

V.: Spotkaliśmy kilku Polaków w Europie. Usłyszałem od nich bardzo dobre rzeczy odnośnie naszej muzyki. Otrzymywaliśmy e-maile z Polski, zrobiliśmy kilka wywiadów do polskich zinów. Myślę więc, że cieszymy się u Was szacunkiem i jestem z tego dumny. Znam trochę polskich kapel, jak Kat (choć szczerze posiadam jedynie album „666”, bo resztę cholernie trudno tutaj dostać), Turbo (znam kilka ich albumów, ale mam tylko jeden, z polskim tytułem, więc go za cholerę sobie nie przypomnę), stary Graveland jest niezły (z czasów demówek), surowy black metal z klasą, Throneum to świetny death metal, lubię dwa albumy Vader – „De Profundis” i „Black To The Blind”. Ludzie uwielbiają ich pierwszy album, ale ja myślę, że jest tylko „okej”. Graliśmy z nimi festiwal w południowej Brazylii, ale mnie oni chuj obchodzą! Wciąż mam demo Lux Occulta! Oczywiście, wszyscy znają Behemoth, Decapitated, ale oni nie grają muzyki, którą lubię. W ogóle szanuję Polskę jako metalowy kraj!

O.: Dobra, a teraz z trochę innej mańki – w jakimś wywiadzie przeczytałem, że jednym z Twoich ulubionych artystów jest Caravaggio. Miło to słyszeć, bo wiesz – większość metalowców (a już zwłaszcza, kiedy są oldskulowcami), zna tylko Chrisa Moyena, haha. No, może jeszcze Boscha, jako „tego gościa od okładek Slayer”. Skąd takie zainteresowania w Twoim przypadku?

V.: Mam stopień ze Sztuki Graficznej i zawsze lubiałem takie zajebiste malarstwo. Uwielbiam Caravaggio za jego cieniowanie i ogólnie malarstwo – obskurne i tajemnicze. W swojej epoce był prawdziwym buntownikiem, żyjącym niemal poza prawem. Naprawdę godna zapamiętania postać.

O.: Jak to dobrze mądrego posłuchać. A czy jesteś smutny z tego powodu, że Brazylia nie ma już największego pomnika Jezuska? Słyszałeś, że jedno miasteczko w Polsce ma większego, hehe? Chore, kurwa…

V.: Naprawdę? Haha… biedna Polska! Wiem, że Polska jest, podobnie jak Brazylia, bardzo katolickim krajem [nie Polska, tylko sporo pojebów, przecież Konstytucja mówi, ze jesteśmy państwem świeckim, hehe – przyp. Oracle]. Więc wiadomo, że takie gówno się zdarzy.

O.: To teraz coś lżejszego. Czy spotkaliście już jakąś bardziej utalentowaną osobę od Patricii Garganta Profunda jeśli chodzi o hmmm… jej umiejętności, hehe? Zgodnie z wkładką do „Sign Of Doom” robi najlepsze laski, czy więc wciąż jest królową w tym temacie?

V.: Była naprawdę utalentowana! Ale gdzieś zniknęła… szkoda. Mamy nadzieję, że wróci… Miła, miła kobieta z mrocznymi żądzami…

O.: Hehe, na pewno. Dobra, dzięki za wywiad i mam nadzieję, że zobaczę Was w tym roku w Polsce! 666!

V.: Chwała za Twoje zainteresowanie nami! Również mamy nadzieję, zobaczyć Cię w Polsce w 2011! Najlepsze pozdrowienia, trzymaj się ścieżki zła… gdzie nie ma jebanego światła! Tylko największa ciemność! Wielkie Hail dla wszystkich polskich maniaków, których spotkaliśmy w Europie! Kupujcie „Insult” lub zdychajcie!

www.myspace.com/gravedesecrator666

www.gravedesecrator.com

grave666desecrator@gmail.com

PO BOX 8018
Rio de Janeiro – RJ

21032-970 Brazil

Autor

9904 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *