Cerebrum: „Gdy masz ochotę krzyczeć to krzycz!”

Czasem okazją do wywiadu jest brak okazji. Albo na przykład to, że wywiad idzie do gazetki promującej jedyny dychający jeszcze w Rzeszowie klub, którym organizowane są jakiekolwiek koncerty. Jako, że zasięg takiej gazetki może ograniczyć się do podchmielonych bywalców klubu Vinyl, postanowiliśmy z Gumą zamieścić tę krótką rozmowę na Chaos Vault. Jeśli ktoś więc ciekawy jest, co u rzeszowskiego Cerebrum piszczy, może szybko rzucić okiem. Lektury starcza na jedno piwo, ale Guma odpowiedział jak zwykle bardzo szeroko, za co chwała mu i zdrowie!

Cerebrum1Oracle: Guma, powiedz mi na wstępie – czy ćwierć wieku to dużo czy mało? Niektórzy przez ten czas zdążyli osiągnąć bardzo wiele, niektórzy bardzo niewiele, a Cerebrum? Czy przy obecnych realiach możemy powiedzieć, iż już samo istnienie zespołu przez tak długi okres jest sukcesem?

Guma: Oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia. Jedni przez taki szmat czasu zdążyli zostać gwiazdami, czy nawet legendami muzyki. Inni rozpadli się po wielokroć. A o niektórych czas już dawno zapomniał. My za to działamy sobie spokojnie dalej w naszym cerebrumowym tempie hehehe. Skład zdążył się kilka razy zmienić, a z pierwszego pozostałem już tylko ja. Do niedawna grał z nami jeszcze Maupa, który jest współzałożycielem zespołu ale życie, a raczej „polski klimat”, zmusiło go do emigracji.

Jeżeli przyjąć za miarę sukcesu ilość sprzedanych płyt, koncertów, czy też fanów, to nie, nie odnieśliśmy takiego sukcesu. Ale czy chcieliśmy tego wszystkiego tak bardzo? Na początku każdy marzył ale pewnego dnia nadchodzi taki moment, kiedy musisz podjąć decyzję. Były różne pomysły, ale przeważnie rozchodziło się o to czy mieć, czy być. Czy dasz się wtłoczyć w pewne ramy i schematy, czy też pozostaniesz sobą i będziesz robił to na co masz ochotę. Ja wybrałem opcję drugą czego zupełnie nie żałuję a nawet jestem z tego dumny. Jak widzisz, gramy dalej i mamy się całkiem dobrze.

Cerebrum2O.: Cały ten czas Cerebrum działa na terenie Rzeszowa – myślisz, że Twoim zdaniem to miasto w roku 2016 jest przyjazne dla zespołów, które chcą grać, oględnie rzecz ujmując, metal? Moim zdaniem ubywa zarówno maniaków tej muzyki, miejsc do grania koncertów, a co za tym idzie – samych imprez…? Patrząc na Wasze początki – zmiany poczyniły się na plus czy na minus?

Wiesz, ja już widziałem tutaj różne cuda hahaha. Przed nami, w Rzeszowie, z metalowych zespołów była chyba tylko Thrashka, więc trochę już przeżyliśmy. Zawsze znajdą się maniacy, którzy przyjdą na koncert. Graliśmy dla kilku osób i dla kilkuset. Pamiętam jak kiedyś na każdym metalowym koncercie zjawiało się minimum 200-300 osób. Jak Rzeszów był nazywany stolicą polskiego metalu, i jak kilka lat temu narzekaliśmy, że nikt nie chce chodzić na koncerty bo ludzie wolą youtuba czy inne gówna. Wszystko ma swój czas. Metal również. Ale metal nie zginie nigdy! Zawsze znajdą się maniacy głodni mocnych dźwięków.

Miejsc do grania faktycznie ubyło ale jest przecież Vinyl, który pomaga zespołom jak może.

O.: Trzeci album wkrótce. Ponoć trzecie albumy należą do tych „przełomowych”. Zamierzacie potwierdzić tę teorię? Jak w ogóle opiszesz muzykę, którą na nim zamieścicie? No i dlaczego „Wrzaskun” – osobiście kojarzy mi się z ptaszyskiem z jednego odcinka „Smurfów”, hehe…

wrzaskunG.: Tak, tak, trzecie albumy są przełomowe pod warunkiem, że się je wydaje na początku działalności a nie jak w naszym przypadku po 25 latach hahaha. Nie zmienia to faktu, że płyta jest świetna i powinna trochę namieszać tu i ówdzie heh. Zrobiliśmy ją oczywiście po swojemu więc nie mam pojęcia jak opisać muzykę tam zawartą. Dla mnie jest to po prostu METAL a jakiego koloru i kształtu, czy w ciapki, czy w kratkę, krzyżyki czy szósteczki, to już niech oceniają inni. Mogę zdradzić, że na „Wrzaskunie” znalazł się cover dość znanego polskiego zespołu z okolic rocka lat 80tych. A dlaczego „Wrzaskun”? Pierwotnie tytuł miał być inny ale po wysłuchaniu tego co nagraliśmy w studiu, do głowy przyszło mi tylko to jedno słowo – WRZASKUN.

„Smurfy” haha no nie pamiętam tego ptaszyska… ale co do niebieskich ludzików, to grał kiedyś z nami przez chwilę pewien policjant hahaha…

O.: Heh, czyli link jest . Idzie nowy album, będą więc i koncerty. Nie gracie jakoś wyjątkowo często, ale czego oczekiwać od czterdziestoletnich facetów, z których każdy ma na głowie rodzinę na utrzymaniu. Ale na scenie to Wy w sumie zachowujecie się lepiej niż niejeden młodzieniaszek, a zarazem do koncertów podchodzicie na luzie… Mam rację?

Cerebrum3G.: Faktycznie jakoś tak wychodzi, że rzadko gramy na żywo. W latach 90tych było pod tym względem zdecydowanie lepiej. Ale jak już wspomniałeś, każdy z nas ma jakieś obowiązki mniejsze lub większe. Mimo wszystko, do czterdziestolatków to nam naprawdę sporo brakuje, mentalnie znaczy się hahaha. A od niedawna gra z nami Konrad, który ma lat chyba dwadzieścia, więc nas trochę odmłodził hehe. Trzeba być wyluzowanym nie tylko na scenie ale przede wszystkim w życiu. Pieprzyć całe to szambo, które nas otacza. Robić swoje i się nie oglądać. Mieć dystans przede wszystkim do siebie. Gdy masz ochotę krzyczeć to krzycz! Proste.

O.: 2016 dopiero u progu – jak się zapatrujesz nań? Jakieś oczekiwania względem krążków, które mają nadejść, czy może nie ekscytujesz się już tak nowościami, a Twoja dusza została zaprzedana klasyce bezpowrotnie?

G.: Cytując klasyka „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem” hahaha. A tak poważnie to myślę, że nie będzie źle. Przecież w marcu premiera WRZASKUNA!

 

Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Zdrowia chopy!
    Nie widzialem was od 92 czy tam 95 roku! Ale dobrze, ze jestescie!
    „Mnie tez sie podobaja melodie, ktore juz raz slyszalem” hehe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *