Deep Desolation „…dobra muzyka obroni się zawsze”

Ktoś kto śledzi mniej więcej regularnie Kejosa, wie jakie mam zdanie na temat debiutu Deep Desolation. Zapraszam do wywiadu z głównodowodzącym tym zespołem – Markizem. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z ich muzyką radzę to niedopatrzenie naprawić.

Hej Markiz. Na początek szybkie pytanie. Wolisz muzykę prostą i kopiąca z nienacka w ryj, czy jednak dźwięki w których odnaleźć można tysiące znaczeń, setki wpływów?

Hail! Przede wszystkim lubię black i doom metal, ale nie złożoność muzyki jest dla mnie najważniejsza, lecz jej klimat. Tak samo podoba mi się Diamanda Galas, Jarboe, Mayhem, Burzum, Electric Wizard, Black Sabbath, Bathory, wczesny Monster Magnet, czy Motorhead!

Dążę do tego, że w przybliżeniu tak jest właśnie jest z muzyką Deep Desolation, każdy kto będzie słuchał Waszego debiutu może tam znaleźć coś innego. Dla mnie ten krążek to taka muzyczna podróż z lat 70 do początku lat dziewięćdziesiątych, a dla Ciebie?

Dużo jest racji w tym co piszesz, na pewno Deep Desolation jest dzieckiem moich inspiracji, a zespoły z tego okresu jak i nowe nawiązujące do tych brzmień są moimi ulubionymi. Muzyka Deep Desolation ma łączyć w sobie doomowa psychodelie z black metalową mizantropią.

Jesteś chyba muzycznie trochę zapracowany. Z tego co rozumiem, to po rozpadzie WAR zrodził się pomysł najpierw Iugulatus, potem Deep Desolation. Obecnie z tego co kojarzę, popraw mnie jeśli się mylę. Materiał do Iugulatus trzeci jest gotowy (drugi jeszcze nie wydany też się jakoś teraz ukaże), a czy są już jakieś pomysły na kolejny krążek Deep Desolation?

Obecnie oba zespoły przygotowują się do rejestracji nowych materiałów, nowa płyta Deep Desolation będzie nagrana po wakacjach, wydana nie wiadomo.

To pytanie sprowokowali nieco Ci którzy bronili Cie jak niepodległości pod recenzją DD, który obecnie zespół jest dla Ciebie ważniejszy? Który jest Tobą, a który tylko muzyczną maską w którą wszedłeś?

Oba są mną ;] , z tą różnicą , że z Deep Desolation od razu wskoczyłem w stylistykę w której czuje się jak ryba w wodzie, natomiast Iugulatus jest zespołem poszukującym, który na każdym albumie będzie przechodził jakaś metamorfozę.

Wróćmy do debiutu Deep Desolation. Powiedz czytelnikom jaka koncept liryczny przyświeca Waszej debiutanckiej płycie?

Odpowiadam tutaj za większą część tekstów, są one odzwierciedleniem moich mrocznych wizji, nienawiści do społeczeństwa i zorganizowanych form religii, oraz hołdem dla ciemnej strony ludzkiej natury, której personifikacja jest Szatan.

Powiedz mi, co jest łatwiejsze wyrażanie się muzyką, czy właśnie słowami. Na ile muzyk może pozwolić sobie na liryczne nazwijmy to prowokacje. I czy dajmy na to Twoim zdaniem miałkość tekstów (żeby nie powiedzieć głupota) może za każdym razem tłumaczona po prostu „wizją artysty”?

Wszystko zależy od natchnienia, nie pisze tekstów na zawołanie muszę mieć do tego odpowiedni nastrój, na pewno łatwiej mi przychodzi z muzyka, wole grac niż pisać, część z liryków powstała zanim powstała muzyka. Teksty powinny odzwierciedlać autora, wiec ich prymitywizm czy wysublimowanie zależy od wizji autora, a ich ocena jest subiektywnym odczuciem odbiorcy.

I jeszcze jedno pytanie apropo’s tekstów. Myślisz, że w dzisiejszych „ciemnych” czasach można ludzi czymś jeszcze zaszokować, a przez to zmusić do myślenia? Zważywszy na ilość krwi, dzieci chowanych w beczkach po kapuście, wojen oglądanych w telewizji, można powiedzieć, że ludzie zobojętnieli. Reasumując, jak myślisz czy są jeszcze jakieś granice do przekroczenia?

Granic do przekroczenia nie ma, bo w kwestii transgresji ostatnie słowo należało do Markiza de Sade. Poruszamy się po bardzo grząskiej sferze jaka jest szeroko rozumiana sztuka i zaskoczyć może wszystko to co jest nietypowe, wraz z zabawami GG Alina gównem, czy narkotycznym delirium jakieś pop gwiazdy. Te zachowania częściej maja na celu zwrócić czyjąś uwagę na danego osobnika niż zmusić odbiorce do refleksji. Przeciętny współczesny człowiek jest debilem karmiącym się wszystkim tym, co na tacy dają mu media i myśli tak, jak nim pokierują. Ja nie zamierzam nikogo szokować moimi lirykami, ja wyrażam siebie.

Aktorzy teatralni mają ponoć koszmar senny, polegający na tym, że wychodzą na scenę i nie wiedzą jakie to przedstawienie i jaka jest ich kwestia, a przed nimi cała sala. Jak to jest z muzykami, a konkretniej powtarzający się koszmar senny Markiza związany z muzyką?

Największym koszmarem byłaby niemożliwość wykonywania i tworzenia muzyki, grania na gitarze. Gdy się czuje muzykę zawsze można improwizować, dobry aktor wyszedł by z tego obronna ręką, wiec scena nie powinna być koszmarem – chyba ze siada sprzęt i jedyne na czym można grac to nerwy rozwścieczonej publiczności;]

Teraz czas na pytanie, rzekłbym dyżurne w moim wykonaniu w stosunku do osób, które muzyki zaczęły słuchać więcej niż 10 lat temu; ] Jak zapatrujesz się na nowe czasy i raczej od strony promocji. Myślisz, że gdyby Deep Desolation powstało w latach 90 miało by większą siłę przebicia, czy jednak teraz – mimo zalewu zespołów – paradoksalnie będzie to łatwiejsze?

Teraz łatwiej jest zrealizować nagrania na jakimś tam poziomie, ale trudniej jest zaistnieć i się wypromować. Tak w latach 90tych byłoby nam łatwiej ze względu na wiekszą elitarność sceny i mniej zespołów funkcjonujących w podziemiu. W dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani wielością zespołów i często to jest kwestia przypadku, że się odkryje jakiś wartościowy zespół, z drugiej strony dobra muzyka obroni się zawsze, bez względu na czasy w których powstała.

Jak wygląda sytuacja z koncertami Deep Desolation? Przewidujesz granie na żywo w najbliższym czasie? Bo Wasz myspace milczy na ten temat. I czy będą to koncerty łączone na zasadzie raz Deep D. będzie supportem Iugulatus, a następna impreza odwrotnie?

Wspólne koncerty już się nam zdarzały, trochę meczące doświadczenie, ale dałem radę; ]. Jak wrócę z Londynu to Deep Desolation na pewno wznowi działalność koncertowa.

Wyobraź sobie następująca sytuację. Koncert Deep Desolation, knajpa w dowolnym mieście w Polsce. Nagłośnienie takie sobie,scena mała. Przed nią coś około 50 osób. Wy gracie, próbujecie nawiązać kontakt z publiką, a oni stoją i jedynym przejawem życia w nich jest tupanie nogą nie zawsze do taktu. Co sobie wtedy myślisz muzyk z jakimś tam stażem wypruwający sobie flaki na scenie?

Przedstawienie musi trwać dalej, zawsze to lepsza sytuacja niż granie dla pustej sali.

No nic tyle właściwie ode mnie. Dzięki za poświęcony czas i tradycyjnie ostatnio słowo należy do Ciebie.

Dzięki za ciekawe pytania wychodzące poza typowa metalowo – zinowa rutynę. Hail Satan!

Autor

3277 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *