Powracają nam stare kapele, powracają. I z płytami i z koncertami. Na przykład Fanthrash – panowie byli aktywni w czasach gdy w Konstytucję wpisana była dozgonna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, a od kilku lat sieją metalowe zniszczenie w nowej rzeczywistości. Dokładnie za chwilę szczęśliwcy z południowo – wschodniej Polski, między innymi wraz z Traumą, Pandemonium i Cerebrum. O tym, jak i o przeszłości i teraźniejszości rozmawiałem z głównodowodzącym Fanthrash – Gregiem.

 

fanthrashOracle: Witam! Może na początek – jak nastroje w nowym, 2014 roku i jak wyglądał Twoim zdaniem 2013 rok – oczywiście pod względem muzycznym? Jakiś krążek zrobił Ci wyjątkowo dobrze lub wyjątkowo Cię rozczarował?

Greg:Witaj Kuba, witam też wszystkich czytelników Chaos Vault. Mój nastrój w nowym 2014 roku, jest wyjątkowy, głównie z powodów radykalnych zmian w moim życiu prywatnym i zawodowym, nowe miejsca, nowa praca, nowe wyzwania, dużo się dzieje. Co do sfery muzycznej to dla mnie osobiście miniony rok nie zrodził jakiejś przełomowej płyty, oczywiście pojawiło się wiele świetnych albumów, jak nowy Voivod czy Carcass i jeszcze wiele innych. Co rozczarowań muzycznych 2013 roku, jak dla mnie, nowe Black Sabbath, bardzo oczekiwane ale bardzo wtórne i nijakie.

O: Ale zeszły rok to nie tylko wspomniane przez Ciebie płyty. Zeszły rok stał w przypadku Fanthrash pod znakiem wydania EPki „Apocalypse Cyianide”. Jesteście zadowoleni z odzewu na te trzy numery? W sumie płytka z tego co widziałem zbierała same pochlebne opinie – pewnie jesteście zadowoleni?

fanthrash1G.: Co do EP „Apocalypse Cyanide”, to zbiera ona bardzo różne, czasami skrajne recenzje ale ogólnie odzew jest bardzo pozytywny. Przy tworzeniu nowego materiału, zawsze wychodzę z założenia, że ma być to przejaw naszej twórczej kreacji a nie koniunkturalizmu. Prawdziwa sztuka i twórczość zawsze będzie wzbudzała skrajne emocje, bo wyrywa się poza szablony i zastałe schematy.

O.: To i racja. A teraz porozmawiamy o pieniądzach, hehe. A tak serio – nie patrzą na Ciebie ludzie krzywo, że stary chłop, zamiast wpakować pieniądze w coś sensownego, to ładuje je w wypuszczenie kawałka plastiku za własne pieniądze? W Polsce pokutuje takie widzenie muzyków, którzy dla pasji poświęcają wiele, że są trochę niespełna rozumu, nie dorośli i tak dalej… Co o tym sądzisz?

G.: Ostatnio pakuję pieniądze w sprawy totalnie nie muzyczne, chyba że mówimy o wymianie lamp w moim wzmacniaczu, hehe. Ale tak poważniej to rzeczywiście w Polsce obecnie sytuacja związana z wydawaniem płyt jest kuriozalna, nikt tak naprawdę nie jest tym zainteresowany, nie ma rynku z prawdziwego zdarzenia, profesjonalne kluby można policzyć na palcach. Płyty zaczyna się nagrywać i wydawać tylko dla siebie, w coraz mniejszych nakładach, bo już mało kto te płyty kupuje. Oczywiście ludzie a szczególnie młode pokolenie metali, muzyki słucha, tylko że muzyka jest często po prostu ściągana – nie bójmy się tego słowa – kradziona z Internetu. Takie niestety nastały nam czasy. Zajmowanie się muzyką, a szczególnie muzyką metalową, to w dzisiejszych czasach, jest to bardzo fajne i drogie hobby.

fanthrash2O.: No takie mamy niestety czasy. „Duality of Things”, czyli Wasz debiutancki krążek, wydany po powrocie, ukazał się dzięki Rising Records. Label ten chyba jednak już nie istnieje – czy to dlatego zdecydowaliście się wydać „Apocalypse Cyianide” własnym sumptem? Nie było innych zainteresowanych wydawnictw?

G.: Tak, to prawda, nasza duża płyta „Duality Of Things” ukazała się w 2011 roku, pod skrzydłami brytyjskiego labela Rising Records i była przez nich dystrybuowana na całym świecie, ale na tym się współpraca zakończyła i jak się możesz domyślić, nie dostaliśmy od nich ani grosza… A poza tym label ten już nie istnieje i z tego co wiem, zakończył swoją działalność w atmosferze skandalu. A co do naszej najnowszej EP „Apocalypse Cyanide”, to po doświadczeniach z Rising Records, zdecydowaliśmy się wydać ją tym razem własnym sumptem, jako zapowiedź kolejnej dużej płyty, szukając jednocześnie wydawcy następcy „Duality Of Things”.

O.: A ja myślałem, że wały to raczej polska specjalność, a tu widać, że i Europa nas dogania… Nic to. Możesz pokrótce (albo długo, nie ma problemu) opisać jaka myśl przewodnia tkwi w sferze tekstowej na „Apocalypse Cyianide”? Jaka rola w niej przypada Kasjopei?

G.: Teksty na EP „Apocalypse Cyanide” są zróżnicowane i każdy ma swoją indywidualną wymowę, trzeba tylko uważnie poczytać i wszystko jest jasne. A co do Kasjopei, no cóż, symbolika i jeszcze raz symbolika oraz myśl przewodnia, skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy. Było krótko, hehe!

fanthrash3O.: Nie da się ukryć, hehe… Niniejsza EPka ukazała się rok po wydaniu pełnej debiutanckiej płyty – co Wam było tak śpieszno, żeby wyskakiwać z trzema tylko numerami? Nie woleliście po prostu poczekać chwilkę i wydać drugi duży album? Zwłaszcza, że EPki w Polsce to nie jest jakiś chodliwy temat…

G.: Właściwie to już omówiłem ten wątek wcześniej. Po powrocie w 2010 roku i wydaniu naszej EP „Trauma Despotic”, wydaniu dużej płyty „Duality Of Things” w 2011 roku, postanowiliśmy zapowiedzieć, kolejną dużą płytę, właśnie EP „Apocalypse Cyanide” wydaną w roku ubiegłym. Tym razem jednak w przeciwieństwie do EP z roku 2010, zdecydowaliśmy, że utwory zamieszczone na EP „Apocalypse Cyanide” nie znajdą się na drugiej dużej płycie i wydawnictwo to, choć zapowiadające nowy materiał, pozostanie jako samodzielna płyta. Poza tym wydanie „ AC” kończy pewien etap w działalności zespołu, związany ze zmianą w składzie po zmianie wokalisty i gitarzysty solowego.

O.: Muzycznie „Apocalypse Cyianide” to technicznie zaawansowany thrash metal i w zasadzie nie zmieniło się to od początku Waszej działalności, można wyczuć u Was inspiracje Voivod, Metalliki, trochę Cynic, ale i chwilami mniej skomplikowanym graniem pod Testament. Czy to są inspiracje towarzyszące Wam od początku działalności, czy jakoś to wszystko ewoluowało?

G.: Wiesz co, chyba masz rację, że te inspiracje są z nami od początku naszej przygody z muzyką, ale cały czas słuchamy nowych rzeczy, inspirujemy się w naszej twórczości, wszystkimi możliwymi odmianami metalu i całego spektrum muzyki w ogóle. Przez te dwadzieścia parę lat mieliśmy okazję obserwować powstanie wszystkich chyba odmian muzyki metalowej i wszystko to gdzieś w nas pozostało i ciągle nas inspiruje – to słychać w naszych nagraniach. Ostatnie fascynacje ocierają się też o szeroko pojętą muzykę progresywną, eksperymenty, jazz itd.

fanthrash4O.: Aktywność Fanthrash można podzielić na dwa okresy: przełom ósmej i dziewiątej dekady ubiegłego wieku oraz okres od 2007 roku. Co sam robiłeś pomiędzy tymi okresami, całkowicie odwiesiłeś gitarę na kołek czy coś tam sobie brzdękałeś?

G.: Po roku 1992, Fanthrash właściwie przestał formalnie działać, choć nigdy nie zawieszaliśmy oficjalnie działalności. Pochłonęły nas wszystkich, a w szczególności mnie, sprawy bytowe, rodzinne, dzieci itd. Powtarzaliśmy sobie, że to tylko chwilowa przerwa, ale ta przerwa trwała, jak się później okazało aż do roku 2007, kiedy zaczęliśmy regularnie pracować w reaktywowanym Fanthrash. W międzyczasie oczywiście grałem, powstawały nowe utworu, napisałem sporo tekstów, do których teraz zresztą wracam, więc nie był to tak zupełnie stracony czas, choć mam pełną świadomość i żal sam do siebie, że trzeba było znacznie wcześniej ruszać z reaktywacją ale tak się to wszystko ułożyło. Więc nie ma co rozdzierać szat i się rozczulać, tylko intensywnie działać, co też czynimy.

O.: Rdzeń Fanthrash to Greg i Mary, pozostali członkowie są zdecydowanie młodsi – jak wychodzi Wam współpraca z uwzględnieniem tego, że w zasadzie to zaglądając w metrykę mogliby być Waszymi synami?

G.: Tak, rzeczywiście ze starego składu Fanthrash, pozostaliśmy tylko ja i Mary (basista), pozostali, obecni członkowie są znacznie młodsi (przedział od 19 do 30 lat). Jak wiesz muzyka od zawsze łączy pokolenia więc pomimo różnic, dogadujemy się zupełnie dobrze, bez większych problemów. A kiedyś może ich z Mariuszem usynowimy, hehe i wtedy będziemy jedną wielką, metalową rodziną, hehehe.

fanthrash6O.: Na przełomie stycznia i lutego gracie mini trasę po południu Polski – Chełm, Rzeszów i Lublin. Nie gracie z byle kim, bo wraz z Traumą, Pandemonium i Cerebrum, a także Ape To God i Saint Death. Jakie macie oczekiwania względem tej trasy i największe obawy?

G.: Dokładnie, będziemy mieli okazję i zaszczyt zagrać w naprawdę doborowym towarzystwie, u boku takich legend polskiego metalu jak Trauma i Pandemonium. Co do oczekiwań tej mini trasy, to oczywiście życzylibyśmy sobie pełnych klubów, mocy pod sceną i na scenie. Wszystkich zapraszamy, przybywajcie tłumnie, szczególnie że i Traumy i Pandemonium nie było w naszych stronach od wielu długich lat, a obie kapele są w naprawdę świetnej dyspozycji koncertowej.

/Uwaga techniczna dla wybierających się, prosimy o przybywanie na czas, bo koncerty będą się zaczynać we wszystkich miastach, punktualnie o godz. 19.00/

O.: Od czasu powrotu Fanthrash zagrał już parę sztuk – jak więc gra się Wam w nowej, że tak się wyrażę – rzeczywistości, gdzie nie trzeba kombinować wszystkiego, zabiegać o organizowanie koncertu w komórkach społecznych zajmujących się kulturą młodzieżową, hehe? Nie tęskno Wam do tych pionierskich lat osiemdziesiątych? Jakie największe różnice widzisz?

fanthrash7G.: Tutaj poruszyłeś ciekawy temat, rzeczywiście obecne czasy wymuszają zupełnie inny sposób organizacji koncertów (facebooki i temu podobne diabelstwa hehe) ale jakoś dajemy radę i staramy się być z całym tym bałaganem na bieżąco. Kiedyś wszystko wyglądało zupełnie inaczej, głównie dlatego że dawniej (w latach osiemdziesiątych, bo do nich się odnoszę), nie było właściwie niczego – instrumentów, dostępu do wszystkich tych współczesnych wynalazków, itd. Czy tęskno nam za tamtymi czasami, sam nie wiem. Jak to w życiu te pionierskie czasy miały swoje dobre i złe strony. Przede wszystkim atmosfera, która towarzyszyła dawnym koncertom, braterstwo, opozycja do panującej komuny, tłumy na niewielu koncertach i przeglądach kapel, które się wtedy odbywały. Są to klimaty nie do zastąpienia i nie do odtworzenia. Było to zjawisko samo w sobie, był ten niesamowity klimat, którego obecnie nie ma i myślę że już nigdy nie będzie. Natomiast nie chciałbym już powrotu tamtych czasów, trzeba odnaleźć we współczesności to co pozytywne i wartościowe i przekuć to na własne działania twórcze.

O.: To może podzielisz się jakimiś wspominkami z lat osiemdziesiątych? Z kim najlepiej Wam się imprezowało, akcje, przypały, krojenia, wyjazdy – wszak takie rzeczy czyta się najlepiej, hehe…

G.: O to jest temat rzeka … No cóż lata szalonej młodości, zawsze wspomina się z wielkim sentymentem, łza się w oku kręci. Dużo się działo, dużo imprezowało, koncerty, wyjazdy, przesyłki pocztowe z kasetami i flajerami, milicja i ZOMO na dworcach, kiedy przyjeżdżało się na koncerty itd, itp. Wspomnień jest tak dużo, że moglibyśmy zanudzić naszych czytelników na śmierć, hehe. [gdzie tam, oni takie najbardziej lubią, zwłaszcza, że około 15% czytelników ma ponad 35 lat, hehe – przyp. Oracle] Musimy się kiedyś Kuba umówić na jakąś poważniejszą nasiadówkę, przy browarze lub browarach kilkunastu, hehe, by pogadać i powspominać. [Nie widzę problemu, hehe – przyp. Oracle] Ale żeby zupełnie nie prześliznąć się po pytaniu, wspomnę o pewnej ciekawostce z dawnych lat, z początków zespołu Fanthrash – otóż nie każdy wie, że naszym pierwszym „managerem” był Paweł Frelik, człowiek bardzo znany i ceniony w środowisku, zainteresowani wiedzą o kogo chodzi. Przy okazji pozdrowienia dla Pawła, jeżeli czyta ten wywiad.

fanthrash8O.: No tak, a ostatnio o nim cicho, a szkoda… Wziąłem i policzyłem ile lat w sumie wszystkie kapele, które wezmą udział w trasie Winter Breath’s Of Death, są aktywne na scenie – wyszło mi równe 90 lat. Gdybyście byli jednym zespołem o zadziwiająco długim okresie istnienia, to wyszłoby, że zaczęliście grać mniej więcej od czasu, gdy miejsce miała Bitwa Warszawska 1920 roku, hehe – a tak bardziej poważnie, to chyba jedna z niewielu tras jakie odbyły się w Polsce, gdzie deski sceny dzielić będzie aż tyle tak doświadczonych zespołów. Czujecie presję, by pokazać, że mimo ponad dwóch dekad doświadczenia wciąż potraficie skopać dupy?

G.: Dokładnie, ciekawa wyliczanka haha. Choć Fanthrash i ja z Mary, jesteśmy starsi od węgla, nadal jesteśmy gotowi, w towarzystwie naszej zespołowej brygady młodzieżowej skopać dupska i zgwałcić narządy uszne, wszystkich, którzy przybędą na zaplanowane koncerty. Przy okazji pozwolisz na trochę autoreklamy. Rozkład jazdy wygląda następująco:

TRAUMA

PANDEMONIUM

FANTHRASH

APE TO GOD

31.01.2014

Klub GRAFFITI

Al. Piłsudskiego 13
20-011 Lublin
tel./fax. (81) 443 71 62

www.graffiti.lublin.pl

www.facebook.com/clubgraffiti

Bilety w cenie 20/25zł
Wejście od 18:00
Start o 19:00

——————————-

TRAUMA

PANDEMONIUM

FANTHRASH

CEREBRU

01.02.2014

Klub VINYL
Al.
Piłsudskiego 31

35-074 Rzeszów
www.facebook.com/klubvinyl

www.ftb.pl/klub/vinyl-rzeszow

klubvinyl.rzeszow@gmail.com

Bilety w cenie 20/25zł
Wejście od 18:00
Start o 19:00

——————————-

TRAUMA

PANDEMONIUM

FANTHRASH

SAINT DEATH

02.02.2014

Klub ATMOSFERA CAFE

ul. Kopernika 8

22-100 Chełm

Tel. (82) 565 64 64

www.facebook.com/pages/Atmosfera-Cafe/383983515020815

Bilety w cenie 20/25zł
Wejście od 18:00
Start o 19:00

fanthrash9O.: Lublin – Wasze miasto kojarzy się przede wszystkim z kapelami death i black metalowymi, jak więc Fanthrash odnajduje się w tym towarzystwie?

G.: Odnajdujemy się zajebiście, zresztą gramy wszyscy w jednym miejscu, kopalni lubelskich talentów, w salach prób DOKP. Przy okazji pozdrowienia dla wszystkich grajków ze wspomnianej miejscówki a szczególnie dla Krzysia „Wizuna” z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

O.: Przed zawieszeniem działalności wydaliście cztery demówki, więc pytanie – po pierwsze, czy sami macie jeszcze te pierwsze taśmy na własność? I po drugie – nie planujecie może wznowienia tych materiałów?

G.: Tak mamy trochę archiwalnych nagrań, różnej jakości ale coś można będzie wybrać. Co do planów wydawniczych, to rzeczywiście planujemy wydać coś archiwalnego ale obecnie priorytetem jest rejestracja materiału, na kolejną dużą płytę Fanthrash.

O.: OK, a jakie plany – poza trasą – ma w zanadrzu Fanthrash, którymi mógłby się teraz podzielić?

G.: Jak już wcześniej wspominałem, przede wszystkim nagranie kolejnej dużej płyty Fanthrash, już w nowym, odmłodzonym składzie, gdzie nasza młodzież, także chce się aktywnie udzielać twórczo na nowym wydawnictwie. Oczywiście równolegle będziemy chcieli grać jak najwięcej koncertów i wreszcie zaliczyć, trochę letnich imprez i festiwali, rozmowy trwają.

O.: Dzięki wielkie za wywiad, czekam z niecierpliwością na rzeszowski odcinek Winter’s Breath of Death Tour!

G.: Dzięki również Kuba, pozdrowienia dla wszystkich metal maniacs, wbijajcie się tłumnie na te najbliższe koncerty z cyklu Winter’s Breath of Death Tour!

Greg,

Lublin 30.01.2014

http://www.fanthrash.com/

http://www.facebook.com/pages/Fanthrash/298168890254167

mail@fanthrash.com