Po zawirowaniach, pomówieniach, aferach i innych takich, na scenę powrócił Diabolic. Ostatnio nakładem Deathgasm Records ukazały się dwie ostatnie epki – „Possessed By Death” i „Chaos In Hell”. O tych dwóch krążkach rozmawiałem z Aantarem, perkusistą kapeli, który jedne tematy pomijał, inne zaś go wkurwiały, ale mam nadzieję, że coś tam się z tego wywiadu dowiecie. Na przykład o tym, jakie filmy lubi, hehe.

Oracle: Witaj Aantar, przede wszystkim gratuluję Wam ostatniej Epki! Dobrze słyszeć, że znów jesteście w dobrej formie…

Aantar: Tak, dzięki naszym fanom, promotorom, dobrym przyjaciołom z Deathgasm Records i Sarjoo. Przebyliśmy piekło i wciąż jesteśmy tutaj!

O.: No i bardzo dobrze! „Chaos In Hell” najpierw ukazał się w zeszłym roku jako niezależne wydawnictwo. W 2008 wydaliście to ponownie wraz z „Possessed By Death” via Deathgasm Records. Większość fanów dopiero wtedy mogła poznać te nagrania…

A.: Tak, Deathgasm Records dostarczyło nasze nagrania pod strzechy undergroundu!

O.: A dlaczego tę misję powierzyliście właśnie Deathgasm Records? Ich oferta była najlepsza, czy jakieś inne czynniki też o tym zadecydowały?

A.: W Deathgasm jest pełno naprawdę świetnych zespołów, a ich z kolei polecił nam nasz przyjaciel Sarjoo. Głównym czynnikiem było to, że oni naprawdę chcieli wydać naszą muzykę. Evan jest bardzo zajętym gościem, ale cały swój czas poświęca kapelom

O.: A dlaczego nie wydaliście pełnowymiarowego albumu zamiast dwóch osobnych epek? Chcieliście zaznaczyć swą obecność na scenie już w 2006, by ludzie wiedzieli, iż Diabolic istnieje i ma się dobrze?

A.: Tak, dokładnie. Chciałem nagrywać co roku, a częste wchodzenie do studia bardzo dobrze służy Diabolic.

O.: Pewnie. A czy to prawda, że kawałki z ostatniej epki miały początkowo znaleźć się na dużym albumie Diabolic „Shellfire And Tombstones”, ale konflikt z Brianem Malone spowodował, że nigdy się on nie ukazał w takiej formie, jak planowano?

A.: „Possessed By Death” i „Chaos In Hell” w końcu się ukazały. Tylko to się teraz liczy.

O.: No, nie do końca na temat odpowiedziałeś, ale rozumiem. A przy okazji, jak sprawy się mają z prawami do nazwy Diabolic? Domyślam się, że wyszedłeś z konfliktu pomyślnie?

A.: Nigdy nie przestanę pisać utworów dla Diabolic.

O.: No widzę, że nie zamierzasz ciągnąć tematu, więc go zmieńmy. Muzyka na „Possessed By Death” i „Chaos In Hell” to wysokooktanowy death metal. No ale czy mogło być inaczej, jeśli mowa o kapeli z Tampy? Jesteś dumny będąc częścią sceny, która jest kolebką brutalnej muzyki?

A.: Tak. [kurwa zajebiście, że masz tego świadomość, a resztę niech się czytelnicy domyślą, nie? – przyp. Oracle]

O.: Nie widzę większych zmian w muzyce Diabolic – od „City Of The Dead” gracie w typowym dla zespołów z Florydy stylu. Ale nie zrozum mnie źle, dla mnie to żadna ujma. Myślisz, że trzymanie się tego jednego stylu jest dla Diabolic opłacalne?

A.: Taa, w tym stylu grają też Unholy Ghost czy Blastmasters i jest on ciągle na topie!!!

O.: Producentem „Chaos In Hell” był Juan „Punchy” Gonzales. To pierwszy raz, gdy współracował z Diabolic, ale wcześniej produkował album wspomnianego właśnie przez Ciebie Unholy Ghost, prawda? Jak więc przebiegała sesja?

A.: Sesja poszła bardzo gładko. Praca z Punchym jest zawsze bardzo fajna. Odpoczywaliśmy sobie, gdy on miksował materiał, oglądaliśmy filmy i takie tam. On wie, co chciałem uzyskać, więc nie miałem w związku z tym żadnego stresu. No i rzeczywiście, produkował on „Torrential Reign” Unholy Ghost wydany przez Century Media, podobie jak „Twisted Metal” Blastmasters. Te albumy wyszły zajebiście. Jedyny album, który chciałbym jeszcze raz zmiksować to „Vengeance Ascending”.

O.: No tak. Wiesz, dla wielu krytyków album „Infinity Through Purification”, który był nagrany bez Ciebie, jest tym najlepszym w dyskografii Diabolic. Słyszałeś tą płytę?

A.: W ogóle go nie lubię. Jeśli Tobie się podoba, w porządku, ale to nie jest styl, w jakim ja nagrałbym perkusję. „Torrentail Reign” Unholu Ghost sprzedał się w większej ilości i zdeklasował „Infinity Through Purification” w każdym znaczeniu. Był puszczany w Viva La Bam i Music Choice naprzemiennie. Nowy Diabolic właśnie się ukazał, ze mną za garami. Dzięki fanom wspierającym Diabolic.

O.: Dobra. Jeszcze jedna sprawa, która mnie nurtuje – w jednym z wywiadów Brian Malone powiedział, że partie perkusji na „Vengeance Ascending” zostały w 90% wygenerowane przez komputer. Czy to prawda?

A.: Naprawdę wkurwia mnie, gdy muszę słuchać takich pierdół! Zagrałem swoją partię na tym albumie perfekcyjnie, a on spierdolił wszystko miksując to na swój sposób, beze mnie. Jak już powiedziałem, to jedyna płyta, którą poddałbym ponownemu miksowi.

O.: Jakiś czas temu graliście (konkretnie kilka dni przed tym wywiadem) na Mayhem In May Fest, wraz z takimi kapelami jak Vital Romains, Incantation czy Waco Jesus. Fajnie było? Kiedy polscy maniacy będą mogli zobaczyć Was na żywo?

A.: Show było spoko. Mieliśmy mnóstwo zabawy. Na profilu Diabolic na MySpace (www.myspace.com/diabolic666) zamieszczone są zdjęcia z tego koncertu. Chcielibyśmy zagrać w Europie, no i oczywiście w Polsce również! Potrzebujemy tylko pomocy jakiegoś promotora!

O.: Aha. Z innej beczki – co było przyczyną śmiercie Bryan’a Hypp’a, który zmarł w 2006 roku? Czy był on też członkiem Unholy Ghost?

A.: Bryan nie był członkiem Unholy Ghost, no i nie jestem do końca pewny, jak umarł. Zresztą, on będzie na zawsze żywy… wystarczy posłuchać płyty Diabolic „Subterraneal Magnitude”! Napisał „Infantilism”, więc jego dusza będzie ze mną i z Diabolic wiecznie!

O.: No niestety, takie życie. Aantar, jesteś świetnym perkusistą, dużo czasu przeznaczasz na ćwiczenia? Więcej, niż gdy zacząłeś przygodę z perkusją, czy może nie potrzebujesz już tyle czasu na praktykę?

A.: Dzięki! Ćwiczę codziennie, ale trudno jest codziennie zbierać kapelę do kupy, bo każdy ma swoją pracę zawodową. Potrzebuję więc gitarzysty, który mógłby jammować ze mną codziennie!

O.: Nie wszyscy wiedzą, że wraz z Genem Palubicki’m z Angelcorpse w zespole o nazwie Impiety. Nagraliście dwie demówki. Możesz powiedzieć coś na temat tej kapeli? Dlaczego tak szybko się rozpadła?

A.: To było bardzo dawno temu! Musiałem ruszyć coś w swoim życiu. Mieszkanie w Minnesocie było fajne, ale za mało tam było panienek, za dużo śniegu, żadnych plaż. Teraz obaj mamy swoje zespoły i mieszkamy na Florydzie. Wciąż się przyjaźnimy. Muszę skądś zdobyć kopię tej demówki! Nazywała się chyba „Despondent Entities”. [Tak, druga, pierwsza demówka zaś to „Damnation Of The Holy” – przyp. Oracle]

O.: A mógłbyś coś powiedzieć o innych kapelach, w jakich się udzielałeś? Horror Of Horrors – wydacie jeszcze jakąś płytę? A co z Necrosis, Blastmasters, Exmortis, Unholy Ghost? Sporo tego…

A.: Jedynymi zespołami, o jakich mam ochotę mówić to Diabolic i Unholy Ghost. Reszta jest jak z piosenki Metalliki – „Nothing Else Matters”…

O.: Szkoda, bo mogłoby być ciekawie. Na koniec więc coś lżejszego – na Waszym profilu MySpace, jako jedną z inspiracji wymieniacie kalifornijskie gwiazdy porno. Mieliście na myśli jakąś konkretną laskę, czy wszystkie jak leci? Słyszałem też plotki, że któryś z Was był kiedyś aktorem porno, ale nie wiem czy to prawda?

A.: Naprawdę lubię porno, ale nigdy nie grałem w żadnym filmie. To był Paul [pewnie chodzi o Paula Ouellette, który nie jest już członkiem Diabolic – przyp. Oracle]. Naprawdę lubię filmy Andrew Blake’a, są fantastyczne!!! No a wszystkie te kobiety są takie piękne! I mają klasę! Jestem też wielkim fanem Evil Angel. Filmy Johna Leslie też są niesamowite.

O.: Hehe, to fajnie, że masz jakieś hobby poza muzyką. Powiedz nam jeszcze o planach Diabolic i już Cię więcej nie nudzę.

A.: Chcę skończyć następny album Diabolic. Ponadto Kelly i ja pracujemy nad nową płytą Unholy Ghost.

O.: Ok, to by było na tyle. Dzięki!