Conquest Icon: „… czemu miałbym się wstydzić, że słucham takiej, a nie innej muzyki? Tak samo, jakbym się wstydził, że lubię jabłka, kalafior czy kiszone ogórki.”

ndy Blakk to wymarzony rozmówca. Odpowiada rzeczowo, szeroko, błyskotliwie i z poczuciem humoru, hehe. Do tego jedgo kapela Conquest Icon wydała nie tak dawno bardzo dobry materiał „Hellspire”, który zapewne jest smakowitym kąskiem dla maniaków death/black metalu. Jeśli znacie już ich muzykę, zobaczcie co miał do powiedzenia Andy (z małą pomocą Empheriona), a jeśli nie znacie – najpierw poczytajcie, a potem zróbcie użytek z kontaktów na końcu. Nie rozwlekam się już, bo czytania sporo.

Oracle: Witaj Andy! Pierwsze pytanie na rozgrzewkę, niezwiązane z „tematem” – jak po urlopie? Było bardziej familijnie, czy raczej typowo metalowe ochlejstwo, hehe?

Andy : Witam! A dziękuję, wszystko w porządku. Urlop był krótki (za krótki), ale przyjemny. Spędziliśmy go nad naszym morzem, w malutkiej miejscowości na totalnym odludziu, tuż przy granicy z Rosją.

Było rodzinnie, bez ochlejstwa – mam małego synka, i nie wyobrażam sobie zajmowania się dzieckiem po pijaku… Co nie znaczy, że na urlopie stałem się abstynentem, hehe. Na wszystko jest miejsce i czas…

Oracle: Święta prawda. Ok., przejdźmy do tematów stricte muzycznych. Gdy zakładaliście Conquest Icon był to nowy twór dwóch panów ze stażem na scenie i ugruntowaną pozycją. Po co on Wam więc jest potrzebny? Nie mogliście się wyżyć w stu procentach w waszych macierzystych kapelach?

Andy : Hm… nie przesadzałbym z tym stażem i ugruntowaną pozycją, przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Empherion był i jest cały czas aktywny w Empheris, Hellish i innych projektach. Ja zaś miałem długą, sześcioletnią, przerwę w graniu po odejściu od Pyorrhoea… i dla mnie Conquest Icon to powrót na scenę. Owszem, w międzyczasie powstał Suicide Circle, ale to jest czysto elektroniczna rzecz, odległa od metalu… Jeszcze za czasów Pyorrhoea miałem ochotę nagrać materiał, który byłby oparty na tzw. starej szkole death metalu. Niestety, kontuzja pokrzyżowała moje plany i dopiero teraz mam możliwość zrealizować ten pomysł. Jeśli zaś chodzi o Empheriona, to Conquest Icon jest zupełnie inny niż pozostałe jego zespoły, dzięki czemu może on poruszać się po rejonach, w które raczej z macierzystymi formacjami by nie zajrzał…

Oracle: Faktem jest, że Conqest Icon gra muzykę różną od Waszych pozostałych kapel, można więc według Ciebie zaryzykować stwierdzenie, iż Ty jak i Twój kompan jesteście muzykami wszechstronnymi? Co według Ciebie miałoby to w ogóle oznaczać na polu muzyki metalowej?

Andy : O tak, lej ten miód na serce moje, hehe… [a proszę bardzo, Ty miły, kulturalny i ułożony rozmówco, hehe – przyp. Oracle] A tak poważnie – nie, nie uważam, żebyśmy byli muzykami wszechstronnymi. Staramy się nimi stać, rozwijamy się, eksplorujemy nowe terytoria muzyczne, ale bardzo daleko nam jeszcze do owej wszechstronności; czeka nas jeszcze mnóstwo pracy… Najważniejsze to rozwijać się i nie stać w miejscu.

Co do drugiej części pytania – nie ograniczałbym tego tylko do muzyki metalowej – dla mnie muzyk wszechstronny to nie tylko ktoś, kto potrafi grać ten, czy inny rodzaj muzyki, ale to osoba, która ma wszechstronne wykształcenie muzyczne – zna teorię muzyki, potrafi grać na różnych instrumentach, potrafi się odnaleźć w różnej stylistyce.

Oracle: Czy są jakieś konkretne okoliczności, które przyczyniły się do powołania do życia Waszej nowej grupy? Wiesz, coś na zasadzie „Pamiętam doskonale jak to było… Empherion przyszedł do mnie i…”, hehe?

Andy : Poznaliśmy się na popijawie u Adriana z Pyorrhoea i od słowa do słowa tematy zeszły na muzykę. Początkowo chodziło o zrobienie intra do Empheris, ale wkrótce okazało się, że mamy podobne spojrzenie na muzykę i postanowiliśmy spróbować zrobić coś razem. Po kilku próbach okazało się, że to jest to, czego po sobie oczekiwaliśmy, a także to, co chcieliśmy robić… Była to też doskonała okazja dla mnie, żeby wrócić do grania muzyki osadzonej w metalowych klimatach.

Potem usiadłem, napisałem muzykę, wspólnie napisaliśmy teksty i zaczęliśmy nagrywać materiał. I tak to się potoczyło…

Oracle: W Conquest Icon przy nagrywaniu „Hellspire” podział ról był jasny – Ty odpowiadasz za muzykę, Empherion za wokale. A jak to się ma do samego komponowania kawałków na Waszym debiucie? Dlaczego postanowiliście przyjąć taki system pracy? Czy zmieni się on po dołączeniu pozostałych muzyków?

Andy : Wiesz, to wyszło samo z siebie. Miałem już trochę muzy, która była napisana jakiś czas temu; odświeżyłem i przearanżowałem te patenty i dodałem nowe. Muzyka na płytę powstała szybko, rzekłbym, że bardzo szybko. Potem tylko dopracowywałem numery, co zajęło już więcej czasu.

Jeśli zaś chodzi o nagrania, to miałem wyjątkowo komfortową sytuację, gdyż gitary oraz bas nagrałem u siebie w studio. Dzięki temu mogłem w spokoju i bez ciśnienia nagrywać.

Wokale nagraliśmy wspólnie w KPD Studio (tam też nagrane były ścieżki perkusji). Wyszło to na tyle fajnie i ciekawie, że będziemy je razem nagrywać na kolejnych produkcjach.

Teraz, gdy mamy kompletny skład, zdecydowanie będę chciał skorzystać z pomysłów kolegów. Ba, mając takich muzyków w składzie głupotą byłoby ograniczyć ich rolę tylko do wykonawców, czy muzyków sesyjnych… Kiedy muzyką zajmuje się tylko jedna osoba, szybko może dojść do powielania wcześniejszych pomysłów, przysłowiowego zjadania własnego ogona. Chciałbym tego uniknąć.

Nie ukrywam jednak, że ostatnie zdanie należeć będzie do mnie i do Empheriona. Demokracja w zespole – tak, ale w pewnych granicach, hehe…

Oracle: Conquest Icon to, jak już wspomniałem, Ty oraz Empherion, ale gościnnie po garach walił u Was Imp z Saltus. Teraz do kapeli dołączyli jeszcze pozostali muzycy. Skąd decyzja o poszerzeniu składu? Mam nadzieję, że teraz Conquest Icon będzie niszczył na żywca, czy jest to raczej nadal twór studyjny? Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, ażebyście zrobili trochę ognia w takim na przykład Rzeszowie, hehe…

Andy : Imp udzielił się tylko sesyjnie i od początku wiedzieliśmy, że z nami nie zostanie na dłużej. Po nagraniu płyty stwierdziliśmy, że nie chcemy ograniczać się do bycia studyjnym, projektem i zwerbowaliśmy dodatkowych muzykantów, żeby Conquest Icon mógł zacząć grać na żywo.

Obecny skład Conquest Icon to :

Andy Blakk – gitara, wokal

Empherion – wokal

Cyprian – bas

Herr Blastphemer – gitara

Th0rn – perkusja

Już wkrótce będziecie mogli nas zobaczyć na koncertach, na które serdecznie zapraszamy!

Wasza muzyka to z grubsza rzecz biorąc death metal z pewnymi domieszkami blackowych dźwięków. Ogólnie jest to wszystko w starym stylu. I właśnie dlatego musisz wytłumaczyć, dlaczego okładka jest taka a nie inna, hehe – no szczerze nie pasuje mi ona i jak już kiedyś mi napisałeś, nie tylko mnie…

Andy : Ha! wiedziałem, że o to zapytasz. [starałem się więc nie zawieść, hehe – przyp. Oracle] Pomysł na okładkę pojawił się w chwili, gdy skończyliśmy pisać teksty, a te utrzymane są w konwencji horroru i science fiction. Ponadto, obrazuje ona pewien byt, który nazwaliśmy „Hellspire”… ale zanim do tego dojdę, kilka słów wprowadzenia.

Nazwa Conquest Icon zaczerpnięta jest z Kronik Riddika i oznacza ona platformę bojową – wielki, kilkuset metrowy posąg, który używany był do podbijania kolonii ludzkich.

Rozwinęliśmy tę ideę i powstał pewien byt, który jest poza czasem, poza przestrzenią. Byt, zawieszony w beskresie multiwersum, którego jedynym celem jest niszczenie wszelkich form życia, destrukcja nieskończonych ilości galatyk, obracanie w nicość całych wrzechświatów – czyli właśnie „Hellspire”…

Nie chciałem ręcznie rysowanej okładki. Wolałem komputerową grafikę, która bardziej odda klimat science fiction, niż ręcznie robiona – przynajmniej moim zdaniem…

Owszem, jest grupa osób, która podziela Twoje zdanie i uważa, że okładka nie pasuje… ale z drugiej strony, zdecydowana większość nie ma zastrzeżeń co do niej. To, że muzyka jest utrzymana w staroszkolnym klimacie nie powinno determinować wyglądu okładki. Uważam, że powinna ona współgrać z tekstami.

W przyszłości nadal będziemy używać grafiki komputerowej, choć pewnie wzbogacimy ją o ręcznie malowane motywy. Niemniej jednak, czaszurek, szkieletów, truposzczaków itp., nie będzie, hehe.

Oracle: Właśnie a propos tekstów – tematyka science fiction w death metalu również nie jest jakąś najpopularniejszą – skąd wzięła się ona w przypadku Conquest Icon? Interesujesz się takimi zagadnieniami jakoś głębiej?

Andy : Owszem, nie jest to zbyt popularna tematyka… Sam nie wiem czemu – jest przecież niesamowicie wdzięczna, dająca ogromne pole do popisu…

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy, aby teksty na „Hellspire” utrzymane były w konwencji science fiction. Ja do tego dodałem trochę horroru i powstała taka mieszanka – horror science fiction.

O… interesuję się fantastyką i horrorem w filmie, jak i literaturze. Zbieram książki, zbiory opowiadań, filmy i czytam/oglądam je, kiedy tylko mam na to czas. Dodatkowo, pasjonuje mnie astronomia i astrofizyka. To wszystko miało ogromny wpływ na teksty, które napisaliśmy.

Oczywiście, będziemy kontynuować tę tematykę na kolejnych wydawnictwach, poszerzając ją o nowe pomysły.

Oracle: To i bardzo dobrze. „Hellspire” ukazało się nakładem Necropulsar Productions, powołanej do życia przez Empheriona. Czy ten label powstał specjalnie z myślą o Conquest Icon czy może są jakieś inne plany wydawnicze? Jak znam życie powiesz mi „najlepiej byłoby zapytać Empheriona”, hehe…

Andy : Empherion założył Necropulsar Productions już jakiś czas temu, głównie w celu wydawania materiałów Empheris. Kiedy nagraliśmy płytę, wstępnie rozmawiałem z kilkoma osobami; luźno, bez konkretów…

I zdecydowaliśmy, że zaryzykujemy wydanie materiału własnym sumptem. Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad tym, jak wygląda płyta, jaki jest nakład, a także nad tym, jakie numery i gdzie opublikujemy.

Zobaczymy, jak to wszystko się rozwinie… możliwe, że i kolejne materiały wydamy również sami, pod szyldem Necropulsar. Póki co, jeszcze jest za wcześnie na takie plany. Zobaczymy, co przyniesie czas…

Resztę dopowie Empherion…

Empherion: Gdybyś robił ten wywiad z Empheris, trafiłbyś bezbłędnie odpowiadając sobie na to pytanie podczas jego zadawania. NP powstało po to by promować Empheris z racji, że nikt na tamte czasy nie wydawał naszych wydawnictw. Może było ich za dużo he he? [patrząc na Waszą dyskografię jest to możliwe, hehe – przyp. Oracle] Niemniej jednak z biegnącym czasem stało się jasne, że nie tylko Empheris może skorzystać z tej formy promocji, ale też i inne projekty, w których się udzielam. Naturalną, więc rzeczą było wydanie debiutu CI poprzez właśnie ten label. Nie jest to absolutnie poważna wytwórnia, która będzie zajmowała się promocją różnych zespołów, więc muszę tu rozczarować młode zespoły, które pomyślały, że NP mogłoby stać się ich stajnią. Miałem już kilka takich przypadków i pamiętam, że i nam zdarzały się takie momenty, w których pisaliśmy do różnych labeli i dostawaliśmy lakoniczne info, że nie i chuj. NP jest po to, aby nigdy więcej nie przytrafiły się nam takie rzeczy. To samo radzę zrobić innym młodym kapelom – niech myślą o sobie i wydaja własną twórczość własnym sumptem. To się potem zwraca jako niezły feedback no i to co napisał Andy, jest full control nad tym co dzieje się z materiałem, który z takim mozołem się nagrywa . Co mogę potwierdzić na pewno, to to, że NP. będzie wydawcą splitu Pt.: „We Are the Ancients”, w którym m.in. partycypować będzie zarówno Empheris jak i Conquest Icon.

Oracle: Nie wiem jak inni, ale ja już robię na to miejsce na półce, hehe… Czytasz zapewne podziemną prasę? Znajdują się wśród niej jakieś webziny czy raczej lejesz na nie ciepłym moczem – jeśli tak to dlaczego? Nie masz czasu, nie chce Ci się, czy masz alergię na Internet, ponadto „only paper is real”?

Andy : Po odejściu z Pyorrhoea mój kontakt z prasą podziemną właściwie zanikł… Był taki moment, kiedy już definitywnie chciałem zawiesić gitarę na haku i już do tematu nie wracać… Na szczęście mi przeszło, hehe.

Niestety, przez wiele lat nie miałem kontaktu z podziemną prasą. Przez ten czas dorwałem w swoje ręce dwa, może trzy papierowe ziny. To, co się działo na scenie śledziłem głównie za pomocą webzinów. Dopiero od niedawna nadrabiam zaległości… pozamawiałem trochę zinów i, można powiedzieć, na nowo odkrywach ich uroki, hehe.

W Conquest Icon to ja jestem „tym od sieci”, więc o jakiejkolwiek alergii na Internet, w moim przypadku, nie ma mowy. Dla mnie Internet to potężne narzędzie promocji, które doskonale może uzupełniać (a w niektórych przypadkach wręcz zastępować) tradycyjne media. Nie oznacza to, że zamykamy się na tę, czy inną formę promocji / komunikacji.

A tak na marginesie – jest sporo ludzi, głównie związanych z podziemiem, dla których Internet to zło wcielone i zapierają się rękoma i nogami przed jego używaniem do promocji zespołu. Rozumiem pobudki, które nimi kierują – wszak w dobie Internetu każdy może dorwać się do muzyki praktycznie każdego zespołu w kilka chwil… a oni czują nostalgię za starymi czasami, kiedy trzeba było się natrudzić, żeby zdobyć płytę czy kasetę. Rozumiem to, aczkolwiek zupełnie tego zdania nie podzielam… No i dostrzegam pewną niekonsekwencję – np., pewien zespół wydaje swój materiał oldschoolowo, głównie na kasetach, ale profil ma myspace.com mają, hehe.

Oracle: Ot, mądrego to i dobrze posłuchać. Obserwujesz w ogóle co się dzieje w polskim underku? Z perspektywy lat są według Ciebie jakieś zespoły/ziny/osoby, bez których polskie podziemie byłoby dziś uboższe? I z drugiej mańki – hamulcowi jego rozwoju, żerujący na nim i w ogóle mu niepotrzebni?

Andy : Hm… z powodu mojej wieloletniej przerwy nie za bardzo śledziłem to, co się dzieje w podziemiu. Robiłem to bardzo sporadycznie… i trudno mi by było się do tego odnieść.

Poza tym, wolałbym nie oceniać, czy dany zespół / magazyn wniósł coś do podziemia, czy też nie… Myślę, że to zostało zweryfikowane przez słuchaczy i czytelników.

Z drugiej strony, jeśli jakaś twórczość znajduje odbiorców, to znaczy, że była potrzebna. Mogę uważać, że taki-a-taki zespół jest wtórny, mierny, kiepsko brzmi a muzycy powinni zająć się czymś innym… cóż z tego, skoro ma on grupę oddanych fanów/słuchaczy?

Oracle: A czy faktycznie warszawska scena jest tak zblazowana jak mówią? Czy to raczej się tyczy całego polskiego undergroundu? W Rzeszowie sala nie będzie wypełniona w połowie, jeśli nie zagra Vader, Behemoth lub ostatnio Hate, a jak przyjedzie taki Warbringer z jueseju to na koncercie jest dwadzieścia osób…? I kiedy sam ostatnio byłeś na jakimś gigu innym niż własny? Fajnie było?

Andy : Wydaje mi się, że to zjawisko na większą skalę, nie tylko lokalne… I chyba trochę bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać.

Kiedyś, 10, 15 czy 20 lat temu koncerty były raczej rzadkością. Koncert dużego zespołu to było spore wydarzenie. Maniacy zjeżdżali się z całego kraju, żeby zobaczyć ulubiony zespół na żywo.

A teraz koncertów jest mnóstwo – czasami kilka naprawdę dużych imprez w miesiącu, a niejednokrotnie w tym samym tygodniu. To może powodować pewien przesyt, ale z drugiej strony nie każdego stać, żeby iść na kilka koncertów w miesiącu (mówię o tych większych imprezach).

Do tego dochodzi łatwość, z jaką można dotrzeć do teledysków, czy koncertów. Mamy youtube, wydawane sa DVD z koncertów i tak dalej. Są ludzie, którym to wystarczy i koncerty ich tak nie pociągają…

O… sam dawno nie byłem na koncercie. Ostatni raz chyba pół roku temu… Wkrótce szykuje się kilka koncertów, na które obiecałem sobie, że obowiązkowo pójdę…

Oracle: Conquest Icon jest nową nazwą na polskiej scenie, ale ostatnimi czasy do życia powróciło też wiele kapel z zamierzchłej przeszłości. Śledzisz ich nowe dokonania? Jest jakiś come back, który Cię wyraźnie zaskoczył, bądź to negatywnie, bądź pozytywnie?

Andy : Nie są to może najświeższe powroty… ale bardzo mnie ucieszyły.

Jeśli chodzi o nasze podwórko, to był to powrót na scenę Armagedon oraz Christ Agony, które to formacje nagrały bardzo dobre, masywne albumy… Czekam też z niecierpliwością na nowy album Magnus! O, do tej listy jeszcze rzeźników z Citarix bym do tego dodał.

Jeśli zaś chodzi o zagranicę, to będzie to Pestilence, Cynic oraz Asphyx. Zmiażdżył mnie Celtic Frost swoim „Monotheist”, po czym cholernie zawiódł kolejnym rozwiązaniem. Słyszałem kilka numerów Tryptikon i czekam na płytę – brzmią one bardzo interesująco…

Czekam jeszcze na nowy album reaktywowanego Possessed (mam nadzieję, że nie ograniczą się tylko do grania koncertów…).

Oracle: Nie tylko zresztą Ty. A wstydzisz się, że słuchasz metalu, lub mówiąc kolokwialnie „jesteś metalowcem”? Wiesz, masz swoje lata i ja na przykład wiem po sobie, że gdy w towarzystwie mówię „słucham metalu” patrzą na mnie z lekką kpiną, politowaniem, z kolei gdybym rzekł „słucham jazzu/uwielbiam operę” z miejsca byłbym uznany za członka Mensy co najmniej? W naszym społeczeństwie utarło się, że metal to muzyka dla analfabetów, do tego pewnie niszczących nagrobki…

Andy : Nie, a skąd… czemu miałbym się wstydzić, że słucham takiej, a nie innej muzyki? Tak samo, jakbym się wstydził, że lubię jabłka, kalafior czy kiszone ogórki. Jeśli ktoś ma z tym problem, to jego sprawa…

Owszem, społeczeństwo myśli stereotypami – człowiek w dresach to dresiarz, człowiek w szaliku klubu sportowego to kibol i bandyta, człowiek z dredami to narkoman a z długimi włosami to brudas, satanista i do tego pijak. Oraz złodziej, bo każdy pijak to złodziej, że rzucę cytatem z „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, hehe. [Z ust mi to wyjąłeś, hehe – przyp. Oracle]. Cóż – tak już jest… ktoś w telewizorze puści chwytliwego newsa, że banda długowłosych kretynów, po pijaku, zdemolowała cmentarz. Przy okazji ubrana była w koszulki metalowych zespołów i tak dalej, i tak dalej… A społeczeństwo łyka to jak kaczor kluchę i automatycznie wsadza wszystkich z danego kręgu/środowiska do tego samego worka…

Wracając do pytania – nie, nie wstydze się tego, jaki jestem, jak wyglądam, czego słucham, co lubię jeść i tak dalej. Poza tym, staram się unikać towarzystwa ludzi, którzy w swym kołtuństwie nie potrafią zaakceptować tego, że ktoś może być inny niż oni sami, czy też tzw. ogół…

Oracle: Jeszcze jedno głupie pytanie… Czy jeśli zaproponowano by Ci występ w „Tańcu z Gwiazdami” zgodziłbyś się? I nie wykręcaj się, że jesteś mało znany, bo dla przeciętnego widza TVN Urbaś jest tak samo rozpoznawalny jak Andy Blakk, hehe…

Andy : No, bez przesady… Marcin Urbaś był (piszę był, gdyż zakończył karierę) przecież znanym lekkoatletą. Mistrzem Polski, złotym medalistą w Wiedniu… Nie sądzę, żeby nazwisko Urbaś było zupełnie nierozpoznawalne (jeszcze, nim wystąpił w tym programie).

Nie, nie zgodziłbym się wystapić w tym programie. Przede wszystkim dlatego, że nie umiem i nie lubię tańczyć (a nie lubię, bo nie umiem, hehe). Poza tym, takie programy to nie moja bajka. Nie oglądam tego, nie interesują mnie i nie czułbym najmniejszej potrzeby wzięcia udziału w czymś takim.

Oracle: Okej, skończyła mi się inwencja z pytaniami, mam nadzieję, że coś ten wywiad da i za niedługo Conquest Icon znajdzie się w każdym empiku, hehe. Oczywiście żart, ale na koniec powiedz, co w odniesieniu do Conquest Icon będzie sukcesem?

Andy : Tylko w każdym Empiku? Myślałem, że pomożesz nam dotrzeć do każdego sklepu, hehe.

A tak poważniej – sam fakt, że w wieku trzydziestu paru lat nadal mamy ochotę grać muzykę i czerpiemy z tego ogromną przyjemność jest dla nas sukcesem. Sukces będzie tym większy im więcej osób będzie chciało tę pasję z nami dzielić, słuchając naszej muzyki, czy przychodząc na koncerty, by trochę poszaleć.

Oracle: Dzięki za wywiad!

Andy : To ja dziękuję za zainteresowanie Conquest Icon oraz za wywiad i miejsce w Chaos Vault. Pozdrawiam czytelników i, mam nadzieję, do zobaczenia na koncertach!

Kontakt z Conquest Icon:

http://conquesticon.org

http://myspace.com/conquesticon

band@conquesticon.org

Andy Blakk

P.O. BOX 59

05-840 Brwinów

Autor

9678 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Świetny wywiad. Andy rzeczywiście jest przednim rozmówcą, zaś sam debiut Conquest Icon nie zostawia kamienia na kamieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *