Excidium: „…wkurwiać ludzi i pluć na religię…”

Są młodzi i wkurwieni, grają thrash metal i mają wszystko w dupie. Do tego są świeżo po kopiącym dupę splicie z poznańskim Bloodthirst. Wystarczy Wam taka rekomendacja i wyjaśnienie, dlaczego dziś zajmiemy się rzeszowskim Excidium? Na pytania odpowiadał Alcoholocausted, dzierżący bas.

Witaj! Jako że jeszcze nie wszyscy mieli szczęście obcować z nazwą Excidium, przedstaw pokrótce, z kim to mamy do czynienia?

Witam! Z czterema maniakami wkurwionymi na otaczającą rzeczywistość – plastikową pseudo kulturę, idiotyzm i ogłupiająca zarazę zwaną chrześcijaństwem, próbującymi przelać swoje odczucia na dźwięki, czego efektem, jak do tej pory, jest parę koncertów oraz dwa materiały utrzymane w stylistyce czarnego thrashu.

Ok., chwalą Was, chwalą w różnych zine’ach i wywiadach, sam gdzie mogę to swoją cegiełkę dokładam. Myślisz, że te peany na Waszą część są zasłużone? Skąd w ogóle u takich młodych i ułożonych chłopców fascynacja staroświeckim thrash metalem? Ja wiem, że w pewnych kręgach wypada słuchać takiego stuffu, ale żeby go od razu grać, hehe…

Czy są zasłużone to już nie mi oceniać, w każdym razie jesteśmy z nich jak najbardziej zadowoleni. Fascynuje nas nie tylko staroświecki thrash, ale METAL w ogóle – ciężki, kopiący dupę, buntowniczy, od starego NWOBHM po rozpierdol pokroju Sadistik Exekution czy twory typu Deathspell Omega. Biorąc pod uwagę nasz stosunek do zastanych realiów nie wyobrażam sobie żebyśmy mieli grać i słuchać czegoś innego.

Ok., pierwszym efektem istnienia Excidium było demo „Infernal Oath”. Jak z perspektywy dwóch lat oceniłbyś to wydawnictwo?

Wydaje mi się, że dwa lata to jeszcze trochę za mało aby nabrać pełnego dystansu i móc na spokojnie ocenić nagrany materiał. W każdym razie, póki co, jestem z niego zajebiście zadowolony, zwłaszcza, że spotkał się z pozytywnym odzewem ze strony maniaków, tak w Polsce jak i za granicą. Oczywiście znajdzie się kilka niedociągnięć czy elementów, które można by zmienić, ale był to nasz pierwszy materiał, wiec są to rzeczy nieuniknione.

Wspomniane demo trafiło też na split z Inseminator z Bochni. Jesteście zadowoleni ze współpracy tak z nimi jak i z Circle Of Pain, która wydała tą płytkę? Pytam, bo zazwyczaj kapele chwalą sobie współpracę, a potem psioczą…

Z tego co pamiętam wszystko przebiegło w miarę sprawnie. Circle of Pain zadbało o promocje – zapowiedzi/reklamy pojawiły się zarówno na papierze jak i w sieci, materiał można było nabyć w wielu distrach w Polsce i za granicą. Reasumując nie mieliśmy powodów do narzekania.

No i mamy rok 2009, drugi split z nowym już materiałem. I tutaj analogiczne pytanie – współpraca z Bloodthirst i Gruft Productions satysfakcjonuje czy jakieś „ale” się znajdzie?

Początkowo planowaliśmy wydać to jako samodzielny materiał, jednak dostaliśmy propozycje współpracy od gości z Bloodthirst, zgodziliśmy się bez zbędnego zastanawiania co zaowocowało wydaniem splitu „Infernal Thrashing Kömmandments”. Jakieś „ale” znajdą się zawsze, ale nie było nic na tyle poważnego, żebym musiał o tym opowiadać.

Na „Infernal Thrashing Kömmandments” trafiło siedem Waszych nowych utworów (w tym intro i cover), które nie tylko w mojej opinii, ale i sporej grupy innych osób, wypadły lepiej niż część płytki autorstwa Poznaniaków. Spotkałeś się już z takimi opiniami? Z czego one wynikają, jak myślisz?

Ciężko w obiektywny sposób porównywać własne wypociny z czyimś materiałem… nie wiem, może wynika to z tego, że nagraliśmy więcej autorskich kawałków? A co może za tym iść nasz ochłap jest bardziej urozmaicony, naprawdę nie jestem w stanie odpowiedzieć, musisz zapytać autorów takich opinii. Mogę jedynie stwierdzić, że kawałki Bloodthirst są zajebiste – agresywne i mocne, tak właśnie powinien brzmieć antychrześcijański thrash!

Skąd zaczerpnęliście intro do tego materiału? Albo mi się zdaje, albo tytułuje się tam kogoś prosiakiem, co przy obecnej sytuacji ze świńską grypą jest bardzo na czasie, hehe… Padają tam też słowa „we are the future” – myślisz, że mogą się odnieść do Was i całej reszty młodych kapel thrash’owych?

Intro pochodzi z filmu „Cobra”. Niestety, ale spora część młodych kapel to bezwartościowa, często mdła, sztuczna i pozbawiona jaj zrzyna z Nuclear Assault, Exodus czy Forbidden. Goście na siłę kopiują riffy, a co jest jeszcze bardziej absurdalne – niektórzy nawet fryzury, stylistykę zdjęć, deklarują wiarę w „jedynego boga”… Chyba nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi i raczej ciężko uznać ich za jakąkolwiek „przyszłość”. Natomiast jeżeli chodzi o Excidium i pokrewne hordy, oczywiście w dużym stopniu wzorujemy się na starych mistrzach, ale jesteśmy przy tym dalecy od tego o czym wspomniałem wyżej. Gramy i robimy swoje, a co z tego wyjdzie – czas pokaże…

Na „Infernal Thrashing Kömmandments” znalazł się też cover kanadyjskiego Razor. Fajnie, że wybraliście ten rzadko przerabiany zespół – czy to był właśnie powód, dla którego sięgnęliście po „Evil Invaders”? Zdajesz sobie sprawę, że mało kto kojarzy oryginał?

Na taki a nie inny wybór złożyło się kilka czynników, po pierwsze Razor rozpierdala, moim zdaniem to jedna z najlepszych kapel speed/thrash. Ponadto, tak jak sam wspomniałeś, nie wiele zespołów próbowało ich coverować i raczej nie widzę sensu aby po raz setny przerabiać Sodom, Celtic Frost czy Sarcofago. To, czy dużo osób ich kojarzy, nie miało dla nas większego znaczenia.

A kim jest Kamil Plis, który gościnnie zasiadł za garczkami w „First To Fight”? A gdybyście mogli wypożyczyć na jeden numer któreś z „dużych nazwisk”, kogo byś wybrał?

Kumpel, który wspomagał nas podczas nieobecności Thot’a. Dogadaliśmy się aby nagrał partie garów w jednym numerze, miało to stanowić z naszej strony formę podziękowanie za włożoną prace i czas poświęcony Excidium. Zawsze duże wrażenie robił na mnie Pete Sandoval i to pewnie na niego by padło. To co robi w Morbid Angel i kiedyś w Terrorizer zabija.

Po nagraniu materiału na „Infernal Thrashing Kömmandments” doszło do przetasowań składu w Waszych szeregach. Jakieś pikantne szczegóły dotyczące tych zmian? Myślisz, że aktualny skład jest optymalnym i ostatecznym dla Excidium?

Szeregi opuściło dwóch gitarzystów. Obyło się jednak bez zgrzytów, nadal utrzymujemy ze sobą kontakt, tak więc możesz zapomnieć o pikantnych szczegółach. W obecnym składzie działa nam się co najmniej dobrze, zagraliśmy trzy koncerty, powstają nowe wymioty, gramy regularne próby, co nie zmienia faktu, że na pewno nie jest to skład ostateczny ponieważ wciąć brakuje nam jednego gitarzysty.

Dobra, split wyszedł nakładem Gruft Productions, ale dalej nie macie stałej wytwórni? Jak sprawy mają się w tym temacie? Jakie warunki musi spełniać label, by być dla Was interesującym?

Póki co nie dostaliśmy żadnych konkretnych ofert, sami też za bardzo nie szukaliśmy. Na razie skupiamy się na tworzeniu i ogrywaniu nowych numerów, gdy będzie ich dostatecznie dużo aby wrzucić na długograj zaczniemy o tym myśleć. Ważne aby potencjalny label wydawał rzeczy zbliżone do nas stylistycznie, nawiązujące do korzeni tej muzyki, zero nowoczesnego, „plastikowego” gówna.

Nie macie na swoim koncie wielu koncertów, ale jak już graliście, to raczej nie z byle kim. Rzuć proszę kilka nazw i pochwal się jak było?

Graliśmy m.in. z Impiety, Witchmaster, Stillborn, Infernal War, Blaze of Perdition, Deception, Hell United. Do tej pory były to tylko cztery koncerty więc oczywiście nie obyło się bez większych i mniejszych potknięć z naszej strony. Zdecydowanie najlepiej wspominam debiut na Grim Harvest Festival – profesjonalna organizacja, dobre nagłośnienie, konkretne ekipy i do tego sporo alkoholu za kulisami.

W większości recenzji jakie czytałem padało stwierdzenie, że to Excidium nie gra niczego nowego, ale i tak kopie po mordzie. Myślisz, że w thrash metalu można wymyślić jeszcze coś, czego dotąd gawiedź nie słyszała, czy już wszystko zostało zagrane, a teraz można jedynie lepiej lub gorzej się na tym wzorować?

Nie gramy i nie planujemy na siłę grać niczego nowego ani odkrywczego, przy czym unikamy tępego kopiowania o którym pisałem wyżej. Jesteśmy zwolennikami opierania się na sprawdzonych patentach, wypracowanych przez kapele tworzące tą muzykę w jej najlepszych czasach. Sami staramy się dorzucać tu i ówdzie coś od siebie oraz łączyć to co naszym zdaniem najlepsze w thrash i black metalu. Jeżeli coś jest skuteczne, w tym przypadku solidnie „kopie po mordzie” nie widzę sensu we wprowadzaniu zbyt daleko idących zmian oraz w nie potrzebnym kombinowaniu. Nie jestem wizjonerem i nie zastanawiałem się za bardzo co by można wymyślić w tej stylistyce, ale biorąc pod uwagę ostatnie, wykurwne dokonania Exodus czy Testament temat uważam za zamknięty.

Największe przeszkody dla młodych kapel, takich jak Excidium na polskiej scenie to według Ciebie…

Wskazałbym przede wszystkim na problemy ze skompletowaniem składu, stosunkowo małą liczbę osób jarających się tego typu graniem, które byłyby w pełni oddane muzyce oraz na brak odpowiedzialności. Nie bez znaczenia jest też brak odpowiednich funduszy na sprzęt oraz o czym mieliśmy się okazje ostatnio przekonać nieudolność dźwiękowców próbujących nagłaśniać koncerty…

Dawniej Polska stała thrash metalem, dziś już trochę mniej, choć dzięki kapelom takim jak Wy i kilka innych powoli może ulec to zmianie in plus. Masz jakichś faworytów na scenie zarówno z zamierzchłych mroków PRL-u jak i z dzisiejszych młodych gniewnych?

Uwielbiam dokonania Kata, zwłaszcza „Oddech…” i „Bastard”, ponadto Wolf Spider, Turbo („Dead End”), Magnus, Exorcist, jak chce posłuchać czegoś do piwa to Hammer lub wczesne Acid Drinkers. Z bardziej ekstremalnych niepodzielnie rządzi u mnie Imperator z mistrzowskim „The Time Before Time” i Mercilles Death „Sick Sanctities”. Co do młodych kapel wymieniłbym przede wszystkim Headbanger i pabianicki Persecutor („Wings of Death” miazga!!).

Pochodzicie z Rzeszowa, przedstaw proszę milionom czytelników podziemie metalowe w swoim mieście – co ciekawego u Was rzępoli po piwnicach, czy frekwencja na koncertach dopisuje i ogólny profil psychologiczny rzeszowskiego metalowca, hehe…

No cóż… Metal, w każdym razie w moim rozumieniu tego słowa, nie ma zbyt wielu przedstawicieli w samym Rzeszowie, większość tzw. „metalowców” chodzi na koncerty nie mając bladego pojęcia kto w danym dniu występuje, jara się byle gównem, ma na dysku parę giga mp3 a na półce kilka płyt, w tym przeważnie z gazet i to nie mających nic wspólnego z muzyką…

Ok., a teraz sakramentalne pytanie o plany Excidium i puszczam Cię wolno…

Stworzyć materiał na longplay, zagrać jak najwięcej koncertów, wkurwiać ludzi i pluć na religię…

666!

P.S.: Fotki kapeli dzięki Czarnej666. Więcej tutaj.

Autor

9760 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *