Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Cancerfaust: „Jeśli ktoś jawnie deklaruje satana, zło etc., a zaś idzie do kościoła to musi być bardzo zagubionym człowiekiem.”

Od samego początku łupali w stylu upalnej Florydy. A było to dobre. Jednakże wraz z najnowsza płytą weszli na nowy poziom dewastacji i można śmiało powiedzieć, że rozwinęli skrzydła. Śmierć metalowy Cancerfaust obecnie zbiera zasłużone laurki za sianie zniszczenia, co było dobrą okazją do rozmowy. O zinoróbstwie, żenadzie w metalu i kulcie ciała opowiadał chętnie odpowiedzialny za teksty i gitarę, Adam.

B: Hails! Lato powoli ma się ku końcowi, dlatego szybkie pytanie całkowicie z czapy: czy zespół miewa koszmary o swoich własnych kawałkach?

A: Hails Bart! Ja zacznę mieć koszmary o typach, którzy takie pytania zadają na poważnie. No chyba, że metalowcy to grupa niedorozwiniętych emocjonalnie dzieci, którzy boją się baby Jagi i muszą o tym w tekstach opowiadać.

B: Żarty, żartami. Zacytowałem tutaj wrzucony przez Ciebie, jakiś czas temu, fragment wywiadu z Brazylii z dokładnie takim pytaniem. Często zdarzają się takie kwiatki? Podzieliłbyś się, co lepszymi?

A: Jak do tej pory to jedyny taki kwiatek, jaki do mnie wysłano, zobaczymy czy ostatni, czy jeszcze ktoś popisze się taką inwencją twórczą. Z tego co się dowiedziałem, to Ameryka Południowa słynie z tego typu tekstów, więc wszystko się jeszcze może zdarzyć.

B: W sumie to jest całkiem wyraźnym potwierdzeniem, tego co już kilkoro rozmówców mi powtarzało, że mimo sporej ilości dobrodziejstw, Internet to rak. Dał bowiem dostęp do pisania każdemu, kto chce, a niekoniecznie potrafi.

A: Ja bym powiedział, że temat jest bardziej rozległy. Zauważ, że teraz praktycznie każdy chce wypowiedzieć swoje zdanie na każdy temat, zwłaszcza na taki, o którym nie ma zielonego pojęcia, a internet daje taką możliwość i każdy to może zobaczyć. Nieważne czy chodzi o muzykę, politykę czy cokolwiek innego. Mamy zatem całe grono znawców, blogerów i innych gwiazdek you tube’a którzy nie mają bladego pojęcia o tym o czym gadają, ale będą pierdolić swoje farmazony. My widzimy to na scenie metalowej. Założę się, że poza środowiskiem akademickim takie sytuacje są na porządku dziennym.

B: Takie kiepskie pytania muszą Cię pewnie szczególnie wkurwiać, jako że prowadzisz jeszcze własnego webzina, a którego poziom był całkiem dobry. No i pisywałeś też do 7Gates choćby!

A: 7Gates przyzwyczaił mnie do pewnego poziomu. Ale ten poziom był wymagany bardziej ode mnie jako od pytającego niż od odpowiadającego. Jeśli coś idzie na papier, to nie może być byle czym. Webzin jest raczej odpryskiem tej działalności. Miałem porobione ileś wywiadów, które nie zmieściły się do 7G czy choćby do Chaos Vault. Dlatego postanowiłem, że wrzucę to do netu, jako webzin . A takie pytania bardziej bawią, niż wkurwiają. No bo powiedz sobie sam, czy traktowałbyś poważnie kogoś kto wyskakuje z takim pytaniami?

B: Rozmówcy bywają różni. Miałeś jakichś typów, którzy w trakcie wywiadu jebnęli Ci takimi kwiatkami, że aż ręce Ci opadały?

A: Był pewien black metalowiec znany z tego, że robił w jajo na hajs własną kapele. No i ten ów artysta stwierdził, że nie chce mu się odpowiadać na wywiad, ale woli mi za to wyjebać 😀 Z drugiej strony, robiłem kiedyś wywiad z Vomitory, gdzie przez dwie godziny rozmowy Tobias spojrzał na mnie może 3 razy. Załamany byłem, ale jak zacząłem go przepisywać, to wyszło mi 6 stron A4! Można się zaskoczyć w różne strony. Ale odpowiedzi z dupy raczej nie było. Kapele, z którymi rozmawiałem nie były zespołami pierwszymi z brzegu,więc wiedzieli z czym to wszystko się wiąże.

B: Wrócisz jeszcze do regularnego pisania?

A: Nie wiem. Cały mój wolny czas poświęcam kapeli i robieniu nowej muzyki. A jak sam dobrze wiesz, napisanie sensownych pytań i przetłumaczenie wywiadu jeśli ktoś jest z zagranicy to niekiedy kilka godzin pracy. A tych kilku wolnych godzin w tygodniu często brakuje.

B: Skoro jak już jesteśmy przy prasie, to mówiło się nie tak dawno, że ziny nie mają dziś racji bytu, bo albo jest profesjonalna prasa muzyczna, albo po prostu net. Ale przecież wystarczy spojrzeć z jakim entuzjamem ludzie przyjmują kolejny numer Infernal Death, R’lyeh czy nawet Worship Him. O Oldschool Metal Maniac nie wspomnę, bo to już mimo undergroundowego wydawania bije na głowę większość tego, co się o metalu ukazuje na rynku.

A: Ziny są, były i będą nieodłączną częścią podziemia. Właśnie z racji tego, że nie są robione przez zawodowych dziennikarzy a przez fanów – zapaleńców. To ziny pokazują co drzemie w czeluściach undergroundu, na co zwrócić uwagę a co powinno się olać. Prasa profesjonalna zajmuje się, w największym stopniu, kapelami dużymi, znanymi i lubianymi. Takimi, które przyciągną jak najszerszą rzeszę czytelników. Podziemie gości tam rzadko i jest go mało. Dlatego w życiu bym nie powiedział, że przyszłość zinów jest przesądzona. Wiadomo, że łatwiej jest wrzucić wszystko do neta, a nie bawić się ze składem czy drukarnią. Ale każdy stara się, jak tylko może i umie. Do tej wymienionej listy dodał bym jeszcze Open Casket, no te dwie kartki biją na głowę połowę znanej mi prasy muzycznej (o tak, poczytałby nowy numer – dop. Bart).

B: Nowa płyta, nowy skład. O ile mi wiadomo, w Cancerfaust miały miejsca pewne roszady personalne, które zaowocowały nowym garowym oraz wokalistą. Skąd takie zmiany?

A: Wszystkie najważniejsze zmiany w zespole miały miejsce w roku 2018. Już w 2017 było widać pewne wypalenie ze strony Oktawiusza. Above Aurora w którym też grał i gra nadal, nabierało tempa, wydawało pełną płytę pod skrzydłami Pagana a my mieliśmy za sobą jedno demo, kończyliśmy EP i nie mieliśmy perspektyw, że ktokolwiek to wyda. Do tego doszła jego przeprowadzka na Islandię. Nie było sensu grać dalej i on to wiedział, więc postanowił odejść. Na jego miejsce zgłosił się Łukasz, ktory wpasował się idealnie. Później Maćka na wokalu zastąpił Tomek. Maciek w pewnym momencie chciał złapać zbyt wiele srok za ogon. Miał swoje Burn Them All, śpiewał w Sphere i u nas. Do tego rozkręcał swoją firmę. Za dużo tego było naraz by wszystko pogodzić. W przeciągu roku pojawił się na próbie dwa razy, z kilku koncertów przez niego musieliśmy zrezygnować. Postanowiliśmy się więc rozejść.

B: Wspomnieć należy, że i również brzmienie jest potężniejsze. Wcześniej czuć było mocno Deicide. Obecnie odsłuch przywodzi mi na myśl majestatyczny monolit Immolation zmieszany z bezlitosnym Vital Remains i jest to, jak dla mnie, kierunek słuszny. Celowy zabieg, czy też naturalna ewolucja będąca poszukiwaniem własnego stylu?

A: Ja myślę, że jest to naturalna ewolucja. My od początku chcieliśmy grać mocniej. Ale na początku nie wiedzieliśmy jak to osiągnąć. Do tego gra Łukasza jest dużo gęstsza i szybsza od tego co robił Oktawiusz kilka lat temu. Pozwoliło nam to tworzyć kawałki o wiele szybsze i bardziej złożone. Do tego sama praca nad strukturą riffu i utworu zrobiła swoje. Przestaliśmy się bawić w układy typu zwrotka, refren etc. Co do brzmienia, to w okolicach nagrywania „Watching You Die” zainwestowaliśmy sporo kasy w sprzęt, to zmieniło bardzo dużo. Do tego kwestia samego nagrywania i zajebistego mixu/masteru zrobionego przez Mańka. To wszystko spowodowało, że nasz każdy kolejny materiał zbliża nas do tego co chcemy osiągnąć.

B: Można się zatem spodziewać dalszych poszukiwań przy nagrywaniu kolejnych materiałów?

A: Oczywiście, że tak. Jaki jest sens nagrywania kolejnych takich samych płyt? Nie mówię tu o jakiejś wolcie stylistycznej, nie mieliśmy nigdy zamiaru zostania gwiazdką sezonu ale jest tyle elementów nad którymi można pracować lub wpleść, że wydaje się to nie mieć końca. Na pewno następny materiał będzie jeszcze mocniejszy i bardziej skomasowany. Nowe kawałki, które powstają już są brutalniejsze i bardziej złożone od poprzednich.

B: Mówiąc o poszukiwaniach, wspomniałeś w rozmowie kiedyś, że „pozostajecie, kurwa, wierni death metalowi”, czyli raczej nie zamierzacie prowadzić eksperymentów w stronę np. blacku, czy choćby black death? Albo groove.

A: Groove niech już sobie gra Decapitated. Są też kapele, które co płyta zmieniają styl na aktualnie popularny i nazywają to rozwojem. Mnie ta ścieżka zupełnie nie odpowiada. Co do wplatania black metalu, to pewne jego aspekty już zaczęły się pojawiać. Chodzi o to swoiste bestialstwo. Zawsze byłem fanem grania jak Azarath czy Stillborn właśnie ze względu na tą dzikość. Nie zmienia to jednak faktu, że death metal zawsze będzie osią naszej muzyki. Ostatnio rzuciłem na próbie tematem, czy nie fajnie byłoby spróbować dodać w kilku miejscach klawiszy by podkreślić klimat riffu, tak jak to kiedyś robiło Morbid Angel czy Therion na pierwszych płytach. Zobaczymy, co czas przyniesie. Death metal jest na tyle pojemny, że jest w nim wiele miejsca na różne eksperymenty.

B: Nie obyło się bez gościnnych występów, E z Cultum Inertium i V z Above Aurora. Czyj był pomysł na tę kooperację i czy musiało pęknąć wiele flaszek, by dali się namówić?

A: Były to bardziej przyjacielskie przysługi. Znamy się z chłopakami już ileś lat. Graliśmy razem koncerty, pomagaliśmy sobie sprzętowo i na różne inne sposoby. V już dawno obiecał nam, że zrobi nam intro na płytę. Postanowiliśmy rozszerzyć to na outro i wyszło lepiej niż sam bym to sobie mógł wyobrazić. Co do udziału E, to przy tworzeniu Let Them Fall, wpadłem na pomysł, by dodać drugi diametralnie różny wokal, który kontrastowałby z wokalem Tomka. i Wybór padł na E. Jak na mój gust efekt jest bardzo ciekawy. Jego skrzek i growl Tomka się tu zajebiscie uzupełniają.

B: Spytam tutaj od razu, czy na potrzeby promocji pełniaka będzie kolejna elegancka sesja fotograficzna na cmentarzu, tak, jak to było przy „Watching You Die”?

A: Sesja w planach była, ale przez ten cholerny lockdawn nie mieliśmy jak się spotkać by te zdjęcia zrobić. Dlatego we wkładce do „Let the Earth Tremble” są zdjęcia koncertowe. Udostępnił nam je Michał, gitarzysta Chanid, przez co bardzo ułatwił nam sprawę. Myślę, że przy okazji najbliższej próby odwiedzimy jakiś kościół lub katedrę… Ciekawe o co nas tym razem oskarżą.

B: O ile pamiętam, ktoś Wam zarzucił kiedyś, że taka sesja to obciach i niedojrzałość. W sumie warto się zastanowić, niby jest ten cvlt worship, ale jak jeden z drugim pojawią się na koncercie w masce gazowej, bulletbeltach i naszpikowanych gwoździami karwaszach, to zaraz leci obrabianie dupy, że żenada.

A: Była taka jedna pseudoblogerka muzyczna, która spruła się w tym swoim internetowym pamiętniczku, że „jak tak można”, „brak szacunku” i coś tam jeszcze. Jak się komuś nie podoba, że metal jest obrazoburczy, to niech sobie słucha Zenka. Żenada to była jak na koncercie Fleshgod Apocalypse zobaczyłem pod sceną typa we fraku i koszuli z żabotem. Czym innym jest image sceniczny a czym innym robienie z siebie pajaca. Z drugiej strony ćwieki, łańcuchy i bulletbelty były w metalu od zawsze i nie rozumiem z czym jest problem.

B: Muzyka muzyką, ale tym, co najczęściej przykuwa na początku uwagę jest okładka. Wy sięgnęliście po pomoc Pracowni Artystycznej Dawida Figielka, co jawi się, jako całkiem dobry pomysł. Nie sposób odmówić kapitalnego klimatu tej pracy przypominającej, jako żywo, Beksińskiego. Czyj to był pomysł i czy okładka była robiona na zamówienie, czy też wybraliście po prostu którąś z prac?

A: Prace Dawida poznaliśmy przy okazji EP zespołu Burn Them All, kapeli naszego byłego wokalisty. Te obrazy po prostu mną zawładnęły. Ich klimat i symbolizm są niesamowite. Kiedy zacząłem się zastanawiać nad okładką płyty, która korespondowałaby z treścią od razu pomyślałem o Dawidzie. Zacząłem przeglądać jego portfolio i znalazłem tyle obrazów, że starczyłoby na kolejne dwadzieścia albumów. Dawid zgodził się udostępnić nam swoją pracę i mam nadzieję, że przy okazji następnych albumów będziemy w stanie to powtórzyć. Każdy z kim rozmawiam mówi, że bardzo blisko tym obrazom do Beksińskiego czy Lewandowskiego i nie sposób się z tym nie zgodzić.

B: Teksty na najświeższym krążku również uległy zmianie. Tym razem orbitują one głównie w tematyce okołoreliginej. Choćby takie „Into the Void”, gdzie tak naprawdę brutalnie obalona zostaje koncepcja życia po śmierci. Generalnie zamysły na czasie, szczególnie, gdy w kraju rząd klepie klechów po główkach nawet mimo jawnych dowodów przestępstw.

A: Już teksty na Watching You Die zaczęły się zmieniać a to dlatego, że ja wziąłem się za ich pisanie. Początkowo Maciek pisał wszystkie teksty i były one osadzone w stylistyce gore, co nie do końca nam odpowiadało. Już Like Rats i Watching You Die zwiastowały odejście od tej tematyki i skierowanie się w trochę inne rejony. Tekst w Into the Void oparty jest na egipskiej koncepcji śmierci duszy. W dużym skrócie: Egipcjanie mumifikowali faraonów po to, by ich ciało trwało wiecznie. Jeśli ciało uległoby zniszczeniu wtedy umiera też ich dusza. Temat dla chrześcijan zupełnie niewyobrażalny, bo jedną z podstaw chrześcijaństwa jest nieśmiertelność duszy. Co do tematyki życia po śmierci bardziej skupiłem się na tym w tekście do „There Is None”. Jeśli chcesz znać mój stosunek do rządu i klechów, to odpowiedź jest prosta, gardzę jednymi i drugimi.

B: Rozumiem, że zwrot z tematyki turpistycznej na bardziej sakralną wiąże się z mocną niechęcią wobec klechów czy raczej to bieżąca obserwacja otaczajcej nas rzeczywistości?

A: Jest dużo o wiele ciekawszych tematów niż trupy i mordercy. Wiadomo, że można to bardzo ciekawie przedstawić, ale tematyka historyczna i okołoreligijna jest dla mnie dużo ciekawszym zagadnieniem. Od kiedy mam czas na dogłębniejszą analizę otaczającej mnie rzeczywistości, tym bardziej widzę ile rzeczy związanych z religią i próbami wpływania kościoła na nasze życie dotyczy mnie bezpośrednio i mnie wkurwia. Ale oni tego próbują od kilkuset lat z różnym skutkiem.

B: Swoją drogą nieźle, z jednej strony mamy obecnie spore wstrząsy w kościele w postaci afer pedofilskich, nagłośnionych także przez filmy, z drugiej zaś, ludzie nadal mocno wierzą. Rychłego rozdziału Państwa od kościoła raczej nie ma się co spodziewać?

A: Aby taki rozdział miał sens, musiałby powstać poważny, oddolny ruch społeczny. A tego po prostu nie ma. My z racji muzyki poruszamy się w grupie ludzi niewierzących czy niechętnie nastawionych do kościoła i wydaje nam się, że ludzi takich jak my jest względnie dużo. To jest fałszywa bańka. Trzeba by było przeprowadzić referendum, ale wtedy temat byłby zamknięty tylko na kilka lat, bo taka Irlandia z najbardziej wierzącego kraju w dwadzieścia lat spadła do grona krajów o dużo mniejszym odsetku osób wierzących. Do tego masz w Polsce kult Wojtyły, który tylko i wyłącznie tą sytuację pogarsza.

B: Od razu zapytam, co w takim razie myślisz o ludziach, którzy sami o sobie mówią, że słuchają metalu, szatan, zło i inne tego typu pierdy, a w niedzielę pójdą do kościoła, czy też nagle wezmą ślub kościelny albo ochrzczą dziecko?

A: Pamiętaj, że do tanga trzeba dwojga i sami tego ślubu nie biorą. Jest jeszcze druga osoba, która ma bezpośredni wpływ na ich decyzje. Pamiętaj też, że nawet jeśli ślub jest jednostronny, to musisz zgodzić się na ochrzczenie dziecka. Niektórzy ludzie robią to dla „świętego spokoju”, niektórzy ulegają presji a inni wychodzą z założenia, że dzieciak dorośnie to i tak sam wybierze. Za komuny ludzie, którzy byli ideologicznie komunistami po latach dowiadywali się, że drugi z rodziców potajemnie ochrzcił dziecko czy wysłał do komuni. Jeśli ktoś jawnie deklaruje satana, zło etc., a zaś idzie do kościoła to musi być bardzo zagubionym człowiekiem. Jeśli ma bardzo słabo ukonstytuowany system wartości i nie potrafi sam sobie wykształcić pewnych postaw, to zaś są takie kwiatki. Zauważ ilu na scenie jest black metalowców, którzy majaczą coś o tradycyjnych wartościach i nie dociera do nich, że te tradycyjne wartości są ściśle związane z wiarą.

B: Wiem, że jakiś czas temu przeniosłeś się do Krakowa. Miało to znaczący wpływ na proces powstawania płyty? Wiadomo w dobie Internetu wiele rzeczy da się załatwić na odległość, ale chyba nic nie zastąpi np. wspólnej próby na żywo?

A: Paradoksalnie miało to na nas zbawienny wpływ. Zostaliśmy zmuszeni do wypracowania sobie nowego podejścia i zamiast grać co tydzień po dwie godziny, gramy raz albo dwa razy w miesiącu przez cały weekend. Wcześniej jak się spotykaliśmy, to musieliśmy pogadać, wypić piwko i dopiero pograć. To marnowało prawie połowę próby. Teraz po sześcio czy siedmio godzinnej próbie mamy czas pogadać i się napić. Zmieniliśmy też sposób pisania utworów. Nie grzebiemy się w riffach na próbach. Staramy się tworzyć całe kawałki w domu a na próby przyjeżdżać już nauczeni materiału. Oszczędzamy przez to czas i nie zastanawiamy się czy coś do czegoś pasuje, bo wszystko wiemy już wcześniej. Oczywiście na próbach utwory nabierają ostatecznego kształtu, ale działa to już zupełnie inaczej niż kiedyś.

B: „Let The Earth Tremble” ukazało się raptem dwa lata po poprzedniej Epce. Tempo to słuszne, choć na notce informacyjnej dostrzegłem, że materiał był już gotowy w 2019 r. Wydanie albumu w bieżący roku to zatem wynik opóźnienia, czy raczej zamierzone działanie?

A: Materiał na EP powstał w roku 2017 z założeniem, że dogramy więcej utworów i będzie z tego pełna płyta. Niestety, moja przeprowadzka i odejście Oktana spowodowało, że zdecydowaliśmy się go wydać jako EP, bo wtedy nie byliśmy w stanie tego materiału dokończyć. Ale materiał na Let The Earth Tremble powstał dosyć szybko, bo w 7 miesięcy. Później wszystko zaczęło się pierdolić. Typek, który nas nagrywał stracił wszystkie ścieżki i dostaliśmy je 4 miesiące po nagraniach, w momencie jak zagroziliśmy mu wjazdem na chatę. Oczywiście lepsze ślady perkusji straciliśmy bezpowrotnie. Później Tomek non stop łapał zapalenia gardła, co znów przedłużyło moment nagrania wokali i skończenia płyty. Do tego nasz brak doświadczenia i całe to zamieszanie ze zmianą składu i podziału ról w zespole wydłużyło wszystko. Na koniec corona zrobiła swoje. No, ale najważniejsze, że płyta wreszcie wyszła.

B: Nowy płyt został wydany pod czułymi skrzydłami Grega, który ma nosa do masywnych porcji gruzu. Jak doszło do współpracy? Była próba ognia w postaci wspólnego testowania legendarnego bimbru od Wielkiego Wydawcy?

A: Legendarny Bimber był pity już dawno temu. Do Grega uśmiechaliśmy się już przy okazji pierwszego materiału, ale wtedy był zupełnie nieczuły na nasze zaloty. Przy okazji wydania Watching You Die, Greg zgodził się wziąć materiał w dystrybucję co w wypadku kasety nie jest rzeczą aż tak oczywistą. Później kiedy Let the Earth Tremble było gotowe, wysłaliśmy je do Grega i czekaliśmy na ostateczny werdykt.

B: Hah, swego czasy mówiło się, że death metal popadł w stagnację i umiera, ale od jakiegoś czasu chyba zmartwychwstał niczym żydowskie zombie. Weźmy na przykład rok bieżący, już wyszło kilka dewastacji sonicznych, jak choćby Conquest Icon, czy Incantation. O Clairvoyance nie wspomnę bo marudzisz na to.

A: Przecież to wszystko jest zamkniętym cyklem. Od momentu powstania gatunku jest okres, kiedy death metal jest na fali, później zaczyna się zjadanie własnego ogona i na piedestał wybija się black metal. Później z black metalem zaczyna się robić to samo i kółeczko się zamyka. Ja od kilku lat widzę poprawę na death metalowej scenie. Ameryka znów wraca do dawnej świetności, Finlandia co rusz wypluwa kolejnego potwora, w Polsce wreszcie zdechło granie „polskiego death metalu” i kapele (nawet te starsze) wydają materiały, które nie brzmią jak robione przez tą samą kalkę. Pojawiają się też coraz ciekawsze zespoły zza naszej wschodniej granicy. Conquest Icon, Rites Of Daath, Kult Mogił czy Eternal Rot, to są przecież bdb strzały, a to tylko ten rok! A na Clairvoyance nie marudzę, bo materiał brzmi bdb, ale trochę ponad 10 minut to za mało muzyki, by się podniecać i wróżyć świetlaną przyszłość. Za dużo znam kapel, które wydały bdb demo by zaś zdechnąć albo nagrać pełniaka, który nie ma startu do demówki. Poczekam na następny materiał i wtedy się wypowiem.

B: Lokcdown odcisnął na społeczeństwie spore piętno, często w postaci dodatkowych kilogramów, jednak u Ciebie widać, że sylwetka nadal jest godna. Miałeś sprzęty w domu, czy raczej posiłkowałeś się klasycznymi pompkami i przysiadami?

A: Już się nie podlizuj. Jak się spotkamy, to będziesz targał martwe ciągi choćbyś miał się zesrać (patrzcie go! Dobre słowo człowiek rzuci i już sapie. Dojebię Ci takie tempo, że obsrasz się na miętowo! – dop. Bart). Wszystko jest kwestią diety i samozaparcia. Jedyny sprzęt jaki miałem w domu to dwa 6-litrowe baniaki. Ćwicząc w domu bez jakiegokolwiek sprzętu jesteś w stanie podtrzymać formę, ale nic poważnego nie zbudujesz. Chyba, że jesteś couch potato, to wtedy jakikolwiek trening będzie dawał efekty. Osobiście znam więcej ludzi, którzy przez lockdawn jeszcze bardziej dopieli formę niż tych, którym wyszło to bokiem.

B: A jak obecnie? Powrót intensywny na siłkę, tudzież jakiś combat, czy też kalistenika?

A: Był intensywny powrót od momentu jak tylko otwarli siłki. Niestety aktualnie muszę lekko przystopować. Jak tylko wyprostuje sobie kilka kwestii zdrowotnych, znów będzie można targać żelaztwo.

B: Może na zakończenie pochwal się jeszcze co tam ostatnio kręci się u Ciebie najczęściej w odtwarzaczu?

A: Ostatni miesiąc katowałem najnowszy krążek Martwej Aury na zmianę z Conquest Icon i klasykami jak Luciferion, Morbid Angel czy Marduk. Do tego dużo crusta jak Tragedy czy Wolfbrigade.

B: I ostatnie słowo należy do Ciebie!

A: Dzięki za wywiad! Pierdolcie trendy, bo one zdechną szybciej niż wy i wasi idole.

Avatar
Autor

85 tekstów dla Chaos Vault

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Wywiady

Szczerze? Rozczarowałem się tym wywiadem. Debiutancki album Fadheit jest przednim materiałem. Postanowiłem więc, że zapytam co słychać u tych zwyroli. Jednak Selbstmord okazał się...

F-J

Wydawca: Putrid Cult Co to się porobiło! Morgul wydał album z gatunku DSBM! Jako mistrz cięcia się wzdłuż i wszerz w redakcji kwestią czasu...

K-O

Wydawca: Werewolf Promotion Jako, że na Ukrainę mam niedaleko naprawdę polubiłem ten kraj i gdyby nie jebany koronawirus, pewnie dziś siedziałbym sobie we Lwowie...

A-E

Wydawca: Nihilistic Holocaust Distro Całkiem niedawno recenzowałem split Death Invoker z naszym Throneum, a tu w międzyczasie przyszła do mnie paczka od kolegów z...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault