Calm Hatchery „…solówki wżynają sie w dupę jak gumka w chińskiej bieliźnie.”

Szybki ten wywiad. Szybkie pytania, szybkie odpowiedzi. Tak to powinno ZAWSZE wyglądać.  Jeśli spodziewacie się pijackich opowieści, to może sobie darować czytanie. Ten wywiad jest jak muzyka, którą Calm Hatchery prezentuje. Z jasnym i prostym przekazem,  który wiadomo kogo i gdzie ma kopać.


Cześć Huzar. Wywiad jest z Tobą, bo jako jedyny pamiętasz początki Calm Hatchery;] Dokończ (może i rozwiń) dwa zdania. „Calm Hatchery A.D. 2002 to…” i „Calm Hatchery 2010 to…”
Witaj Paweł. Calm Hatchery A.D. 2002 to zespół który powstał i istniał w Białymstoku, który swoją działalność rozpoczął dość spontanicznie bez wyrysowanego jeszcze celu i doświadczenia jeśli chodzi o prowadzenie kapeli i chciał po prostu grać death metal.
Natomiast Calm Hatchery 2010 to zespół w nowym składzie (ludzie którzy podzielają moja pasję) działający obecnie na Pomorzu, mobilny,  który wie czego chce, jest w tej chwili niezależny i żądny porządnych koncertów….

Orientujesz się jak odbierana jest Wasza druga płyta wśród nierobów – recenzentów? I tak przy okazji, czy czytałeś jakąś recenzję, która swoimi nietrafionymi tezami rozbawiła Cie do łez, albo wkurwiła?

Opinie bywają różne jak zawsze, ale z tego co się orientuję, przeważają te pozytywne.  Wiesz, zawsze zdania są podzielone, różnica polega tylko na tym w którą stronę przechyla się ocena recenzentów. Żadna z recenzji mnie nie wkurzyła nawet jeśli była to krytyka. Mogę powiedzieć ze rozbawiła mnie doszczętnie recenzja w której było napisane cytuję ” solówki wżynają sie w dupę jak gumka w chińskiej bieliźnie” to było naprawdę wyszukane porównanie
hahaha…

A jakie jest Twoje zdanie na temat recenzentów? Uważasz, że jest w ogóle sens pisania o muzyce?  Ulżyj sobie;]

Hmm ocena muzyki za pomocą słów to jest wg mnie trudna sprawa. Co do recenzji wszystko zależy od osoby, która to pisze. Nie cierpię recenzji, które kompletnie nie pokrywają się z rzeczywistym stanem rzeczy lub napisana jest byle jak na odwal się. Nie lubię też stronniczości w ocenie płyt, bo tez takie bywają. Oczywiście nigdy recenzja nie jest obiektywna, czytając je należy podchodzić do nich chłodno. Co do znajomości muzyki wśród dziennikarzy, różnie to bywa. Nie chcę generalizować, ale w większości przypadków uważam, że ich ocena muzyki nie jest trafna….

Wróćmy do płyty. Opowiedz nieco o procesie twórczym. Czym różniło się tworzenie muzyki na pierwszy album, od „Sacrilege of Humanity”?

Pierwsza płyta była bardziej schematyczna i hermetyczna. Nie była może jakaś totalnie do niczego, ale w porównaniu z najnowszą płytą wypada blado. Nowa natomiast ma lepszą melodykę i jest bardziej urozmaicona rytmicznie. Kompozycje są bardziej wyważone i jest chyba większe zaskoczenie dla słuchacza. Muzyka po prostu ewoluowała na w każdym calu. Nie uważam, że to jest jakaś super płyta. Daleko nam jeszcze do ideału, ale mama nadzieję , że kolejna będzie lepsza. Czujemy, że można zrobić lepszy materiał.

Może jestem malkontentem, ale ukułem sobie takie to stwierdzenie o Waszej płycie: kolejna świetna death metalowa produkcja”. Powiedz mi staremu dziadowi, co Was wyróżnia z polskiego zagłębia śmierć metalowego?  Dlaczego to Wy jesteście/będziecie najlepsi?;]

Hmmm, ciężko jest dzisiaj o oryginalność w tym morzu zespołów. Nasza nowa płyta nie jest jakąś muzyczna rewolucją, ale staramy się być lepsi jako muzycy. Nie chcemy się z nikim „wyścigować”, tylko grać po prostu swoje. Co nas wyróżnia? Może to że mamy w nosie całe to puszenie się z image na scenie, podchodzimy do tego naprawdę na luzie…

Wiesz jak jest, nie wydaje Ci się, że jednak jest w naszym kraju w ostatnich paru latach przesyt – ustalmy: świetnych – death metalowych płyt? Wiesz, niby od przybytku głowa nie boli, ale z drugiej strony od bogactwa się potrafi popierdolić. Co kiedy skończy się „moda” na takie granie? Przeskoczycie na black?

To fakt, jest naprawdę cała masa dobrych zespołów. Widzisz różnica jest taka, że od zawsze lubiłem tego typu muzykę, jakby „moda” nie ma tutaj nic do rzeczy. Gramy to co lubimy po prostu. Gdyby tak nie było przerzucilibyśmy się na inny rodzaj muzyki bądź w ogóle byśmy nie grali. Dlatego nie dbamy o to co będzie dalej, nie martwimy się o to. Co do samej muzyki na pewno będzie się zmieniać, ale to będzie raczej wynik zmian w nas samych a nie mody obecnie panującej i nawet jeśli nikt nie będzie chciał tego słuchać, robimy to dla siebie to jest nasze życiowe spełnienie…

Możesz mi powiedzieć coś więcej o koncepcie lirycznym „Sacrilege of Humanity”? Wnioskuje, że dotyka ona w jakiś sposób ludzkiej natury? Z okładki wnioskuję, że są jakieś nawiązanie do państwa Azteków i jego podboju przez Cortesa?

Tak zgadza się, ponieważ kilka tekstów dotyczy kultur tam żyjących min. Majów i Azteków. Grafik miał trudny orzech do zgryzienia , bo Ciężko było na jednej okładce ukazać wszystkie ważniejsze aspekty ze wszystkich tekstów, które są dość różnorodne mimo, że dotyczą jakby natury człowieka. Jeden z tekstów do utworu pt „Shine for the chosen one” jest inspirowany historią podboju Meksyku przez hiszpańskich konkwistadorów, którzy między innymi używając religii jako przykrywki przybyli na dziewicze ziemie kontynentu amerykańskiego tylko i wyłącznie powodowani chęcią zysku, za ingerowali trwale i zniszczyli świat tamtejszych plemion, zakłócili symbiozę tych ludów z matką naturą, to tak bardzo ogólnikowo. Jednak nie wszystkie teksty dotyczą historii. Kilka jest filozoficznych o samopoznaniu. O tym, że w nas jest wszechświat, że kosmos jest bliżej niż nam się zdaje. O poszukiwaniu sensu w tym krótkim momencie jakim jest nasze życie.

Jak myślisz, czy wydawcy są jeszcze właściwie potrzebni w takiej formie jak do tej pory? Wiesz, w kwestii promocji wystarczy facebook, wciąż jeszcze myspace (mimo chujni, którą proponują po zmianach). Internet przecież to siła w kwestii marketingu. Sprzedaż płyt nie nastręcza większych problemów. Może czas  na boom na małe „wytwórnie” zakładane przez zespoły do wydawania tylko ich projektów?

Nie wiem w skali całej Polski jak jest oceniana wytwórnia Karola czyli SELFMADEGOD., czy jest traktowana jako duża, średnia czy tez mała wytwórnia, ale . moim zdaniem wydawcy są potrzebni. Z autopsji to piszę. Nagrać i wydać samemu płytę to nie wszystko, do tego trzeba znaleźć czas i dodatkowa kasę na promocję . Np. Karol ma takie kontakty i naprawdę się mocno natrudził by nasza płyta dotarła  gdzie się tylko da. Jestem pewien, że sami nie uzyskalibyśmy takiego rozgłosu jak spreparował nam SELFMADEGOD. Wiesz wszystko to zależy od podejścia danej kapeli do sprawy, jak stoi finansowo i jakie ma priorytety. Uważam że realizacje tzw. SELFRELASED są jak najbardziej ok., ale ciężko takiej kapeli wg mnie się jest przebić na głębokie wody. I uzyskać taki rozgłos jak za pośrednictwem profesjonalnej wytwórni. (tu bym się nie zgodził, bo coraz częściej wytwórnie zabiegają o gwiazdy sieci, które już mają sporą grupę fanów i promocję z głowy, oczywiście niekoniecznie jest już tak w „światku metalowym” – dop. Ef)

Klęczałeś 11 grudnia na Immolation i Napalm Death w Krakowie chwaląc bogów Death metalu? ; ] Tak przy okazji, jako, że niedawno skończył się rok, może jakieś małe podsumowanie? Najpierw w kwestii tego co ogólnie działo się w metalu. Śledzisz co nieco? Jakieś płyty Cie zaskoczyły itd.?

Niestety nie byłem. Po pierwsze koncert odbył się bardzo daleko od mojego miejsca zamieszkania i ciężko było o urlop w tamtym czasie. Jednak Immolation widziałem na Brutal Assault w 2007 roku. Kapela koncertowo zabija., a z Napalm Death mieliśmy okazję zagrać 21 sierprnia w Koszalinie na finale GENERACJA 2010. Co do muzyki oczywiście staram się śledzić wydarzenia na bieżąco. Wychodzi tak dużo płyt i ciężko wszystko ogarnąć. Jestem mocno wybredny jeśli chodzi o metal ale jeśli chodzi o rok 2010 wymieniłbym zespół ATHEIST Z ich najnowszą płytą „Jupiter.”, MELECHESH też mnie pozytywnie zaskoczyło swoja odmiennością.. Tylko tyle przychodzi mi do głowy ale chciałbym nadmienić , ze robię sobie wielkie nadzieje co do nadchodzących wydawnictw 2011 czyli nowe płyty takich grup jak: Cynic, Decapitated, Gorguts i Morbid Angel.

A teraz jaki ten rok był dla Huzara i Calm Hatchery?

Rok 2010 był zdecydowanie najlepszy dlatego zespołu, począwszy od jego powstania. W końcu zaprocentowały lata pracy i wiara oraz przekonanie w to co naprawdę wierzyłem i wierzę cały czas. Dokładnie rok temu bo w grudniu 2009 kończyliśmy prace nad płytą. Udało nam się wygrać konkurs spośród 100 zgłoszonych zespołów na GENERACJA 2010 w Koszalinie, zagrać w finale u boku NAPALM DEATH i VADER i kilka dni potem podpisać kontrakt na wydanie płyty. No lepiej być nie mogło!!! Premiera płyty miała miejsce 20 grudnia. Selfmadegod zrobiło naprawdę chyba wszystko dla reklamy naszej płyty. Zrobili naprawdę kawał dobrej roboty. Mam nadzieję , że współpraca zaowocuje jeszcze w przyszłości.

Wybiegniemy nieco do przodu. Za rok będzie obchodzić 10-lecie Calm Hatchery. Macie już jakieś pomysły w jaki sposób uczcicie pierwszą dziesięciolatkę? Jakaś większa feta? Możecie na przykład zagracie death metalową wersję hymny na otwarcie EURO2012?

HAHa nie chcemy drugiej wpadki jak to miało miejsce parę lat temu z Edzią . Wiesz uważam, że tak mało osiągnęliśmy , że nie ma co fetować. (no postawa godna naśladowania- Ef) Może poczekajmy jak los da na dwudziestolecie, może wtedy będzie można się poszczycić kolekcja kilku płyt. Mimo już niemałego czasu, uważam, że jest jeszcze za wcześnie na wielkie X lecie dla nas. Niech robią to kapele naprawdę takie , które coś osiągnęły…

Ostatnie pytanie to tradycyjnie miejsca na Twoje wynurzenia do wszystkich fanów, zaprzyjaźnionego kółka Zbowid z Pułtuska itd. Ja ze swojej strony dziękuje za poświęcony czas!

Dzięki Paweł za wywiad. Chciałbym pozdrowić Ciebie oraz tego webzina i wszystkich szanownych czytelników, oraz fanów muzyki niezależnej…Zapraszam do posłuchania naszej najnowszej płyty Sacrilege of humanity….

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *