Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Destroyers: „…wtedy narzekaliśmy na milicjantów i dziennikarzy w krawaciku, teraz ich role przejęli hejterzy.”

 

O Destroyers wypowiedziałem się już przy okazji ich najnowszego krążka. No podoba mi się to granie i nikt z tym nic nie zrobi, musicie z tym żyć. No i w sumie na wywiad namówił mnie Morgul, bo jeden bardzo dogłebny wju z Destroyers znalazł się na naszej stronie niewiele ponad rok temu. No ale od tego czsu faktycznie wyszło „Dziewięć Kręgów Zła” i na scenie zawrzało. No to jakbym miał sobie odmówić wywiadu z Markiem Łozą, szczególnie że na te wszystkie szpile w internecie muzycy zespołu raczej nie reagowali. A więc, jeśli macie ochotę sprawdzić co o całym tym zamieszaniu z nową płytą Destroyers sądzi Marek, a także o kilku innych sprawach – zapraszam. 

Oracle: Cześć! „Dziewięć Kręgów Zła” jest faktem od jakiegoś miesiąca z hakiem. Rozumiem, że ostatecznie nie żałujecie decyzji o powrocie? Czy odzew na nowy album jest taki jak się spodziewaliście? Choć niektórzy mówią, że nowy album Destroyers to jeszcze jeden z minusów 2020 roku, hehe…

Marek: Album dostępny jest od października, a niemal od miesiąca można nas posłuchać na prawie wszystkich dostępnych platformach streamingowych. Co do odpowiedzi na spodziewane efekty to zależy kto się czego spodziewał. Wiem że wydawca płyty Morgul mówi ze osiągnął swój cel z nadwyżka bo oczywiście lepiej znał rynek niż ja. I nie był aż takim optymistą. Przyjąłem takie założenie że skoro ponoć „Noc królowej żądzy” na Cd wydana w 2009 sprzedała się w ilości 2 tysięcy szt i wiele osób pyta ciągle dlaczego nie ma dodruku to zakładałem ze sprzedaż 2 tys nowej płyty będzie sukcesem jak na realia sprzedaży w Polsce. Na dzień dzisiejszy sprzedał się cały pierwszy druk czyli 1000 sztuk i właśnie dodrukowywane są kolejne sztuki. Wiele sztuk „Dziewięciu Kręgów Zła” poszło do Stanów Zjednoczonych, a szef wytwórni Nuclear War Now! zaproponował dystrybucję płyty oraz chęć wydania na nowo pierwszych dwóch albumów. Po nowym roku wyjdzie też wersja winylowa.I to wszystko w sytuacji gdzie w ogóle nie ma koncertów a cal sprzedaż idzie przez Internet. A powszechnie wiadomo ze cały tzw merch sprzedaje się głównie po koncertach.

Czy to kolejny minus 2020?! Cóż mam dodać! ja mam informacje ze dla wielu osób jest to najlepszy album 2020. Problem w tym ze tym fanom nie chce się brać udziału w tych facebookowych awanturach i pisać komentarzy. Oni kupują płytę i potem piszą do nas na Fb: że świetna, że dokładnie tego oczekiwali, że brzmi doskonale itp. Nie chwalimy się tymi opiniami bo niezadowolonych i tak nimi nie przekonamy. widać więc opinie tylko tej drugiej strony, która nie kupiła pewnie nawet, nie posłuchała, za to ma dużo czasu i” jadą” po wszystkich na okrągło. Ponoć to dobrze bo jak to mówią: ważne żeby w ogóle pisali i nie przekręcili twojej nazwy. Przypomina to trochę sytuacje gdy pytano posłów skrajnie prawicowych przy okazji jakiejś ustawy związanej z pornografia o opinie czy owa pornografia jest zła. Odpowiadali że oni nigdy pornografii nie oglądali ale wiedzą że jest zła. Z drugiej jednak strony, na tak wiele recenzji w mediach muzycznych, żadna nie była poniżej dobrej. No wiadomo, że pojawiła się jedna (nie-recenzja), która miesza nas z błotem, ale to przecież nie jest kanał poświęcony muzyce, tylko aferami około-muzycznimi i wzniecaniu gównobórz, wiec byliśmy dla nich dobra pożywką, widocznie Heavy Metal to nie jest muzyka rozumiana przez „młode pokolenia” wyżej wspomniani panowie wspominali o nas już w czterech swoich odcinkach wiec za chwile mogą być posadzeni, że im za to płacimy haha.

O.: Właśnie, nie ważne czy lata dziewięćdziesiąte zeszłego stulecia, czy rok 2020 – Destroyers jak zwykle wywołuje sprzeczne odczucia na scenie metalowej – jedni mieszają Was z błotem i cisną bekę ile się da, inni chwalą i dziękują za granie w tym samym stylu, co trzydzieści lat wcześniej. Czyli nic się nie zmieniło, co?

M.: Zmieniło się o tyle ze kiedyś nie docierał do nas jakakolwiek krytyka bo niby jak? Jedyne co niezadowolony słuchacz mógł zrobić to stanąć w pierwszym rzędzie na koncercie i pluć albo krzyczeć. Ewentualnie, podejść po koncercie i rzeczowo porozmawiać, o tym co mu nie pasuje, lub wymierzać sobie liście na twarz, argumentując swoje racje. Teraz siedzą sobie przy biurkach i codziennie szukają kogo by tu opluć w necie. A na każdą próbę odniesienia się do tematu reagują jednym i tym samym sloganem „iż ktoś się zesrał”, bo miał jaja by odpowiedzieć na zaczepki. Strasznie to wszystko jest wyprane z intelektu. Na takiej samej zasadzie działają portale plotkarskie. Gdy pojawia się jakieś zdjęcie np sportowca czy aktorki, to nikt nie odnosi się do ich działalności tylko wznieca afery typu: jaka złą sukienkę wybrała, przytyła widać oponkę, źle zawiązał krawat- ojciec go nie nauczył???? I tak dalej… Kiedyś jednak nikt nie robił afer na siłę, dziś to główne sporty narodowe.

O.: Destroyers nie powróciło w oryginalnym składzie, a nowi muzycy są młodsi od Was tak mniej więcej pewnie z dwie – trzy dekady. Jak wygląda współpraca przy takich różnicach wieku? Zdarzają się iskrzenia wynikające z rozstrzału PESELi?

M.: Tak obydwaj gitarzyści mogli by być moimi synami ale właśnie jakoś idealnie się dogadujemy. Od razu miedzy nami powstała taka sympatia dobra energia co słychać na płycie. cale nagrywanie w studio to była super zabawa. Nie potrafiłbym grać z kimś kto jest tylko dobrym muzykiem ale prywatnie nie da się z nim funkcjonować. Lubię moich gitarzystów i to się chyba już nie zmieni. Oczywiście żeby nie było tak cukierkowo jak w romantycznych komediach TVN są rozbieżności. To jest inne pokolenie uważają że wiele się im należy już teraz zaraz, ale ja tego nie poczytuje za minus, wręcz przeciwnie dopinguje to mnie do większego działania.

O.: Zasadniczo zaraz po Waszym powrocie zrobiła się straszna gównoburza i zarzucano Destroyers powrót w stylu Destroyers – czyli kliszowego heavy/thrash metalu, za który od zawsze albo Was lubiano albo wręcz przeciwnie. Sami jednak jakoś nie braliście udziału w tych przepychankach, co akurat uważam za plus, bo nie ma nic gorszego niż kapela wykłócająca się w internecie i odpowiadająca na jakiekolwiek niepomyślne uwagi. Mieliście na to wyjebane czy po prostu mądre głowy podpowiedziały Wam, że nie warto?

M.: Może po kolei. Po pierwsze ustaliliśmy ze fb traktujemy jak tablice ogłoszeniowa i nie wdajemy się w żadne pyskówki co ma swoje dobre strony, ale minus jest taki że każdy może sobie na ciebie pisać co chce, często zupełną nieprawdę a my tego nie komentujemy. Jeden gość np. napisze ze płyta jest chujowa i inni to podłapią, bo przecież tylko złe informacje mają silę nośną i tak informacja staje się ciałem. Nagle jeden drugiemu przekazuje newsa, czytałem że płyta Destroyers jest chujowa i tak już zostaje .Nie ma też odpowiedniej ilość recenzentów, redaktorów czy jak ich nazwać i jak jeden wystawi Ci złą opinie, to już nie masz możliwości obrony swojej strony, twojego punktu widzenia.

O.: Autorem okładki został znów Jerzy Kurczak – na ile z sympatii do jego okładek, na ile z chęci kontynuacji front coverów tego artysty? Ja osobiście lubię okładki Jerzego Kurczaka, ma swój charaterystyczny styl i feeling przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych…

M.: Okładka to chyba najbardziej kontrowersyjna cześć naszej płyty. Wiesz to jest tak, jak oglądam w jakiejś muzycznej gazecie, która kupuje bo jest w niej akurat wywiad z nami te wszystkie inne okładki, to osobiście się nie dziwie że nasza się nie podoba. Ale też my odnosimy się do lat osiemdziesiątych. Zobacz najnowsza okładkę koncertową Ironów. Toż to jest kicz w najczystszej postaci. Z drugiej strony czy ktoś chciałby by nagle Ironi zaczęli robić okładki w stylu zespołów blackowych?

O.: W sumie racja. Czujecie się nestorami na polskiej scenie metalowej? Nie odnosisz czasem wrażenia, że scena zmieniła się tak mocno odkąd na niej działacie, że niewiele już zostało z tych dawnych lat? Wolelibyście, żeby wciąż było tak jak na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, czy jednak obecna sytuacja jest korzystniejsza dla takiego zespołu jak Destroyers?

M.: Nestorami to chyba nie. Nestorami jest Turbo, Kat, Vader, Acid Drinkers, TSA. Wolałbym by było tak jak kiedyś. I nie dlatego że jestem ze starszego pokolenia. Modzi gitarzyści też tęsknią za tym co już znają tylko z netu na youtubia za takimi koncertami. Za czasami gdy muzyka była ważna utożsamiałeś się z nią. Dziś jest taka papka grana w radio. Jak chińskie zabawki dziś się nią bawisz jutro już nikt o niej nie pamięta. Czy teraz powstała jakaś płyta która przejdzie do historii jak” Back In balck” jak „Thriller” czy albumy Zeppelinow i Purpli? Na naszych oczach zmienia się zupełnie przemysł muzyczny. Może już za kilka lat przestana istnieć w ogóle całe płyty, a na pewno CD. Ten kto się szybciej dostosuje ten wygra.

O.: Powiesz nam, jak to było z tymi wznowieniami z Metal Mindu? O co chodziło z okładkami, bo ponoć trafiły one na przemian? Tak czy siak, wznowienie chyba jest już dostępne, bo widziałem ostatni w jednym sklepie na półce…

M.: Tak są dostępne. Nie mamy z tym za wiele wspólnego więc nie chciałbym się wypowiadać. MMP robi co chce, wydaje kiedy i jak chce i niestety nic nam do tego.

O.: W ogóle szacuneczek za dystans do siebie, choćby za tekst do utworu „Jeszcze Gorsi”. Faktycznie takimi siebie widzicie po tych wszystkich latach? Myślisz, że tekst tego numeru to rzeczywiście trafna analiza dzisiejszych czasów czy może takie narzekanie, że kurła kiedyś to było?

M.: ”Jeszcze gorsi” to miał być i jest kontynuacja „Źli” z jedynki i muzycznie, czyli zwięzły krotki numer oraz tekstowo jakąś forma kontynuacji tamtego tekstu. A że wtedy narzekaliśmy na milicjantów i dziennikarzy w krawaciku, to teraz ich role przejęli hejterzy. Ludzie już nie kupują płyt. Mało kto chodzi na koncerty, to wszystko się zmieniło i o tym traktuje ten tekst.

O.: W rzeczonym numerze utyskujecie, że w mediach nie ma już tyle metalu co kiedyś, ale ja akurat uważam to za plus, a wy nie? Media popularne to w moim odczuciu nie jest miejsce na muzykę metalową, nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc sytuacji, że taki RMF puszcza „Carycę Katarzynę” a po niej na przykład Beyonce…

M.: Zgadzam się z Tobą ż3 ze te wszystkie RMF i Zet nie puszcza nawet lekko rockowej muzy, ale zobacz Antyradio – niby rockowe a co oni grają? Mieszkamy blisko Czeskiej granicy i łapiemy takie ich radio CASROCK .Tam Grają takie rzeczy, których w Polsce nie usłyszysz nigdy, w żadnym radio. Grają Rush, Kiss, czeski metal black metal, a nawet słyszałem” Nocnego kochanka”. Czy w Antyradio zagrali by jakiś czeski HM zespól?! W USA są radia niszowe, które grają country albo tylko jazz. U nas tego nie ma i większość rozgłośni gra to samo tę samą setkę przebojów, tego się słuchać nie da.

O.: Ano nie da. Dobrze, że ktoś zauważył, iż AntyRadio kupą jest. Powróciliście pod sztandarem Putrid Cult co osobiście było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo Morgul raczej nie celuje w taką muzykę, w jakiej obraca się Destroyers. Nie obawialiście się, że na przykład nie będzie umiał wypromować Waszej nazwy albo że będziecie nadawać na innych falach z racji czy to różnicy wieku czy gustów muzycznych?

M.: W wielu wywiadach pytano nas o to. Przykro nam że mu się obrywa przy okazji jakiś dyskusji dotyczących nas i tej naszej najnowszej płyty. Sprawa jest prozaiczna. Jak już mieliśmy nagrany cały materiał to zacząłem się rozglądać za wydawcą .Rozmawiałem tu i ówdzie z rożnymi wytwórniami. Putrid Cult to label o potężnym doświadczeniu, był najkonkretniejszy mieliśmy spójną wizje promocji i zaoferował najlepsze warunki. Bardzo dobrze nam się współpracuje, szkoda tylko ze co chwile mamy do czynienia z jakimiś ”pożarami” i wtedy czujemy się za to współwinni, a przecież nie zrobiliśmy niczego poza nagraniem muzyki. Oczywiście mam świadomość, że jego katalog wydanych płyt „lekko” odbiega od tego co prezentuje sobą Destroyers. Ale widzisz jak się okazuje ci ludzie z podziemia ci blackowcy to oni powinni nas nienawidzieć, to dla nich powinniśmy być XD, a tak nie jest. Najwięcej hałasu robią chyba zwolennicy Nocnego kochanka.

O.: A tak z ręką na sercu, sprawdzaliście wydawnictwa Putrid Cult przed czy może już po podpisaniu papierów? Potraficie odnaleźć coś dla siebie w muzyce takich zespołów jak choćby Death Epoch, Cadaveric Possession, Nekkrofukk czy Trupi Swąd, które to chyba są sztandarowymi wydawnictwami tego labelu?

M.: Oczywiśice, że chociażby z samej ciekawości słuchałem wymienionych przez ciebie zespołów. Osobiście nie jest to oczywiście muza, w której wyrastałem i zawsze bliżej mi będzie do NWBHM. Ale trzeba iść z duchem czasu i uważam, że to ciekawe produkcje . Jest w nich ta prawdziwa energia, ta bezkompromisowość duch autentyzmu, którego już np. nie znajduje w Behemoth, pomimo że brzmieniowo jest z tej samej beczki . W katalogu Putrida podobają mi się: Crippling Madness, Damage Case, i Darkstorm, nie raz do nich wracam, to muzyka w moich klimatach. Ogólnie słucham rożnych zespołów, czasami nie tylko metalowych. Pamiętam dobrze, że kiedyś gdy pierwszy raz usłyszałem Motorhead to wywarł na mnie takie same wrażenie. Pomyślałem sobie, ciekawe ale to chyba nie na się poważnie to się może spodobać. A jednak!!

O.: No a jak! A Słuchacie w ogóle nowych rzeczy z polskiej sceny czy raczej śledzicie tylko poczynania zespołów, które są mniej więcej Waszymi rówieśnikami?

M.: Ja już mniej ale gitarzyści i Łukasz perkusista słuchają bardzo dużo nowych rzeczy i tu nawiązując do pytania o różnice między nami wynikające z wieku właśnie się często nie zgadzamy ale to dobrze to wnosi jakąś świeżość. Nie chciałbym całego albumu sam skomponować nie oglądając się na nowe trendy. One mimo wszystko są na tej płycie bo myślę, że jak byśmy ja nagrali z starymi gitarzystami to by tych smaczków nie było. To wszystko efekt wpływów nowych kapel na członków zespołu.

O.: Pytanie numer trzynaście – największy pech w historii Destroyers to…?

M.: Największy pech to chyba to, że jak już nagraliśmy płytę po tylu latach to nie możemy jej promować i grać koncertów.

O.: Ano prawda. Czy jest jakaś rzecz w karierze Destroyers, której dziś się wstydzicie? Albo przynajmniej postąpilibyście inaczej? Wiadomo, że każdy z zespołów ma w swojej historii takie różne wyskoki, więc liczę na pikantne szczególiki.

M.: Nie wiem . Ciężko tak odpowiedzieć, jeśli myślisz o okresie po powrocie, to nie ma czegoś takiego.

O.: Z jednej strony Wasze numery są seksistowskie (według wielu), tematyka oscyluje wokół seksu, kobiet, wulgarności i tak dalej, ale z drugiej wspieracie o ile mi wiadomo na przykład żądania strajku kobiet. Nie kłóci się Wam to ze sobą? W którymś wywiadzie mówiłeś, że rzygasz poprawnością, więc jestem ciekaw jak to jest ze sobą do pogodzenia…

M.: To są kompletnie dwie różne sprawy. Oczywiście, że popieramy strajk kobiet, bo to jest obywatelski bunt przeciwko władzy, która wchodzi brudnymi butami w nasze życie. Jeszcze trochę i zabronią nam grać rocka no i oczywiście śpiewać te wszystkie bezeceństwa. A nawiązując do tekstów, to chyba tylko mili panowie z Metalurgi doszukali się w nich namawiania do jak to nazwał pan z wąsem „gwałtu małżenskiego”.Widzisz to jest najgorsze, że taki gość opowie na live takie bzdury, a widzę że nawet nie czytał tych tekstów. Po pierwsze wrzucili wszystkie do jednego worka. Na płycie, która ma osiem kawałkow są tylko dwa teksty o sexie . A owo namawianie do gwałtu małżeńskiego mogę się tylko domyślać to nic innego jak „13 księga Pana Tadeusza” czyli w naszym wydaniu „Noc lubieżnych ciał”. Ten tekst czytal Olbrychski i to w czasach jak istniała jeszcze cenzura, a jakoś nikomu to nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie. Myślę, że śmiały się z tego w dużej mierze same kobiety, które potrafiły odróżnić konwencje żartu, satyry od wulgaryzmów. Cały współczesny świat reklamy stoi na skojarzeniu z sexem bo to się sprzedaje. Światem ciągle rządzi sex i pieniądz więc pisząc o seksie poruszam tematy, które lubię, o których czytam. Przecież nie obrazżm tam kobiet. Kobiety w moich tekstach są piękne, wybitne i mają silne charaktery, może z wyjątkiem Juliety z „Niedoli cnoty”, która właśnie dlatego przegrała swoje życie. Ale już jej siostra to był przykład damy, która pięła się do kariery wykorzystując do tego przedmiotowo mężczyzn. Poza tym jak już wspomniałem pozostałe sześć tekstów kompletnie nie nawiązuje do seksu. Ale tego już panowie recenzenci z Metalurgii nie wspominają. Powiem w skrócie: nierzetelna robota i tyle. Bazują tylko na tym, że jak coś skrytykują to będzie większy odzew. Zaproponowałem im kilkakrotnie wywiad, w którym mogliby po mnie jeździć ile wlezie, ale ja miałbym szanse wybronienia się, jednak widocznie boją się konfrontacji z seksistowskim wokalistą haha.

O.: A ten odcinek to bym z przyjemnością obejrzał! Macie swój własny fanclub – Bastiony Śmierci. Fancluby na moje oko to taki trochę relikt przeszłości, przynajmniej w przypadku podziemnych zespołów jak Destroyers, a jak Wy to oceniacie? Coś więcej możecie powiedzieć o działalności Bastionów Śmierci?

M.: Bastiony śmierci założył nasz wielki fan pan Dawid Walkowiak. To on go prowadzi nie mamy na niego żadnego wpływu i nawet nie mamy z nim kontaktu. Bywa tak, że na bastionach szybciej coś się ukazuje niż u nas naszym fanpage.

O.: Ponoć działacie już nad nową płytą, gdzieś takie rzeczy wyczytałem. Czyli jednym słowem można mówić o drugiej młodości Destroyers? I jeśli to oczywiście prawda – na jakim etapie aktualnie jesteście?

M.: Z powodu nudy spowodowanej tą pandemią zaczekamy coś tam sobie dłubać powoli, ale nie chce na siłę wydawać kolejnej płyty bo z pewnością nie była by już tak przemyślana i dobra jak „Dziewięć kręgów.” Wpierw chciałbym by wszystko wróciło do normalności bo przed nami winyl i angielska wersja czyli ”Nine Circles of Hell.”

O.: Dobra, skoro przewijał się nam temat kobiet, to dla rozluźnienia – która kobieta z szeroko pojętej popkultury jest dla Ciebie uosobieniemi kobiecości?

M.: Chyba te typowe ikony Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, Monica Bellucci. Lubię kobiecość w kobietach i nie podoba mi się kierunek, w którym podążają kobiety w Europie feminizując wszystko do granic przesady.

O.: OK, to będziemy kończyć powoli – dzięki wielkie za ten wywiad i czekam na nowy krążek. A na zakończenie powiedz proszę, czego słuchałeś odpowiadając na te pytania?

M.: Dziękujemy również, aa ciekawe pytania i wsparcie, akompaniamentem do wywiadu był Bathory – „Blood On Ice”. Kapitalny album!

 

 

Oracle
Autor

12914 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

Pojebany jest na maksa ten rok. Rok, który spierdolił chyba wszystkim plany i założenia, które każdy z nas chciał zrealizować / spełnić. Macie więc...

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

F-J

Wydawca: Noise Salvation Records Fuck the Facts – brzmi jak zespół sponsorowany przez TVP Info, no ale tak nie jest, a podejrzewam że może...

A-E

Wydawca: Selfmadegod Records Trzeci album Dira Mortis stał się faktem. W przypadku zespołu, w którym skłąd jest dość niestabilny, to już jest sukces. A...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault