Blaspherian: „Zawsze będę bluźnił chrześcijaństwu, islamowi i judaizmowi… Zawsze!”

Z Blaspherian kilka wywiadów już w życiu widziałem, ale że lubię muzykę tych piekielnych skurwysynów z samego Teksasu to nie mogłem sobie odmówić przyjemności odpytania ich na okoliczność nowego materiału – EPki „Upon the Throne… Of Eternal Blasphemous Death”. Zwłaszcza, że Blaspherian nie wypluwa z siebie płyt co dwa miesiące. Wes, gitarzysta kapeli, sprostał zadaniu, dzięki czemu możecie poczytać sobie świeżutkie interwju przy dźwiękach smolistego death metalu.

 

blaspherianOracle: Hail! Dobrze zobaczyć nareszcie nowy materiał z logo Blaspherian! Ale kurwa, tylko dwa kawałki po trzech latach ciszy?! Tacyście zajęci?

Wes: Hails! Dzięki za ten wywiad! W zasadzie to mamy więcej kawałków! Będzie jeszcze jedno wydawnictwo z jednym numerem, który już słyszałeś i będzie on zatytułowany „Upon the Throne… Of Eternal Blasphemous Death”, który ukaże się dzięki Iron Bonehead Productions. Mamy też gotowy numer na nasz split z naszymi dobrymi przyjaciółmi z Imprecation, który wyjdzie nakłądem Dark Descent Productions. A więcej się robi, aktualnie pracujemy nad trzema nowymi kawałkami. Mamy nadzieję nagrać pełnowymiarowy materiał w 2015 roku! Ale faktycznie przyznaję… pracujemy bardzo wolno!

O.: No ja myślę, choć wyskoczyłeś przed szereg z tymi odpowiedziami, heh… Dobra, w tym roku Blaspherian obchodzi dziesiątą rocznicę powstania. Ale nie słyszałem z tej okazji ani o specjalnym show, ani o specjalnym wydawnictwie… Macie to w dupie czy ja po prostu jestem niedoinformowany?

W.: W zasadzie to niczego nie planowaliśmy. No, w grudniu mieliśmy zagrać jedno show, które mogło być wzięte za nasz jubileuszowy koncert. Niestety, musieliśmy je odwołać. Może zrobimy show z okazji jedenastej rocznicy powstania!

O.: W zeszłym roku zeszliście się z Danielem Desekratorem. Nie wiem nic o okolicznościach jego odejścia w 2008 roku, więc co spowodowało jego powrót? No i jak się Wam współpracuje?

W.: Tak, wrócił. Cóż, jego odejście wówczas było spowodowane zobowiązaniami wobec pracy i rodziny. Poza tym zaczął wtedy grać w swojej nowej kapeli, War Master. Ale niedawno pogrzebał War Master i powrócił do grania w Blaspherian, na co ochoczo oczywiście przystaliśmy. Jego głos jest niesamowity, chory, i bardzo unikalny – zrobił zajebiste wokale. No i chorą okładkę!

O.: OK, zróbmy na chwilę mały powrót do przeszłości – co inspirowało Cię do założenia takiej kapeli jak Imprecation, pełnego płomieni piekielnych i metalu śmierci? I czy to Twoje wcześniejsze uczestnictwo w Imprecation zainspirowało Cię do założenia Blaspherian? Muzyka obydwu zespołów jest w jakimś stopniu podobna i często porównuje się je do siebie.

blaspherian1W.: Cóż, Imprecation działało już zanim do nich dołączyłem. Mieli na koncie już pierwsze demo gdy zacząłem się u nich udzielać [coś więc zatem pojebałem – przyp. Oracle]. Ale tak, mieli na mnie i na innych olbrzymi wpływ. Totalny. Jestem dłużnikiem Rubena, Phila i Dave’a, bez nich i bez tego doświadczenia nie było by Blaspherian. Więc oczywiście każde porównanie do Imprecation to dla mnie zaszczyt.

O.: Nie jesteście zbyt aktywnym zespołem (mam na myśli to, że Wasza dyskografia nie jest przytłaczająca), mimo to Blaspherian ma mocną pozycję w światowym podziemiu. Jak myślisz, skąd to się bierze?

W.: Cóż, na pewno pomógł tu renesans death metalu. A także, jakkolwiek nie cierpię się do tego przyznawać – myślę, że jest tu też zasługa po prostu facebook’a. No i praca z kilkoma wydawcami, którzy puszczają nasze materiały w obieg po całym świecie! Hail Podziemie! Hail prawdziwym maniakom, którzy nas wspierają!

O.: Hail webzinom, hehe! Jakiś czas temu anonsowaliście kilka splitów, ale od tego czasu ukazał się jedynie ten z Imprecation. Możesz nam więc powiedzieć co się dzieje ze splitami z In League With Satan, Godless and Crucifier?

W.: Split siedmiocalowy z Imprecation właśnie ukazał się nakładem Dark Descent Records – limitowany do tysiąca sztuk, z czego dwieście chyba na czarno – czerwonym splatterze. Nasza siedmiocalówka ukaże się w listopadzie dzięki Iron Bonehead Productions. A split z In League With Satan ukaże się w grudniu! W sam czas na świętowanie nadejścia fałszywego mesjasza. A split z Crucifer jest póki co wstrzymany.

O.: A to szkoda. A tak w ogóle, wygląda na to, że lubicie splity. Myślisz, że to swego rodzaju więź, która łączy kapele i sprawia, że scena jest mocniejsza i lepsza (na przykład z uwagi na promocję)? Są jakieś kapele z którymi chciałbyś jeszcze nagrać wspólną płytkę?

W.: Uwielbiam splity, dla mnie są ciekawsze niż nasze samodzielne wydawnictwa! A cały czas słyszę ludzi narzekających „po co macie tyle splitów, dlaczego nie nagracie pełnowymiarowego albumu?”. No bo po prostu kurwa bardzo lubimy wydawać splity!!! To faktycznie jest jakaś więź, która sprawia, że scena jest mocniejsza. A co do kolejnych kapel, z którymi chcielibyśmy wspólnie coś wydać – lista jest bardzo długa… Crucifier, Kurnugia i wiele, wiele innych… Zresztą, mamy już swoje plany, zobaczymy co z tego wyjdzie…

blaspherian2O.: Kilka dni temu dostałem promo „Upon the Throne… Of Eternal Blasphemous Death”. Kurwa, jakie ono dobre. Ale powiedz, czy tylko mi się zdaje – nie zwolniliście trochę? Nawet mimo tego Wasza muzyka wciąż miażdży.

W.: Dzięki bracie! Doceniamy, że Ci się podoba! Cóż, zawsze mieliśmy wolne momenty. Lubimy je mieszać z szybszymi. Same wolne lub same szybkie momenty są kurewsko nudne. No, a zdradzę jeszcze, że nowe kawałki będą miały mnóstwo hiper szybkich partii.

O.: „Infernal Warriors of Death” ukazało się ponad trzy lata temu, a jak dotąd od tego czasu wydaliście tylko trzyutworową EPkę, o której już rozmawialiśmy. Pracujecie bardzo wolno, prawda?

W.: No tak, pracujemy powoli. Dwóch z nas ma już rodziny, mamy pełnoetatowe prace i mieszkamy na różnych końcach miasta. Ale głównym powodem jest to, że przeważajacą większość materiału piszę ja, więc dany kawałek musi być niemal gotowy, by móc go ćwiczyć. Czasem zabiera mi to tydzień, ale może zabrać i miesiące. Teraz mamy napisane trzy nowe numery, napisanie jednego zabrało mi tydzień, chciałbym, żeby wszystko szło mi tak szybko!

O.: Widziałem, że Wasze obie demówki zostały wznowione nakładem Death Division Rituals. Co to za label, bo nic o nim nie słyszałem. To wyszło na CD czy w jakimś innym formacie? Jak złapaliście kontakt z tą wytwórnią?

W.: Tak zrobiliśmy! To jest wytwórnia z Chile, byłem w kontakcie z jej szefem Cesarem, który zresztą działa też w zespole Atomicide. On wydał też „Allegiance Wil of Damnation” na taśmie u siebie w kraju. Lubimy działać z wieloma labelami w wielu miejscach na świecie – w tak wielu jak tylko się da. A kompilacja ukazała się tylko na CD.

blaspherian3O.: Wasze teksty są pełne bluźnierstwa, piekielnych elementów i tak dalej. Dlaczego religia tak bardzo Was wkurwia i dlaczego wybraliście satanistyczną ścieżkę, by powiedzieć wszystkim religiom „pierdolcie się!”?

W.: Tu w Ameryce religie wkłada się do głów już małym dzieciom. Nie uciekniesz od tego, zwłaszcza na Południu. To dominująca część tutejszej kultury i życia w ogóle, więc gdy jakiś satanista wyłamie się ze stada, wówczas dopiero rozumie, że to wszystko kłamstwa. Wiesz, to resentyment – byłem karmiony tymi pierdołami, prezentowanymi mi jako prawda. To jest prawdziwy problem i coś czego nienawidzę. Zawsze będę bluźnił chrześcijaństwu, islamowi i judaizmowi… Zawsze! Niezmiernie mnie dziwi, że niektórzy ludzie marnują swoje życia dla tych kłamstw i ułudy.

O.: No ja też. Ok, od początku istnienia Blaspherian był związany z Deathgasm Records. Naprawdę lubię tę wytwórnię, myślę że Evan robi świetną pracę dla swoich zespołów. Oczywiście jak na mały label. Też tak sądzicie?

W.: Tak, Evan jest zajebisty. Jest naprawdę szczery i rozsądny. Nigdy nie mieliśmy z nim problemów, a praca z nim to dla nas zaszczyt.

O.: W 2013 roku byliście w Europie. Tak więc chciałbym teraz, abys opisał mi ze szczegółami całą trasę, hehe… O ile wiem, mieliście jakichś chujowych promotorów, ale i z drugiej strony masę oddanych maniaków…

W.: Trasa po Europie była zajebista! Daleko poza nasze najśmielsze oczekiwania! Od początkowego Killtown Deathfest w Kopenhadze aż po ostatni show w Madrycie… Niesamowite przeżycie! Cały czas zdarzały się jakieś problemy, to fakt, chujowi promotorzy, zatrzymanie przez policję w Hiszpanii – musieliśmy wyskoczyć z 300 euro… Ale wszystko było warte, by zagrać dla maniaków, którzy się stawili… Szukamy okazji by powrócić do Europy raz jeszcze… Chcemy zagrać w Madrycie raz jeszcze, bo jesteśmy im dłużni dodatkowe show. Ja zerwałem strunę i nie mogłem dokończyć, więc była trochę lipa, ale mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy i damy tym szaleńcom to, na co zasłużyli!

O.: A który gig zapamiętasz do końca swych dni? Zarówno jeśli mówimy o tych, które grałeś z Blaspherian jak i na których byłeś jako widz?

blaspherian_liveW.: Myślę, że na pewno było to Killtown Deathfest! Ale muszę też wspomnieć pojebusów z Mediolanu we Włoszech! To były naprawdę chore skurwiele! A co do innych koncertów, które będę zawsze pamiętal… Pewnie Morbid Angel w Nowym Orleanie w 1990 roku. Tak bardzo przypominali mi wówczas Possessed i to był jedyny moment kiedy mogłem powiedzieć, że widziałem Possessed.

O.: Zmiana tematu – czy za Blaspherian stoi jakaś konkretna ideologia? Nazywacie siebie satanistami, poganami, a może po prostu bluźniercami? Albo w jakiś inny sposób?

W.: Tak naprawdę to już zależy od indywidualnej interpretacji. Dla mnie nasza muzyka jest niczym sztylet nienawiści wbity w serce boga. By zabić fałsz raz na zawsze. Zatruć wyznawców i zbeszcześcić świątynie. Dla mnie właśnie o to w tym chodzi.

O.: A czy łatwo być przeciwko wszystkim religiom w Teksasie? W końcu to jeden z najbardziej konserwatywnych regionów w Twoim kraju. Ja na przykład jestem z Polski, która też jest cholernie konserwatywnym krajem i o ile sam nie miałem nigdy nie przyjemności, o tyle wpływ religii na każdy aspekt życia jest naprawdę wkurwiający…

W.: Tak, religia ma tu olbrzymi wpływ, na wszystko. Chcieliby wsadzić boga wszędzie, wymazać rozdział kościoła od państwa. Chcieliby boga i modlitwy w szkołach. Co przecież nie ma sensu w kraju, w którym podobno mamy wolność religii. Co oni, są tak kurwa niepewni siebie, że muszą to wprowadzać do szkół? Religia jest wszędzie, a im ciągle mało. Swoim dzieckom piorą mózgi i indoktrynują je od chwili narodzin, przez cały czas, potem one roznoszą tę słabość wszędzie gdzie się da. Tak, dla mnie to pranie mózgu. A to jest wbrew zdrowiu. Dzieciakom nie powinno się wpajać żadnej religii do głowy aż do pełnoletności, a potem pokazać im wszystkie i niech sobie wybiorą. Albo i nie wybiorą. Z kolei islam staje się coraz większym zagadnieniem.

O.: Z drugiej strony Teksas ma mocną stronę metalową. Między innymi Wy, Imprecation, HOD< Thornspawn… Wyglądacie na bliskich przyjaciół. Nawet image poszczególnych zespołów jest w pewnym sensie tożsamy. Bardzo klasyczny – skóry, gwoździe, łańcuchy… Prosty, ale już nie tak popularny w dzisiejszych czasach. Czujecie się pewnie jak jedna wielka rodzina, haha?

W.: Ta, dokładnie! Zwłaszcza HOD, my i Imprecation! Ale są tutaj też i inne zajebiste zespoły, jak Morgengrau, Burial Shroud… No wiele więcej. Mam nadzieję, że znakiem rozpoznawalnym Teksasu będą świetne grupy! I to nie tylko death metalowe, ale też thrashowe czy grindowe. Na przykład nasz pałker, Matt Mayhem bębni też w świetnym zespole thrash metalowym – Oath Of Cruelty. Wypuścili już siedmiocalówkę i demo, w planach mają kolejną siedmiocalówkę.

blaspherian4O.: Widziałem już wiele wywiadów z Blaspherian, w tym również w webzinach. Więc raczej nie przeszkadzają Wam wywiady, hehe. Ale czy kiedykolwiek byliście odpytywani przez osobę, która w ogóle nie pojmowała tego, czym jest Blaspherian, a Wy zastanawialiście się, po jakiego chuja on Was odpytuje?

W.: Tak lubię wywiady. Ziny i webziny są bardzo ważną częścią podziemnego metalu. Szkoda tylko, że tradycyjne papierowe ziny stają się coraz to rzadsze. No ale ich rolę przejmują webziny, to one niosą czarne pochodnie. Pamiętam tylko jeden przypadek, gdy miałem wrażenie, że odpytujący nas jest z innej bajki – wyglądało jakby w ogóle nie odrobił zadania domowego, zadawał pytania typu „w którym roku założyliście zespół” albo „kto gra w zespole”, tego rodzaju pytania bez żadnej głębi… Ale cóż, przeżyłem – ważne, że mogliśmy rozprzestrzeniać swój bluźnierczy przekaz.

O.: Ok, powoli kończymy. Powiedz nam jeszcze jaki krążek był pierwszym w Twojej kolekcji i czy wciąż masz tę samą kopię?

W.: Nie jestem pewien… jestem jednym z tych sędziwych, których kolekcja zaczęła rosnąć baaardzo dawno temu… To było albo Led Zeppelin „IV” albo Kiss „Alive”. To powinno Ci powiedzieć, jak dawno temu zacząłem! I oczywiście, obie kopie są wciąż w moich zbiorach!!!

O.: No i zajebiście! OK, dzięki Wes za wywiad, sorry, że zeszło mi tyle z pytaniami! Mam nadzieję że wkrótce będę mógł posłuchać czegoś nowego z logiem Blaspherian!

W.: Również dziękuję za wywiad!!! Jak już mówiłem, ziny i webziny są krwią podziemnej sceny metalowej! Dzięki i chwała Wam za wsparcie Blaspherian i prawdziwego death metalu! Mam nadzieję, że najedziemy brzegi Europy ponownie w 2015 roku! Wypatrujcie też naszych nowych wydawnictw: siedmiocalowego splitu z Imprecation w Dark Descent Records, siedmiocalówki „Upon the Throne… Of Eternal Blasphemous Death” nakładem Iron Bonehead Productions jak również nszego splitu z In League With Satan nakładem Blasphemous Art Records! Hail Metal of Death! Dzięki Ci bracie raz jeszcze za ten wywiad!

 

 

Autor

11253 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *