Eerie: „…w tej formie wszystko razem ma sens.”

Przyczyną odpytania Eerie było oczywiście wydanie znakomitego debiutu „Into Everlasting Death”. Rozmowa się jednak rozkręciła i dzięki temu możecie dowiedzieć się nieco o największych tajemnicach LOŻY, o melodiach, dobrym napierodlu, Kelthuzzar, perłach metalu i temu co może zdziałać 2 miliony dolarów. Przelewy zaksięgowane, hajs się zgadza. Zapraszam do lektury.

 

Pathologist: Witam. „Into Everlasting Death” to znakomity debiut. Dla mnie macie miejsce w pierwszej trójce najlepszych płyt 2014 roku w Polsce. Konfrontując wasze dzieło z tym, co się działo na scenie światowej w 2014 roku wasz krążek również wypada bardzo dobrze. Jak się odnosisz do takich rankingów i podsumowań? Macie to w dupie czy drukujecie, oprawiacie w ramki i wieszacie w salonie hehe?

eerieV.O.W.O.C.: Cześć. Osobiście uważam, że takie podsumowania to w zasadzie sztuka dla sztuki i nic z tego nie wynika, oprócz wiedzy co w danym roku najbardziej przypadło ludziom do gustu. Dla „zwycięzców” jest to na pewno miłe wyróżnienie, dla innych z kolei to nic. Także odpowiadając na pytanie: Czy potrzebne? – zależy komu. Czy fajne? – no pewnie, że tak.

Ancestor: Raczej nie poświęcam tego typu rankingom szczególnej uwagi, bo jak zauważył kolega piosenkarz generalnie nic z nich nie wynika, co z drugiej strony nie znaczy, że nie jest spoko się w takim znaleźć, my faktycznie w paru się pojawiliśmy, chociaż pewnie nic by z tego nie wyszło gdybyśmy nie opłacili składki w Loży.

P: Dokładnie. Wszechpotężna Loża… Ponieważ takie rankingi i podsumowanie to temat na czasie wiec będę go wałkował dalej: czy uważasz, że w rocznych podsumowaniach powinien być podział na Polskę i resztę świata czy wszystko powinno się wrzucać do jednego wora i oceniać globalnie?

V.: Zależy jak na to spojrzeć. Niby jest tak, że muzyka powinna bronić się sama, a jej jakość nie zależy od miejsca pochodzenia kapeli. No chyba, że ktoś mieszka w krzywej lepiance z błota w Ugandzie i ma instrumenty – samoróbki z pudełek po butach i sierści gazeli, a o czymś takim jak studio nagraniowe opowiedział mu jego wioskowy szaman na jednym ze swoich tripów po suszu i robakach. Ale to oczywiście abstrakcyjny przykład. Z drugiej strony wiadomym jest, że dla ludzi z danego kraju ich rodzime kapele zawsze będą w jakiś sposób szczególne i inaczej oceniane – czy to przez wzgląd na lokalny patriotyzm, czy też wręcz przeciwnie – przekonanie, że to co od nas nie ma startu do zagranicy (chociaż to chyba tylko u nas zauważyłem taką tendencję). Mimo wszystko jednak myślę, że – patrząc przez pryzmat Polski – u nas powinno wrzucać się wszystko do jednego wora. Mamy sporo silnych składów, które muzycznie mogą śmiało stawać w szranki z resztą świata. A że niektórzy uparli się, żeby grać gówno od kilku(nastu) lat, to cóż zrobisz.

P: Podzielcie się swoimi typami. Ciekawi mnie wasza wersja pierwszej trójki najlepszych wydawnictw w 2014 roku.

V.: W dowolnej kolejności: Earth – „Primitive and Deadly”, Satanic Warmaster – „Fimbulwinter” oraz Kriegsmaschine – „Enemy of Man”. To są trzy płyty wydane w 2014 roku, których słuchałem najczęściej.

A.: EP Svartidaudi „The Synthesis Of Whore And Beast” mnie poskładało mocno, podobnie jak wspomniane „Enemy Of Man”, jednak moim faworytem jeśli chodzi o rok 2014 „The Rooms of the House” La Dispute.

P: Skoro już kwestie ogólne mamy za sobą czas na analizę „Into Everlasting Death”. Nie widziałem słabej recenzji tej płyty. Co najwyżej ktoś kręcił lekko nosem. Spotkaliście się z jakimiś negatywnymi opiniami? Znalazł się jakiś czepialski recenzent?

V.: Recenzji faktycznie jest sporo, w większości pozytywnych, co cieszy. Wydawca dobrze posmarował. W zasadzie spotkałem się z dwiema negatywnymi opiniami – jedną pewnego redaktora z Pomorza, która do tej pory boli mnie w serce i nie mogę sobie z nią poradzić, oraz jakiegoś typa z Niemiec (chyba) który zaczął od tego, że wydaliśmy EP a nie pełny album a potem było jeszcze lepiej. A, jeszcze był taki, który nazwał nas „takim Thaw dla ubogich”. Ciekawe są również poglądy różnych recenzentów na temat pewnej kwestii. Z jednej strony mamy „Ta płyta jest solidnie zagrana, chociaż nie jest to nic nowego, odkrywczego, rewolucyjnego – podoba mi się” a z drugiej „Ta płyta jest solidnie itd. Itp. – i dlatego to jest gówno”. Najwyraźniej każdy wyciąga z niej to, co mu pasuje.

P: Wasza muzyka ma niesamowitą moc. Słuchając „Into Everlasting Death” mam wrażenie, że stoicie niejako w rozkroku pomiędzy starym na nowym black metalem. Żeby nie być gołosłownym to napiszę, że z jednej strony słyszę w waszej muzyce transowość takiej choćby Mgły a z drugiej rozpierdol Destroyer 666. Bardzo pierdolę głupoty hehe?

A.: Ciężko powiedzieć, myślę że każdy będzie miał inne skojarzenia. Chociaż ta Mgła rzeczywiście kilka razy się w recenzjach przewijała z tego co widziałem, od paru osób też słyszałem takie porównanie, ja osobiście raczej nie widzę podobieństw. Odnośnie pierwszej części pytania – może faktycznie ten materiał ma w sobie jakiś pierwiastek oldschoolu, na pewno nie był to celowy zabieg biorąc pod uwagę, że słucham raczej nowocześnie grających kapel, ale coś tam musiało przemknąć.
P: Sporo melodii jest w waszej muzyce. Są ludzie, którzy twierdzą, że melodia zabija black metal. Może nawet generalnie metal. Ja uważam, że to bzdura, bo umiejętne wykorzystanie melodii może nadać zupełnie nowy charakter muzyce. Co o tym myślicie?

V.: To zależy, czego ktoś oczekuje od muzyki. Ja nie mam nic przeciwko napierdolowi – pozornie lub celowo – bez składu i ładu, jak i dobrej melodii. Gdybym miał wybierać, to chyba nawet wolę to drugie. Przy czym należy pamiętać, że melodyka jest o tyle niebezpieczna, że łatwo przekroczyć granicę w której muzyka z po prostu chwytliwej, zapadającej w pamięć staje się fabryką sera. No ale ja np. uwielbiam Kelthuzzar więc pewnie niektórzy będą zdania, że nie powinienem się na ten temat wypowiadać.

A.: Napierdol i dobra melodia to podstawa.

P: Zastanawiają mnie początki projektu Eerie. Jak doszło do waszej współpracy i stworzenia „Into Everlasting Death”? Kiedy padły słowa: „Kurwa nagrajmy to”?

V.: Współpraca została nawiązana jakoś w okolicy koncertu Mgły w marcu ubiegłego roku. Nasz wspólny znajomy dał mi cynk, że jest ktoś kto potrzebuje czystych wokali do swojego projektu, bo słyszał co nawyczyniałem na splicie Devathorn/Blaze of Perdition i bardzo mu się to podobało, a sam projekt jest dobrym. No to pewnie, dlaczego nie, spiknij nas ze sobą. Na dniach odezwał się Ancestor i podesłał muzykę. Ostatecznie na czystych wokalach się nie skończyło i pojechałem całość. Chcecie usłyszeć coś zabawnego? Do tej pory nie widzieliśmy się na oczy. Serio.

A.: Początki projektu sięgają 2012 roku, wtedy powoli zacząłem pisać materiał nie mając jeszcze pojęcia co i czy coś w ogóle z tego wyjdzie, nie śpieszyłem się z tym szczególnie, nie był to priorytet. Słowa „kurwa nagrajmy to” padły niecałe dwa lata później, pod koniec stycznia 2014 zaczęliśmy nagrywać, co było dalej już wyjaśnione.

P: Długo trwał proces tworzenia „Into Everlasting Death”? Płyta rodziła się w bólach czy przyszło wam to łatwo, lekko i przyjemnie?

V.: Robiłem w sumie dwa podejścia do nagrywania wokali. Pierwsze w moim garażu, drugie w lubelskim Goat Horns Studio. O pierwszym wolę się nie wypowiadać, gdyż znalazłem ostatnio tą pierwotną wersję i no cóż… powiedzmy, że nie jest to fajne. Drugie podejście też nie obyło się bez problemów, gdyż mieliśmy kłopot w postaci hałaśliwych sąsiadów i wyjątkowo dobrze zbierającego mikrofonu. To nie idzie ze sobą w parze. Na szczęście umiejętności mojego inżyniera dźwięku, Przemka Gontarza oraz – jak zawsze – odrobina szczęścia pozwoliły uzyskać materiał, w którym potem rzeźbił Haldor Grunberg z Satanic Audio. Z tego jak to wszystko brzmi na „Into Everlasting Death” jestem bardzo zadowolony. Jak widać kooperacja polsko-szwedzka nie zawsze musi oznaczać potop albo Sabaton.

A.: Chyba każdy etap nagrywania szedł dość sprawnie, chociaż wszystko było bardzo rozciągnięte w czasie. Gary nagraliśmy z Maćkiem w jeden weekend, jakiś czas potem gitary, chociaż do gitar akurat były dwa podejścia oddalone od siebie o parę miesięcy z tego co pamiętam. Trochę jeszcze zeszło zanim VOWOC mógł nagrać wokale, współpraca z Satanic Audio to był już szybki temat.

P: Muszę napisać,  że uwielbiam krótkie a dosadne materiały. Wasz debiut ma tylko 33 minuty i 4 utwory. Było to zamierzone działanie czy tak po prostu wyszło?

A.: Tak wyszło. Pierwotnie na płycie miało być około 50 minut muzyki, tyle było napisane. Przy pisaniu tekstów zdecydowałem, że dwa numery które ostatecznie zostały odrzucone średnio się kleją zarówno z warstwą liryczną jak i resztą materiału, więc zostały te cztery. Moim zdaniem nie jest ani za krótko, ani tym bardziej za długo, a co najważniejsze w tej formie wszystko razem ma sens.

P: „True Detective”. Pewnie można się było spodziewać pytań na ten temat hehe. Lubicie ten serial czy wybór padł zupełnie przypadkowo?

V. Jakbyśmy go nie lubili, to pewnie sample z niego nie zostałyby wykorzystane. Czy to przypadkowy wybór? Po części tak. Pierwotnie były plany na zupełnie inne intro, a na outro – nie wiem, czy w ogóle były jakieś. Jakoś po pierwszym podejściu do nagrania wokali zrobiłem sobie maraton z „True Detective”, po czym coś mnie tknęło, wybrałem fragmenty serialu, dołączyłem do całości muzyki i wysłałem Ancestorowi na zasadzie „ej patrz, to co mówi Cohle to się klei z tym, co my chcemy powiedzieć”. No i chwyciło. I zostało.

P: „Into Everlasting Death” może pochwalić się też zajebistą grafiką. Kto wam tworzył ten obrazek? Można się spodziewać jakiś koszulek/bluz z tym motywem? Przyznam, że chętnie bym założył takie wdzianko hehe.

V.: Cała strona wizualna płyty została wykonana mistrzowską ręką Piotra Kurka z Mentalporn. Jeśli chodzi o merch, przyznam że również chętnie bym taki założył i niewykluczone, że podziałamy coś w tym temacie.

P: A co z wydaniem „Into Everlasting Death” na innych nośnikach? Są takie plany? Jestem wielkim wielbicielem kaset wiec ta kwestia bardzo mnie interesuje.

A.: Póki co nie ma żadnych planów, ale nie jest wykluczone że kiedyś coś takiego się ukaże.

P: Teraz seria pytań, która nurtuje chyba każdego. Czy Eerie to jednorazowy projekt? Przewidujecie jakieś kontynuacje „Into Everlasting Death”?

V.: Pierwotnie miał być to, o ile pamiętam, jednorazowy projekt, ale stwierdziliśmy, że nam mało. Dlatego jest powoli komponowana i nagrywana nowa muzyka. Na obecną chwilę mamy skończony jeden utwór, który stylistycznie nieco odbiega od debiutu. Nadal jednak słychać, że to Eerie a nie inny zespół i myślę, że w tym kierunku będzie to wszystko zmierzało. No i bardzo dobrze. Jeśli zaś chodzi o to co dokładnie wydamy, zastanawiamy się nad jakąś epką, może splitem? A może w końcu urodzi się z tego pełna płyta? Zobaczymy co będzie.

eerieP: Z tego pytania wynika też kolejne. Na razie jest was tylko dwóch, ale czy myślicie o powiększeniu składu i zagraniu np. jakiś koncertów? Osobiście liczę na to, że Eerie nie pozostanie projektem studyjnym, bo muzyka o takiej mocy powinna być odtwarzana na żywo.

V.: Istnieją chęci odnośnie grania na żywo i snujemy ku temu plany, natomiast nic nie jest jeszcze do końca sprecyzowane i przyklepane. Jeśli chodzi o skład koncertowy, jest on w tym momencie praktycznie w komplecie. Nie będę na razie rzucał nazwiskami, ale powiem tyle: to nie są obcy wam ludzie i znają się na rzeczy.

P: To teraz może trochę o polskiej scenie pogadamy. Funkcjonuje takie określenie, jak Polish Black Metal, w którym oddziela się polską scenę BM od światowej. Czy uważacie, że powinno się tak podchodzić do tematu?

V.: Wydaje mi się, że ten temat był poruszany w którymś z pierwszych pytań. Powtórzę się więc: to zależy od perspektywy. Do odmiennych wniosków dojdzie ten, kto zestawi sobie polskie zespoły z zagranicznymi, niż ten wyodrębniający polską scenę i tylko ją rozpatrujący. W pierwszym wypadku stwierdzi, że no jest sporo kloaki, jak wszędzie, ale jest również parę takich strzałów, że klękajcie narody. W drugim zapewne będzie w pierwszej kolejności zagwozdka kto jest z kim kolegami, potem kto z tych co to wiadomo o nich, że się znają powiedział że ta płyta jest spoko to można słuchać, a po weryfikacji szeregu innych warunków i tak skończy się na tym, że „dlaczego w latach 90tych wychodziły najlepsze płyty a teraz nie” (lub odwrotnie), albo „kto był fajniejszy – Varg czy Euro”. Tak przynajmniej było, kiedy jeszcze śledziłem tego typu dyskusje. Na chwilę obecną mam je w nosie bo nauczyłem się, że muzyki się słucha, a nie rozmawia o niej w spektrum szerszym niż „to mi się podoba, a to nie”. W ogóle nigdy nie podobał mi się pomysł rozbierania płyty na czynniki pierwsze, a są tacy, dla których to wręcz religia.

P: Myślicie że rok 2015 będzie tak obfitował w znakomite polskie płyty jak to było w 2014? Ptaszki w Internetach ćwierkają, że można się spodziewać paru bardzo ciekawych wydawnictw…

V.: Powiem tak, bo mam jeszcze parę kartek na prywatę – nowy album Blaze of Perdition będzie najlepszym w ich dorobku, a każdy kto doszuka się w nim szwedzkich naleciałości będzie albo złośliwy, albo głuchy. Po tym co słyszałem z nowego Outre też raczej nie mam wątpliwości co do tego, że zapowiada się mocna płyta. Mam również sporo nadziei odnośnie nowych podopiecznych Arachnophobii – pierwszy raz zetknąłem się z muzyką Kurhan ładnych parę lat temu, gdy pewien człowiek współodpowiedzialny za kapelę ROT nagrał na drugiej stronie taśmy demo jakieś ich wczesne utwory. Bardzo mi się to podobało i oczekuję, że będzie jeszcze lepiej. No i czekam na nowe Infernal War, co do nich jestem pewien, że nie zawiodą. Odchodząc z kolei od black metalu, świetnym strzałem będzie najnowsza płyta Deivos – „Theodicy”. Nigdy nie byłem fanem „technicznego” death metalu, ale ta płyta zdołała zaburzyć mi światopogląd, gratulacje panowie. Reszta to rzecz jasna chuj, bo nie koledzy i nie zatwierdziła ich LOŻA.

A.: Ja oprócz wyżej wymienionych czekam jeszcze na nową Entropie, z tego co miałem okazję słyszeć na koncertach to będzie zupełnie nowy level. Dużo diabła i LSD.

P: A jak sprawy się mają w waszych innych projektach? Wiem, że nowe Outre ma się niedługo pojawić (czekam jak pojebany) a co z innymi kapelami?

V.: Aktualnie nie udzielam się w żadnych innych kapelach. To znaczy, są plany na nowe Oremus. Od jakichś dwóch lat. Może w tym roku coś ruszy.

A.: Poza Outre nie gram obecnie w żadnym innym zespole, a że wspomniałeś już o nowej płycie to w zasadzie nie mam nic do dodania.

P: Wydaliście „Into Everlasting Death” pod skrzydłami Wszechpotężnej Arachnophobii. Krzysztof ma nosa do wydawania znakomitych płyt. Jak się wam układa współpraca? Jest BDB? W-ko w porządku?

V.: Nie poszedłbym gdzie indziej nawet gdyby mieli mi zapłacić milion dolarów. Za dwa może bym się zastanowił.

P: Ostatnio można zaobserwować częste i gwałtowne wybuchy różnych awantur w Internetach. Czasem jest to zabawne a czasem żenujące. Macie na to wyjebane czy aktywnie uczestniczycie w mieszaniu kucy i wszelkiego innego bentosu intelektualnego z błotem? Jak odnosicie się do prania brudów na forum publicznym?

V.: Rozumiem, że pijesz do sytuacji z „Perłami Metalu”? Tym byłem zażenowany w szczególności. Typa odpowiedzialnego za wiadomy wpis powinni dyscyplinarnie wypierdolić z „redakcji fanpage’a” (kurwa, jak to brzmi) a na swojej ochujałej stronce wystosować oświadczenie, w którym OFICJALNIE przepraszają za wycieranie sobie mord śmiercią Wojtka, a nie przebąkiwać coś w komentarzach. Chociaż tyle mu się należy. Oczywiście w tym momencie już wszystko przycichło i w sumie dobrze, bo np. dla mnie jako osoby która brała udział w akcji pomocy dla chłopaków (a sądzę, że nie tylko dla mnie), było to nawet nie tyle żenujące, co wręcz bolesne. Odnoszę jednak wrażenie, że niezależnie od wszystkiego ktoś zrobi im za to krzywdę. Co do ostatniego pytania, jeżeli ktoś ma odrobinę przyzwoitości, to sprawy nieprzyjemne załatwi z tym, kogo dotyczą, bez świadków. Nie jestem zwolennikiem publicznego wywlekania brudów.

P: Dobra kończę już te nieco chaotyczny wywiad hehe. Mam nadzieje, że nie zanudziłem. Napisz jeszcze, czego słuchasz przy okazji odpowiedzi na te pytania i się luzujemy.

V.: Poleciał taki wynalazek co zowie się Misthyrming i był on bardzo dobry, a zaraz będę słuchał chyba Those Poor Bastards – „Behold The Abyss”. Albo Isengard. Jeszcze nie wiem.

A.: WWO – „Masz i pomyśl”.

P: Dzięki za wywiad.

Autor

701 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *