Ech, takie wywiady rekompensują mi odpowiedzi półgębkiem od mhrocznych postaci. Bo rozmowa z Gumą z rzeszowskiego Cerebrum jest jak amerykańska komedia – głupawe, ale jakże zabawne żarciki, trochę wspominek, a na sam koniec mądry przekaz hehe. Eee… coś mi się popierdoliło, ale tak czy siak – czyta się zajebiśce. Wyłączcie więc na sekundę ulubiony serial w TVP, zaparzcie sobie ziółek i zasiądźcie do czytania.


Oracle: Witaj Guma! Nie będziemy może bawić się w podchody, pierwsze pytanie na rozgrzewkę – co aktualnie kręci się w Twoim odtwarzaczu przy odpowiadaniu na ten wywiad?

Guma: Glen Miller

O.: Okej, żarty na bok, bo miło wiedzieć, że są kapele, które trzymają się tego, co sobie założyły prawie dwie dekady temu. Po stażu Cerebrum można by było się spodziewać, że „Archangel” poczęstuje nas dawką popularnego obecnie oldskulu, jest jednak inaczej, bo Wasze granie jest zasadniczo proste, ale z domieszką nowszej szkoły grania. Czy kapela z takim stażem jak Wasza ma jeszcze jakieś inspiracje, czy już tylko to co Wam w duszy gra?

G.: Otóż panocku tak gwoli ścisłości to my nic sobie nigdy nie zakładaliśmy. Ani dwie dekady temu ani dekadę ani wczoraj. Gramy to co obecnie nam się chce i tyle. Zresztą przez Cereberum przewinęło się tyle osób, że każdy odcisnął inne piętno w naszej muzyce. Byli u nas muzycy, którzy na co dzień grają całkiem inną muzę i oni zawsze wnosili coś z innych gatunków. Teraz też tak jest. A że gramy co gramy to tak jakoś samo wychodzi. Ważne żeby dobrze się z tym czuć. Nie wiem czy nasza muza ma domieszkę nowego czy starego grania. Nie interesuje mnie to. Zauważ że „popularnego olskula” to starają się grać kapele młode, a nie te co grają już ponad kilkanaście lat. Nie ma to jak być modnym na siłę i kupować dwudziestoletnie kasety magnetofonowe, bo tak będzie bardziej kul hahahaha.

O.: Hehe, to fakt. O „Archangel” można powiedzieć, że jest albumem po przejściach. Masz na tyle siły i ochoty, by streścić koleje losu płyty od jej zarejestrowania, przez przygody z domorosłą cenzurą i walce z symbolami satanistycznymi, aż po dzień dzisiejszy?

G.: To jest tak, że każde nasze wydawnictwo jest po jakichś przejściach. Pech jakiś się nas trzyma. Zanim znaleźliśmy wydawcę dla „Archangel” to trochę czasu upłynęło. Raz miał być taki, raz owaki. W końcu stanęło na Via-Nocturna. Dogadaliśmy się bardzo szybko. Ale oczywiście potem pojawił się problem z drukarnią, która współpracowała z z naszym wydawcą. Otóż jakiś pracujący tam katol dopatrzył się szatana na jednym z naszych zdjęć. Ciemność odebrała mu mózg a pomroczność jasna oświeciła i postanowił wstrzymać druk. Emocji było tyle, że obdzieliłbyś nimi ze 100 odcinków „Klanu”. Wszystko jednak skończyło się wyśmienicie, jak u Królewny Śnieżki i płyta ujrzała w końcu światło dzienne 🙂 Jednak żeby nie było tak kolorowo i fantastycznie – Via Nocturna zawiesiła działalność. Czyli znowu jesteśmy bez wydawcy heh. Ale „Archangel” jest oczywiście dostępny w sklepach bo trochę sztuk tego wyszło 🙂

O.: Sam „Archangel” został nagrany w cztery lata po wyjściu na świat „Bloodred”. Co Wam tak długo zajęło, nieruchawi jesteście, czy po prostu nie ma na Was wywartej presji jak na dajmy na to Vader, że co rok musi wypuszczać cokolwiek?

G.: No wiesz, jak byśmy mieli wytwórnię na karku i kontrakt na jakąś kasę to też pewnie ktoś by nas dusił, żeby wydawać pierdoły co pół roku. Ale że nie mamy takich problemów to robimy co i kiedy chcemy. A tak poważnie to albo traktujesz to jako zawód albo jako przyjemność. Albo jest to biznes, na którym możesz zarobić albo pasja i całe twoje życie, któremu poświęcasz wszystko. Fajnie jak to wszystko się łączy w całość, ale mało jest takich kapel które lubią i robią co chcą i kiedy chcą i mają jeszcze z tego kasę. A wracając do pytania to zaraz po wydaniu „Bloodred” wyjechałem na 2 lata, więc dlatego przerwa była tak długa. Normalnie zajęłoby nam to trzy i pół roku hahahaha.

O.: Ot, przelicznik czasu, hehe. Okej, rzut okiem na tytuły utworów. „Slashed Bitch”, „Shut Your Fucking Face”… a sprawiacie wrażenie takich spokojnych ludzi, hehe. Czy Cerebrum działa też między innymi po to, byście mogli ulżyć swoim codziennym wkurwieniom, frustracjom i tak dalej, dać upust agresji…?

G.: Cerebrum działa bo tak chcę ja i Maupa hahahaha. A tak na poważnie to faktycznie muza daje trochę upustu naszym wkurwieniom. Poza tym miło jest na kogoś nakrzyczeć w piosence hehe. Tytuły może i agresywne, ale takie życie. A w ogóle to faktycznie jesteśmy bardzo mili i sympatyczni i jak ktoś ma ochotę to może nas zaprosić na chrzciny swojego berbecia i my mu zaśpiewamy o tym jak jest super i może nawet damy się cmoknąć w pindola.

O.: Słyszeli? To zapraszać, hehe. Płyta zatytułowana jest „Archangel”, ale na krążku nie znajduje się taki utwór. Dedukuję więc, iż musi to mieć jakieś głębsze znaczenie, co? Będziesz łaskaw i wyjaśnisz o co z tym archaniołem chodzi?

G.: No tak. Po pierwsze, nie lubię piosenek „tytułowych”. Chociaż kiedyś ten grzech popełniłem. Po drugie możesz ostatni kawałek z „Archangel” traktować jako tytułowy. Po sześćset sześćdziesiąte szóste miło jest dać płycie tytuł, który odnosi się do całej płyty a nie do jednej piosenki, względnie kawałka.

O.: Cholera, szczerze Ci powiem, że nie podoba mi się front cover Waszego albumu. Może dlatego, że nie rozumiem, jakie ma ona przełożenie na całą resztę, czyli teksty i muzykę? Czy w ogóle nie ma tutaj związku, a okładka jest „bo jest”?

G.: Hmmm… front front front…. Zobaczyłem pracę Sadlaha i mi od razu spasowało. Koleś robi świetne rzeczy jak dla mnie. Mi to pasuje zajebiście do tekstów i do muzyki więc się zdecydowałem na taką okładkę. Jeden woli keczup, drugi flaki, trzeci kaszankę. Nie dogodzisz wszystkim.

O.: Wybieram keczup. Na krążku znajduje się również cover Venom. Nie chcieliście odegrać czegoś bardziej oryginalnego, hehe? Bo „Countness Bathory” to już pewnie więcej nagrano coverów niż sprzedano kopii „Black Metal”, hehe. I przy okazji, jak Ci się podobał występ Brytoli w Krakowie?

G.: Cover się znalazł na płycie, chociaż my tego za bardzo nie chcieliśmy. Wydawca narzekał, że materiał za krótki i trzeba coś dodać. Więc wrzuciliśmy kawałek, który kiedyś się znalazł na Tribute to Venom. Dodam jeszcze że został nagrany w całkiem innym składzie i jest to jedyny kawałek nagrany beze mnie 🙂 na wokalu udzielał się Kuma z BSF (kiedyś Blasfemia) i dzięki mu za to, że wsparł Cerebrum gdy ja siedziałem za granicą.

Co do koncertu Venom w krakowie to powiem tak: ZŁO ZNISZCZENIE MASAKRA ROZKURWIENIE I WIELKI PODZIW DLA CRONOSA! SZATAN JAK CHUJ ALBO JESZCZE WIĘKSZY! Rock’n’roll z rogami 🙂 Byłem szczęśliwy jak dziecko które w końcu dostało ulubionego cukierka i tylko żałowałem że nie przyjechali jakieś 15-20 lat temu bo by mieli z 10 tysięcy luda pod sceną.

O.: Podzielam Twój pogląd, hehe. Skoro już jesteśmy przy koncertach – nie koncertujecie raczej zbyt często, ot okazyjne sztuki. Z czego to wynika? Nie zapraszają Was, macie zbyt wysokie oczekiwania, nie ma popytu, wolicie oglądać w domu „Taniec z gwiazdami” niż pocić się na scenie…?

G.: Nie wiem z czego to wynika. Może trochę nam się nie chce non stop dokładać do tego. Wiesz, chodzi o to, że jak gra kapela metalowa to jest wielkie halo jak bilety mają być po 15 zeta. No kurwa krew mnie zalewa. Ja chcę tylko zwrot kosztów i jakiegoś browara a tu wychodzi na to, że muszę dopłacać. I nie chodzi tu o Cerebrum, które gwiazdą nie jest i nigdy nie było, ale ogólnie o całą polską scenę metalową. Myślę, że kapele same przyczyniły się do zepsucia sceny zgadzając się na granie za darmo i na coraz niższe ceny biletów. Byle gówniana kapelka grająca tzw. „standardy rockowe” bierze za występ w knajpie kilka stówek. A zespół metalowy ma się zadowolić tym, że pozwolono mu zagrać. Poza tym uważam, że jest grupa pozerów, która chodzi na te małe koncerty tylko po to, żeby się polansować, więc więcej niż 10 złotych za bilet to dla nich nie lada wydatek 🙂 W dupie mają kapelę, która gra. Ważniejsze jest to jak bardzo olskulową koszulkę na siebie ubrali. Pewnie wkurzyłem trochę osób ale gadałem z kilkoma kapelami i oni twierdzą to samo. Ty byś poszedł do pracy za darmo? [w życiu kurwa, chyba żebym pracował w przemyśle porno, ale to i tak bym się zastanawiał, hehe – przyp. Oracle] Wracając do naszych koncertów, bo znowu trochę odjechałem hehe, to przydałby się nam manager chyba jakiś. Być może nie mamy głowy za bardzo do tego wszystkiego. Ale za darmo nie gramy i chuj. Trza być dziwką z klasą, a nie kiblową obciągarą hahaha.

O.: Hehe, złota myśl! Ostatnio szczerze mówiąc kilka osób napaliło się, że zobaczy Cerebrum na scenie u boku Virgin Snatch i Sadist. I pewnie Cerebrum zobaczyły, ale… greckie. Nie chodziło Wam nigdy po głowie, żeby przejechać się do Hellady i natłuc chłopakom, żeby się przemianowali. Albo może to Wy powinniście dodać coś do swojej nazwy? Co powiesz na The True Cerebrum, hehe?

G.: Tak tak mamy w planach zagrać u nich w mieście oczywiście bez nich hahaha. Gadałem z nimi przed koncertem i też się z tego śmiali. A co do nazwy to już powtarzam chyba setny raz: NIECH ONI ZMIENIĄ! My byliśmy pierwsi 🙂 Słuchałem płyty greków i bardzo mi się podoba ich muza, myślę że kolesie naprawdę nieźle wymiatają.

O.: Dobra, a może pokusiłbyś się o krótką recenzję każdego z wydawnictw Cerebrum od zarania kapeli? Któreś darzycie mniejszym sentymentem niż inne? Wracasz jeszcze czasem do „Victims” czy „Lunatic”?

G.: Ochujałeś????????? O kurwa, ale dowaliłeś. Przecież to mnóstwo pisania jest hahahaha.

No dobra… Każde z naszych wydawnictw przedstawia to jak wtedy czuliśmy. Mogę ci opowiedzieć kilka śmiesznych rzeczy związanych z nimi ale każde lubię tak samo. No może oprócz „The First Sign”, które mi się w ogóle nie podoba i w ogóle mam jakiś taki przerywany stosunek do wydawcy 🙂

„Victims” nagraliśmy na żywo w domu kultury Mewa, za ekranem kinowym w słynnym kiedyś studiu u Kazia. Kaziu był wodzem, bo z czterech śladów robił osiem i zjeżdżały się do niego kapele z całej polski. Zresztą Kazik dalej działa w branży, ale zajmuje się już tyko nagłaśnianiem koncertów. Nagrywając tę taśmę mieliśmy sesyjnego basistę, bo Cita był w armii wtedy. No i nagrywamy już chyba trzeci kawałek a tu nagle wchodzi pijany Cita (bo dostał przepustkę o czym nas nie powiadomił) i zabiera Jackowi bas i mówi „Teraz ja gram” hahaha. To nagraliśmy resztę z pijanym basistą ale w tru składzie hehehehe. Jacek się nawet nie obraził, tylko za chuja nie wiedział kto to przylazł i zabrał mu gitarę hahaha.

Potem nagraliśmy jakieś promo, dzięki któremu podpisaliśmy papiery na wydanie oficjalnej kasety (co było wtedy naprawdę CZYMŚ). Ale samej sesji nie pamiętam za bardzo 🙂

„Lunatic” był nagrany w Spaart Studio i miał ukazać się oficjalnie czyli w sklepach muzycznych. Wydawca jednak okazał się chujem i spierdolił z całym materiałem (muza, okładka itp.) i do tej pory nie mam pojęcia gdzie on jest. Myślę, że muza na „Lunatic”, jak na tamte czasy jest naprawdę niezła. Chociaż teraz oczywiście poprawiłbym kilka rzeczy, że o wokalu nie wspomnę haha.

Następnie nagraliśmy jeden kawałek na składankę „the present sound of rzeszów”, która poszła w świat jako CD promujące kapele z naszych okolic. Producentem był Bodek Pezda (Agressiva 69). Płyta była rozsyłana m.in. do rozgłośni radiowych. Z ciekawostek związanych z tym wydawnictwem: Pewnego dnia zadzwonił do nas Ryłkołak i chciał zrobić z nami audycję w radiu. Niestety pech chiał, że zadzwonił rano w sobotę i trafił akurat jak byliśmy po jakiejś mocno wyczerpującej imprezie :). Niestety nie mógł się z nami dogadać i nasza kariera w RMF przeszła bokiem hahahaah.

„Bloodred” to wg mnie świetny materiał, który zajebiście sprawdza się na koncertach. Taki thrash’n’roll. Nagraliśmy to dzieło dosłownie za ścianą burdelu, z którym sąsiadowało studio, więc może dlatego wyszło tak wesoło 🙂 W starej chałupie, którą Marek odremontował i zrobił w niej mini studio, była naprawdę świetna atmosfera. W trakcie sesji B.B. wyjechał za granicę, o czym dowiedzieliśmy się po tygodniu od jego żony hehe. Więc nagraliśmy bas jeszcze raz z nowym basistą.

Dobra, starczy tych wspomnień 🙂

O.:, Hehe, tak pięknie opowiadasz, że mógłbym jeszcze słuchać 🙂 Cerebrum jest jedną ze starszych kapel z Podkarpacia, która wciąż pogrywa. Czujesz się mentorem albo weteranem, hehe? Czy jakieś stare przyjaźnie z początków Waszej działalności przetrwały do dziś, czy raczej większość ludzi ma już swoje życie i swoje problemy i mało ich obchodzi ten cały metal?

G.: Żaden mentor. No coś ty! Ja się nadal czuję na 20-25 lat 🙂 Oczywiście trochę staruszków się wysypało, ale to normalne. Dalej z niektórymi spotykamy na piwku lub przy okazji koncertów.

O.: Trzynaste pytanie – największy pech w historii Cerebrum to…

G.: Rozpad w 1996 roku. Może to nie pech, ale na pewno nasza głupota 🙂

O.: W Waszym bio wyczytałem, że Wasz pierwszy koncert zagraliście między innymi z Cryptic Tales i Pandemonium. Cholera, widzę pewne podobieństwa, bo i Wy i te kapele po pewnym czasie zawiesiły działalność, by następnie powrócić na scenę. Jednak niestety to nadal Wy jesteście najmniej kojarzonym bandem. Myślisz, że gdyby nie rzeczona przerwa w działalności byłoby inaczej?

G.: Gdyby nie przerwa to na pewno byłoby inaczej. Ale cóż, było minęło. Z Crypticami i Pawłem nadal mamy kontakt. Zajebiści kumple. No i jest co razem wspominać.

O.: Okej, a jako, że Cerebrum jest kapelą rzeszowską, zareklamuj scenę ze swojego miasta. Jakich wspaniałych bandów można tutaj posłuchać, ciekawych ludzi poznać, piękne pomniki pooglądać, dobrego piwa się napić… Albo obrzydź wszystkim tą mieścinę – jak wolisz, hehe…

G.: Na pewno mamy w środku miasta największą cipę świata, a jeden z kościołów ma dach w kształcie chuja. Z kapel to podoba mi się BSF, Epitome – właśnie ukazała się nowa płyta. Kiedyś rzeszowska scena była dużo silniejsza ale trochę kapel już zakończyło działalność. Fajnie, że Shade się reaktywowało. W marcu ma się ukazać ich nowy materiał.

O.: W jednym wywiadzie, bodaj w „Apocalyptic Rites” napomknąłeś, że wóda prawie Cię nie wykończyła. Paradoksalnie, przez pewien czas prowadziłeś knajpę… To jak to w końcu, lubisz igrać z ogniem, hehe? Myślisz, że gdyby nie błędy młodości, Cerebrum byłoby dziś bardziej znanym bandem?

G.: Jest ryzyko jest zabawa hehe. Fakt, że wóda na dłuższą metę nie pomaga w graniu. Mi na pewno pomogła porzucić granie na kilka lat. Dlatego teraz piję moc piwa 🙂

O.: Hehe, piękne zastępstwo. Okej, osiemnastka stuknęła Ci już „kilka” miesięcy temu, jak więc z perspektywy człowieka doświadczonego patrzysz na dzisiejszych młodych metalowców? Wiele widzisz różnic między sobą i kumplami, gdy Wy mieliście po 18 – 19 lat, a Waszymi dzisiejszymi odpowiednikami?

G.: Różnic zapewne nie ma za dużo. My byliśmy wariatami i młodzi też zapewne są. Czasy się jednak zmieniły i teraz z dostępem do muzy nie ma problemów. Jest internet. A kiedyś trzeba było słuchać podziesiętnej kopii kasety nagranej na Grundigu. Koncert był raz na pół roku. Umawialiśmy się w kilka osób żeby iść do kogoś kto ma satelitę i oglądaliśmy przy browarze teledyski na Headbangers Ball. Teraz tego jest tyle, że nikt nie zwraca w ogóle na to uwagi. Nie rozumiem tylko dlaczego na koncertach teraz jest tak spokojnie. Kiedyś pod sceną była dzicz a teraz jakoś tak niemrawo jest…

O.: Bo młodzież uważa, żeby empetrójek nie pogubić, hehe. Wiele metalowych mód zapewne widziałeś już na własne oczy, od norweskiego blacku, przez hejwi/pałer po thrash metalowy renesans. Zabaw się więc w proroka czy innego prognostę, tudzież futurologa i powiedz – co według Ciebie będzie modne w 2011 roku jeśli mówimy o metalowym poletku?

G.: No teraz zapewne oldskul defmetal hahahaha.[bingo! – przyp. Oracle] Trzeba poszukać w szafie starych koszulek bo niedługo na allegro będą warte mercedesa hehe. Muza ma to do siebie, że zawsze powraca. Co chwilę ludzie odkrywają na nowo stare kapele. Dzięki tej całej modzie na thrash mogłem sobie w końcu skompletować kilka dyskografii bo inaczej nikt by tego nie odgrzebał. Po death metalu pewnie ludzie na nowo zaczną odkrywać Black Sabbath i tak w kółko i do zajebania. Takie życie. Ważne żeby tylko nie dorabiać do tego jakiejś ideologii. Bo jak słucham młodziana, który zaczyna mi tłumaczyć czym jest prawdziwy thrash to mnie krew zalewa. A może będzie moda na grindcora i np. każdy będzie nosił świńskie flaki w plecaku? Albo grunge i kraciaste koszule 🙂

O.: A weź pan nie strasz z tym grandżem, hehe. A tak już całkiem pozamuzycznie – jak żyje Ci się w naszym pięknym kraju, biorąc pod uwagę fakt, że raczej masz dystans do wyznania rzymskokatolickiego oględnie rzecz ujmując, narodowej symboliki itp? Nie wkurwia Cię na przykład zabieranie jedynego dużego parkingu w centrum Twojego miasta przez kościół i robienie sobie tam ogrodzonego ogrodu dla czarnej stonki? Innymi słowy, pojedźmy trochę antyklerykalizmem, hehe…

G.: Kurwa człowieku ale mnie podpuszczasz haha To temat na dłuższą rozmowę. Ale coś ci powiem. Wkurwia mnie ten parking jak i wiele innych rzeczy. Ale ktoś im to odsprzedał prawda? I to za taką kwotę, że sam byś to kupił. To zwykła mafia nastawiona na trzaskanie kapuchy. Wiesz, ja jestem ogólnie antyreligijny. Nie tylko antykatolicki. Rozumiem, że są ludzie słabi, którym religia jest potrzebna do życia. Ok. Ale niech się nie wpierdalają w moje życie. Ja nie muszę żyć według ich wartości. Wszystkie te religie są chuja warte. W Polsce mamy problem akurat z kościołem katolickim, ale nie było by ich to by byli inni. Poza tym szlag mnie trafia jak słyszę o dumie narodowej, patriotyzmie, tradycji i takich pierdołach. Brednie dla ludzi bez wyobraźni. Nie najesz się tym a jedyne do czego to wszystko prowadzi to podziały i nienawiść. Na przykład śmieszy mnie jak ktoś krzyczy „jebać szwabów” a potem kupuje płyty Kreator 🙂 Jasne, zaraz usłyszę, że muzyka ponad podziałami. A ja się pytam dlaczego tylko muzyka?

O.: Okej, nie będę oryginalny jeśli zapytam Cię o najbliższe plany Cerebrum…?

G.: Może uda się zorganizować fajną imprezę z okazji dwudziestolecia działalności. Zobaczymy. Będzie co będzie.

O.: Oki-doki, dzięki wielkie za ten wywiad, mam nadzieję, że „Archangel” trafi do odpowiednich osób i coś tam zwojuje w polskim underku, hehe!

G.: Dzięki za wsparcie! Szkoda, że dyktafon się popsuł bo rozmowa przy piwku uczyniłaby ten wywiad na pewno śmieszniejszym 😉 Jeżeli ktoś poczuł się urażony którąś z moich wypowiedzi to pewnie dlatego, że tak chciałem heh. Pozdrawiam i niech Moc PIWA będzie z Wami!

P.S.: Jakby ktoś szukał kontaktu z Cerebrum, chciał na przykład wysłać Gumie życzenia wielkanocne lub z okazji Dnia Bez Papierosa bądź Matki Boskiej Pieniążkowej, może to zrobić poprzez ich MySpace: http://www.myspace.com/cerebrumbloodred.